Od niedzieli 4 września 2011 roku w kościołach Diecezji Sandomierskiej w każdą niedzielę głoszone są krótkie katechezy. Coniedzielne katechezy przybliżają tematy sakramentów świętych, Bożego Prawa oraz podstawowe prawdy wiary. Ponadto można ich wysłuchać na falach Radia Leliwa w specjalnej audycji w południe każdej niedzieli.




17.09.2017 – KATECHEZA 315: JEZUS ZASIADŁ PO PRAWICY OJCA JAKO NASZ OBROŃCA

     Wyznawanie wiary w zmartwychwstałego Pana uzupełnia wiara w Jego wstąpienie do nieba i zasiadanie po prawicy Boga, wszechmogącego Ojca. Tak sformułowany artykuł wiary wyjaśnia, że Ten, który "wyszedł od Ojca", teraz do Niego wraca, dając jednocześnie człowiekowi nadzieję, że tym aktem otwiera mu dostęp do Boga (KKK 661). Tym samym wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa i zasiadanie po prawicy Boga Ojca wyraża spełnienie, zamknięcie zleconej Mu przez Ojca misji wobec świata i ludzkości: objawienie światu, kim Bóg naprawdę jest i jak bardzo ukochał człowieka. Wniebowstąpienie Jezusa pomaga wierzącym lepiej rozumieć, że zapoczątkowane na ziemi królestwo Boże, królestwo Mesjasza, podlega Jego panowaniu i władzy królewskiej, która nie będzie mieć nigdy końca (KKK 664), a zasiadanie Chrystusa po prawicy Ojca podsumowuje całą historię wszechświata: "W Nim [Jezusie Chrystusie] bowiem wybrał nas [Bóg] przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem", po to "aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie" (Ef 1, 4.10).

     Wniebowstąpienie Chrystusa nie jest ostatnim aktem wypełniania zbawczego zamiaru Boga. Kościół uczy i wierzy, że zmartwychwstały i uwielbiony Chrystus powróci na ziemię, tym razem po to, by ostatecznie urzeczywistnić tryumf Boga. Stanie się to w paruzji Chrystusa - powtórnym Jego przyjściu na ziemię, tym razem po to, by w Sądzie Ostatecznym zrealizować królestwo Boże. Podstawą tego sądu będą miłość i sprawiedliwość, których Jezus uczył ludzi.



1. SAKRAMENTY ŚWIĘTE

    Przygotowując się do I Komunii Świętej i sakramentu bierzmowania uczymy się prostej formuły – definicji czym jest sakrament: „To widzialny znak niewidzialnej łaski Bożej”.
    Kontakt człowieka z Jezusem Chrystusem przez znaki sakramentalne wymaga najpierw wiary. Mówi o tym sam Jezus, jak też i praktyka Kościoła czasów apostolskich. Czytając Dzieje Apostolskie odsłania się naszym oczom obraz, jak rodzący się Kościół pojmował związek między wiarą a sakramentami. Wejście do wspólnoty Kościoła przez chrzest było następstwem głoszenia Ewangelii, która rodziła wiarę w Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela. Wiara oznaczała przyjęcie całej treści doktrynalnej i moralnej zawartej w Jego nauczaniu. Sprawdzalnym znakiem takiej wiary było nawrócenie przejawiające się w całkowitej zmianie dotychczasowego sposobu myślenia i postępowania. W Dziejach Apostolskich spotykamy świadectwo: „Cóż mamy czynić bracia? Zapytali Piotra i pozostałych apostołów. Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr - i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (Dz 2, 37-38).
    Dopiero wtedy, gdy przez wiarę Chrystus zamieszka w sercu człowieka (por. Ef 3,17), jest on należycie usposobiony i dysponowany do owocnego przyjęcia sakramentu.
    W sakramentach świętych ma miejsce spotkanie zbawiającego Boga z wierzącym w Niego i miłującym Go człowiekiem. Wiara i miłość stanowią więc nieodzowne warunki, których spełnienie upoważnia do prośby o sakrament i zapewnia jego owocne przyjęcie.
    Dla niewierzących sakramenty Kościoła są najczęściej jedynie częścią tradycji, folkloru lub nawet niekiedy czynnościami magicznymi, wykonanie których ma zapewnić doczesną przychylność bóstwa i wykorzystać je do swoich doraźnych celów.
    Tymczasem ustanowione przez Chrystusa i Kościół sakramenty są widzialnymi znakami łaski i miłości Boga do człowieka, ale także znakami wiary i miłości człowieka do Boga. W sakramentach dochodzi do spotkania człowieka wierzącego ze zbawiającym Bogiem w czynnościach liturgicznych, symbolicznych (słowa, gesty), które razem tworzą liturgię poszczególnych sakramentów. Znak zawarty w sprawowanym sakramencie jest działaniem Boga dla dobra człowieka. Za nim idzie konkretny dar przekazywany przez Boga dla człowieka żyjącego w określonym miejscu i czasie. Dar dla człowieka zmierzającego po trudnych drogach życia do Domu Ojca.

 

2. PODZIAŁ SAKRAMENTÓW ŚWIĘTYCH

     Pan Jezus ustanowił dla Kościoła siedem sakramentów świętych. Każdy z nas tu obecnych jest członkiem wspólnoty Kościoła i może korzystać z tego daru przekazanego nam przez Syna Bożego. Postawmy dzisiaj pytanie: czym one są ?
    Sakramenty to widzialne, wprost namacalne znaki obecności i działania niewidzialnego Boga. Jest to spotkanie Boga z człowiekiem. Udzielają one ludziom łaski Bożej i pomocy w życiu duchowym i cielesnym. Podstawowym celem sakramentów jest uświęcenie człowieka i pomoc w zbawieniu. Towarzyszą one kluczowym etapom ludzkiego życia: narodziny, początek drogi życiowej to przyjęcie Chrztu. Sakrament Pokuty przyjmujemy, gdy rodzi się w nas świadomość moralna i potrzebujemy oczyszczenia z grzechów. Bierzmowanie czyli namaszczenie Duchem Świętym to uznanie dojrzałej obecności w Kościele i wzięcie odpowiedzialności za siebie i innych na drodze do zbawienia. Wyborowi nowej drogi życiowej towarzyszy Małżeństwo lub Kapłaństwo. Sakrament Namaszczenia chorych przyjmujemy w zagrożeniu życia i w poważnej chorobie. Całemu naszemu życiu towarzyszy dar Eucharystii, czyli pokarmu na drodze do zbawienia – udziału w wiecznym szczęściu z Bogiem.
    Możemy spotkać różne usystematyzowania i podziały dotyczące siedmiu sakramentów.
     Trzy z nich możemy przyjąć tylko raz w życiu, dlatego nazywamy je niepowtarzalnymi. Wyciskają one na duszy niewidoczny dla człowieka, a widoczny tylko dla Boga znak przymierza z Nim – niezmywalną pieczęć. Są to: Chrzest, Bierzmowanie i Kapłaństwo. Cztery pozostałe sakramenty Eucharystię, Pokutę, Namaszczenie chorych i w razie śmierci małżonka Małżeństwo można przyjąć wiele razy, dlatego nazywamy je powtarzalnymi.
     Inny podział mówi o tym, że są sakramenty dla żywych na duszy i umarłych dla duszy. Żywy na duszy to człowiek będący w stanie łaski uświęcającej, a jego dusza jest czysta i żyje dla Boga. Można wtedy przyjąć Eucharystię, Bierzmowanie, Namaszczenie chorych, Małżeństwo lub Kapłaństwo. Gdy dusza człowieka jestmartwa z powodu grzechów to pierwsze oczyszczenie – życie duszy daje sakrament Chrztu, a w ciągu dalszego życia Pokuta czyli spowiedź.
    Katechizm Kościoła Katolickiego dzieli sakramenty na trzy grupy.
     Sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego, są to Chrzest, Komunia święta, Bierzmowanie. Jak sama nazwa wskazuje wtajemniczają nas one, zbliżają do Boga. Są pewnymi etapami, stopniami na drodze chrześcijańskiego rozwoju.
    Drugą grupę stanowią sakramenty uzdrowienia. Należą do niej Pokuta i Namaszczenie chorych. Uzdrawiają one ludzką duszę z grzechów, a często chory otrzymuje też ulgę w cierpieniu lub uzdrowienie ciała.
     Trzecią grupą są sakramenty w służbie komunii i posłaniu. Są to Małżeństwo i Kapłaństwo. Dotyczą one oddania się innym czyli małżonkowi i rodzinie, jak to jest w sakramencie Małżeństwa lub Bogu i wspólnocie w sakramencie Kapłaństwa.
     Musimy pamiętać, że możliwość przyjmowania sakramentów jest dla człowieka wyróżnieniem, darem od Boga i nikomu nie należy się „z góry, z kolejki”. Wszystkie sakramenty należy przyjmować z odpowiednią dyspozycją czyli nastawieniem wewnętrznym, któremu zawsze musi towarzyszyć wiara

 

3. CZYM JEST SAKRAMENT CHRZTU ?

     Chrzest jest narodzeniem do nowego życia w Chrystusie. Zgodnie z wolą Pana jest on konieczny do zbawienia, tak jak Kościół, do którego chrzest wprowadza (KKK 1277).
     Chrzest jest jednym z siedmiu sakramentów, które Jezus Chrystus zostawił Kościołowi w celu przymnożenia łask wierzącym w Niego. Ochrzczony zyskuje odpuszczenie grzechu pierworodnego i wszystkich grzechów osobistych, narodzenie do nowego życia, przez które człowiek staje się przybranym synem Ojca, świątynią Ducha Świętego. Sakrament chrztu świętego jest początkiem chrześcijańskiej drogi życia i włączenia we wspólnotę Kościoła. Jego celem jest uświęcenie człowieka, budowanie mistycznego Ciała Chrystusa, a wreszcie oddawanie czci Bogu. Jako pierwszy sakrament i fundament całego życia chrześcijańskiego jest wielkim darem Boga dla człowieka. Dzięki chrzcielnemu obmyciu wodą człowiek zostaje uwolniony od skutków grzechu oraz otrzymuje dar nowego życia. Dlatego chrzest nazywa się także powtórnym lub nowym narodzeniem. Przez chrzest Pan Bóg raz na zawsze czyni człowieka swoim przybranym dzieckiem. Z tego powodu chrzest jest sakramentem niepowtarzalnym i wyciska niezatarte duchowe znamię zwane charakterem sakramentalnym. Ochrzczony należy odtąd do Chrystusa, nazywa się chrześcijaninem i będzie nim już zawsze, nawet wtedy, gdy przez grzech ciężki odłączy się od Niego. Chrześcijanin bowiem pozostaje wolnym człowiekiem i musi nieustannie wybierać między dobrem a złem. Łaskę chrztu można porównać do wielkiego skarbu w naczyniu glinianym, którego należy starannie strzec, aby go nie utracić.
    Chrzest nie tylko łączy wszystkich ochrzczonych z Trójcą Świętą, ale także jednoczy ich między sobą. Włączenie poszczególnych ochrzczonych w Chrystusa sprawia, że wszyscy spotykają się z Nim jako bracia i siostry, tworząc jedną wielką Rodzinę Bożą - Kościół. Chrystus wprowadza ochrzczonych w swój Kościół, którego jest Głową, a wszyscy ochrzczeni wchodzą w skład Mistycznego Ciała i mają udział w Jego misji kapłańskiej, prorockiej i królewskiej. Jest więc węzłem jedności, łączącym wszystkich, którzy są nim naznaczeni. Chrzest jest także podstawą jedności wszystkich chrześcijan należących do różnych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich.
     Dobitnie o sakramencie chrztu pisał święty Grzegorz z Nazjanzu: „Chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga…Nazywamy go darem, łaską namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze. Darem – ponieważ jest udzielany tym, którzy nic nie przynoszą; łaską – ponieważ jest dawany nawet tym, którzy zawinili; chrztem – ponieważ grzech zostaje pogrzebany w wodzie; namaszczeniem – ponieważ jest święty i królewski; oświeceniem – ponieważ jest jaśniejącym światłem, szatą – ponieważ zakrywa nasz wstyd; obmyciem – ponieważ oczyszcza; pieczęcią – ponieważ strzeże nas i jest znakiem panowania Boga”.
     Chrzest jest przede wszystkim sakramentem wiary, przez którą ludzie, oświeceni łaską Ducha Świętego, dają odpowiedź na Chrystusową Ewangelię.

 

4. KTO USTANOWIŁ SAKRAMENT CHRZTU?

     Przez dwa tysiące lat swojego istnienia Kościół nie miał najmniejszej wątpliwości, że sakrament chrztu został ustanowiony przez Jezusa Chrystusa i całą swoją moc oraz znaczenie czerpie od Niego. Nie kwestionowali tego ani chrześcijanie odłączeni w 1054 roku w wyniku Schizmy Wschodniej (prawosławni) ani kościoły i wspólnoty protestanckie, które wyłoniły się w wyniku Reformacji, ani żadne inne odłamy chrześcijańskie.
     Skąd zatem bierze się ta zgodność? Zapewne wynika ona z lektury Ewangelii. W wielu miejscach czytamy o ustanowieniu chrztu przez Pana Jezusa. Na początku swojej publicznej działalności Jezus sam przyjmuje chrzest w Jordanie z rąk Jana Chrzciciela. W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1, 9-11, zob. także Mt 3, 13-17; Łk 3, 21n; J 1, 32nn). Chrzest przyjęty w Jordanie jest zapowiedzią męki, którą Jezus miał wycierpieć w Jerozolimie. Sam Pan Jezus swoją mękę nazywa chrztem, którym miał być ochrzczony (zob. Mk 10, 38; Łk 12, 50). Na krzyżu jeden z żołnierzy włócznią przebił bok Jezusa i natychmiast wypłynęła krew i woda. Krew jest zapowiedzią Eucharystii, natomiast woda jest zapowiedzią chrztu. Chrzest czerpie zatem swoją moc i znaczenie z Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa (zob. KKK 1225).
     Również uczniowie Pana Jezusa w czasie Jego publicznej działalności udzielali chrztu i to więcej razy niż Jan Chrzciciel (zob. J 4, 1-2). Natomiast po swoim Zmartwychwstaniu, tuż przed Wniebowstąpieniem Pan daje swoim uczniom następujące polecenie: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 19-20; zob. także Mk 16, 15-18). Te słowa przypominają nam również, że kiedy Kościół chrzci, to Jezus chrzci. Dlatego w żaden sposób nie można odłączyć sakramentu chrztu od Osoby Jezusa Chrystusa.

 

5. KTO MOŻE BYĆ OCHRZCZONY?

     Częstym pytaniem, które można usłyszeć jest czy każdy może zostać ochrzczony? Według Katechizmu Kościoła Katolickiego nr. 1246 „Zdolny do przyjęcia chrztu jest każdy człowiek, jeszcze nie ochrzczony”. Zdolnym do przyjęcia chrztu jest każdy człowiek, który wyrazi chęć przystąpienia do grona ludzi wierzących. W przypadku małych dzieci, to rodzice decydują o chrzcie mając na uwadze dobro dziecka.
     Nie zależnie czy jest to Muzułmanin, Żyd czy wyznawca jakiejś innej religii. Jeśli wyrazi chęć zmiany swojego życia i przyjęcia Dobrej Nowiny może być ochrzczony. Ludzie dorośli odbywają specjalne przygotowanie, w trakcie którego poznają prawdy wiary katolickiej, uczą się jak żyć tą wiarą, którą będą przyjmować i wyznawać.
     Na początku historii Kościoła chrzest przyjmowali właśnie ludzie dorośli, którzy przechodzili odpowiednie przygotowanie. Chrzest jest wielkim dobrodziejstwem dla człowieka. Przez ten sakrament zostajemy włączeni w wielką Rodzinę ludzi wierzących. Stajemy się dziećmi Bożymi. Dlatego Kościół obecnie zachęca rodziców do jak najwcześniejszego chrzczenia dzieci, aby mogły już od najmłodszych lat czerpać ze skarbca Bożych łask. Zadziwiające jest stwierdzenie niektórych rodziców, którzy mówią, że nie chcą ochrzcić dziecka, bo kiedy dorośnie to samo wybierze wiarę. To dlaczego dla dobra dziecka wysyłają je na dodatkowe lekcje języka obcego, gry na instrumencie. Przecież kiedy dziecko dorośnie to samo wybierze czy chce uczestniczyć w dodatkowych zajęciach. Słyszy się wtedy, że to dla dobra dziecka. A chrzest nie jest dobrem dziecka, które włączone do grona dzieci Bożych otrzymuje wiele łask od Boga ?

 

6. KTO MOŻE UDZIELIĆ SAKRAMENTU CHRZTU ?

     Wyobraźmy sobie sytuację, która zdarza się w szpitalu. Brzemienna kobieta trafia na oddział porodowy, zbliża się rozwiązanie. Niestety poród jest ciężki, występują komplikacje. Dziecko przychodzi na świat, ale lekarze oceniają jego stan jako ciężki, zagrażający życiu. Matka choć zrozpaczona i wyczerpana prosi, by ochrzcić maleństwo. Wokół znajdują się położna, lekarz i pielęgniarki, o których nie wiemy w jakiej relacji pozostają do Boga, wiary, Kościoła i sakramentów. Kto więc może udzielić sakramentu chrztu? Tu z pomocą przychodzi nam nauka Katechizmu Kościoła Katolickiego, czytamy w nim m. in., że zwyczajnym szafarzem chrztu, czyli tym, który może udzielać sakramentu, jest biskup, kapłan lub na ich polecenie diakon. Taki obrzęd każdy z nas widział niejednokrotnie w czasie Mszy Świętej lub przy chrzcielnicy w Kościele. Jednakże w razie konieczności, w niebezpieczeństwie śmierci, tak jak w opisanej sytuacji - chrztu może i powinien udzielić każdy człowiek, o ile tylko wzbudzi intencję spełnienia tego, co czyni Kościół i wykona prawidłowo świętą czynność, czyli poleje główkę dziecka, jak w naszym przypadku, wodą i wypowie formułę chrzcielną : „ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Taki chrzest dokonany w nagłej sytuacji przez obcego człowieka, członka rodziny, czy samodzielnie jest ważny i nazywa się chrztem „z wody”. Po ustaniu okoliczności, które spowodowały konieczność takiego chrztu należy poprosić kapłana o uzupełnienie obrzędu sakramentu. Temu będzie poświęcona jedna z kolejnych katechez.

 

7. KTO MOŻE „ZGŁOSIĆ” CHRZEST DZIECKA?

     W czasie dzisiejszej katechezy, będziemy starali się odpowiedzieć na pytanie: kto może zgłosić dziecko do sakramentu chrztu? Zacznijmy od historii, która miała miejsce podczas II wojny światowej. W czasie wywozu Żydów do obozu koncentracyjnego pewna żydowska rodzina ratując od śmierci swoje nowo narodzone dziecko oddała je pod opiekę polskim sąsiadom. Przybrani rodzice otoczyli maleństwo wielką miłością i troską. Zabierali także na Msze św. i nabożeństwa do miejscowego kościoła. Mieli jednak dylemat, czy ochrzcić dziewczynkę. Wiedzieli, że byłoby to sprzeczne z religią jej przodków, dlatego wstrzymywali się z tym wydarzeniem. Po zakończeniu wojny po dziecko zgłosiła się cudem ocalała matka. Ojciec i rodzeństwo zginęli w obozie. Matka ze łzami w oczach dziękowała za opiekę i uratowanie córeczki oraz uszanowanie odrębności religijnej. Czy opiekunowie mogli ochrzcić dziecko? Odpowiedź brzmi: tak. Wiedzieli jednak, że to rodzice mają prawo decydować o wychowaniu w wierze swojego dziecka.
    Kontakt Prawo kanoniczne, na temat udzielania chrztu mówi: w kanonie 867 w paragrafie I, że rodzice mają obowiązek troszczyć się, ażeby ich dzieci zostały ochrzczone w pierwszych tygodniach możliwie najszybciej po urodzeniu, a nawet jeszcze przed nim powinni się udać do proboszcza, by prosić o sakrament dla dziecka i odpowiednio do niego się przygotować.
     Paragraf II mówi, że jeśli dziecko znajduje się w niebezpieczeństwie śmierci, powinno być natychmiast ochrzczone.
     Kanon 868 podkreśla, że do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się: zgody rodziców lub przynajmniej jednego z nich lub prawnych opiekunów; istnienia uzasadnionej nadziei, że dziecko będzie wychowane po katolicku; jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć.
     Jedynym wyjątkiem od tej zasady, że bez zgody rodziców można ochrzcić dziecko jest niebezpieczeństwo jego śmierci.
     „Instrukcja duszpasterska Episkopatu o udzielaniu sakramentu chrztu świętego dzieciom” poucza, że do chrztu należy dopuszczać wszystkie dzieci zgłoszone przez rodziców lub prawnych opiekunów, jeśli osoby te są wierzące i zobowiążą się, że dzieci będą wychowywane w wierze, w której zostaną ochrzczone. Wychowanie w wierze oznacza: doprowadzenie dziecka do świadomej przyjaźni z Chrystusem, przez przekazanie mu podstawowych prawd wiary i zasad moralności głoszonych przez Kościół katolicki, nauczenie dziecka modlitwy, włączenie go w życie wspólnoty katolickiej (Msza św. niedzielna), posyłanie na naukę religii, doprowadzenie do pełnego udziału w Eucharystii i do przyjęcia sakramentu bierzmowania oraz wprowadzenie w dojrzałe i odpowiedzialne życie chrześcijanina.
     Podsumowując, dziecko do sakramentu chrztu zgłaszają rodzice najpóźniej na 2 tygodnie przed planowanym terminem udzielenia sakramentu, jeśli istnieje uzasadniona przyczyna wystarczy obecność jednego z rodziców. Zgłoszenie w biurze parafialnym przyjmuje tylko duszpasterz. Ustala on z rodzicami dokładny termin chrztu, udział w liturgii i sprawy związane z przyszłym wychowaniem dziecka.

 

8. JAKIE DOKUMENTY SĄ POTRZEBNE DO CHRZTU?

     Zanim dziecko zostanie ochrzczone, najpierw rodzice lub jedno z rodziców powinno przyjść do kancelarii parafialnej w godzinach urzędowania i zapisać dziecko do chrztu. Przy zgłoszeniu duszpasterz spisze akt chrztu na podstawie danych zawartych w odpisie metryki urodzenia z Urzędu Stanu Cywilnego. Imiona dziecka należy spisać w brzmieniu i kolejności, jak w tym dokumencie, choćby nie były to imiona świętych i błogosławionych Kościoła.
     Rodzice i chrzestni mogą złożyć podpisy w księgach zaraz po spisaniu aktu lub w innym terminie, najpóźniej jednak zaraz po skończonej liturgii chrztu.
     Wskazane jest, aby rodzicom i chrzestnym podczas zgłoszenia dziecka do chrztu wręczyć karteczki do spowiedzi i na katechezę przygotowawczą. Rodzice dziecka winni przedłożyć świadectwo ślubu kościelnego.
     Duszpasterz powinien żądać od rodziców chrzestnych, których nie zna, odpowiedniego świadectwa kwalifikacyjnego z parafii, w której mieszkają. Jeśli dziecko jest z innej parafii rodzice powinni przynieść pisemną zgodę swego proboszcza na udzielenie sakramentu chrztu świętego poza swoją parafią.
     Jeśli rodzice dziecka poprzestają na małżeństwie cywilnym, duszpasterz powinien starać się o doprowadzenie ich do zawarcia małżeństwa sakramentalnego przed chrztem dziecka. W przypadku wyraźnej odmowy, należy żądać na piśmie oświadczenia od rodziców dziecka i rodziców chrzestnych, że zobowiązują się wychować dziecko w wierze katolickiej. Również w wypadku, gdy rodzice żyją bez ślubu kościelnego z powodu przeszkód kanonicznych, należy żądać takiego oświadczenia.
     Proboszczowie powinni dokładnie i bezzwłocznie zapisać w księdze chrztów imiona ochrzczonych, szafarza, rodziców dziecka i chrzestnych oraz miejsce i datę udzielenia sakramentu chrztu świętego.

 

9. CO DAJE SAKRAMENT CHRZTU?

     „Sakramenty są źródłem łaski Bożej, z którego możecie czerpać siłę do zwyciężania właściwych ludzkiej naturze słabości. Pan w swojej dobroci przewidział te środki, aby wspomagać nas na każdym etapie ziemskiej wędrówki”- nauczał Jan Paweł II.
     W czasie dzisiejszej katechezy mamy odpowiedzieć na pytanie co nam daje sakrament chrztu i jakie jest jego znaczenie dla chrześcijanina?
     Katechizm Kościoła Katolickiego nr 1213 mówi, że „Chrzest jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego i bramą otwierającą dostęp do innych sakramentów”. Jest więc pierwszym i najpotrzebniejszym sakramentem, ponieważ bez niego nie można się zbawić ani przyjąć żadnego innego sakramentu.
     Większość katolików zna tylko jeden skutek przyjęcia Chrztu św. – oczyszczenie z grzechu pierworodnego. Okazuje się jednak, że jest ich więcej, a sakrament ten jest dużo bardziej złożony.
     Najważniejsze skutki przyjęcia Chrztu św. to:
     1. Oczyszczenie z grzechu pierworodnego – Bóg poprzez sakrament Chrztu gładzi wszystkie grzechy, a więc tak grzech pierworodny, jak i wszystkie grzechy uczynkowe popełnione przed Chrztem - dzięki czemu nie jesteśmy skazani na potępienie wieczne i oddalenie od Boga. W Dziejach Apostolskich czytamy: „Niech każdy z was będzie ochrzczony dla odpuszczenia grzechów”.
     2. Ponowne narodziny (duchowe) – człowiek „rodzi” się po raz kolejny, tym razem nie w sensie fizycznym, ale duchowym. Ten Sakrament jest bezwarunkowo potrzebny do zbawienia, gdyż Zbawiciel wyraźnie powiedział do Nikodema: „Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (Jan 3, 5).
     3. Powrót do raju – oczywiście w sensie duchowym. Bóg wypędził z niego człowieka, ponieważ ten zgrzeszył; dzięki sakramentowi Chrztu św. mamy możliwość powrotu do krainy szczęśliwości, gdzie możemy być blisko Boga. Gdyż jak powiada św. Paweł: „Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia”.
     4. Duchowe naznaczenie człowieka na zawsze – sakrament Chrztu wyciska na duszy niezatarte znamię, które jest widoczne tylko dla Boga i oznacza naszą przynależność do Niego. Niezależnie od tego, jaką drogę wybierzemy – dobrą czy złą – nie wymażemy tego „znaku”. Dlatego sakrament Chrztu można przyjąć tylko raz w życiu.
     5. Stworzenie człowieka na nowo w Chrystusie. Osoba ochrzczona staje się dzieckiem Boga. List do Rzymian przypomina, że przez Chrzest stajemy się „dziećmi, dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa”. Jako dzieci Boże otrzymujemy imię, które towarzyszy nam przez całe życie.
     6. Włączenie człowieka ochrzczonego do Kościoła – Kościół stanowiący wspólnotę ludzi wierzących jest symbolem Ciała Chrystusa, zatem tylko poprzez włączenie się do tej wspólnoty człowiek ma możliwość stać się częścią Mistycznego Ciała Chrystusa.
     7. Udzielenie łaski uświęcającej dzięki której Trójca Święta napełnia duszę ochrzczonego, a Duch św. obdarza nadnaturalnymi cnotami: wiarą, nadzieją i miłością.
     Podsumowując sakrament chrztu daje nam:
• odpuszczenie grzechu pierworodnego i wszystkich grzechów osobistych,
• narodzenie do nowego życia, przez które stajemy się przybranymi dziećmi Boga, członkami Chrystusa i świątynią Ducha Świętego,
• włączenie do Kościoła,
• łaskę uświęcającą i niezmywalny znak przynależności do Chrystusa.

     Od chwili chrztu chrześcijanie, uświęceni przez łaskę, są wezwani i zobowiązani do wyznawania wiary i życia według nauki Chrystusa.

 

10. CZYM JEST GRZECH PIERWORODNY?

     Dzisiejsza katecheza stara się odpowiedzieć na pytanie: czym jest grzech pierworodny? Zapewne wszyscy znamy opis kuszenia przez diabła pierwszych rodziców i ich upadek - porażkę. Biblia przekazuje niezwykle ważne opowiadanie o Adamie i Ewie, „pierwszych ludziach”. Jest to historia, która dotyczy wszystkich ludzi, niezależnie od tego, kiedy albo gdzie przyszli na świat. Ewa zna dobrze Boże przykazanie. Wie, że chodzi o życie albo śmierć. Słucha jednak głosu złego ducha, który swoim kuszącym podszeptem zachęca ją:. „Być jak Bóg”, „poznać dobro i zło”. Zjada owoc z drzewa zakazanego i daje Adamowi do zjedzenia. Wtedy obojgu otwierają się oczy. Poznają swoją małość i słabość. Sprawia to, że ukrywają się przed Bogiem i lękają się tego, który jest ich przyjacielem.
     Katechizm Kościoła Katolickiego ukazuje nam, że człowiek kuszony przez złego ducha pozwolił, by zamarło w jego sercu zaufanie do Stwórcy. Skutkiem tego było nadużycie przez człowieka swojej wolności i okazanie nieposłuszeństwa przykazaniu Bożemu. Konsekwencją tego faktu jest każdy grzech, który jest nieposłuszeństwem i brakiem zaufania do Bożej dobroci.
     Popełniając ten grzech, człowiek przedłożył siebie nad Boga, a przez to wzgardził Bogiem. Wybrał siebie samego przeciw Bogu. Zwiedziony przez diabła człowiek chciał być „jak Bóg”, ale „bez Boga i ponad Bogiem, a nie według Boga” (por. KKK 397nn).
     Rodzi się pytanie: dlaczego ten grzech jest dziedziczony? Otóż, wszyscy ludzie w Adamie stanowią jedność rodzaju ludzkiego i z tej racji wszyscy ludzie są uwikłani w grzech Adama. Wiemy z kart Pisma Świętego, że Adam otrzymał świętość i sprawiedliwość pierwotną nie dla siebie samego, ale dla wszystkich ludzi na przestrzeni wieków. Ulegając kusicielowi, Adam i Ewa popełnili grzech osobisty, ale ten grzech dotyka natury ludzkiej, którą będą przekazywać w stanie upadku, czyli będąc obciążeni skutkami tego grzechu. Grzech będzie przekazywany całej ludzkości przez zrodzenie, to znaczy przez przekazywanie natury ludzkiej pozbawionej pierwotnej świętości i sprawiedliwości. Dlatego grzech pierworodny jest nazywany „grzechem” w sposób analogiczny; tzn. grzechem „zaciągniętym” z racji bycia potomkiem pierwszych rodziców, a nie „popełnionym” poprzez swoje świadome działanie; jest stanem w jakim się rodzimy, a nie aktem dokonanym przez nas osobiście (por. KKK 404).

 

11. CZYM JEST ŁASKA UŚWIĘCAJĄCA?

     Katechizm Kościoła Katolickiego w numerze 2000 określa łaskę uświęcającą następująco: Łaska uświęcająca jest darem habitualnym, stałą i nadprzyrodzoną dyspozycją udoskonalającą samą duszę, by uzdolnić ją do życia z Bogiem i do działania mocą Jego miłości. Rozróżnia się łaskę habitualną, czyli trwałe uzdolnienie do życia i działania zgodnego z Bożym wezwaniem, oraz łaski aktualne, które oznaczają interwencję Bożą bądź na początku nawrócenia, bądź podczas dzieła uświęcania.
     Jest to dar od Boga, który oczyszcza naszą duszę z grzechów ciężkich i czyni ja miłą i świętą. Podnosi nas do godności dzieci Bożych. Każdy kto trwa w łasce uświęcającej z pewnością uzyska zbawienie wieczne. Ludzie otrzymali od Boga łaskę uświęcającą na początku kiedy Bóg stworzył pierwszych rodziców. Był to najważniejszy dar dla duszy. Jednak przez grzech pierworodny utraciliśmy ją.
     Otrzymujemy ją na nowo podczas chrztu świętego oraz sakramentu pokuty i pojednania. Powinien być to dla nas wierzących największy i najcenniejszy skarb, który jednak przechowujemy w naczyniu glinianym. Im bardziej staramy się trwać w łasce stajemy się coraz milszymi Bogu, a Bóg pomnaża w nas łaskę uświęcającą i czyni naszą duszę czystszą i piękniejszą.
     Wszystko otrzymaliśmy od Boga, jednak kiedy wykonujemy dobre uczynku w stanie łaski uświęcającej zasługujemy na niebo – dlatego te uczynki nazywamy zasługującymi. Musimy jednak pamiętać, że w znaczeniu ściśle prawnym nie istnieje zasługa za strony człowieka względem Boga, bo wszystko otrzymaliśmy od Niego jako naszego Stworzyciela.
     Łaska uświęcająca nie jest dana człowiekowi raz na zawsze, tracimy ją przez grzech ciężki. Możemy ją odzyskać przez godne przeżycie sakramentu pokuty.
     Modlitwa, unikanie sposobności do grzechu ciężkiego, pełnienie dobrych uczynków oraz godne i częste przyjmowanie sakramentów powoduje umacnianie w nas łaski uświęcającej.

 

12. JAK WYGLĄDA LITURGIA SAKRAMENTU CHRZTU ŚWIĘTEGO

     Niejednokrotnie, kiedy gromadzimy się w kościele na sprawowanie liturgii, obrzędy których jesteśmy świadkami stanowią dla nas mieszaninę niezrozumiałych słów i gestów. Spróbujmy dzisiaj przybliżyć sobie nieco, jak wygląda liturgia sakramentu chrztu świętego. Na początku warto wiedzieć, że sakrament chrztu może być sprawowany podczas Mszy Świętej lub poza Mszą Świętą.
     Pierwszą częścią jest Obrzęd przyjęcia dzieci. Szafarz chrztu pyta wówczas jakie imię rodzice wybrali dla swojego dziecka i o co proszą Kościół Boży. Rodzice odpowiadają wówczas, że o chrzest. Następnie kapłan poucza rodziców o obowiązku wychowania dziecka w wierze, który płynie z przyjęcia sakramentu chrztu i pyta najpierw rodziców, czy są tego świadomi, a następnie rodziców chrzestnych czy są gotowi pomagać rodzicom w wypełnianiu ich obowiązków. Obrzęd przyjęcia dzieci kończy się uczynieniem znaku krzyża na czole dziecka przez rodziców i chrzestnych. Następuje liturgia słowa, na koniec której odczytywana jest modlitwa wiernych, w której modlimy się za dzieci, które mają dostąpić łaski chrztu świętego. Na zakończenie tej modlitwy przyzywamy wstawiennictwa świętych – zwłaszcza patronów parafii i dzieci. Kapłan prosi o oddalenie zła i grzechu od dzieci oraz o udzielenie im światła Chrystusa na drodze do zbawienie. Następnie kapłan kładzie na każdym z nich rękę. Po odmówieniu tych modlitw następuje poświęcenie wody, która zostanie użyta do chrztu. Jeśli używa się wody poświęconej podczas Wigilii Paschalnej, ten obrzęd zostaje pominięty. Kiedy woda jest poświęcona szafarz zwraca się do rodziców i chrzestnych z pytaniem o wiarę, którą będą przekazywać nowo ochrzczonym. Najpierw w imieniu dziecka wyrzekają się zła i grzechu i wszystkiego co do nich prowadzi, a następnie wyznają wiarę Kościoła, w której dziecko otrzymuje chrzest. Po wyznaniu wiary rodzice i chrzestni podchodzą do chrzcielnicy i deklarują, że chcą, aby ich dziecko otrzymało chrzest w tej wierze, którą wspólnie wyznali. Następuje najważniejszy moment liturgii chrztu: kapłan polewa główkę dziecka wodą trzykrotnie wypowiadając słowa: N , JA CIEBIE CHRZCZĘ W IMIĘ OJCA I SYNA, I DUCHA ŚWIĘTEGO. Po chrzcie każdego dziecka, wszyscy obecni modlą się słowami: Chwała Ojcu…
     Po udzieleniu chrztu następują obrzędy wyjaśniające: namaszczenie krzyżmem, włożenie białej szaty i wręczenie zapalonej świecy. Te obrzędy będą wyjaśnione w kolejnych katechezach. Całość liturgii sakramentu chrztu kończy się uroczystym błogosławieństwem.

 

13. CO OZNACZA SYNOSTWO BOŻE?

     Celem dzisiejszej katechezy jest odpowiedź na pytanie: Co oznacza Synostwo Boże? W liście do Efezjan czytamy: „Bój Ojciec z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli” (Ef. 1,5). A więc Bóg uczynił nas swoimi dziećmi. Święty Jan podkreśla to jeszcze dobitniej mówiąc: „Popatrzcie jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1J3, 1-2).

     W ziemskim rozumieniu syn, to przecież ktoś bardzo ważny dla ojca, potomek i spadkobierca. Nowy ojciec na ziemi daje swojemu dziecku nazwisko i prawa do spadku. Natomiast Bóg czyni dla nas coś znacznie ważniejszego: udziela nowego życia i nowej natury, daje udział w życiu samego Boga. Przybrane synostwo jest więc dla człowieka wielkim darem miłości.

     W sakramencie Chrztu Bóg niejako adoptuje człowieka, a czyni to przez swojego syna Jezusa Chrystusa. Jezus będąc Bogiem stał się człowiekiem, aby człowiek przez Chrzest mógł narodzić się do bycia Dzieckiem Bożym.

     Rzadko kiedy uświadamiamy sobie prawdę o zasadniczej zmianie naszej natury. O tym, że zostaliśmy adoptowani przez Boga - ze wszystkimi tego konsekwencjami. Bóg zobowiązał się do ojcowskiej troski o nas i dał nam w dziedzictwo całe swoje królestwo. Jesteśmy nie tylko synami tej ziemi, ale synami Bożymi, nie tylko dziedzicami tego życia, ale dziedzicami życia wiecznego.

     Przekształceni przez Ducha Świętego w dzieci Boże powinniśmy przyjąć wobec Ojca niebieskiego dziecięcą postawę zaufania Mu, posłuszeństwa Jego woli, pokornego uznania swojej niewystarczalności. Powinniśmy także z Nim rozmawiać jak najczęściej i spotykać się w sakramentach.

     Dziecko Boże powinno być podobne do swojego Ojca niebieskiego. Skoro w sakramencie Chrztu staliśmy się dziećmi Bożymi, powinniśmy ustawicznie zbliżać się do doskonałości Ojca niebieskiego. Mamy przede wszystkim naśladować Jego miłość do swojego Syna, Jezusa Chrystusa, i do wszystkich ludzi. Powinniśmy zatem kochać Chrystusa tak, jak kocha Go Jego Ojciec, a także miłować wszystkich bez wyjątku ludzi, nawet tych, którzy nas krzywdzą. Mamy naśladować miłosierdzie Ojca niebieskiego, który przebacza grzechy nawet największym grzesznikom i odpuszczać tym, którzy nas znieważyli. Powinniśmy naśladować niezmienność Boga przez wierność wszystkim naszym obowiązkom, przyrzeczeniom oraz przez stałe kierowanie się głosem sumienia. Naszym zadaniem jest upodobnienie się do Ojca, który wszystkim mądrze kieruje, zarządza i o wszystko się troszczy.

     Synostwo Boże jest darem Boga, a nie wolą człowieka. Jest to dar darmo dany, który otrzymujemy dzięki łasce.

     Stałeś się dzieckiem Bożym przez chrzest, pokaż to poprzez swoje życie i czyny!

 

14. CZY CHRZEST MOŻNA POWTÓRZYĆ?

     Chrzest – brama sakramentów jest konieczny do zbawienia, uwalnia ludzi od grzechów, odradza ich jako dzieci Boże i przez upodobnienie do Chrystusa niezniszczalnym charakterem włącza do Kościoła, jest ważnie udzielony jedynie przez obmycie w prawdziwej wodzie z zastosowaniem określonej formy słownej i nie może być powtarzany (por. kan. 845 §1, kan. 849). To znaczy, że jeśli został udzielony ważnie, każde kolejne udzielanie tego sakramentu będzie się ograniczało jedynie do ceremonii zewnętrznej, która nie wywoła skutków wewnętrznych.

     Zdarza się, że nie zawsze można uzyskać pewność co do tego czy chrzest był udzielony ważnie, a niekiedy nawet, czy w ogóle był udzielony. W obliczu takiej niepewności należy dokonać starannego dochodzenia, które usunęłoby wątpliwość. Jeśli uda się nabrać pewności, że chrzest był ważnie udzielony, osoba taka przynależy do Kościoła i może przyjmować kolejne sakramenty. Jeśli natomiast, po przeprowadzeniu starannego dochodzenia, pozostała roztropna wątpliwość, czy chrzest został ważnie udzielony, należy go udzielić warunkowo (por. kan. 845 § 2).

     Określenie „warunkowo” ma za zadanie jedynie uświadomić zainteresowanym, że jeśli dana osoba była już ważnie ochrzczona, to zastosowany obrzęd chrztu nie zawiera żadnej „treści”, nie niesie ze sobą żadnych skutków sakramentalnych. Jeśli natomiast dana osoba nie była ochrzczona to chrzest warunkowy sprawił, że stała się dzieckiem Bożym.

     Może się zdarzyć, że dziecko zostało ochrzczone przez świeckiego szafarza w domu lub w szpitalu, ponieważ znajdowało się w niebezpieczeństwie śmierci i potem odzyskało zdrowie. Stosuje się wtedy obrzęd „przyniesienia do kościoła dziecka już ochrzczonego”, który zawarty jest w księdze liturgicznej „Obrzędy chrztu dzieci” dostosowanych do zwyczajów diecezji polskich. Może tego obrzędu dokonać kapłan lub diakon. Powyższy obrzęd stosuje się także wtedy, gdy dziecko ochrzczone przynosi się do kościoła po ustaniu innych przeszkód (np. prześladowania, niezgody między rodzicami), które nie pozwalały na uroczysty chrzest w kościele.

     Warto zauważyć, że obrzęd jest dostosowany do rzeczywistej sytuacji dziecka już ochrzczonego i nie ma mowy o powtarzaniu czy uzupełnianiu chrztu.

     Jednocześnie dziecko zostaje wpisane w księgę chrztów w swojej rodzinnej parafii na podstawie zaświadczenia o chrzcie w szpitalu dokonanego przez szafarza świeckiego.

 

15. CO OZNACZA BIAŁA SZATA ?

     Kolor biały od najdawniejszych czasów odgrywał bardzo ważną rolę w kulcie i tradycjach religijnych. Istotne było jego powiązanie ze wszystkim, co święte i boskie, choć z czasem stał się też symbolem moralnej czystości i doskonałości. W Piśmie Świętym i Tradycji chrześcijańskiej biel jest kolorem światła i życia, ale oznacza także świąteczną radość, podziw, triumf oraz czystość i niewinność. Biały kolor bardzo często pojawia się na kartach Pisma Świętego. W jednym z widzeń proroka Daniela, Bóg ukazuje się jako Przedwieczny, który miał na sobie szatę białą jak śnieg /Dn 7, 9/. Na Górze Przemienienia odzienie Chrystusa było lśniąco białe /Mk 9,3; Mt 17,2/, a Apokalipsa św. Jana, która w symbolicznych obrazach ukazuje rzeczywistość nieba, w bieli przedstawia osoby, które towarzyszą chwale Bożej, istoty niebiańskie i wszystkich świętych, którzy zostali oczyszczeni i odkupieni przez Jezusa Chrystusa.

     W tradycji wczesnochrześcijańskiej katechumeni, którzy przyjmowali chrzest zrzucali z siebie noszone dotychczas szaty, co oznaczało, że zrywali z dawnym grzesznym człowiekiem. Biała szata chrztu świętego miała symbolizować chwałę zmartwychwstania i była noszona przez nich osiem dni, aż do drugiej niedzieli Wielkanocy zwanej „Białą Niedzielą”. Dziś podczas chrztu nakłada się białą szatkę jako przypomnienie tego zwyczaju, ale ta czynność ma też oczywiście głębszą wymowę. Obrzędowi założenia białej szaty towarzyszą słowa modlitwy: „N., stałeś się nowym stworzeniem i przyoblekłeś się w Chrystusa, dlatego otrzymujesz białą szatę. Niech twoi bliscy słowem i przykładem pomagają ci zachować godność dziecka Bożego, nieskalaną aż po życie wieczne”. W symbolice biblijnej szata oznacza błogosławieństwo, bo obok pożywienia i dachu nad głową ubranie jest nieodzownym warunkiem ludzkiego życia. To również oznaka duchowego stanu człowieka, bo upadły w raju człowiek potrzebował „nowej szaty”, aby wrócić do życia w jedności i harmonii z Bogiem. Tą szatą stał się Jezus Chrystus. On odkupił ludzkość ze wszystkich grzechów. Założenie szaty chrzcielnej jest symbolem „przyobleczenia się” w Jezusa Chrystusa czyli całkowitego zjednoczenia się z Nim. Szata chrzcielna musi być koloru białego, bo on wskazuje jakie powinno być to nowe życie człowieka ochrzczonego. Można powiedzieć, że przez chrzest zanurzający w Chrystusa każdy człowiek przemienia się i jest blisko Boga, dostępuje wyniesienia do godności przybranego dziecka Bożego, staje się człowiekiem czystym i niewinnym. Obrzędy chrztu świętego nakazują więc, aby szatka była rzeczywiście biała i oddzielna dla każdego ochrzczonego.

 

16. CO OZNACZA NAMASZCZENIE KRZYŻMEM ŚWIĘTYM ?

     Po kulminacyjnym momencie sakramentu chrztu św. następuje namaszczenie krzyżmem św., podczas którego kapłan wypowiada słowa: Bóg wszechmogący, Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który cię uwolnił od grzechu i odrodził z wody i z Ducha Świętego, On sam namaszcza ciebie krzyżmem zbawienia, abyś włączony do ludu Bożego, wytrwał w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne. Dzisiaj odpowiemy sobie co to jest krzyżmo i co oznacza namaszczenie nim?

     Krzyżmo jest to mieszanina oliwy z oliwek i balsamu. Używa się go ponadto przy sakramentach: chrztu, bierzmowania, święceń oraz przy uroczystym poświęceniu kościołów i ołtarzy. Kapłan czyniąc olejem krzyżma na czole dziecka wyjaśnia co ten obrzęd oznacza. Jezus Chrystus w czasie swojej działalności miał do spełnienia potrójną misję: Kapłana – oddał swoje życie na krzyżu dla naszego zbawienia oraz ustanowił siedem sakramentów; Proroka – głosił prawdę o Bogu i Jego królestwie, uczył dostrzegać zamysł Boży w wydarzeniach codziennego życia i prawdziwej mądrości, wskazywał na źródło prawdziwego szczęścia i radości; Króla – przez swoje Zmartwychwstanie Chrystus pokazał, że władza nad życiem i śmiercią należy do Boga, że on jest Panem czasu i historii, że to przed nim ma się zginać wszelkie kolano.

     Namaszczenie krzyżmem podczas chrztu św. oznacza, że każdy ochrzczony ma w tej potrójnej misji Chrystusa swój udział. Jest to zarazem przywilej i obowiązek do spełnienia. Udział w misji prorockiej Chrystusa polega najpierw na poznaniu i przyjęciu Ewangelii, a następnie na głoszeniu nauki Chrystusa wśród swoich bliskich, przyjaciół, sąsiadów, czy współpracowników słowem i przykładem życia. Udział w kapłańskiej misji Chrystusa to przede wszystkim udział w życiu sakramentalnym – zwłaszcza częste przyjmowanie Ciała Pańskiego i formowanie sumienia w sakramencie pokuty, ale także modlitwa indywidualna i rodzinna oraz składanie wszystkich swoich dobrych uczynków, trudów, codziennej pracy i utrapień Bogu jako uwielbienia. Udział wiernych w misji królewskiej polega na służbie – na wzór Chrystusa, który nie przyszedł, aby mu służono lecz aby służyć. Oznacza to, że chrześcijanin powinien mieć wewnętrzną świadomość, że przez uczynki miłości wyświadczane innym ludziom, służy samemu Bogu. Ta służba jest ponadto formą przemieniania rzeczywistości, w której żyje dana osoba, jest budowaniem królestwa dobra, sprawiedliwości, miłości i pokoju.

     Słowa wypowiadamy przy namaszczeniu krzyżmem nowoochrzczonego niech będą dla nas przypomnieniem jak wielką misję ma do spełnienia każdy z nas – misję samego Chrystusa.

 

17. CO OZNACZA OBMYCIE WODĄ?

     W trakcie chrztu świętego obecnych jest wiele znaków i symboli. Wiele z nich omówiliśmy w poprzednich katechezach. Dziś zastanówmy się nad najważniejszym – polaniu główki dziecka wodą i wypowiedzeniu najważniejszych słów. „ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”.

     Według Katechizmu Kościoła Katolickiego nr 694: Symbolika wody oznacza działanie Ducha Świętego w sakramencie chrztu, ponieważ staje się ona skutecznym znakiem nowego narodzenia; jak nasze pierwsze naturalne narodzenie dokonało się w wodzie, tak woda chrzcielna rzeczywiście oznacza nasze narodzenie do życia Bożego, które jest nam udzielane w Duchu Świętym. "Ochrzczeni w jednym Duchu" zostaliśmy również, napojeni jednym Duchem" (1 Kor 12, 13): Duch jest więc także w sposób osobowy Wodą żywą, która wypływa z boku Chrystusa ukrzyżowanego jak ze swego źródła i która tryska w nas na życie wieczne.

     Jezus Chrystus chodząc po Ziemi Palestyńskiej przyjął chrzest z rąk Jana Chrzciciela. Nie musiał tego robić, bo jako Bóg był bez grzechu. Jednak wskazał nam drogę. Jan chrzcił wodą. W Kościele chrzest odbywa się tak samo za pomocą wody. Na początku chrzczono tylko ludzi dorosłych, którzy zanurzali się w wodzie, obmywali się ze starego człowieka, który nie był dzieckiem Bożym. A wychodzili jako ludzie zanurzeni w Chrystusie w jego męce i zmartwychwstaniu. Woda stanowi materię i formę tego sakramentu. Poprzez tę czynność dziecko zostaje zanurzone w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, dzięki czemu jest oczyszczone od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego i osobistego i staje się przybranym dzieckiem Boga. Woda chrzcielna nabiera nadprzyrodzonej mocy dzięki modlitwie poświęcenia. W najważniejszej części tej modlitwy kapłan zwraca się do Boga tymi słowami: „Prosimy Cię, Panie, niech przez Twojego Syna zstąpi na tę wodę moc Ducha Świętego, aby wszyscy, przez chrzest pogrzebani razem z Chrystusem w śmierci, z Nim też powstali do nowego życia".

 

18. DLACZEGO ZAPALANA JEST ŚWIECA?

     Bardzo wymownym znakiem w liturgii chrzcielnej jest obrzęd wręczenia zapalonej świecy. Celebrans podaje rodzicom lub chrzestnym zapaloną świecę paschalną i mówi do nich: „Przyjmijcie światło Chrystusa”. Następnie ojciec lub chrzestny - zapala świecę chrzcielną swojego dziecka od paschału. W przypadku chrztu dziecka celebrans przypomina rodzicom: „Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dzieci, oświecone przez Chrystusa, postępowały zawsze jak dzieci światłości, a trwając w wierze, mogły wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi świętymi w niebie”.

     Symbolika światła jest bardzo ważna i czytelna podczas liturgii chrzcielnej. Chcąc ją dobrze zrozumieć trzeba odwołać się do Pisma Świętego. W opisie stworzenia świata pierwszym dziełem Boga było oddzielenie światła od ciemności/Rdz 1,1n/. W psalmach czytamy określenie ”Pan przyodziany światłością”/Ps103,2/, w listach, że „mieszka w niedostępnej światłości” /1Tm 6,16/, że „Bóg jest światłością”/1J 1,5/. Prorocy zapowiadali „wielkie światło” /Iz 4, 20.60/, a starzec Symeon nazwał Chrystusa światłością na oświecenie pogan /por.Łk 2,32/. I sam Zbawiciel nazwał siebie „światłością świata”/J 8,12/. Światło objawia coś z tajemnicy Boga i dlatego jest wszędzie tam, gdzie On się objawia. Pełne światła są obietnice Boga dotyczące przyjścia Mesjasza i powszechnego zbawienia. Nowy Testament przedstawia Chrystusa jako światłość świata, która otwiera niewidomym oczy i głosi dobrą nowinę o królestwie Bożym. Jego słowo staje się światłem dla każdego człowieka, który uwierzy i przyjmie Ewangelię. Wiara w Chrystusa sprawia, że człowiek przechodzi z ciemności życia w grzechu do prawdziwego światła.

     Chrześcijanie od najdawniejszych czasów posługują się symboliką światła w odniesieniu do sakramentu chrztu świętego. Starożytność chrześcijańska bardzo często nazywała chrzest „oświeceniem”, a nowoochrzczonych „oświeconymi”. W sakramencie chrztu dokonuje się zanurzenie człowieka w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Człowiek jednoczy się z Chrystusem i razem z Nim przechodzi ze śmierci do życia, czyli z ciemności do światła. Zmartwychwstały Pan obdarza ochrzczonego człowieka nowym wzrokiem wiary i oświeca go światłem Ewangelii. Chrzcielne oświecenie domaga się radykalnej zmiany sposobu życia. Ten, który przyjmuje chrzest staje się dzieckiem światłości. Świeca chrzcielna zapalana jest od paschału, który symbolizuje obecność Chrystusa Zmartwychwstałego. Oznacza to, że od momentu chrztu całe życie chrześcijanina ma być zespolone z Jezusem Chrystusem. Jedność z Chrystusem wyraża się w słuchaniu Jego słowa, karmieniu się Eucharystią oraz w przyjęciu Jego Ducha. Ochrzczony powinien być świadkiem obecności Chrystusa w świecie. Można powiedzieć, że jest on światłem dla tego świata. Życie chrześcijanina ma się charakteryzować wiarą, nadzieją i miłością. W przypadku chrztu dzieci zapalona świeca wręczona rodzicom i chrzestnym przypomina, że to właśnie oni przyjmują na siebie odpowiedzialne zadanie. Oni mają czuwać i czynić wszystko, aby światło Chrystusa zapalone w dziecku nigdy nie zgasło. Deklarują w ten sposób, że przykładem własnego życia i mądrym oraz roztropnym wychowaniem będą to światło podtrzymywać. W dużej mierze od nich będzie zależało, czy dziecko będzie postępowało jak dziecko światłości i czy wytrwa w wierze tak, aby kiedyś odziedziczyło nagrodę światła wiecznego.

 

19. CZYM JEST METRYKA CHRZTU?

     Kompletując dokumenty potrzebne do zawarcia Sakramentu Małżeństwa, bądź później przygotowując swoje dzieci do Sakramentu Eucharystii spotykamy się w kancelarii parafialnej z prośbą o dostarczenie ważnej metryki chrztu. Czym jest ten dokument tak ważny przy przyjmowaniu wyżej wymienionych sakramentów? Najkrócej można powiedzieć, że metryka chrztu - zwana także aktem chrztu - to dokument poświadczający przyjęcie Sakramentu Chrztu. Wystawiany jest on na bieżąco na prośbę osoby zainteresowanej w parafii, w której ta osoba została ochrzczona.

     Dokument ten zawiera następujące informacje:
imię i nazwisko zainteresowanego;
imiona rodziców;
datę i miejsce urodzenia;
datę chrztu;
nazwę parafii, w której osoba została ochrzczona;
rok i numer księgi chrztów;
informacje na temat przyjętych już innych sakramentów.

     Do ważności metryki wymagane jest aby była podpisana przez upoważnioną osobę i zaopatrzona w pieczęcie parafialne. Należy pamiętać, aby data jej wystawienia nie była dłuższa niż 6 miesięcy. Wspomniany okres czasu jest uważany za wystarczający dla zapobiegnięcia bigami, czyli zawarcia kolejnego małżeństwa niezgodnie z prawem.

     Metryka jest dowodem Sakramentu Chrztu, który jest warunkiem ważności wszystkich innych sakramentów.

 

20. JAK DOROSŁY MOŻE BYĆ OCHRZCZONY?

     Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że każdy człowiek, który jeszcze nie został ochrzczony, może być ochrzczony. Jedynym wymogiem jest wiara, którą podczas chrztu trzeba wyznać publicznie. Człowiek, który skłania się ku chrześcijaństwu, nie tylko zmienia światopogląd, lecz wchodzi najpierw na drogę katechumenatu – czyli okres przygotowania przez nauczanie – na której to drodze poprzez osobiste nawrócenie przygotowuje się do otrzymania daru chrztu (zob. KKK 1246-1254).

     Tertulian mówił: stają się, a nie rodzą chrześcijanie. Człowiek nie rodzi się chrześcijaninem, lecz w odpowiednim czasie przez fakt przyłączenia się do Chrystusa poprzez ponowne narodzenie z „Wody i Ducha Świętego” (J 3, 3.5) staje się chrześcijaninem.

     Wtajemniczenie katechumenów dokonuje się stopniowo w społeczności wiernych, którzy przez rozważanie razem z katechumenami bogactwa wiary w Boga i pogłębianie własnego nawrócenia, swoim przykładem prowadzą ich do pełnej współpracy z natchnieniami Ducha Świętego (zob. Obrzędy chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych s. 19-21).

     Wspomniane obrzędy wtajemniczenia uwzględniają stopień duchowego rozwoju ludzi dorosłych, który bywa różnorodny i zależny:

     - od wielorakiej łaski Bożej, od ich dobrowolnej z nią współpracy,

     - od działalności Kościoła oraz od warunków czasu i miejsca.

     Na tej drodze, oprócz okresów poszukiwania i dojrzewania wewnętrznego, istnieją „stopnie", czyli etapy zewnętrzne. Katechumen przebywając je, przechodzi jakby przez bramy lub wstępuje na kolejne stopnie.

     a) Pierwszy stopień ma miejsce wówczas, gdy człowiek zaczyna się nawracać i pragnie zostać chrześcijaninem, a Kościół przyjmuje go jako katechumena.

     b) Drugi, gdy kandydat pod koniec katechumenatu pogłębiwszy już wiarę, zostaje dopuszczony do bliższego przygotowania do sakramentów.

     c) Trzeci, gdy po odpowiednim przygotowaniu przyjmuje sakramenty, przez które staje się chrześcijaninem.

     Istnieją zatem trzy stopnie, etapy lub bramy, które we wtajemniczeniu chrześcijańskim należy uważać za szczególnie ważne i doniosłe. Tym trzem stopniom odpowiadają trzy obrzędy liturgiczne. Pierwszy — to obrzęd przyjęcia do katechumenatu, drugi — wybranie kandydatów do chrztu, trzeci — sprawowanie sakramentów.

     W Diecezji Sandomierskiej przygotowaniem dorosłych do chrztu zajmuje się Diecezjalne Centrum Katechumenatu w Sandomierzu. O szczegółach związanych z katechumenatem można dowiedzieć się poprzez kontakt z osobami z Centrum lub z duszpasterzami najbliższej parafii, którzy podadzą potrzebne informacje i pomogą w przygotowaniu do sakramentu chrztu.

 

21. KIM JEST CHRZESTNY ?

     Funkcja rodziców chrzestnych ma starożytną tradycję i związana jest z wprowadzaniem do wspólnoty wierzących nowych uczniów Chrystusa. W czasie prześladowań w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, za przynależność do wspólnoty chrześcijan groziła śmierć, stąd osoby poręczające za nowo nawróconych swoją osobą i wiarą zaręczały, że ten kto przyjmuje chrzest poznawszy tajemnice wiary oraz wspólnotę, jest godzien zaufania. Chrzestny jako poręczyciel, nie tylko przedstawiał kandydata do chrztu, ale sprawował nad nim pieczę oraz czuwał nad jego przygotowaniem do życia wiarą we wspólnocie Kościoła. Później z owej funkcji osoby wprowadzającej do wspólnoty wyłoniła się rola świadka wiary, który ma pokazywać nowo ochrzczonemu na czym polega pełnia życia z Chrystusem w wierze.

     Kościół akceptując wybór matki i ojca chrzestnego, stawia im wysokie wymagania określając je szczegółowo w Kodeksie Prawa Kanonicznego /kan.872 –874/. Do przyjęcia tego zadania może być dopuszczona osoba, która ukończyła 16 lat i przynależy do Kościoła Katolickiego oraz przyjęła sakramenty inicjacji chrześcijańskiej, a więc chrzest, Eucharystię i bierzmowanie, i tym samym prowadzi życie zgodne z wiarą. Chrzestny powinien być wybrany przez rodziców, ich zastępców lub przez szafarza chrztu, by można było dokonać oceny jego kwalifikacji, bowiem winien odznaczać się nienaganną moralnie postawą etyczną, wzorowym życiem i dojrzałością. Chrzestny jest zobowiązany do wspierania rodziców naturalnych w procesie wychowania dziecka i w przekazywaniu wiary. Kodeks Prawa Kanonicznego dopuszcza ewentualność wyboru jednego rodzica chrzestnego lub ochrzczonego niekatolika jako świadka chrztu przy udziale drugiego rodzica chrzestnego spełniającego wymagania określone prawem.

     Prawne wymagania dotyczące rodziców chrzestnych stanowią pewne wytyczne. Nie wystarcza dzisiaj bowiem, żeby byli po prostu wierzącymi, którzy w minimalnym stopniu żyją zasadami wiary i są po ludzku przyzwoici. Rodzice chrzestni mają być świadkami wiary, żyjącymi według zasad wiary. Ludźmi, którzy przyjęli Boże obdarowanie płynące z sakramentów chrztu, Eucharystii i bierzmowania, którzy znają uzdrawiającą łaskę sakramentu pokuty, którzy wiedzą, że małżeństwo to komunia osób, którą tworzy siła Bożego obdarowania. Chrzestny świadomy podejmowanych zobowiązań nie ogranicza się tylko do roli obdarowującego materialnymi darami, ale troszczy się o rozwój i dobro duchowe ochrzczonego.

 

22. CZYM JEST CHRZEST KRWI ?

     „Kościół zawsze zachowywał głębokie przekonanie, że ci, którzy ponoszą śmierć za wiarę, nie otrzymawszy chrztu, zostają ochrzczeni przez swoją śmierć dla Chrystusa i z Chrystusem. Chrzest krwi, podobnie jak chrzest pragnienia, przynosi owoce chrztu, nie będąc sakramentem”. (KKK 1258)

     Męczennicy za wiarę w Chrystusa, umierający bez chrztu z wody, dostępują oczyszczenia z grzechów i wewnętrznego odrodzenia, a tym samym mogą osiągnąć zbawienie. Cierpienie dla Chrystusa, oddanie dla Niego życia wyraża głęboką wiarę i miłość. Przez swoją mękę i śmierć męczennicy upodabniają się do Chrystusa ukrzyżowanego i przez Niego zostają oczyszczeni i uświęceni.

     To, że chrzest krwi zastępuję sakrament chrztu świętego wynika z Mt 10.32: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem”; i Mt 16,25: „kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je”.

     W dużej mierze doktryna chrztu krwi ukształtowała się w czasach pierwszych prześladowań Kościoła jako konsekwencja dużej liczby katechumenów ponoszących męczeństwo. Bardzo szybko zostali oni zaliczeni do tych, o których Pan Jezus powiedział: „kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych” (Łk 12.8). Zarówno Tertulian, jak i Cyryl Jerozolimski wiążą chrzest wody i krwi z faktem, że z boku ukrzyżowanego Odkupiciela wypłynęły krew i woda. Po tej samej linii idzie Jan Chryzostom: „Nie dziwcie się, że nazwałem męczeństwo chrztem. I w nim bowiem udziela się w pełni obfitości Duch oraz dokonuje się cudowne i zaskakujące zgładzenie grzechów i oczyszczenie duszy. A jak przyjmujący chrzest obmywani są w wodzie, tak męczennicy obmywani są we własnej krwi”. Również nieochrzczone dzieci, umierające dla świadectwa Chrystusa, zaliczają się do grona męczenników, jak zaświadcza liturgia święta świętych Młodzianków męczenników.

     Męka Chrystusa działa w chrzcie krwi przez naśladowanie jej. Moc Ducha Świętego działa w chrzcie krwi przez najgorętszy żar miłości i oddania.

     Liturgiczna i teologiczna tradycja Kościoła mówiąc o natychmiastowym wejściu męczenników do szczęścia wiecznego, nie wyklucza ich całkowitego oczyszczenia, zarówno z grzechu pierworodnego i z grzechów osobistych, jak i całej doczesnej i wiecznej kary.

     Przy chrzcie krwi muszą być spełnione trzy warunki: jest to udręczenie z natury śmiertelne (nie np. zranienie, które w wyniku długiej choroby doprowadza do śmierci); za wiarę, tj. za osobę Chrystusa, religię, w obronie cnoty chrześcijańskiej; cierpliwie znoszone (nie np. z bronią w ręku, w walce).

     Św. Tomasz z Akwinu pisał: „Przelanie krwi dla Chrystusa i wewnętrzne działanie Ducha Świętego zwą się chrztem z tego powodu, ponieważ sprawiają skutek chrztu wody. Zaś chrzest wody ma skuteczność od męki Chrystusa i od Ducha Świętego”.

 

23. JAK CHRZCIĆ DZIECKO W NIEBEZPIECZEŃSTWIE ŚMIERCI ?

     Wydana po Soborze Watykańskim II księga liturgiczna zawierająca obrzędy chrztu dzieci, oprócz liturgii chrztu udzielanego w kościele przez kapłana lub diakona, posiada także opis celebracji chrztu, który może udzielić każdy człowiek. Rozdział V Obrzędów chrztu dzieci dostosowanych do zwyczajów diecezji polskich nosi tytuł „Chrzest dzieci w niebezpieczeństwie lub w obliczu śmierci, gdy brak kapłana i diakona”.

     W niebezpieczeństwie śmierci, gdy brakuje właściwego szafarza sakramentu może ochrzcić każdy człowiek. Takie sytuacje bardzo często zdarzają się w krajach misyjnych oraz w szpitalach. Dlatego wydaje się czymś bardzo ważnym, aby personel medyczny, a zwłaszcza wierzący lekarze i pielęgniarki, potrafili udzielić sakramentu chrztu w obliczu śmierci dziecka. Tę umiejętność powinni posiąść wszyscy wierzący rodzice. Warto zatem poznać tę możliwość udzielania chrztu w określanej jako niebezpieczeństwo śmierci.

     Pierwszą i podstawową sprawą jest wzbudzenie w sobie intencji spełnienia tego, co czyni i naucza Kościół w odniesieniu do sakramentu chrztu. Następnie stosuje się obrzęd skrócony udzielania chrztu w niebezpieczeństwie śmierci. W takiej sytuacji odmawia się najpierw wyznanie wiary (może to być Skład Apostolski) i następnie polewa dziecko wodą, wypowiadając formułę chrztu: „N., ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. W niektórych okolicznościach można opuścić nawet wyznanie wiary. Rubryki liturgiczne zalecają, aby w miarę możliwości udzielać chrztu w niebezpieczeństwie bliskiej śmierci, w obecności jednego lub dwóch świadków.

     Potem rodzice otrzymują zaświadczenie o chrzcie w szpitalu, które będzie potrzebne w parafii pochodzenia dziecka. Dziecko zostaje wpisane w księgę chrztów w swojej rodzinnej parafii, a obrzędy, których nie było w szpitalu zostają uzupełnione na Mszy świętej w parafii, po uprzednim umówieniu z księdzem proboszczem.

     Należy pamiętać jednak, że gdy jest udzielony taki chrzest (tzw. chrzest z wody) to, gdy niebezpieczeństwo minie należy go uzupełnić w kościele o takie elementy jak: znak krzyża, egzorcyzmu, namaszczenia Krzyżmem świętym, nałożenie białej szaty, przekazanie światła i błogosławieństwo. I tego może dokonać tylko szafarz zwyczajny.

     Gdy wierzący rodzice chrzczą swe umierające dziecko, to wyznają wiarę w Boga, który w Jezusie Chrystusie daje wieczne życie, i wprowadzają je do wspólnoty, która w Jezusie Chrystusie łączy żywych i umarłych.

     Gdy zastosowano skrócony obrzęd chrztu, bywa tak w sytuacji bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia, a więc szafarz, opuszczając inne obrzędy, polał jedynie głowę dziecka wodą i wypowiedział formułę chrzcielną, dziecko jest ważnie ochrzczone. Zaś w wypadku wczesnej śmierci staje bez grzechu przed Panem Bogiem.

 

24. CZYM JEST CHRZEST PRAGNIENIA ?

     „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony” — czytamy w Ewangelii św. Marka (16,16). Tradycja chrześcijańska głosi, że chrzest, jako wyraz wiary jest konieczny do zbawienia.

     Wielu ludzi jednak nie przyjmuje chrztu, nie poznaje Chrystusa i Jego Ewangelii. Czy zatem nie mają oni szans na zbawienie, skoro „Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (l Tm 2,4)? W odpowiedzi na to pytanie tradycja chrześcijańska mówi nam o chrzcie pragnienia. Zdarzało się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, że katechumeni, tzn. ludzie, którzy uwierzyli, lecz dopiero przygotowywali się do chrztu, umierali lub ginęli w prześladowaniach, zanim zostali ochrzczeni. Już wtedy wierzono, że dzięki swej wierze i miłości zostali zbawieni. Rolę chrztu spełniało jego pragnienie.

     Katechizm Kościoła Katolickiego naucza: „Jeśli chodzi o katechumenów, którzy umierają przed chrztem, ich wyraźne pragnienie przyjęcia tego sakramentu, połączone z żalem za grzechy i z miłością, zapewnia im zbawienie, którego nie mogli otrzymać przez sakrament” /KKK 1259/.

     Człowiek wprowadzony w chrześcijaństwo, który zyskał pełne przekonanie o jego prawdzie, ma obowiązek wyznać swoją wiarę przyłączając się do wspólnoty wyznawców Chrystusa, czyli przyjąć chrzest. Taki obowiązek oczywiście nie dotyczy tych, którzy w ogóle nie zetknęli się z chrześcijaństwem, a w każdym razie nie na tyle, by wezwanie do wiary w Chrystusa stało się sprawą ich sumienia. Czy zatem nie mają szans na zbawienie? Wyrażenie „chrzest pragnienia” znaczy to samo, co pragnienie chrztu i stanowi też odpowiedź na pytanie o ostateczny los ludzi nieochrzczonych. Możliwość zbawienia polega wówczas na tym, by człowiek szukał Boga, by szukał Prawdy i Dobra tak, jak w okolicznościach jego życia wskazuje mu własne sumienie. Wierność sumieniu, to znaczy temu, co człowiek szczerze uważa za moralny obowiązek, jest pragnieniem spełnienia tego, czego żąda od człowieka Bóg: jest drogą zbawienia. Tę wierność nazywa się chrztem pragnienia. (por.liturgia.wiara.pl/doc/420721.Chrzest/3)

 

25. KTO MOŻE BYĆ CHRZESTNYM ?

     Bardzo często pojawiają się pytania kto może zostać chrzestnym. Kodeks Prawa Kanonicznego stawia chrzestnym następujące wymagania:

     1. Chrzestny powinien zostać wyznaczony do tego zadania, chcieć to zadanie podjąć oraz posiadać do tego odpowiednie kwalifikacje. Trzeba tutaj pamiętać, że zadaniem chrzestnego jest przede wszystkim pomoc osobie ochrzczonej w prowadzeniu życia zgodnego z wyznawaną wiarą. Warto przed przyjęciem na siebie takiego zobowiązania zadać sobie pytanie czy podołam wypełnić ten obowiązek?

     2. Chrzestny powinien mieć ukończone 16 lat jednak od tego wymogu Biskup lub Proboszcz może uczynić wyjątek ze względu na ważną przyczynę.

     3. Osoba mająca pełnić funkcję chrzestnego musi być katolikiem, bierzmowanym, który przyjął sakrament Eucharystii oraz musi prowadzić życie zgodne z wiarą. Od tej zasady nie może być wyjątku. Warto pamiętać, że osoby, które nie uczestniczą w życiu sakramentalnym lub wypowiadają się przeciw wierze nie mogą pełnić funkcji rodziców chrzestnych. Nie mogą być chrzestnymi również osoby, które żyją w konkubinacie lub są związane małżeństwem tylko cywilnym bez względu na przyczynę trwania takiej sytuacji.

     4. Chrzestni muszą być ponadto wolni od kar kościelnych. Chrzestnymi nie mogą być również rodzice dziecka.

     Coraz częściej pada pytanie czy może być dwóch ojców chrzestnych lub dwie matki chrzestne. Trzeba powiedzieć, że Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje, że może być jeden chrzestny, jedna chrzestna lub dwoje chrzestnych. Oznacza to, że w wypadku kiedy jest dwoje chrzestnych muszą być to mężczyzna i kobieta.

     Osoba wyznaczona przez rodziców dziecka na chrzestnego powinna udać się do kancelarii parafialnej w miejscu zamieszkania i tam poprosić o zaświadczenie potwierdzające, iż może ona pełnić funkcję ojca lub matki chrzestnej. W kancelarii można również poprosić o wyjaśnienie wszelkich wątpliwości związanych z pełnieniem obowiązków rodzica chrzestnego.

     Przy wyborze chrzestnych rodzice powinni kierować się przede wszystkim ich wiarą i praktykowaniem życia chrześcijańskiego.

 

26. JAK DOPEŁNIĆ CHRZEST Z WODY ?

     Może się zdarzyć, że w niebezpieczeństwie śmierci dziecko zostało ochrzczone przez świeckiego szafarza w domu lub w szpitalu i potem odzyskało zdrowie. Co należy zrobić w takiej sytuacji? We wcześniejszej praktyce, kiedy rodzice przynosili do kościoła dziecko już ochrzczone prywatnie w domu lub w szpitalu w niebezpieczeństwie śmierci, kapłan dokonywał tak zwanego „uzupełnienia lub dopełnienia obrzędu chrztu”. Obrzęd ten, poza opuszczeniem aktu chrztu i niewielkimi zmianami w tekstach modlitewnych, niczym się nie różnił od zwykłego obrzędu chrztu. Można było odnieść wrażenie, że chrzest udzielany w niebezpieczeństwie śmierci był jakby mniej skuteczny.

     W nowej księdze liturgicznej „Obrzędy chrztu dzieci” opracowanej po liturgicznej reformie Soboru Watykańskiego II nie ma już mowy o „uzupełnieniu obrzędu chrztu”, ale o „przyniesieniu do kościoła dziecka już ochrzczonego”. Struktura tego obrzędu jest podobna do liturgii chrztu udzielanego w kościele, a poszczególne gesty i modlitwy wyraźnie podkreślają, że dziecko jest już ochrzczone i włączone do wspólnoty ludu Bożego. W pierwszej części obrzędu, rodzice odpowiadają na pytanie o imię dziecka oraz wyjaśniają, że przynieśli swoje dziecko do świątyni, aby parafia dowiedziała się, że dziecko zostało przyjęte do Kościoła. Mogą też powiedzieć, że ich dziecko jest już chrześcijaninem lub że zostało już ochrzczone. Następnie kapłan przypomina rodzicom i chrzestnym o ich obowiązkach wynikających z faktu chrztu ich dziecka. Po deklaracjach rodziców i chrzestnych, że są świadomi chrzcielnych obowiązków, kapłan dziękuje Bogu za włączenie dziecka do wspólnoty Kościoła i wraz z rodzicami i chrzestnymi czyni znak krzyża na głowie dziecka.

     Liturgia słowa odbywa się tak jak w liturgii chrzcielnej celebrowanej w kościele. Tworzą ją czytania biblijne, homilia, modlitwa powszechna i litania do świętych. Tę cześć obrzędu kończy modlitwa dziękczynno-błagalna. Motywem dziękczynienia zanoszonego do Boga jest opieka opatrzności Bożej, jakiej dziecko doznało w chorobie oraz łaska zbawienia udzielona mu w sakramencie chrztu. Jednocześnie Kościół prosi Boga o opiekę nad dzieckiem w niebezpieczeństwach życia doczesnego oraz w walce o osiągnięcie Królestwa Bożego.

     Bezpośrednio po tej modlitwie celebruje się tak zwane obrzędy wyjaśniające, czyli namaszczenie olejem Krzyżma Świętego, włożenie białej szaty i wręczenie zapalonej świecy. Na zakończenie, przechodzi się do ołtarza, gdzie odmawiana jest Modlitwa Pańska i przyjęcie uroczystego błogosławieństwa.

     Należy zauważyć, że obrzęd ten jest dostosowany do rzeczywistej sytuacji dziecka już ochrzczonego. Nie ma mowy o powtarzaniu czy uzupełnianiu chrztu, gdyż Chrzest udzielony w szpitalu lub w domu w niebezpieczeństwie śmierci jest ważny i przynosi dziecku te same konsekwencje, co chrzest udzielony w kościele.

 

27. JAKA JEST FORMUŁA CHRZTU ?

     Od najdawniejszych czasów, Kościół idąc za wskazaniami Chrystusa „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28, 19) przyjmując nowych członków do swojej wspólnoty używa tej właśnie formuły.

     Jednak na samym początku dziejów Kościoła wszystkich, którzy chcieli zostać włączeni do rodziny wyznawców Chrystusa chrzczono w imię Jezusa Chrystusa lub w Imię Pana Jezusa (Dz. 2, 38; 8,16; 10,48; 19, 5; 1 Kor 6, 11). Chrzest przyjęty w to imię sprawia, że ochrzczony należy do Jezusa i jest z Nim wewnętrznie zjednoczony. Jest to główny skutek chrztu. Przedstawiany jest on w różny sposób. Ten który został ochrzczony przyodziewa się w Chrystusa i stanowi jedno z Nim (Gal 3, 27). Również ci wszyscy, którzy przyjmują chrzest w Imię Jezusa są zjednoczeni między sobą (Gal 3,28). Od momentu chrztu wierzący stanowią z Chrystusem jednego Ducha (1 Kor 6, 17).

     Formuła ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, jest formułą trynitarną. Najprawdopodobniej została wprowadzona, kiedy w Kościele oficjalnie zatwierdzono naukę biblijną o Trójcy Świętej. Wywodzi się ta formuła z tekstu Ewangelii św. Mateusza. Jest doskonałą wymową myśli, że przyjmujący chrzest jednoczy się z Synem, ale równocześnie z dwiema pozostałymi osobami Trójcy Świętej. Chrzest otrzymuje się w Imię Pana Jezusa i przez Ducha Bożego (1 Kor 6, 11). Ten który, został ochrzczony staje się świątynią Ducha Świętego oraz przybranym synem Ojca. Przez chrzest stajemy się także braćmi i współdziedzicami Chrystusa, z którym dzielimy tu na ziemi w sposób szczególny Jego życie i jesteśmy przeznaczeni do udziału w Jego chwale (Rz 8,2; Ef 2, 6).

 

28. DLACZEGO CHRZCI SIĘ DZIECI ?

     W rozmowach z niektórymi chrześcijanami często słyszymy stwierdzenie, że dziecko powinno samo wybrać sobie wiarę, którą będzie wyznawało i rodzice nie powinni podejmować takiej decyzji za swoje dzieci.

     Tymczasem już w Dziejach Apostolskich czytamy, że niektórzy przyjmowali chrzest z całym domem. Do takich osób należy zaliczyć chociażby Lidię i strażnika więzienia w Filippi (zob. Dz 16). Wyrażenie z całym domem oznacza, że chrzest przyjęli wszyscy tam mieszkający, a zatem również i małe dzieci. Również w kolejnych wiekach, obok osób nawracających się z pogaństwa i przyjmujących chrzest jako dorośli, coraz częściej chrzczono małe dzieci, przyjmując wiarę rodziców jak gwarancję, że dziecko będzie na miarę swojego wieku i możliwości poznawało naukę Jezusa Chrystusa. Mimo tego, niestety, istnieje grupa rodziców, którzy oświadczają, że nie będą zmuszali swoich dzieci do przyjmowania chrztu i pozwolą im wybrać religię, kiedy już będą dorosłe. Taka postawa nie świadczy jednak o szacunku wobec dziecka, ale o tym, że wiara rodziców jest słaba, że tej wiary w ogóle sobie nie cenią, bo najczęściej ci sami rodzice nie czekają aż dziecko dorośnie, tylko sami wysyłają je do przedszkola, wybierają mu szkołę podstawową, potem gimnazjum, zapisują na różne kursy, wcale nie pytając czy dziecko ma na to ochotę.

     W jednej z katechez słyszeliśmy co nam daje sakrament chrztu. Rodzice, którzy z powodu swojej słabej wiary nie decydują się na chrzest dzieci wyrządzają im wielką krzywdę, ponieważ w ten sposób uniemożliwiają im wielką zażyłość z Chrystusem jaką daje przyjmowanie Komunii Świętej. Następnie zaś przez brak sakramentalnej spowiedzi utrudniają im kształtowanie sumienia. A to tylko niektóre z darów jakich dziecko zostaje pozbawione. Trzeba również pamiętać, że udzielenie sakramentu chrztu małemu dziecku ma ponadto wymiar symboliczny. Chrzest niemowląt pokazuje, że miłość Boga do człowieka jest darem w żaden sposób niezasłużonym i niewypracowanym, a także przypomina nam, że wiara jest nie tylko sprawą prywatną danej osoby, ale wyrasta z wiary całego Kościoła.

     Jeżeli spotykamy rodziców, którzy przyjmują postawę taką, jak opisana na początku tej katechezy, to naszym zadaniem jest zwrócić im uwagę, że nie powinni pod pozorem troski o wolność wyboru dziecka szukać usprawiedliwienia dla słabości swojej wiary, ale powinni na nowo odkryć, że wiara dla człowieka jest wspaniałym skarbem, którym powinien się dzielić zwłaszcza z najbliższymi. Takie dzielenie się jest wypełnieniem Chrystusowego wezwania z Ewangelii św. Mateusza: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Co za tym idzie jest źródłem szczęścia nie tylko dla tego, kto wiarę otrzymuje, ale i dla tego, kto się tą wiarą dzieli.

     Dziecko i tak w pewnym momencie swojego życia będzie musiało samo odpowiedzieć Chrystusowi w sposób wolny i świadomy – czy chce być Jego uczniem, ale to w żaden sposób nie zwalnia rodziców od odpowiedzialności za ukazanie prawdy, że wiara jest dla nich prawdziwym skarbem – drogocenną perłą, której odkrycie nadaje życiu głęboki sens.

 

29. JAK WYGLĄDAŁ SAKRAMENT CHRZTU ŚWIĘTEGO W STAROŻYTNOŚCI ?

     Sakrament Chrztu nie jest oryginalnym obrzędem charakterystycznym tylko dla religii chrześcijańskiej. W antycznych religiach istniały sakralne obmycia i kąpiele. Polegały na obmyciu lub pełnym zanurzeniu czyli kąpieli w źródle lub innym zbiorniku wodnym. Pierwszym chrztem w rozumieniu chrześcijańskim był oczywiście chrzest Jezusa ponieważ mamy tu najważniejsze elementy: 1) kąpiel dla odpuszczenia grzechów, 2) obecność Ducha Świętego i 3) ogłoszenie Synostwa Bożego. Jezus dając nakaz: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego wyraził swoją wolę, aby każdy człowiek miał udział w tym obmyciu.

     Najstarsze teksty o udzielaniu chrztu są już w Dziejach Apostolskich. Szczegółowa instrukcja chrztu znajduje się w najstarszym po Biblii dokumencie z przełomu I/II wieku: A zaś co do chrztu chrzcijcie w ten sposób: wszystko to wymawiajcie i chrzcijcie: w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego; w wodzie bieżącej. Jeśli zaś nie ma wody bieżącej, chrzcij w innej wodzie. A jeśli nie możesz w zimnej, tedy w ciepłej. Jeśli zaś nie masz ani jednej, ani drugiej, wylej trzykrotnie wodę na głowę: w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Przed chrztem zaś niech poszczą chrzciciel i chrześniak i inni, którzy mogą. [Didache]

     Przygotowanie do chrztu miało potrójny charakter: 1) zapoznanie się z Ewangelią, 2) nauka życia chrześcijańskiego i 3) bezpośrednie przygotowanie przez post, modlitwy i czuwania. Ważne było porzucenie zawodów niezgodnych z chrześcijaństwem. Zajmujący się magią, astrologią, wróżbami, uprawiający nierząd czy niektóre zdegenerowane formy sportu (np. gladiatorzy) musieli zmienić zawód, bo inaczej nie byli dopuszczani do chrztu. Chrztu udzielał zwykle biskup o każdej porze roku, czy dnia, jednak najbardziej właściwymi dniami były Wielkanoc i niedziela Zesłania Ducha Świętego. Za czasów apostolskich chrztu udzielano w każdym miejscu, ale z czasem zaczęto budować przy kościołach specjalne pomieszczenia - baptysteria, w których był odpowiednio duży zbiornik wody. Sam obrzęd chrztu po wejściu do wody obejmował wyrzeczenie się szatana i wszystkich jego spraw, następnie wyznawano wiarę – po każdej odpowiedzi „wierzę” zanurzano w wodzie. Po wyjściu z wody miało miejsce namaszczenie całego ciała, bierzmowanie, wypicie mleka z miodem na znak czasów mesjańskich oraz Msza Święta. Ciekawostką jest fakt, że nowoochrzczeni przez tydzień mieli powstrzymywać się przed zwykłymi kąpielami.

 

30. CZYM JEST SAKRAMENT BIERZMOWANIA ?

     W ubiegłą niedzielę zakończyliśmy rozważania dotyczące sakramentu chrztu świętego. Dzisiaj rozpoczynamy cykl katechez przybliżających drugi z siedmiu sakramentów-bierzmowanie.

     Sakrament bierzmowania wraz z chrztem i Eucharystią należy do „sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego” (KKK 1285). Nazwa pochodzi od bierzma – czyli belki podtrzymującej strop Kościoła. Nazywany jest także sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej ponieważ w Kościele katolickim przyjęcie tego sakramentu związane jest z przejściem od dzieciństwa do wieku młodzieńczego i otrzymaniem darów Ducha Świętego dzięki którym wierzący jeszcze ściślej łączy się ze wspólnotą Kościoła.

     Pismo święte wymienia siedem darów Duch Świętego: dar mądrości, dar rozumu, dar rady, dar umiejętności, dar męstwa, dar pobożności i dar bojaźni Bożej. Podobnie jak chrzest, także bierzmowanie wyciska na duszy duchowy znak, niezatarty „charakter”, dlatego przyjąć ten sakrament można tylko jeden raz.

     Moc Ducha Świętego, która działa w sercu bierzmowanego, uzdalnia go i zobowiązuje do głoszenia i bronienia wiary, także do świadczenia o niej w codziennym życiu. Przywołując słowa Ewangelii św. Mateusza można powiedzieć, że przyjmujący sakrament bierzmowania ma być „solą ziemi i światłem świata” (Mt 5, 13-14).

     Wiara, że w sakramencie bierzmowania udzielane są dary Ducha Świętego, rodzi pytanie o to, cóż więcej człowiek odrodzony i powołany do życia z Bogiem w sakramencie chrztu może jeszcze otrzymać od swego Pana? Kościół wyjaśnia, że o ile w sakramencie chrztu Duch Święty przychodzi do człowieka jako Boże życie, to w sakramencie bierzmowania zstępuje jako „Energia” – Moc Boża. Moc ta udziela mu darów niezbędnych do tego, by mieć w sobie dość siły do zmagania się ze złem oraz prowadzenia życia godnego człowieka przepełnionego wiarą w kochającego go Boga.

 

31. KIEDY UDZIELANY JEST SAKRAMENT BIERZMOWANIA ?

     Zapewne niejednokrotnie zastanawialiśmy się jaki wiek jest najbardziej odpowiedni do przejęcia sakramentu bierzmowania. Obecnie w naszej diecezji sakramentu bierzmowania udziela się najczęściej w trzeciej klasie gimnazjum.

     Kodeks Prawa Kanonicznego stwierdza, że bierzmowanie może przyjąć ten kto jest ochrzczony i jeszcze nie był bierzmowany. Aby przyjęcie sakramentu bierzmowania było godziwe, kandydat musi ponadto spełnić następujące warunki: musi być odpowiednio pouczony, właściwie dysponowany oraz powinien być w stanie odnowić przyrzeczenia chrzcielne. Pierwszy warunek przypomina nam, że dojrzała wiara domaga się odpowiedniego poziomu wiedzy o Bogu, Kościele, człowieku i jego relacji do Boga. Bez tej wiedzy niemożliwe jest budowanie dojrzałej relacji z Bogiem, czy też przejęcie odpowiedzialności za własną wiarę. Z tego powodu kandydaci do bierzmowania są pouczani o prawdach wiary podczas katechezy w szkole oraz podczas spotkań formacyjnych przy parafii. Właściwa dyspozycja oznacza, że kandydat powinien oprócz odpowiedniej wiedzy, posiadać określone przymioty moralne oraz spełniać praktyki religijne bez których budowanie relacji z Bogiem jest niemożliwe. Oznacza to, że bierzmowany powinien, oprócz modlitwy osobistej, trwać w stanie łaski uświęcającej, uczestniczyć w niedzielnej i świątecznej Mszy św. oraz w nabożeństwach, a także regularnie korzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Trzeci warunek, jakim jest możność odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych, uświadamia nam, że przyjmujący sakrament bierzmowania powinien sam, świadomie zdecydować o tym, że chce swoje życie budować w oparciu o Chrystusa. Warto zauważyć, że nawet jeśli kandydat osiągnie odpowiedni wiek, a nie spełnia wymienionych warunków, to nie może przyjąć sakramentu bierzmowania godziwie. Z słusznych przyczyn sakrament bierzmowania może być udzielony również osobie młodszej.

     Należy również zwrócić uwagę, że Kodeks Prawa Kanonicznego obowiązkiem troski o właściwe przygotowanie do przyjęcia sakramentu bierzmowania, obarcza w pierwszej kolejności rodziców, a dopiero później duszpasterzy.

 

32. JAK ROZWIJAŁA SIĘ PRAKTYKA UDZIELANIA SAKRAMENTU BIERZMOWANIA ?

     Sakrament Wtajemniczenia chrześcijańskiego – bierzmowanie od początku chrześcijaństwa udzielany był zaraz po chrzcie. Jednak obrzędy chrztu zajmowały wiele czasu, a w późniejszym czasie zaczęto chrzcić, także dzieci wiec odłączono ten sakrament od chrztu świętego. Nie rozwijano, też jakoś szczególnie obrzędowości, bo zazwyczaj bierzmowanie udzielane było większej grupie ludzi. Dzieje Apostolskie opisują dwa bardzo znamienne fakty. Do Samarii przybywa diakon Filip i głosi jej mieszkańcom Chrystusa, tych zaś, którzy uwierzyli jego przepowiadaniu, chrzci w imię Jezusa Chrystusa. Gdy Apostołowie w Jerozolimie usłyszeli, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do nich Piotra i Jana. Ci po swym przybyciu modlili się nad nimi, aby modli otrzymać Ducha Świętego. Na żadnego z nich bowiem jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Potem wkładali na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.

     W bardzo podobny sposób udzielał Ducha Świętego Apostoł Paweł, który przybył w podróży misyjnej do Efezu. Po zetknięciu z grupą uczniów Jana Chrzciciela skłania ich do przyjęcia chrztu w imię Pana Jezusa a następnie wkłada na nich ręce, aby zstąpił na nich Duch Święty i mogli prorokować i mówić w różnych językach.

     Pisarze wczesnochrześcijańscy w II i III wieku wyróżniają następujące elementy bierzmowania: modlitwa o Ducha Świętego, nakładanie rąk i namaszczenie olejem, znak krzyża na czole i pocałunek pokoju. Szafarzami sakramentu byli Apostołowie, a potem ich następcy - biskupi. Od IV w. zdarza się coraz częściej, że bierzmowania nie udzielano w związku z chrztem, ale oddzielnie. Wpływał na to rozwój sieci parafialnej i praktyka chrztu dzieci. W parafiach wiejskich chrztu udzielali kapłani i diakoni.

     Nowoochrzczeni udawali się do siedziby biskupa w mieście, by tam z jego rąk otrzymać bierzmowanie, lub też czekali na przyjazd biskupa do parafii. Św. Hieronim w 382 r. pisał: "Taki jest zwyczaj kościołów, że biskup wyjeżdża ażeby wzywając Ducha Świętego włożyć ręce na tych, którzy z dala od miast większych ochrzczeni byli przez kapłanów i diakonów".

     Od X - XI w. skracano czas między urodzeniem a chrztem, tym samym bierzmowanie odłączono definitywnie od chrztu. Od XIII w. podkreślano coraz bardziej charakter tego sakramentu, jako umocnienie do walki ze złem i przesunięto wiek przystępujących do bierzmowania na 7. rok życia. Jeżeli byli bierzmowani starsi - od 12 r. życia, obowiązywała spowiedź, jako warunek godnego przyjęcia sakramentu. Świadkami bierzmowania do IX w. byli rodzice chrzestni, potem przyjmującemu ten sakrament towarzyszył osobny świadek bierzmowania.

     W Polsce przyjął się zwyczaj, że bierzmowani przyjmują nowe imię. Miejscem udzielania sakramentu był Kościół, szafarzem był zawsze biskup, w wyjątkowych sytuacjach sakramentu bierzmowania udzielali prezbiterzy, jednak w tej sytuacji potrzebne było zezwolenie biskupa. W średniowieczu w czynnościach obrzędowych zachodzą drobne zmiany, tzn. nakładanie rąk i namaszczanie krzyżmem zostało połączone w jedna czynność. Dołączono do tego błogosławieństwo końcowe i biskup wymierzał bierzmowanemu policzek. Pochodzenie tego gestu może być nawiązaniem do pasowania na rycerza. Bierzmowanie jest święceniem chrześcijanina na rycerza Chrystusa.

 

33. CZYM JEST DOJRZAŁOŚĆ CHRZEŚCIJAŃSKA

     W Kościele zachodnim udziela się bierzmowania jako „sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej” młodym ludziom, którzy zostali ochrzczeni jako dzieci i w których imieniu wyznanie wiary odmówili wówczas rodzice i chrzestni. W okresie kiedy zaczynają żyć i działać na własną odpowiedzialność, mają możliwość przyznania się osobiście do wspólnoty wiary, w której zostali ochrzczeni.

     Katechizm wyjaśnia, że „kandydat do bierzmowania, który osiągnął wiek używania rozumu, powinien złożyć wyznanie wiary, być w stanie łaski i mieć intencje przyjęcia tego sakramentu. Powinien też być przygotowany do podjęcia zadania ucznia i świadka Chrystusa we wspólnocie Kościoła oraz w sprawach doczesnych” (KKK 1319).

     Dojrzałość chrześcijańska oznacza, że bierzmowany bierze udział:
- w misji kapłańskiej Chrystusa, gdyż jego zadaniem jest to, aby wspólnie z Chrystusem czcić Ojca i zbawiać ludzi
- w misji prorockiej Chrystusa, gdyż jego zadaniem jest głoszenie wiary słowem i przykładem
- w misji królewskiej Chrystusa, gdyż jego zadaniem pełnienie dobrych uczynków i walka ze złem.

     Dojrzały chrześcijanin apostołuje, czyli troszczy się nie tylko o swoje zbawienie, ale także o zbawienie bliźnich. Czyni to przykładem własnego życia, przez pouczające słowa, modlitwę, dobre uczynki, a także przez cierpienie i ofiarę. Chrześcijanin jest więc apostołem wszędzie tam, gdzie spotyka się z bliźnimi.

 

34. KTO MOŻE UDZIELIĆ SAKRAMENTU BIERZMOWANIA ?

     W Dziejach Apostolskich czytamy: „Kiedy Apostołowie w Jerozolimie dowiedzieli się, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do niej Piotra i Jana, którzy przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy więc wkładali Apostołowie na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego” (Dz 8,14-17).

     Chrześcijaństwo ma dwie tradycje udzielania sakramentu bierzmowania, wschodnią i zachodnią. Na wschodzie szafarzem jest zazwyczaj kapłan, który chrzci, a następnie udziela bierzmowania podczas jednej i tej samej celebracji. Czyni to jednak przy użyciu krzyżma świętego poświęconego przez patriarchę lub biskupa, co wyraża jedność apostolską Kościoła, z którym więź zostaje umocniona przez sakrament bierzmowania /KKK 1312/.

     W Kościele Zachodnim, w obrządku łacińskim - zwyczajnym szafarzem bierzmowania jest biskup, o czym czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego, Kodeksie Prawa Kanonicznego oraz Konstytucji dogmatycznej o Kościele Soboru Watykańskiego II (por. KKK 1312, por. KPK, kan. 882; por. KK 26). Biskupi są następcami Apostołów, otrzymali pełnię sakramentu święceń, co sprawia, że udzielanie przez nich sakramentu bierzmowania wyraźnie oznacza, że jednym z jego skutków jest ściślejsze zjednoczenie bierzmowanych z Kościołem, z jego apostolskimi początkami i jego posłaniem świadczenia o Chrystusie /KKK 1313/.

     Prawo kanoniczne przewiduje jednak sytuację udzielenia sakramentu bierzmowania przez kapłana za zgodą biskupa z powodu ważnych okoliczności /por. KPK 884/. Sytuacją nadzwyczajną jest niebezpieczeństwo śmierci w jakim może znaleźć się chrześcijanin, wtedy powinien udzielić bierzmowania proboszcz lub każdy kapłan /por. KKK 1313-1314; por. KPK 883 –884/. Kościół pragnie, by żaden członek wspólnoty, nie odchodził z tego świata bez ubogacenia Duchem Świętym i darem pełni Chrystusa.

 

35. CO OZNACZA SŁOWO "BIERZMOWANIE" I JAKIE SĄ INNE NAZWY TEGO SAKRAMENTU ?

     Słowo bierzmowanie oznacza sakrament, w którym Duch Święty umacnia Chrześcijanina, aby wiarę swoją mężnie wyznawał, bronił i według niej żył. Informuje nas o tym łacińska nazwa confirmatio baptismo. Confirmatio oznacza potwierdzenie, umocnienie, wzmocnienie, ugruntowanie, dodanie odwagi.

     Nazwa ,,bierzmowanie” pochodzi od staropolskiego słowa ,,bierzmo”. Jest to tram albo belka podtrzymująca związanie dachu. Dzisiaj takie belki, często pięknie rzeźbione, spotykamy jeszcze w chatach góralskich. Są to tzw. sosręby. Tak jak belka-bierzmo podtrzymuje związanie dachu, tak Sakrament Bierzmowania podtrzymuje i umacnia naszą wiarę.

     Katechizm Kościoła Katolickiego (1285) podaje, że Sakrament Bierzmowania wraz z Chrztem i Eucharystią należy do „sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego”, którego jedność powinna być zachowywana. Należy zatem wyjaśniać, że przyjęcie tego sakramentu jest konieczne jako dopełnienie łaski Chrztu. Istotnie, przez sakrament bierzmowania (ochrzczeni) jeszcze ściślej wiążą się z Kościołem, otrzymują szczególną moc Ducha Świętego i w ten sposób jeszcze mocniej zobowiązani są, jako prawdziwi świadkowie Chrystusa, do szerzenia wiary słowem i uczynkiem oraz do bronienia jej. Z tego fragmentu niejako wynikają inne nazwy Sakramentu Bierzmowania.

     Przyjęcie sakramentu dopełnienia, jak bywa też nazywane Bierzmowanie, doskonali łaskę otrzymaną w czasie Chrztu świętego. Sakrament Bierzmowania jest przedłużeniem i wypełnieniem zobowiązania płynącego z tego sakramentu. Jest jego umocnieniem i stanowi z sakramentem Chrztu całość do pełnego członkostwa w Kościele Chrystusowym. Umacnia więź z Chrystusem, podkreśla, że naszym Ojcem jest sam Bóg. Dzięki darom Ducha Świętego doznajemy pomnożenia cnót, które mają wskazywać nam, jakimi wartościami należy się kierować.

     Sakrament Bierzmowania jest nazywany sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej. Zakłada on bowiem i umacnia dojrzałość jednak jej nie powoduje. Przyjmując go potwierdzamy swą wiarę i przynależność do Kościoła. Jako sakrament dojrzałości duchowej daje szczególną siłę do wytrwania w powołaniu chrześcijańskim i apostolskim, nakłada na chrześcijanina obowiązek mężnego wyznawania wiary i troski o zbawienie świata.

     Bierzmowanie nazywamy Sakramentem Ducha Świętego, bowiem to Duch Święty zstępuje na nas udzielając nam swoich darów, które my poprzez nasz duchowy rozwój winniśmy wykorzystywać. Otrzymujemy dary, które tak jak rośliny powinny być pielęgnowane, by nie uschły i nie obumarły, ale wzrastały i pomagały nam szczęśliwie żyć w dążeniu do wiecznej radości.

     Udzielany nam przez zmartwychwstałego Chrystusa w Sakramencie Bierzmowania Duch Święty, nie tylko uświęca nas wewnętrznie, ale napełnia mocą. Stąd też wywodzi się kolejna nazwa - sakrament umocnienia, dawany po to abyśmy - jak pierwsi uczniowie Jezusa - działali apostolsko w świecie, przyczyniając się do rozszerzania Kościoła. Apostołowie Chrystusa, napełnieni Jego Duchem, z wielką odwagą głosili Ewangelię, nie zważając na grożące im niebezpieczeństwa. Duch Święty pomagał przezwyciężyć uczucie strachu i szerzyć z odwagą naukę Chrystusa. Swej mocy udziela On nam w sakramencie chrztu, a przede wszystkim umacnia - w Sakramencie Bierzmowania. Otrzymanej od Ducha Chrystusowego mocy nikt nie powinien w sobie tłumić. Kiedy mamy wypełnić jakieś ważne zadanie, powinniśmy prosić Ducha Świętego o pomoc, o siłę i odwagę.

 

36. KIM JEST DUCH ŚWIĘTY I CZEGO DOKONUJE ?

     Duch Święty jest jedną z trzech Osób Najświętszej Trójcy. To przedwieczna miłość-dar, źródło i nieskończony dynamizm życia wiary. Jak zauważa św. Paweł w Liście do Rzymian: „Bo królestwo Boże to nie sprawia tego, co się je i pije, ale sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym”(Rz 14,17).

     Duch Święty jest współistotny Ojcu i Synowi i „z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę”. Działa z Ojcem i Synem od początku aż do wypełnienia zamysłu naszego zbawienia. Jednakże dopiero od czasów ostatecznych, zapoczątkowanych przez Wcielenie, zostaje On objawiony i udzielony oraz uznany i przyjęty jako Osoba.

     Duch Święty jest imieniem własnym Tego, kogo wielbimy i oddajemy cześć wraz z Ojcem i Synem. Pojęcie „Duch” jest tłumaczeniem hebrajskiego „ruah” oznacza tchnienie, powietrze, wiatr. Jezus Chrystus używa tego imienia w rozmowie z Nikodemem, gdyż chce mu uprzytomnić nowość Tego, który jest w sposób osobowy tchnieniem Boga. „Duch” i „Święty” wyrażają przymioty Boże. Symbole Ducha Świętego to: woda, namaszczenie, ogień, pieczęć, włożenie rąk, gołębica.

     Duch Święty buduje, ożywia i uświęca Kościół: Duch Miłości przywraca ochrzczonym utracone przez grzech podobieństwo Boże i pozwala im żyć w Chrystusie, uczestniczyć w życiu Trójcy świętej. Posyła ich, aby dawali świadectwo o Prawdzie Jezusa Chrystusa i ustala ich wzajemne funkcje, aby wszyscy przynosili „owoce Ducha” (por. Ga 5,22-23).

     „Bóg jest miłością” i miłość jest pierwszym darem, który zawiera wszystkie inne. Ta „miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5). Pierwszym skutkiem daru miłości jest odpuszczenie grzechów. Jedność w Duchu przywraca ochrzczonym utracone przez grzech podobieństwo Boże.

     Dzięki mocy Ducha Świętego zaszczepieni w krzewie winnym, którym jest Chrystus, możemy przynosić dobre owoce. Są to owoce Ducha: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5, 22-23).

     W modlitwie, której towarzyszy włożenie rąk podczas przyjęcia sakramentu bierzmowania, wymienia się siedem darów Ducha Świętego: mądrość, rozum, radę, męstwo, umiejętność, pobożność oraz bojaźń Bożą. Trzeba pamiętać, że w symbolice biblijnej liczba siedem oznacza pełnię i doskonałość. Oznacza to, że w sakramencie bierzmowania wierni otrzymują Jego pełnię, otrzymują samego Ducha Świętego.

     „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26). Duch Święty, sprawca dzieł Bożych, jest nauczycielem modlitwy.

 

37. KTO MOŻE BYĆ ŚWIADKIEM BIERZMOWANIA ?

     W starożytności chrześcijańskiej sakramenty inicjacji chrześcijańskiej stanowiły nierozerwalną jedność. Udzielano ich w czasie jednej celebracji liturgicznej. Powodowało to, że w naturalny sposób niektóre osoby pełniły różne funkcje. Na przykład tak zwany poręczyciel chrzcielny, czyli ten, który przedstawiał Kościołowi kandydata do chrztu i potem się nim opiekował, stawał się świadkiem bierzmowania. Taka praktyka obowiązywała w Kościele Zachodnim do IX wieku. Z chwilą odłączenia bierzmowania od chrztu pojawił się niezależny świadek bierzmowania. Pierwsze wzmianki o nim zapisane są w Pontyfikale Rzymskim z XIII wieku. O świadku bierzmowania mówił też Pontyfikał Rzymski z 1596 roku wydany po Soborze Trydenckim. Z dokumentów tych dowiadujemy się, że funkcję tę mogły pełnić osoby tej samej płci, co bierzmowany. Nie mogli to być jednak rodzice chrzestni. Tylko wtedy, gdy udzielano bierzmowania zaraz po chrzcie, chrzestny był jednocześnie świadkiem bierzmowania. Funkcji świadka nie mogli spełniać rodzice bierzmowanego i współmałżonkowie. Między bierzmowanym a świadkiem tworzyło się pokrewieństwo duchowe.

     Zmiany dotyczące zadań i możliwości wyboru świadka bierzmowania dokonały się po reformie liturgicznej Soboru Watykańskiego II. Odnowione obrzędy najpierw jednoznacznie stwierdzają, że każdemu bierzmowanemu powinien towarzyszyć świadek. W czasie liturgii udzielania sakramentu świadek kładzie prawą rękę na ramieniu bierzmowanego i może także podać szafarzowi jego imię.

     Ponieważ, przynajmniej od strony teologicznej, pragnie się wrócić do jedności bierzmowania z chrztem, dziś zaleca się, aby jeśli to możliwe funkcję świadka pełnił chrzestny. Instrukcja Episkopatu Polski zaleca dodatkowo, aby świadkami bierzmowania byli rodzice chrzestni: dla chłopców ojcowie, a dla dziewcząt matki. W ten sposób zwraca się uwagę na ważną rolę rodziców chrzestnych w życiu ochrzczonego. Podczas chrztu zobowiązywali się bowiem do pomocy rodzicom w chrześcijańskim wychowaniu dziecka. Ich obecność na bierzmowaniu może potwierdzać, że wykonują swoje zobowiązania.

     Świadkami bierzmowania mogą być także rodzice kandydatów oraz inni przedstawiciele rodziny. Można wybrać również inne osoby spoza rodziny. Najważniejszym kryterium, jakie powinien spełniać świadek jest jego duchowe przygotowanie. Poza tym musi posiadać następujące przymioty: wystarczającą dojrzałość do pełnienia tej funkcji, przynależność do Kościoła katolickiego, przyjęcie wszystkich sakramentów inicjacji chrześcijańskiej oraz brak wykluczenia od życia sakramentalnego. Oznacza to, że np. osoby rozwiedzione i żyjące w nowym związku małżeńskim nie mogą być świadkami bierzmowania.

     Do zadań świadka bierzmowania należy troska o to, aby bierzmowany postępował jak prawdziwy świadek Chrystusa i wiernie wypełniał obowiązki związane z tym sakramentem.

 

38. JAKIE ŁASKI OTRZYMUJE BIERZMOWANY ?

     Bierzmowanie jako drugi sakrament wtajemniczenia chrześcijańskiego należy widzieć w związku z chrztem. Podobnie jak w Samarii, w znanej nam już scenie z Dziejów Apostolskich, kiedy Piotr i Jan modlili się, by jej mieszkańcy mogli otrzymać Ducha Św., i którzy przez włożenie rąk dopełnili i umocnili wydarzenie chrzcielne (por. Dz 8, 14 – 17).

     Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że łaską sakramentu bierzmowania jest pełne wylanie Ducha Świętego, jakie niegdyś stało się udziałem Apostołów w dniu Pięćdziesiątnicy (por. KKK 1302). Bierzmowanie przynosi, czytamy dalej w Katechizmie:„wzrost i pogłębienie łaski chrzcielnej; zakorzenia głębiej w synostwie Bożym (...), ściślej jednoczy z Chrystusem, pomnaża dary Ducha Świętego, udoskonala więź z Kościołem”, daje łaskę wzrostu w wierze i lepszego trwania w Kościele. Dzięki temu sakramentowi bierzmowanemu udzielona zostaje specjalna moc Ducha Świętego do szerzenia i obrony wiary słowem i czynem, do mężnego wyznawania imienia Chrystusa oraz do tego, by nigdy nie wstydzić się Krzyża (por. KKK 1303).

     Sakrament bierzmowania wyciska w duszy niezatarte duchowe znamię, „charakter” , który jest znakiem, że Jezus Chrystus naznaczył chrześcijanina pieczęcią swego Ducha, przyoblekając go mocą z wysoka, aby był Jego świadkiem (por.KKK1304;por.Łk24,48-49).

     To duchowe znamię, „charakter” sakramentu udoskonala kapłaństwo wspólne wiernych, otrzymane w chrzcie, a „bierzmowany otrzymuje moc publicznego wyznawania wiary w Chrystusa, jakby na zasadzie obowiązku”- tak przed wiekami nauczał św. Tomasz z Akwinu (por. KKK 1305). Św. Ambroży napominał, by pamiętać, że otrzymawszy duchowy znak, „ducha mądrości i rozumu, ducha rady i męstwa, ducha poznania i pobożności, ducha świętej bojaźni”, zachowywać to, co się otrzymało. Naznaczył cię Bóg Ojciec, umocnił cię Chrystus Pan i „dał zadatek” Ducha (por. KKK 1303; por. Św. Ambroży, „De mysteriis”, 7, 42).

     Napełniony Duchem Świętym staje się bardziej świadomym członkiem Kościoła. To sakramentalne umocnienie Duchem Św. wyznacza każdemu chrześcijaninowi specjalne miejsce w Kościele i świecie. Jest to powołanie do odpowiedzialności za Kościół, za innych ludzi i ich zbawienie, powołanie do apostolstwa oraz odważnego wyznawania Chrystusa i jego nauki (por. KK 11).

     Współcześnie rysuje się głęboka potrzeba odnowy w Duchu Św. nas samych i otaczającej rzeczywistości oraz potrzeba pogłębiania świadomości darów, zadań i owoców działania Ducha Św. w naszym życiu. Pierwszym krokiem, a zarazem znakiem naszej gotowości i otwarcia się na działanie Ducha Św. winna być modlitwa o Jego dary, o odnowienie życia oraz o prawdziwą dojrzałość w wierze, która nie boi się troski i odpowiedzialności za Kościół i ma odwagę trwać przy Ewangelii Chrystusowej.

 

39. CO OZNACZA DAR ROZUMU ?

    Dzięki intelektowi ludzkość rozwijała się na przestrzeni wieków. Najbardziej wielkość umysłu człowieka doceniali starożytni Grecy. Uważali, że dzięki umysłowi poznaje się idee dobra, piękna i prawdy jak też twierdzili, że umysł przenosi on człowieka do „wyższego świata”. Św. Paweł przemawiając do Greków uczył, że Boga nie poznaje się dzięki naturalnym zdolnościom, ale dzięki Chrystusowi i darom Jego Ducha. To Duch udoskonala rozum do rozpoznania Boga. A potem prowadzi do prawdy o Jego przymierzu z ludźmi i o celu życia człowieka. Bóg w swojej wielkiej dobroci daje się poznać ludziom. Jednak człowiek korzystając tylko z własnego rozumu nie jest w stanie poznać Boga ani nawiązać z nim relacji. Bariera, która to uniemożliwia wynika po pierwsze z ograniczenia ludzkiego poznania a po drugie ze skutków grzechu pierworodnego – te dwie przyczyny osłabiają ludzki umysł.

     Z pomocą przychodzi nam Duch Święty ze swoimi darami. Jednym z nich jest dar rozumu. Jest to nadprzyrodzony dar umożliwiający rozumienie świata wykraczające daleko ponad poznanie zmysłowe. Dar ten wynika ze wspaniałomyślnego zaproszenia człowieka do uczestnictwa w poznaniu, które jest charakterystyczne dla samego Boga. Święta Teresa z Lisieux (1873-1897) wyznała, że "Bóg pouczał ją w sercu". Wtedy człowiek prowadzony jest przez "ukryte natchnienie". Mówiąc obrazowo, taka możliwość "widzenia rzeczy od środka" pozwala na dostrzeżenie znaczeń nieuchwytnych dla zmysłów. Dzięki darowi rozumu jesteśmy w stanie odczytać wolę Boga względem siebie – czyli dowiedzieć się w jaki sposób żyć. Umożliwia on też, rozumienie słowa Bożego oraz przyjęcie Objawienia. Dar ten jest potrzebny, gdyż wiele prawd wiary dotyczy treści, których nie rozumie ludzka natura i logika. Sprawia, że Ewangelia i Prawo Boże stają się jasne i zyskują pozycję najważniejszego punktu odniesienia w życiu. Dar rozumu pozwala również zrozumieć to co w sakramentach jest najważniejsze, choć niewidzialne. Dzięki niemu możemy poznać i uznać strukturę i misję Kościoła – odróżnić to co ludzkie, od tego co boskie.

     Konkretny wpływ tego daru mamy opisany w ewangelicznej scenie ukazującej uczniów idących z Nieznajomym do Emaus (Łk 24, 13-35. 45). Wprowadzenie w sens wydarzeń i słów Jezusa jest efektem działania właśnie daru rozumu. Ludzki umysł zostaje oświecony w odniesieniu do tego, co w Piśmie św. wskazuje na Osobę i wyjaśnia misję Mesjasza. Informuje o treściach, które są wiarygodne. Rozum nie widzi Boga, ale trafnie odczytuje znaki wskazujące kierunek poznania. Dlatego byłoby nierozumnie nie wierzyć drogowskazom.

 

40. CO OZNACZA DAR MĄDROŚCI BOŻEJ ?

     Pierwszym spośród wymienianych przez proroka Izajasza (Iz 11,2) darów, które otrzymujemy w sakramencie bierzmowania jest mądrość Boża – wspaniała i niewiędnąca (Mdr 6,12). Spełnia ona kierowniczą rolę i jest najdoskonalszym ze wszystkich darów. Mądrość Boża, bowiem poprzedza stworzenie świata i człowieka. Nie chodzi tu o wiedzę, czyli mądrość w znaczeniu intelektualnym, którą można zdobyć wysiłkiem własnego umysłu.

     Można być człowiekiem wykształconym, posiadać tytuły naukowe, przeczytać wiele książek, a nie być mądrym. Wiedza ludzka nie zawsze idzie w parze z mądrością Bożą, która jest niezależnym darem dla człowieka (por. Mt 11, 25) i oznacza szczyt możliwości naszego poznania. Jest to dar patrzenia na rzeczywistość oczami Boga, widzenia wszystkiego w perspektywie wieczności. Święty Tomasz pisał o mądrości, jako „Bożym instynkcie”. Dar mądrości jest związany bardziej z miłością niż samym rozumem. Często się zdarza, że niektórzy ludzie, uważani za bardzo inteligentnych, są w przerażający sposób ślepi, kiedy chodzi o sprawy duchowe i sens istnienia. W przekonaniu Izraelitów mądrość posiadał ten, kto potrafił umiejętnie radzić sobie w życiu.

     Mądrość, która jest darem Ducha Świętego nie jest posiadaniem jakiejś szczególnej wiedzy. Dzięki mądrości od Ducha Świętego poznajemy prawdziwy sens naszego życia. Na siebie, innych i cały świat patrzymy przez pryzmat miłości i wiary w Boga. Uświadamiamy sobie, że naszym ostatecznym celem jest życie wieczne. Ten dar Ducha Świętego stwarza w człowieku poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Dzięki niemu wybieramy najlepsze rozwiązania naszych problemów i podejmujemy najwłaściwsze decyzje gdyż zawsze stawiamy Boga na pierwszym miejscu.

     Prawdziwa mądrość jest sztuką dobrego życia, to zdolność do odróżniania zła i dobra, to zdolność oglądania wszystkiego okiem Boga. Dar ten pomaga nam trzeźwo patrzeć na świat, unikać powierzchowności i dostrzegać prawdziwą istotę rzeczy. Uczy nas jak żyć by w różnorodności codziennych zjawisk, dążyć do szczęścia na ziemi i w wieczności. Dzięki niemu możemy patrzeć na świat jasno, bez żadnych złudzeń. A gdy spotykamy się z problemami Duch Święty potrafi znaleźć rozwiązanie nie wedle zasad ludzkiej mądrości, która jest głupstwem w oczach Boga, ale według mądrości Bożej, która może wydawać się głupstwem w oczach ludzkich.

     Mądrość Boża to nadprzyrodzone usposobienie umysłu, które nakłania by cenić jedynie wolę Boga. To spojrzenie, które nie jest zmącone przez egoizm, jest więc udziałem ludzi czystego serca i wzrasta wraz z miłością. Dar mądrości pomaga w poznaniu i umiłowaniu prawdy wiekuistej. Mądrość zawsze pozostaje otwarta na rzeczy wielkie i przyszłe - człowiek mądry jest jak pielgrzym, który podąża do wiecznego celu - nieba.

     Ostatecznie dar mądrości, kształtując świadomość i budząc upodobanie człowieka w sprawach boskich, prowadzi ku świętości.

 

41. CZYM JEST DAR RADY ?

     W codziennym życiu wielokrotnie stajemy przed podejmowaniem różnych decyzji. Rodzice są odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci. Lekarze są odpowiedzialni za życie i zdrowie swoich pacjentów. Urzędnicy zajmujący różne stanowiska również są odpowiedzialni za swoje decyzje, od których będą zależeć dalsze losy swoich klientów. Kapłani, szczególnie w sakramencie Pokuty i Pojednania, są odpowiedzialni za zbawienie ludzkich dusz. Od ludzkiej strony każda taka odpowiedzialna funkcja wymaga przygotowania, solidnego wykształcenia i doświadczenia życiowego. Jednak dla człowieka wierzącego oprócz tego ważna jest jeszcze pomoc od Boga. W ten sposób pojawia się potrzeba wsparcia duchowego w podjęciu właściwej decyzji – na tym właśnie polega dar rady.

     Możemy doświadczyć tego daru w momencie, kiedy musimy podjąć decyzję, dokonać jakiegoś wyboru, ale zwykłe przesłanki są niewystarczające. Wtedy zdajemy się na intuicję, własne przekonanie, które powoduje, że podejmujemy właśnie taką decyzję, a nie inną. Widać to na przykład w rodzinie, gdzie dziecko chce zobaczyć kontrowersyjny film wieczorem w telewizji. Odpowiedzialni rodzice zainteresują się tym filmem, przeczytają recenzję, zapytają znajomych o opinie. Opinie mogą być pozytywne i negatywne, podjęcie decyzji może być trudne. Może też nie być po prostu czasu na zbadanie całej sprawy. Wtedy właśnie potrzebny jest dar rady – przychodzi moment podjęcia decyzji o zobaczeniu filmu, a gdyby jednak w trakcie pojawiły się negatywne treści, to podejmuje się rozmowę w celu wyjaśnienia wątpliwości i właściwego ustawienia wniosków. Znakiem, że rada była właściwa jest pokój wewnętrzny w sumieniu. Gdyby było inaczej, to znaczy, że jednak podjęta decyzja była zła.

     Rada jest darem dodającym sił przy podejmowaniu decyzji w Duchu Świętym w praktycznych sytuacjach życiowych. Przez ten dar odnosi się do rzeczy praktycznych i ma na celu udoskonalenie w nas raczej cnoty roztropności. Sprawia on, że dusza działająca pod jego wpływem odróżnia natychmiast i jak gdyby instynktownie, co należy czynić, a czego nie należy, czy to chodzi o własne postępowanie czy też o kierowanie postępowaniem innych ludzi. Dar rady podobnie jak cnota roztropności jest sądem rozumu praktycznego. Budzi on w nas szczególną gotowość słuchania głosu Ducha Świętego. Rada przychodzi nam z pomocą w nagłych i nieoczekiwanych przypadkach, kiedy zabrakłoby nam czasu na wnikliwe rozważanie wyboru, którego mamy dokonać. Dar rady jest szczególnie potrzebny wszystkim, którzy spełniają jakąkolwiek władzę.

 

42. CZYM JEST DAR MĘSTWA ?

     W Katechizmie Kościoła Katolickiego można przeczytać, że „męstwo jest cnotą moralną, która zapewnia wytrwałość w trudnościach i stałość w dążeniu do dobra” [KKK 1808]. Dla wiary jest czymś koniecznym, ponieważ bez daru męstwa wiara nie może się rozwijać, ulega osłabieniu, a nawet zniszczeniu. Widać to bardzo wyraźnie na przykładzie Apostołów. Samo bycie z Jezusem, bycie świadkiem jego działalności nie wystarczyło Apostołom, aby uwierzyć i naśladować Jezusa w Jego działaniu. Dopiero po Zmartwychwstaniu Jezusa Apostołowie widząc pusty grób, żywego Pana z ranami w ciele, łamiącego chleb – uwierzyli. Samo uwierzenie również było niewystarczające do pełni życia w Chrystusie. Apostołowie bali się mówić o Jezusie i swojej relacji z Nim, ukrywali się przed innymi bojąc się o swoje życie. Dopiero od Zesłania Ducha Świętego zaczęli głosić Ewangelię zupełnie nie przejmując się konsekwencjami.

     Historia Kościoła pokazuje, jak ważne jest męstwo w życiu chrześcijańskim. Pierwsze trzy wieki, zwłaszcza panowanie rzymskich cesarzy: Nerona, Septymiusza Sewera, Decjusza, Waleriana i Dioklecjana pokazały, że właściwie dzięki męstwu wiara może przetrwać najgorsze chwile. Prześladowania i tortury jakim poddawano chrześcijan miały na celu w zamyśle władzy wyniszczenie „zarazy chrześcijaństwa” razem z jej „nosicielami”. Przyniosły jednak odwrotny skutek – pokazały, że człowiek dla Boga może naprawdę oddać wszystko nie odczuwając z tej racji żadnej straty, a nawet odczuwając radość i wewnętrzny spokój z tego powodu, że udało się dochować wierności Najwyższemu Panu.

     Rada jest darem dodającym sił przy podejmowaniu decyzji w Duchu Świętym w praktycznych sytuacjach życiowych. Przez ten dar odnosi się do rzeczy praktycznych i ma na celu udoskonalenie w nas raczej cnoty roztropności. Sprawia on, że dusza działająca pod jego wpływem odróżnia natychmiast i jak gdyby instynktownie, co należy czynić, a czego nie należy, czy to chodzi o własne postępowanie czy też o kierowanie postępowaniem innych ludzi. Dar rady podobnie jak cnota roztropności jest sądem rozumu praktycznego. Budzi on w nas szczególną gotowość słuchania głosu Ducha Świętego. Rada przychodzi nam z pomocą w nagłych i nieoczekiwanych przypadkach, kiedy zabrakłoby nam czasu na wnikliwe rozważanie wyboru, którego mamy dokonać. Dar rady jest szczególnie potrzebny wszystkim, którzy spełniają jakąkolwiek władzę.

     W codziennym życiu wielokrotnie stajemy przed podejmowaniem różnych decyzji. Rodzice są odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci. Lekarze są odpowiedzialni za życie i zdrowie swoich pacjentów. Urzędnicy zajmujący różne stanowiska również są odpowiedzialni za swoje decyzje, od których będą zależeć dalsze losy swoich klientów. Kapłani, szczególnie w sakramencie Pokuty i Pojednania, są odpowiedzialni za zbawienie ludzkich dusz. Od ludzkiej strony każda taka odpowiedzialna funkcja wymaga przygotowania, solidnego wykształcenia i doświadczenia życiowego. Jednak dla człowieka wierzącego oprócz tego ważna jest jeszcze pomoc od Boga. W ten sposób pojawia się potrzeba wsparcia duchowego w podjęciu właściwej decyzji – na tym właśnie polega dar rady.

     Możemy doświadczyć tego daru w momencie, kiedy musimy podjąć decyzję, dokonać jakiegoś wyboru, ale zwykłe przesłanki są niewystarczające. Wtedy zdajemy się na intuicję, własne przekonanie, które powoduje, że podejmujemy właśnie taką decyzję, a nie inną. Widać to na przykład w rodzinie, gdzie dziecko chce zobaczyć kontrowersyjny film wieczorem w telewizji. Odpowiedzialni rodzice zainteresują się tym filmem, przeczytają recenzję, zapytają znajomych o opinie. Opinie mogą być pozytywne i negatywne, podjęcie decyzji może być trudne. Może też nie być po prostu czasu na zbadanie całej sprawy. Wtedy właśnie potrzebny jest dar rady – przychodzi moment podjęcia decyzji o zobaczeniu filmu, a gdyby jednak w trakcie pojawiły się negatywne treści, to podejmuje się rozmowę w celu wyjaśnienia wątpliwości i właściwego ustawienia wniosków. Znakiem, że rada była właściwa jest pokój wewnętrzny w sumieniu. Gdyby było inaczej, to znaczy, że jednak podjęta decyzja była zła.

     Praktyczne zastosowania daru męstwa podaje nam dalej Katechizm Kościoła Katolickiego - męstwo:
1. Umacnia decyzję opierania się pokusom i przezwyciężania przeszkód w życiu moralnym
2. Uzdalnia do przezwyciężania strachu nawet przed śmiercią
3. Uzdalnia do stawiania czoła próbom i prześladowaniom
4. Uzdalnia do wyrzeczenia i do ofiary z życia dla słusznej sprawy [KKK 1808]

     W czasach współczesnych niewiele zmieniło się od starożytności. Na świecie wciąż są kraje, gdzie chrześcijanie płacą za swoją wiarę najwyższą cenę życia. Wartości chrześcijańskie są wyśmiewane i poniżane. Życie chrześcijanina każdego dnia jest naznaczone ciągłym stawianiem czoła różnym przeciwnościom. Wierność nauce Chrystusa i Kościoła wymaga czasem wielkiego męstwa, aby powiedzieć stanowcze NIE wszystkiemu co się tej nauce sprzeciwia. Konkretnymi tego przykładami jest walka w obronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci, czy też walka o godność i świętość życia małżeństwa i rodziny. To są dzisiaj najbardziej rozległe fronty, gdzie męstwo odgrywa kluczową rolę.

     Papież Benedykt XVI w niedawnej wypowiedzi do kardynałów 21 maja 2012 r. przypomniał, że zło chce opanować świat i jesteśmy Kościołem wojującym: „Pojęcie Ecclesia militans – Kościoła wojującego – nie jest dziś modne – stwierdził Papież. – W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe, oddaje coś z prawdy”

 

43. CO OZNACZA DAR UMIEJĘTNOŚCI ?

     Kolejnym darem Ducha Świętego, który rozważymy w cyklu katechez niedzielnych jest dar umiejętności.

     Dar umiejętności inaczej można nazwać darem wiedzy – nie czyni on z nas teologów w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, ale kieruje nas w stronę odkrycia wielkiej i nieskończonej miłości Boga do człowieka, oraz do oddania Bogu wszystkich dziedzin życia. Dzięki darowi umiejętności, którego udziela nam Duch Święty mamy głęboką wiarę w Boga oraz w chrześcijańskie prawdy objawione. Jest nadprzyrodzonym usposobieniem umysłu, które pozwala mu uchwycić i przeniknąć w cudowny sposób i jakby intuicyjnie niektóre tajemnice wiary, albo po prostu głęboki sens zawarty w słowach Chrystusa Pana lub natchnionych przez Ducha Świętego.

     Pan Bóg — mówi św. Teresa z Avila — składa wtedy w najgłębszej tajni duszy to, co chce dać jej poznać. Rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który nie nauczywszy się czytać, bez zadania sobie najmniejszego trudu, by się nauczyć czegokolwiek, znalazłby się nagle w posiadaniu wiadomości, nie wiedząc skąd i w jaki sposób tę wiedzę nabył, ponieważ nie zna nawet alfabetu. W jednej chwili dusza stała się uczona. Tajemnica Trójcy Przenajświętszej i inne tajemnice wiary stały się dla niej tak jasne, że nie ma teologa, z którym nie byłaby gotowa wejść w dysputę, by bronić tak wielkich prawd. Ona sama dziwi się temu bardzo - (Życie św. Teresy z Avila, rozdz. 27).

     Dar umiejętności pozwala ludziom wierzącym wykorzystywać umiejętnie wszystkie dary i umiejętności dla własnego uświęcenia i zbawienia. Dobrą ilustracją tego daru są słowa Apostoła Narodów św. Pawła: Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie" (1 Kor 10,31). Można przygotowywać się do przyjęcia daru umiejętności. Warto strzec umysłu i serca, aby trwać mocno w chrześcijańskiej prawdzie, dokonywać oceny wszystkich prawd w świetle Prawd Objawienia i być czujnym wobec mądrości tego świata. Warto dopatrywać się Bożej interwencji w codziennych sprawach, pielęgnować ducha i nie dać się wciągać w myślenie, które przyjmuje inne źródło prawdy i osłabia wiarę.

 

44. CO OZNACZA DAR POBOŻNOŚCI ?

     Tradycja katolicka bazując na najdawniejszych przekładach Pisma Świętego Septuagincie i Wulgacie, wylicza siedem darów Ducha, podczas gdy tekst hebrajski, o ile powtarza dwa razy dar bojaźni Jahwe i nie wspomina daru pobożności, wylicza ich sześć. Ale nie możemy szukać tutaj wyczerpującego i określonego opisu tych darów, które zostaną spotęgowane wielce w Nowym Testamencie. W hebrajskim î resah zawarta jest również idea, którą my określamy jako pobożność i przez bojaźń. Liczbę siedmiu darów przyjmują Ojcowie Kościoła Orygenes, Ambroży, Augustyn, którzy nawiązywali do Septuaginty i Wulgaty. Liczba siedem miała dla nich sens symboliczny. Oznaczała pełnię darów Ducha.

     Dar pobożności, który otrzymujemy polega na oddaniu się bezgranicznie Bogu. Oddajemy się na wzór rodzicielski. Tak jak kochające dziecko wierzy swojemu ojcu, ufa mu bezgranicznie i myśli o nim. Podobnie i ten dar Ducha Świętego daje nam słodycz z kontaktu z Bogiem. Ten dar sprawia, że w naszym sercu rodzi się pragnienie dbałości o chwałę Bożą, troska o miejsca święte oraz cześć dla osób poświęconych Panu Bogu. Pragniemy także, aktywnie uczestniczyć w życiu Kościoła. Rodzi się w nas zamiłowanie do obrzędów liturgicznych oraz radość z przeżywania tajemnic roku liturgicznego.

     Jak Dar mądrości można nazwać "smakowaniem" Boga, Dar męstwa "ogniem", tak Dar pobożności "wonią" nadprzyrodzonego światła. Dar ten miał pewien wieśniak, o którym wspomina św. Jan Vianney, który potrafił godzinami wpatrywać się w tabernakulum, a zapytany co czyni, odpowiedział: "Ja patrzę na Niego a On na mnie". Psalm 91(90) to chyba najpiękniejszy hymn synowskiego oddania, jaki wyśpiewała kiedykolwiek dusza ludzka.

     Po przez ten dar czujemy wyraźnie, że Bóg jest naszym Ojcem i Duch Święty uczy nas przez dar pobożności wołać do Boga Abba – Ojcze, daje nam to również świadomość, że Bóg jest Ojcem tez tych naszych braci, którzy są dla nas trudni, nieżyczliwi. Dar pobożności rozwijamy praktykując modlitwę, sakramenty święte, przez bycie dobrym człowiekiem, obywatelem i patriotą.

 

45. CO OZNACZA DAR BOJAŹNI BOŻEJ ?

     Dar bojaźni Bożej jest darem, który ze wszystkich darów jest najczęściej źle rozumiany. Wiele osób myli dar Bożej bojaźni z lękiem przed Bogiem lub służalczością wobec Niego. Nie o to jednak tutaj chodzi.

     Aby właściwie zrozumieć na czym polega dar bojaźni Bożej trzeba przede wszystkim uświadomić sobie, że Bóg jest dla nas czułym, serdecznym, kochającym Ojcem. Dar ten pozwala nam uświadomić sobie, że jesteśmy dziećmi Boga i jedynym czego powinniśmy się lękać to jest utrata Bożej Miłości. Dzięki temu w człowieku rodzi się pokora, która uświadamia każdemu z nas, że nie może zbytnio ufać samemu sobie i potrzebuje oparcia w Bogu. Rodzi to w sercu chrześcijan stałe pragnienie trwałego zjednoczenia z Panem Bogiem, a to pragnienie z czasem przekształca się w wielką zażyłość, dzięki której wierzący ma ciągłą świadomość Bożej obecności w jego sercu, w jego codziennym życiu, ma świadomość, że Boga to wszystko interesuje.

     Warto zauważyć, że człowiek, który otwiera się na poszczególne Dary Ducha Świętego zmienia nie tylko swój sposób postrzegania Boga, ale także swoją postawę. Dlatego możemy mówić o skutkach działania Darów Ducha Świętego. W przypadku daru bojaźni Bożej możemy zauważyć różne skutki. Pierwszym z nich jest stanie na straży swojego serca. Tę postawę można porównać z postawą roztropnych panien z Ewangelii, które w oczekiwaniu na Oblubieńca oprócz lamp, zabrały także oliwę. Człowiek bojący się utraty łaski Bożej, nie pozwala, aby do jego serca, do jego sposobu myślenia wdzierało się cokolwiek, co może doprowadzić go do grzechu. Zbyt wielkim skarbem jest dla niego miłość Boga, aby dobrowolnie stawiał się w okazji do grzechu. Innym ważnym skutkiem otwarcia na omawiany dar jest wspomniana wcześniej pokora. Chrześcijanin coraz lepiej uświadamia sobie niewystarczalność swoich własnych działań, a przez to coraz bardziej otwiera się na działanie Bożej łaski. Dzięki pokorze człowiek staje się bardziej podatny na poruszenia Ducha Świętego, czyli również na kolejne dary.

     Dar bojaźni Bożej jest zatem darem fundamentalnym, pierwszym, który powinien zostać przyjęty przez człowieka, ponieważ pozwala zakosztować wspaniałości Boga. Bez tego daru człowiek nie byłby stanie docenić pozostałych Darów Ducha Świętego.

 

46. KTO I ILE RAZY MOŻE PRZYJĄĆ SAKRAMENT BIERZMOWANIA ?

     Najważniejszym warunkiem, który musi zostać spełniony, przez przyjmującego sakrament bierzmowania jest ten, iż musi być on osobą ochrzczoną. Podczas zgłębiania tajemnicy sakramentu chrztu świętego słyszeliśmy, że jest on „bramą sakramentów”, a co za tym idzie, nie można przyjąć kolejnych sakramentów nie będąc ochrzczonym. Przy okazji warto zauważyć, że bierzmowanie jest ściśle powiązane z sakramentem chrztu. W przypadku chrztu dzieci, namaszczenie krzyżmem jest zapowiedzią udzielenia w przyszłości sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej, natomiast w przypadku chrztu dorosłych, bezpośrednio po chrzcie udziela się bierzmowania.

     Drugim warunkiem, który musi spełnić osoba, pragnąca przyjąć sakrament bierzmowania jest bycie niebierzmowanym. Pamiętamy z poprzednich katechez, że niektóre sakramenty wyciskają charakter sakramentalny i dlatego są niepowtarzalne. Do tych sakramentów zaliczamy również bierzmowanie. Wynika z tego bardzo jasno, że sakrament bierzmowania przyjmujemy tylko jeden raz w życiu i więcej tego sakramentu nie powtarzamy. Wynika to z charakteru tego sakramentu, który raz udzielony daje chrześcijaninowi stałą wrażliwość na działanie Ducha Świętego, którą powinien on pielęgnować.

     Poza dwoma wyżej wymienionymi warunkami Kodeks Prawa Kanonicznego wymaga także, aby przyjmujący sakrament bierzmowania poza niebezpieczeństwem śmierci miał używanie rozumu, był odpowiednio pouczony, właściwie dysponowany i zdolny do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych. Co dokładnie te wymagania oznaczają zostało już omówione w jednej z katechez. Warto pamiętać, że w niebezpieczeństwie śmierci spełnione muszą być tylko dwa pierwsze warunki, tj. kandydat musi być ochrzczony i niebierzmowany.

 

47. Z JAKICH CZĘŚCI SKŁADA SIĘ LITURGIA SAKRAMENTU BIERZMOWANIA ?

     Odnowiona po Soborze Watykańskim II liturgia zachęca, aby sakramentu bierzmowania udzielać podczas Mszy Świętej. Obrzędy bierzmowania poprzedzają, więc obrzędy wstępne Mszy Św. oraz Liturgia Słowa. Składają się na nią biblijne czytania oraz homilia głoszona przez biskupa. Czytania mogą być wzięte z liturgii dnia, w którym udzielany jest sakrament bierzmowania lub ze zbioru czytań przeznaczonych specjalnie na liturgię udzielania tego sakramentu. W przypadku, kiedy bierzmowania udziela się poza Mszą Świętą czytania brane są z odpowiedniego rozdziału „Obrzędów bierzmowania”.

     Po odczytaniu Ewangelii rozpoczyna się obrzęd przedstawienia kandydatów. Kandydaci mogą być przedstawiani biskupowi indywidualnie lub zbiorowo. W polskiej wersji „Obrzędów bierzmowania” kandydaci są przedstawiani biskupowi w formie dialogu między kapłanem odpowiedzialnym za ich przygotowanie do sakramentu i biskupem. Najpierw kapłan jako przedstawiciel wspólnoty parafialnej, prosi biskupa o udzielenie bierzmowania zgromadzonym wiernym. Biskup pyta kapłana, czy kandydaci do bierzmowania są świadomi wielkiego daru, który otrzymają w sakramencie bierzmowania i w związku z tym, czy są odpowiednio przygotowani? Kapłan odpowiadając biskupowi, zapewnia, że kandydaci do bierzmowania uczestniczyli przez odpowiedni okres czasu w słuchaniu słowa Bożego, trwali na wspólnej modlitwie oraz przystąpili do sakramentu pokuty i pojednania.

     Po tym zapewnieniu biskup zwraca się do kandydatów do przyjęcia sakramentu i prosi, aby wobec zgromadzonej wspólnoty kościelnej powiedzieli jakich łask oczekują od Boga w sakramencie bierzmowania. Kandydaci zgodnie odpowiadają, że pragną Ducha Świętego, który umocni ich do mężnego wyznawania wiary i postępowania według jej zasad.

     W homilii, która następuje po przedstawieniu kandydatów, biskup ukazuje wydarzenie Zesłania Ducha Świętego jako początek misji Kościoła wskazując, że do niej należy udzielanie Ducha Świętego przez posługę biskupów, którzy są następcami apostołów. Biskup mówi także o konieczności wiary potrzebnej do przyjęcia bierzmowania oraz o konsekwencjach przyjęcia tego sakramentu i przygotowuje kandydatów do bierzmowania do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych.

     Po modlitwie biskupa Boże wszechmogący, z wyciągniętymi nad kandydatami rękami, ma miejsce najważniejszy i właściwy znak sakramentu bierzmowania, czyli namaszczenie czoła olejem krzyżma, któremu towarzyszą słowa formuły sakramentalnej. Namaszczenia świętym olejem szafarz sakramentu dokonuje kciukiem prawej dłoni, czyniąc znak krzyża na czole bierzmowanego. Jest to znak, który wyraża przynależność bierzmowanego do Chrystusa i do Kościoła. Ten znak przypomina także, że sakrament bierzmowania pozostawia w bierzmowanym niezniszczalną pieczęć, czyli tak zwany charakter sakramentalny. Następnie biskup odmawia modlitwę powszechną. Po niej następuje złożenie darów ofiarnych i Liturgia Eucharystyczna.

     Na zakończenie bierzmowani otrzymują specjalne błogosławieństwo przeznaczone na ten dzień.

     Przepisy dotyczące obrzędu bierzmowania dopuszczają sytuację udzielania sakramentu poza Mszą Św. pod warunkiem, że poprzedzi je Liturgia Słowa, a zakończy Modlitwa Pańska i błogosławieństwo. W niebezpieczeństwie śmierci przewidziany jest także obrzęd skrócony, który obejmuje włożenie rąk z modlitwą, namaszczenie czoła i formuła sakramentalna.

     Liturgię tego sakramentu zawierają Obrzędy bierzmowania według „Pontyfikału rzymskiego”.

 

48. JAK NALEŻY ZACHOWAĆ SIĘ W CZASIE UDZIELANIA SAKRAMENTU BIERZMOWANIA ?

     Dla przygotowujących się do przyjęcia sakramentu bierzmowania bardzo ważne jest pytanie jak należy zachować się podczas liturgii, jaką postawę przyjąć, co odpowiedzieć? Pytania te są dla kandydatów ważne, ponieważ chcą dobrze wypaść, nie chcą się skompromitować. Warto jednak spojrzeć na zachowanie podczas udzielania sakramentu bierzmowania nieco szerzej.

     Człowiek przyjmujący sakrament bierzmowania wchodzi w dojrzałe życie chrześcijańskie. Przygotowuje się do tego wydarzenia przez dłuższy czas podczas katechezy, ale także poprzez przeżywanie, swojej relacji z Bogiem zarówno prywatnie, jak i we wspólnocie Kościoła. To przeżywanie ma na celu także uczenie aktywnego uczestnictwa w liturgii Mszy świętej. Warto zwrócić uwagę, że często przyjmujący sakrament, są tak przejęci myśleniem o tym jak mają się ustawić i co odpowiedzieć Biskupowi, że zupełnie nie myślą o przeżywaniu Mszy świętej. Ważne jest, żeby każdy przyjmujący bierzmowanie umiał i chciał aktywnie uczestniczyć w Eucharystii słuchając czytanych tekstów, śpiewając, odpowiadając i zastanawiając się nad wielkim dziełem, które się dokonuje.

     Liturgia sakramentu bierzmowania rozpoczyna się bezpośrednio po odczytaniu Ewangelii. Biskup pyta odpowiedzialnego za przygotowanie kandydatów, czy są oni godni przyjąć bierzmowanie, a następnie pyta kandydatów, jakich łask oczekują od Boga w tym sakramencie. Mający przyjąć bierzmowanie odpowiadają: Pragniemy, aby Duch Święty, którego otrzymamy, umocnił nas do mężnego wyznawania wiary i do postępowania według jej zasad. Wypowiedziane przez wszystkich Amen niejako pieczętuje wypowiedziane pragnienie. Warto pouczyć wcześniej kandydatów, że nie mogą być to tylko puste słowa, że powinny one wyrażać autentyczne pragnienie serca.

     Dalsza część liturgii sakramentu następuje po homilii. Udzielający sakramentu wzywa do wyrzeczenia się zła i wyznania wiary, którą bierzmowani pragną żyć na co dzień. Na pytania odpowiadają najpierw wyrzekam się, a następnie wierzę. Po odnowieniu przyrzeczeń chrzcielnych następuje modlitwa, w której Kościół błaga Boga o zesłanie Ducha Świętego na kandydatów. Następnie kandydaci podchodzą do Biskupa, podają mu swoje imię a on wypowiada słowa: [N], PRZYJMIJ ZNAMIĘ DARU DUCHA ŚWIĘTEGO i czyni olejem krzyżma znak krzyża na czole. Na to bierzmowany odpowiada Amen. Następnie Biskup mówi: Pokój z tobą. Bierzmowany odpowiada: I z duchem Twoim.

     Warto pamiętać, że nie należy się skupiać tylko na tym co odpowiedzieć Księdzu Biskupowi, ale aktywnie zaangażować się w całą liturgię.

 

49. DLACZEGO PRZY BIERZMOWANIU WYBIERA SIĘ IMIĘ ? W JAKI SPOSÓB DOKONAĆ WYBORU ?

     Istnieje w Polsce starodawny zwyczaj, który pozwala kandydatowi wybrać sobie patrona bierzmowania. Patronem tym może zostać dowolny święty czy błogosławiony uznany za takiego w Kościele katolickim.

     Imię z bierzmowania określa relację człowieka do Kościoła, jego miejsce w nim, zadania we wspólnocie ludu Bożego, charyzmat i dar, którymi służy wspólnocie. Dlatego wybór imienia nie powinien być czymś przypadkowym, lecz owocem modlitwy, rozmów, pytań. Sakrament bierzmowania udziela się młodzieży już świadomej religijnie, która sama, znając życiorysy różnych świętych, może określić, jaki wzór życia jest jej najbliższy. Kandydat do bierzmowania ma więc okazję wybrać sobie świętego czy błogosławionego, którego droga do świętości najbardziej go zachwyciła. Oczywiście może być to patron, którego imię nosi już od chrztu, ale może też wybrać sobie drugiego patrona - świętego czy błogosławionego, którego postawa życiowa wyda mu się szczególnie pociągająca.

     Warto więc, aby przystępujący do sakramentu bierzmowania, przyjmując wybrane przez siebie imię, zapoznali się z życiorysem danego patrona uświadamiając sobie przymioty, które chcieliby naśladować w swoim życiu. Przy okazji bierzmowania jeszcze bardziej akcentuje się fakt świadomego wyboru patrona i to przez samego zainteresowanego.

     Kandydaci do bierzmowania nie powinni kierować się przy tym wyborze atrakcyjnością samego imienia, ale pięknem życia tego, którego wybierają sobie za patrona. Wybór imienia i przyjęcie tego imienia od biskupa to znak poszukiwania, a w jakimś stopniu także odnalezienia swego miejsca w Kościele.

 

50: CO ZNACZY ŻYĆ WEDŁUG WIARY ?

     W sakramencie Bierzmowania Duch Święty umacnia chrześcijanina, aby wiarę swoją mężnie wyznawał, bronił jej i według niej żył, czyli postępował według jej zasad.

     Wiara jest odpowiedzią człowieka na Bożą prawdę i Bożą miłość. Chodzi nie tylko o wiarę w Boga, ale zawierzenie siebie Bogu. Wiara jest łaską i darem. To Duch Święty uzdalnia nas do tego, że rozumem i wolą staramy się przylgnąć do tego, co Bóg nam objawił. Jednocześnie wiara jest postawą człowieka. Jest aktem świadomym i wolnym. Jest to postawa rozumu, woli i są to czyny człowieka, które wyrażają się w codziennym życiu. Jeśli wierzymy Bogu, to znaczy uznajemy za prawdę to, co Bóg objawił i wprowadzamy to w życie. Znane jest powiedzenie: „Jeśli nie będziesz czynił, jak wierzysz, zaczniesz wierzyć, jak czynisz”. Jeżeli człowiek nie stara się postępować według wiary, wtedy zaczyna swoje grzeszne życie usprawiedliwiać i traci wiarę.

     Fundamentalny wymóg wiary mamy idealnie streszczony w najważniejszym, najgłębszym przykazaniu – przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

     Żyję według wiary, więc:
* Zawsze stawiam Boga i Jego prawo na pierwszym miejscu.
* Z miłością i troską odnoszę się do innych ludzi.
* Czytam Boże Słowo i rozważam je.
* Znam i zachowuję wszystkie przykazania – bez wyjątku!
* Spełniam solidnie swoje obowiązki rodzinne, zawodowe, społeczne.
* Walczę z grzechem i pokusami.
* Żyję w zjednoczeniu z Bogiem przez codzienną modlitwę, niedzielną i świąteczną Mszę świętą, częste przyjmowanie sakramentów świętych.
* Szanuję symbole religijne.
* Swoim słowem i zachowaniem nie daję powodów do ośmieszania i ataków na wiarę.
* Spełniam uczynki miłosierdzia, ponieważ jak pisze św. Jakub (por. Jk 2, 20) „Wiara bez uczynków jest martwa”.

     Warto zwrócić uwagę na to, że wiara, jeśli jest coraz głębsza, wyraża się w trosce o wiarę innych. Wierzę, dlatego chcę, by inni wierzyli. Ojciec Święty pisze w Encyklice Redemptoris et missio: „Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana”.

     Jako ludzie wierzący każde nasze przekonanie, każdą ewangeliczną treść musimy przenosić na konkret życia. Zmagać się ze swoimi słabościami, dążyć do wspólnoty z Bogiem i ludźmi, niszczyć to, co przeszkadza nam w osiąganiu świętości, walczyć ze słabościami i dawać się Bogu formować. Uczyć się każdego dnia zaufania, że On jest gwarantem szczęścia, że Jego wola jest naszą drogą. To jest nasz obowiązek, a zarazem ciężka praca i zadanie do wypełnienia każdego dnia, aby móc żyć według wiary.

 

51. CO TO JEST KRZYŻMO ŚWIĘTE ?

     Święte krzyżmo (gr. myron), służące do namaszczania, jest znakiem sakramentalnym pieczęci daru Ducha Świętego. Kodeks prawa kanonicznego stwierdza: Sakrament bierzmowania jest udzielany przez namaszczenie krzyżmem na czole, którego dokonuje się przez nałożenie ręki i wypowiedzenie słów przepisanych w zatwierdzonych księgach liturgicznych (kan. 880 §1 KPK). Istotnym znakiem tego sakramentu jest namaszczenie krzyżmem, co powoduje wyciśnięcie znamienia - pieczęci Ducha Świętego.

     Oliwa była i jest stosowana do różnych celów, jest znakiem obfitości i radości, używana przed czy po kąpieli, oczyszcza i uelastycznia ciało, jest znakiem uzdrowienia, łagodząc różne kontuzje i rany, kojarzy się z pięknem, zdrowiem i siłą.

     Krzyżmo, używane m.in. do bierzmowania, powinno być konsekrowane przez biskupa (por. kan. 880 §2 KPK), a dokonuje się tego zasadniczo podczas Mszy św., odprawianej rano w Wielki Czwartek we wspólnocie kapłańskiej pod przewodnictwem biskupa w kościele katedralnym każdej diecezji.

     Pieczęć jest symbolem osoby, jej autorytetu, znakiem posiadania. Niegdyś np. pieczęcią wodza oznaczano jego żołnierzy, a pieczęcią pana, właściciela - jego niewolników. Pieczęć zapewnia autentyczność czy nawet tajność aktu prawnego lub innego dokumentu (por. KKK nr 1293 1295).

     Namaszczenie czoła bierzmowanego jest pochodzenia wschodniego. W III w. przeszło do liturgii zachodniej jako istotny znak tego sakramentu. Używa się przy tym oleju Krzyżma sporządzonego z oliwy i balsamu. Domieszkę wonnego balsamu już w średniowieczu rozumiano symbolicznie jako zadanie apostolskie bierzmowanego, który dla swojego otoczenia ma być: wonią Chrystusa” (Por. Kor 2, 14). Znak krzyża na czole oznacza wieź bierzmowanego z Chrystusem.

 

52. CO ZNACZY BRONIĆ SWOJEJ WIARY ?

     Sakrament bierzmowania udziela szczególnej łaski potrzebnej do dawania świadectwa wierze w Chrystusa Zmartwychwstałego. Chodzi o uświęcenie otoczenia, w którym człowiek żyje, o przekaz wiary drogą świadectwa. Katechizm stwierdza, że Duch Święty w bierzmowaniu umacnia chrześcijanina, aby wiarę swoją mężnie wyznawał, bronił jej i według niej żył. Chodzi więc o trzy wymiary świadectwa: - o wyznawanie wiary wtedy, kiedy to jest potrzebne, o jasne stwierdzenie: jestem katolikiem, jestem człowiekiem wierzącym;
- o obronę wiary wtedy, kiedy przy nas poszczególne prawdy wiary są atakowane;
- o świadectwo wiary dane czynem.

     W wielu sytuacjach nie trzeba mówić, iż jest się katolikiem, jednak zajęta przez nas postawa wyraźnie o tym świadczy. Do takiego świadectwa jest potrzebna mądrość i odwaga. W sakramencie bierzmowania Duch Święty uzdalnia nas do składania tego świadectwa.

     Biskup, namaszczając olejem czoło bierzmowanego, wypowiada słowa: „przyjmij znamię Ducha Świętego”. To jest istota sakramentu bierzmowania. W tym bowiem momencie Duch Święty nie tylko wypełnia człowieka swoimi darami, ale również wyciska na nim niezatarte znamię. Jest to pasowanie chrześcijanina na żołnierza Chrystusowego. Można się odwołać się do słów św. Pawła, który nazywa siebie żołnierzem Jezusa Chrystusa. Sakrament bierzmowania uzdalnia chrześcijanina do obrony Chrystusa i Jego Królestwa w każdej sytuacji. Oznacza to, że otrzymujemy dodatkowy Boży dar potrzebny do pokonania lęku. Jest nim bojaźń Boża, czyli postawa pełna szacunku wobec Boga, która prowadzi do uczczenia Go. Dar ten jest nieodzownie potrzebny do dawania świadectwa i do odniesienia zwycięstwa wtedy, kiedy trzeba bronić swojej wiary.

 

53. JAK NALEŻY PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO SAKRAMENTU BIERZMOWANIA ?

     Sakrament chrztu wprowadza człowieka w wielkie grono ludzi wierzących, natomiast w sakramencie bierzmowania Jezus Chrystus ubogaca chrześcijanina stałym i specjalnym działaniem Ducha Świętego. Moc Ducha Pocieszyciela jest szczególna i wyjątkowa, bowiem doskonalej jednoczy ochrzczonego ze wszystkimi członkami całego Kościoła. W tym umacnianiu jedności każdy kandydat przez swoje słowa, gesty, znaki i czyny codziennego życia ma stawać się świadkiem Zbawiciela, przyczyniać się do rozszerzania wiary, jak również bez obaw i wątpliwości jej bronić (KPK kan. 879).

     Przygotowania do przyjęcia sakramentu bierzmowania rozpoczynają się w pierwszej klasie gimnazjum. Jest to czas dojrzewania fizycznego, emocjonalnego i uczuciowego. Młodzież w tym okresie wchodzi także w tzw. czas “buntu i niezgody” z tym, co mówią i czego od nich oczekują rodzice i nauczyciele. Zachwiane zostają normy moralne, a to z tego względu, że w wielu wypadkach zostały zniszczone autorytety. Tym samym młodzi ludzie – pozostają jakby w sytuacji “zawieszenia” pomiędzy zasadami podanymi przez rodziców, Kościół, szkołę oraz tymi zasadami, które serwują mass media – szczególnie Internet, telewizja. Odmiennym problemem jest wpływ środowiska, czyli wpływ grup rówieśniczych.

     Zasadniczo przygotowanie do sakramentu bierzmowania odbywa się w rodzinnej parafii kandydatów. Jednak katechezy realizowane w szkole również wprowadzają tematykę związaną z bierzmowaniem. W parafii młodzi ludzie spotykają się na systematycznej katechezie, której tematyka nawiązuje do sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. Zastają pouczeni o znaczeniu tego sakramentu oraz dostają często tzw. „index bierzmowanego”, którzy pomaga w sprawdzeniu uczestnictwa młodego człowieka w życiu parafialnym. Poza tymi katechezami, młody człowiek powinien zaangażować się w życie parafialne, uczestnicząc aktywnie w grupach modlitewnych i liturgicznych oraz stowarzyszeniach, które działają przy parafii. Po przejściu odpowiedniego okresu przygotowawczego kandydaci do bierzmowania zdają egzamin ze znajomości prawd wiary, ukazując przez to, że są przygotowani do tego wielkiego sakramentu.

     Z racji na wagę sakramentu i uzdalniającą moc Ducha Świętego bierzmowanie może przyjąć ten, kto został najpierw ochrzczony i ugruntowany w życiu wiary (kan. 889,1). Budowanie trwałej wspólnoty Kościoła wymaga osobistej i świadomej decyzji oraz wewnętrznej gotowości do autentycznego wyznawania wiary, bronienia jej i życia według jej zasad. Trzeba najpierw dogłębnie poznać zobowiązania wynikające z chrztu świętego, osobiście i uroczyście odnowić te przyrzeczenia (kan. 889,2) i przez właściwe przygotowanie, indywidualnie podjąć ważną decyzję o zaproszeniu Ducha Świętego do osobistego życia. W realizacji tej osobistej decyzji kandydata o podjęciu przygotowania do bierzmowania powinni uczestniczyć z ramienia wspólnoty Kościoła rodzice, duszpasterze i wierni. (kan. 889,2).

 

54. JAK JEST OKREŚLANA EUCHARYSTIA ?

     Dzisiejsza Katecheza wprowadza nas w tematy związane z sakramentem Eucharystii, który będziemy rozważali przez kilka najbliższych miesięcy. W kontekście zbliżającego się Roku Wiary, który będziemy przezywali w całym Kościele od października bieżącego roku, warto pochylić nad znaczeniem Eucharystii dla naszego rozwoju wiary, bowiem karmienie się Ciałem Chrystusa umacnia każdego wierzącego w trudzie poznawania Boga i w realizowaniu wskazań wiary w codziennym życiu.

     Najświętsza Eucharystia wraz z chrztem i bierzmowaniem należy do sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego. Za pośrednictwem Eucharystii wierni najgłębiej uczestniczą w zbawczym dziele Chrystusa.

     W naszej polskiej rzeczywistości obserwujemy świątynie wypełnione po brzegi wiernymi uczestniczącymi w Eucharystii w główne uroczystości i święta oraz w mniejszym stopniu niedziele całego roku liturgicznego. Widzimy też dość licznie gromadzących się wiernych na Mszach św. odprawianych w dni powszednie. Jednak wypowiedzi i zachowania wiernych ujawniają niejednolite traktowanie przez nich Eucharystii. Dlatego też trzeba nam ciągle na nowo rozważać istotę Eucharystii i nasz właściwy udział w niej, aby dla wszystkich chrześcijan stały się rzeczywistością słowa św. Ireneusza, który powiedział: „Nasz sposób myślenia zgadza się z Eucharystią, a Eucharystia ze swej strony potwierdza nasz sposób myślenia”.

     Spotykamy się z różnymi określeniami dotyczącymi tego sakramentu. Eucharystia oznacza „dziękczynienie”. Tym słowem określamy cały obrzęd Mszy św., ale także drugą jej część, Liturgię Eucharystii, w odróżnieniu od Liturgii Słowa. Eucharystią nazywamy także przemieniony w Ciało Chrystusa chleb, który przyjmujemy w czasie Mszy św. i zawsze otaczamy czcią.. Kiedy chcemy powiedzieć, że podczas sprawowania Eucharystii uobecnia się ofiara Chrystusa, mówimy o ”Najświętszej Ofierze”.

     Bogactwo tego sakramentu wyraża wiele nazw: Eucharystia, Uczta Pańska, Łamanie Chleba, Zgromadzenie Eucharystyczne, Pamiątka, Święta Ofiara, Święta i Boska Liturgia. Komunia, Msza Święta. Powyższe nazwy Eucharystii pokazują, że tworzy ona Kościół, wyrażając jedność wierzących z Bogiem i między sobą.

 

55. NA CZYM POLEGA DONIOSŁOŚĆ EUCHARYSTII W ŻYCIU CZŁOWIEKA ?

     Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina nam odwieczną prawdę, że Eucharystia jest sercem i szczytem życia Kościoła, gdyż Chrystus łączy w niej swój Kościół i wszystkich jego członków ze swoją ofiarą uwielbienia i dziękczynienia, którą na krzyżu złożył Ojcu raz na zawsze: poprzez tę ofiarę Chrystus wlewa obficie łaski zbawienia na swoje Ciało, którym jest Kościół.

     Wielu współczesnych ludzi, staje przed tym najświętszym misterium ustanowionym przez Jezusa, jakim jest Eucharystia, nie rozumiejąc do końca w czym uczestniczą, choć chcą uczciwie spełnić chrześcijański obowiązek. Grozi nam także bierne uczestnictwo bez zaangażowania serca. Może pojawiać się także pokusa traktowania Mszy św. jako okazji do przeżyć artystycznych.

     Reforma liturgiczna po Soborze Watykańskim II i wydany Katechizm Kościoła Katolickiego chce nam ukazać wielkie dzieło Boże uobecnione dla naszego zbawienia w liturgii Mszy świętej. Eucharystia właściwie pojmowana staje się czymś wielkim i najważniejszym. Dla wierzącego jest ona, według określenia Soboru, „szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, a jednocześnie jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc” (KL 10). Kościół realizuje w tym sakramencie swoją posługę składania Bogu Ofiary Ciała i Krwi Chrystusa, a jednocześnie wokół tego misterium koncentruje swoją działalność zbawczą wobec ludzi i świata. Gromadząc się na liturgii eucharystycznej wierni podobnie jak apostołowie zebrani podczas Ostatniej wieczerzy wykonują wobec Boga najdoskonalszy akt kultu. Ta „Wielka Tajemnica Wiary”, w której dokonuje się takie uświęcenie ludzi, którzy zawierzyli Chrystusowi, winna być ciągle przedmiotem dziękczynienia wspólnoty Kościoła za dar obecności Mistrza wśród swoich uczniów.

     Sprawowanie Eucharystii, wielkiej tajemnicy wiary, stanowi ośrodek życia chrześcijańskiego zarówno całej społeczności Ludu Bożego, jak i dla poszczególnych jej wspólnot. Oznacza to, że Kościół w sprawowaniu Eucharystii odnajduje siebie i swoje posłannictwo zbawcze wobec świata. Dzięki niej stwarza klimat do kształtowania chrześcijańskiej dojrzałości swoich członków. Jeśli wierzący uczyni z Mszy św. centrum, to wszystko w jego życiu nabiera celowego ukierunkowania i sensu.

 

56. DO CZEGO ZOBOWIĄZUJE EUCHARYSTIA ?

     Kościół powszechny w nim każda pojedyncza parafia – sprawuje Eucharystię jako wspólnota wychwalająca Boga i składająca Mu dziękczynienie. Zarazem wspólnota ta jest zobowiązana ofiarą Chrystusa do dawania świadectwa ludziom żyjącym w otoczeniu. Nie jest to tylko wspominanie tego co uczynił Bóg dla ludzi przez swojego Syna ale jest to zachęta do ofiarowania samych siebie innym na wzór Jezusa Chrystusa. Jeśli mówimy do kogoś, że go kochamy to winniśmy sobie odpowiadać na pytanie, czy jesteśmy gotowi oddać życie za tę osobę tak jak to uczynił Chrystus z miłości do nas. Na co dzień okazuje się, że umiemy to czynić rezygnując ze swojego wolnego czasu poświęcając go dla innych, czynią to rodzice ofiarowujący swą wygodę i wolność dla pielęgnowania i wychowywania swoich dzieci, czynią to małżonkowie rezygnujący ze swego egoistycznego podejścia do życia na rzecz służenia sobie wzajemnie w małżeństwie itd. Jest to takie ciche obumieranie dla kochanej osoby.

     W czasie sprawowania Eucharystii Chrystus staje wśród nas pomagając nam stawać się w pełni chrześcijanami. Uczestnictwo we Mszy świętej i ofiarowujący się nam w niej Chrystus pomagają: „Łamać dla siebie chleb, dzielić się między sobą, brać jeden od drugiego, słuchać się nawzajem, nawzajem się odwiedzać, pochylać się nad drugim, podać mu dłoń, objąć ramionami czynić tak jak On nam czynił.” /Wierzę. Mały Katechizm Katolicki. Poznań 1999/.

 

57. DLACZEGO EUCHARYSTIĘ NAZYWAMY SERCEM KOŚCIOŁA ?

     Gdybyśmy chcieli przybliżyć tajemnicę Eucharystii i próbowali wyrazić jej bogatą rzeczywistość, nie znaleźlibyśmy odpowiednich słów. Przekracza bowiem nasze wyobrażenie to, że w Eucharystii sam Chrystus nie tylko jest obecny, ale chce dojść do każdego z nas tak blisko, jak tylko my na to pozwolimy.

     Kościół nie tylko działa w Eucharystii, lecz wyraża się także w tym misterium i czerpie z niego życiodajne moce. Eucharystia jest pierwszym i niezbędnym źródłem prawdziwe chrześcijańskiego ducha. Spoglądając na historię i współczesność możemy stwierdzić, że istnieją zgromadzenia liturgiczne, które są żywe, które mają radość, których wiara promieniuje. Ci, którzy zobaczą nadzieję takiej wspólnoty i czynną, konkretną miłość, mówią: „Tak, rzeczywiście ci ludzie są inni”. Z historii wiemy, że owi „inni” w sercu tak zepsutego świata, jakim był starożytny Rzym potrafili dokonać niesłychanej rewolucji. Rewolucji dobra, miłości, pokoju, nadziei. Wobec ginącego Rzymu i całej zachodniej kultury chrześcijanie stali się „solą ziemi” i zaczęli tworzyć coś zupełnie innego, czerpiąc ze źródła, w którym była obecność Chrystusa wśród nich.

     W Eucharystii w sposób rzeczywisty karmimy się Jezusem, ponieważ Jego boskie Serce wchłania nasze serca w taki sposób, że czyni z niech jedno serce, zespolone z Jego sercem. Zatem Serce Jezusa uzdrawia nasze serca z trawiących je chorób: obojętności, nieufności, złych skłonności chorobliwych pasji, próżnych uczuć, niezaspokojonych ambicji. Sprawia, że będzie ono biło tym samym rytmem, jakim bije Jego serce, dla chwały Boga i pokoju ludzi. Eucharystia daje ożywczą siłę do funkcjonowania organizmu jakim jest Mistyczne Ciało Chrystusa czyli Kościoła a to znaczy, że każdego z nas włączonego do niego przez chrzest.

 

58. CO MA WSPÓLNEGO Z EUCHARYSTIĄ ABRAHAM I WYJŚCIE IZRAELITÓW Z EGIPTU ?

     Zgodnie z odwiecznym zamiarem Bożej Opatrzności wszystkie wydarzenia Starego Testamentu oraz związane z nimi postacie nie spełniały jedynie roli historycznej w odniesieniu do określonego czasu i miejsca, ale były przede wszystkim symboliczną antycypacją, która zapowiadała rzeczywistość nadprzyrodzoną. Wspomniana rzeczywistość osiągnęła swoją pełną realizację w Osobie Jezusa Chrystusa, który jest ostatecznym Objawieniem Bożym zarówno dla Narodu Wybranego, jak i dla całej ludzkości w myśl słynnych słów Świętego Augustyna: „Fundament prawdziwej religii chrześcijańskiej stanowią historia i proroctwa, aby Boża Opatrzność dążąca do zbawienia rodzaju ludzkiego mogła objawić się w czasie, doprowadzając ludzi do pierwotnego stanu świętości ze względu na życie wiecznie” (O prawdziwej religii, 7, 13).

     Na przykład w Psalmie 109 odnajdujemy ważną zapowiedź, iż Mesjasz będzie Kapłanem, ale nie według porządku i wymogów starego przymierza, które nakazywało, iż tylko potomkowie Lewiego mogli otrzymywać godność kapłańską (Lb 3, 6-10). Kapłaństwo Mesjasza natomiast, nie pochodzi z żadnego pokolenia, ale wprost z nieba a jego symbolem jest tajemnicza postać Melchizedeka pojawiająca się na początku historii biblijnej, której Abraham, Ojciec wszystkich wierzących, składa hołd. Pismo Święte wskazuje, iż Melchizedek nie złożył ofiary ze zwierząt, ale złożył chleb i wino, jako ofiarę chwały na cześć najwyższego Boga oraz jako zapowiedz Eucharystii, najdoskonalszej ofiary Chrystusa miłej Bogu Ojcu (Rdz 14, 18).

     W noc wyjścia Izraelitów z niewoli egipskiej, kiedy Anioł śmierci przechodził przez Egipt zabijając wszystko, co pierworodne, odrzwia domów Izraelitów zostały oszczędzone, dlatego że zostały naznaczone krwią baranka paschalnego (Wj 12). Ów baranek paschalny jest symbolem Chrystusa, prawdziwego Baranka Bożego, który ofiarowuje się podczas Eucharystii, jako przebłaganie za nasze grzechy. Podczas długiej wędrówki Izraela na pustyni, Mojżesz, prorok i wyzwoliciel, który jest symbolem przyszłego Mesjasza, wstawia się do Boga i błaga o pokarm, aby odzyskać utracone siły w uciążliwym pochodzie w nadziei dotarcia do ziemi obiecanej. Bóg wysłuchuje Mojżesza i wokół obozu pojawia się manna, chleb pochodzący z nieba, aby żywić lud Boży pielgrzymujący na drodze do ziemi obiecanej (Wj 16, 4).

     Manna z nieba, którą karmili się Izraelici to symbol Eucharystii, w której Chrystus karmi nas swoim Najświętszym Ciałem, abyśmy nie ustali w naszej ziemskiej pielgrzymce do Królestwa szczęścia, miłości i pokoju. Symbolem tego Królestwa była ziemia obiecana. Wszystkie wydarzenia biblijne powyżej wspomniane są prefiguracją największego skarbu, jakim jest Eucharystia, którą możemy się karmić. Zakończmy naszą katechezę słowami Świętego Cyryla Aleksandryjskiego: „O cudowna tajemnico! Dobroci niepojęta! Stworzyciel ofiarowuje Samego Siebie stworzeniu na pokarm. Ten, który jest źródłem życia oddaje się śmiertelnym, aby karmili się i pili… Przyjdźcie, jedzcie moje ciało, zachęca, pijcie moją krew, którą przygotowałem dla was” (Homilia 10).

 

59. W JAKI SPOSÓB SPRAWOWANO EUCHARYSTIĘ W PIERWSZYCH LATACH ISTNIENIA KOŚCIOŁA ?

     Na początku dziejów Kościoła pierwsze gminy chrześcijańskie nie posiadały świątyni rozumianej w dzisiejszym znaczeniu. Liturgia sprawowana była w domach wiernych. Obrzędy eucharystyczne mogły odbywać się wszędzie tam, gdzie przebywali kapłani Kościoła. Prywatne domy, w których celebrowali Eucharystię pierwsi chrześcijanie nazywane były domus ecclesiae czyli domami – kościołami i nie różniły się niczym od każdego innego domu pogańskiego. Nie było wtedy jeszcze poświęconego i stałego ołtarza. Do sprawowania Eucharystii służył zwykły stół, używany także do innych czynności domowych. Dla pierwotnego Kościoła sam kult nie uświęcał miejsca jego sprawowania. Z tego powodu w chrześcijaństwie pierwotnym brak całkowicie architektury sakralnej, dla której świętość czy uświęcenie były warunkiem zasadniczym. Budowla kościelna miała charakter świecki. Pierwsze gminy chrześcijańskie nie posiadały więc formalnej świątyni podobnej do dzisiejszych kościołów, a ich nieskomplikowana liturgia odbywała się według apostolskiej tradycji, jak to opisują Dzieje Apostolskie: „a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca” (Dz 2,46b). Również przez cały II wiek nieliczne i małe wspólnoty Kościoła celebrowały liturgię jak poprzednio, jedynie w niedzielę – jako znak i wspomnienie Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dopiero w III wieku proces przeistaczania domu kultu w dom Boży zakończył się w następnym stuleciu. Ziemski budynek, gdzie zbierał się Kościół, stał się równocześnie Domem Bożym, świątynią, sanktuarium. Wszyscy chrześcijanie uczestniczący w kulcie od IV wieku nie wchodzili już do przypadkowego domu któregoś z chrześcijan, ale do budynku, który specjalnie służył do celebrowania Eucharystii. Także stół, na którym sprawowano Eucharystię, od IV wieku formalnie stał się ołtarzem specjalnie przeznaczonym do tego celu. Uświęcenie objęło wreszcie także sam sprzęt służący do liturgii, zwany odtąd paramentami liturgicznymi.

     Na Eucharystię w pierwszych wiekach nie chodzili wszyscy. Mogli w niej uczestniczyć tylko ochrzczeni. Ci, którzy odrodzili się do nowego życia przez święte zanurzenie i otrzymali dar Ducha Świętego. Aby móc uczestniczyć w Eucharystii, trzeba więc zostać obmytym wodą chrztu, a także uznać własne grzechy, żałować za nie i prosić o przebaczenie: „Niechaj nikt, kto ma jakiś spór ze swoim bratem, dopóki się nie pogodzą, nie bierze udziału w tym zgromadzeniu, aby nie została skalana wasza ofiara” (Didaché, 14). Z przekazów znamy również modlitwę pierwszych chrześcijan nad kielichem: „Dziękujemy Ci, Ojcze nasz, za świętą winorośl Dawida, sługi Twego”. Latorośl nawiązuje do Jezusa i wina z uczty eucharystycznej. Nad chlebem zaś mówili: „Dziękujemy Ci, Ojcze nasz, za życie i za poznanie, które objawiłeś nam przez Jezusa”. Po tym następowała modlitwa za Kościół, w której pojawia się symbol dojrzewających w słońcu plonów: „Jak ten chleb łamany, rozrzucony po górach, został w jedno zebrany, tak niech Kościół Twój aż po najdalsze krańce ziemi zbierze się w jednym królestwie Twoim” (Didaché, 9). Jak pisał św. Justyn Eucharystia to rytuał, który dopełnia wtajemniczenie chrześcijańskie. Zaczynając od chrztu, dochodzi się do uczty. „Po obmyciu tego, kto wierzy i pragnie, wprowadzamy go do zgromadzenia braci”, czyli chrześcijan. Innym razem natomiast ukazuje, że Eucharystia jest spotkaniem braci „w dniu zwanym Dniem Słońca”, czyli w niedzielę. Dla chrześcijan bowiem Słońce symbolizuje już Jezusa, światło narodów, Słońce, które zmartwychwstając zwyciężyło na wieki ciemności śmierci.

     Podstawą liturgii jest nakaz Jezusa Chrystusa podczas Ostatniej Wieczerzy: To czyńcie na moją pamiątkę. Liturgia Eucharystyczna została zbudowana wokół sakramentu eucharystii i jego podstawowych rytów: ofiarowania chleba i wina oraz wspólnotowej uczty – agape. Uczestniczyć w niej mogli tylko ochrzczeni: składał się na nią wspólny posiłek (Agape) będący powtórzeniem posiłku Ostatniej Wieczerzy oraz doświadczanie darów Ducha Świętego – wygłaszanie proroctw, mówienie językami, uzdrawianie chorych modlitwą i inne. Ta część liturgii uległa przekształceniom, podkreślającym symboliczny charakter uczty eucharystycznej.

     Dzieje Apostolskie przekazują ideę wczesnochrześcijańskiego porządku liturgicznego, na który składają się: "zachowanie nauki", "łamanie chleba" (konsekracja i komunia) oraz modlitwy. Już w pierwszych stu kilkudziesięciu latach po śmierci Chrystusa wyodrębniły się i przybrały niezmienne formy zasadnicze elementy liturgiczne, które są zachowane do dziś we wszystkich liturgiach chrześcijańskich. Po ogłoszeniu Edyktu Mediolańskiego 313 roku, który gwarantował wolność religijną zaczęto wznosić świątynie, w których sprawowano liturgię.

 

60. W JAKI SPOSÓB PAN JEZUS ZAPOWIADAŁ UCZNIOM EUCHARYSTIĘ ?

     W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „W centrum celebracji Eucharystii jest chleb i wino, które przez słowa Chrystusa i wezwanie Ducha Świętego stają się Ciałem i Krwią Chrystusa /KKK1333/. Z zapowiedziami Eucharystii spotkamy się w Ewangeliach tam, gdzie pojawiają się symbole chleba i wina. Pokarm i napój, które w doczesnym porządku służą do podtrzymania życia ludzkiego, w swym sakramentalnym znaczeniu wskazują i powodują uczestnictwo w życiu Bożym, które jest w Chrystusie, Winnym Krzewie, a które On za cenę swej odkupieńczej ofiary przekazuje „latoroślom”: swoim uczniom i wyznawcom.

     U progu publicznej działalności Chrystusa znajdujemy relację o cudzie przemienienia wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej. Św. Jan pisze: „Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie" (J 2, 11). Znak z wesela jest pierwszy i fundamentalny. Pozostałe cuda będą jego kontynuacją. Przemiana wody w wino ma wymiar prowadzący uczniów i nas ku najważniejszej tajemnicy światła – Eucharystii. Od tego momentu wszystko zmierzać będzie do dnia, w którym Jezus oświadczy uczniom, że wino jest Jego Krwią i chleb Jego Ciałem. Ci, którzy byli w Kanie, uwierzą w to bez wahania.

     Podczas swojej publicznej działalności Jezus zapraszał do wspólnoty stołu. Ucztował z ludźmi, którzy w oczach faryzeuszy i uczonych w Piśmie byli grzesznikami, często swoje pogardliwe uwagi kierowali wprost do uczniów /por. Mk 2,15-17/. Kulminacją tych uczt stanie się Eucharystia, zwłaszcza wtedy, gdy sam Jezus skieruje do uczniów słowa gorącego pragnienia spożycia Paschy z nimi, zanim będzie cierpiał /por. Łk 22,15-16/.

     Kolejna zapowiedź ma miejsce, gdy Jezus dokonuje na górze w obecności zatroskanych uczniów cudownego rozmnożenia chleba i nakarmienia wielotysięcznych tłumów. Dar, którego udziela tłumom to pokarm, którym każdy, kto jest głodny może być nakarmiony. Niebawem okaże się, że tym pokarmem jest sam Jezus – Chleb życia. Wydarzenie rozmnożenia chleba i ryb dzieje się, gdy na wzgórzach Jerozolimy celebrowane jest święto Paschy. Tak więc rozmnożenie chleba przez Jezusa to „nowa Pascha” – nowy pokarm, który ma skutecznie zaspokajać głód każdego, kto przyjdzie do Jezusa, weźmie pokarm z Jego ręki i go spożyje. Ewangeliści opisując ten cud używają tych samych słów, którymi opiszą Eucharystię. To wyraźny sygnał, który wskazuje i nam, iż ten cud należy interpretować jako cud eucharystyczny.

     Zwieńczeniem eucharystycznych zapowiedzi są „gorszące i trudne” dla wielu uczniów słowa Jezusa wygłoszone w synagodze w Kafarnaum: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6,51). „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”/J 6,54/. Wielu uczniów nie zrozumiało, wielu odeszło, mowa Jezusa okazała się za trudna...nie wystarczyły cuda i znaki. Nam też nie wystarczają. Jezus zapytał Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?” /J 6,67/. Każdy z nas jak uczniowie winien zapytać się siebie...Odpowiedź Szymona Piotra: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”/J 6,68/, winna stać się dla nas zachętą, by w czasach cywilizacji konsumpcji pamiętać o pokarmie nieśmiertelności, o chlebie, który daje życie.

 

61. KIEDY PAN JEZUS USTANOWIŁ EUCHARYSTIĘ ?

     Rozważając tajemnicę Eucharystii nasze myśli kierujemy ku nocy poprzedzającej mękę i śmierć Pana Jezusa Chrystusa. Tej właśnie nocy Jezus spożył ze swoimi uczniami wieczerzę, którą nazywamy Ostatnią Wieczerzą. Podczas tego posiłku wziął On w swoje ręce chleb i wino, dawał swoim uczniom mówiąc: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. Bierzcie i pijcie, to jest moja Krew”.

     Ten właśnie moment uważamy za kluczowy w ustanowieniu Eucharystii. Przytoczone wyżej słowa słyszymy podczas każdej Mszy świętej, kiedy to, jak wierzymy, Duch Święty sprawia, że wśród nas staje obecny pod postaciami chleba i wina, prawdziwy, zmartwychwstały Jezus Chrystus. Nie można więc, chcąc zrozumieć choć trochę tajemnicę Eucharystii, pominąć znaczenia owych Jezusowych słów wypowiedzianych podczas Ostatniej Wieczerzy i wykonanych równocześnie gestów.

     Poszukując w Nowym Testamencie słów przytaczanych w czasie konsekracji natrafimy na cztery fragmenty: trzy w Ewangeliach (według św. Mateusza, Marka, Łukasza) i jeden w Pierwszym Liście św. Pawła do Koryntian (Mt 26, 26-30; Mk 14,22-25; Łk 22,14-20; 1Kor 11,23-26).

     Jednak biblijnych źródeł Eucharystii należy szukać już w Starym Testamencie. Wskazuje na to postępowanie samego Jezusa Chrystusa w czasie ostatniej Wieczerzy. Jego słowa i czyny miały wyraźne odniesienie do tego, co było istotne w dziejach ludu wybranego – nawiązywały do Przymierza Boga ze swoim ludem. Eucharystia jest Ofiarą Nowego Przymierza we krwi Chrystusa, ale też w niej dokonuje się odnowienie przymierza zawartego przez Boga z ludźmi – opisanego na kartach Starego Testamentu.

     Zrozumienie Eucharystii wymaga poznania przebiegu i znaczenia Paschy Izraela. Miała ona charakter pamiątki, ofiary (baranek paschalny) i uczty sprawowanej w duchu dziękczynienia Bogu za Jego liczne zbawcze dzieła w historii Izraela. Jezus Chrystus świętował Paschę i podczas swej ostatniej Paschy ustanowił nową pamiątkę, ofiarę i ucztę Nowego przymierza – Eucharystię.

 

62. W JAKI SPOSÓB PRZYBLIŻALI TAJEMNICĘ EUCHARYSTII OJCOWIE KOŚCIOŁA ?

     Syn Boży, jako pierwszy w swoim publicznym nauczaniu a potem jego Apostołowie w Ewangeliach przywołują wydarzenia przeszłe i odczytują ich duchowy sens w świetle przesłania ewangelicznego. Taką samą drogą podążą Ojcowie Kościoła i wszyscy teologowie, wyjaśniając nierozerwalną wieź istniejącą miedzy Starym i Nowym Testamentem. Tę prawdę wyraził największy z Ojców Kościoła, Święty Augustyn, w znanych i często powtarzanych przez teologów słowach: „Nowy Testament jest ukryty w Starym, zaś Stary jest odkryty w Nowym” (Questiones in Heptateucum, 2, 73).

     Dziedzicząc przebogatą i zawsze aktualną spuściznę mądrości Ojców Kościoła, również my bazując na ich doktrynie poszukujemy głębszego zrozumienia a co za tym idzie umiłowania tajemnicy Sakramentu Eucharystii. W drugim wieku Święty Ignacy Antiocheński, uczeń Apostołów, wyjaśnia, iż Eucharystia jest Ciałem naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, w którym cierpiał za nasze grzechy i które Bóg Ojciec w swojej dobroci wskrzesił z martwych dla naszego usprawiedliwienia (Por. List do Smyrneńczyków, 8, 1). Ponadto, Eucharystię porównuje do lekarstwa zapewniającego wszystkim wierzącym niewysłowiony dar nieśmiertelności, jako nieodzowne antidotum chroniące nas przed śmiercią, pokarm, który gwarantuje na zawsze życie w Jezusie Chrystusie (Por. List do Efezjan, 20, 2).

     W liście do Rzymian jeszcze bardziej uwidacznia się, czym dla niego samego jest dar Eucharystii: „Nie mam upodobania w pokarmie zniszczalnym ani w przyjemnościach tego świata. Pragnę chleba Bożego, którym jest ciało Jezusa Chrystusa z rodu Dawida i jako napoju pragnę jego krwi, która jest jego niezniszczalną miłością” (List do Rzymian,7, 3).

     W epoce Ojców celebracja Eucharystii rozwija się i ubogaca w uroczystym kulcie poprzez czynności liturgiczne, o których świadczy wielki apologeta i męczennik za wiarę Święty Justyn, który w swojej Apologii przekazuje nam cały przebieg pierwotnego kultu Eucharystii. Justyn odnosząc się do tej wielkiej tajemnicy naszej wiary precyzuje, iż chrześcijanie nie przyjmują jej, jako zwykłego, powszedniego pokarmu i napoju. Jak Jezus Chrystus nasz Zbawiciel wcielił się przez Słowo Boże przyjmując ciało i krew dla naszego zbawienia tak pokarm konsekrowany w modlitwie eucharystycznej złożonej ze słów Chrystusa jest według doktryny przekazanej przez Apostołów Ciałem i Krwią Jezusa Wcielonego (Por. Apologia, 66).

     W wiekach następnych Ojcowie Kościoła będą przekazywać w swoim nauczaniu wielkość Sakramentu Eucharystii, jego niezastąpione znaczenie w ziemskiej pielgrzymce wiernych ku prawdziwej świętości oraz w życiu Kościoła Powszechnego. Innymi słowy, przejmą całą przebogata Tradycję otrzymaną od Apostołów, którą jeszcze bardziej pogłębią zgodnie z niezmienną i zawsze aktualną doktryną katolicką na temat Eucharystii.

     Zakończmy naszą katechezę słowami Świętego Jana Chryzostoma: „Chrystus ofiarował nam swoje ciało, aby nas nasycić, przyciągając do Siebie w przyjaźni zawsze większej. Przybliżmy się do Niego z pasją i całym żarem miłości, aby nie popaść w karę. Rzeczywiście, im większe dary otrzymaliśmy tym większa będzie kara, jeśli okażemy się być niegodni tak niepojętych dóbr…Mówię to nie po to, abyśmy się nie zbliżali do Niego, ale dlatego, abyśmy zbliżali się z należytą bojaźnią” (Homilia do Pierwszego Listu do Koryntian, 24, 4).

 

63. JAK ROZUMIELI EUCHARYSTIĘ DOKTORZY KOŚCIOŁA W STAROŻYTNOŚCI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ ?

     Ojcowie i Doktorzy Kościoła w starożytności chrześcijańskiej nauczali, iż w najświętszej ofierze Mszy Świętej poprzez ludzką posługę kapłana Jezus Chrystus, najwyższy i wieczny Kapłan nowego Przymierza, powtarza gesty i słowa z ostatniej wieczerzy, dzięki którym chleb i wino obecne na ołtarzu stają się jego Ciałem i Krwią. Jest to istota naszej wiary w Eucharystię. Święty Ireneusz z Lionu zaświadcza, iż chleb, nad którym została wypowiedziana modlitwa eucharystyczna staje się Ciałem Pana a kielich zawiera jego Krew. Stąd też, nasze ziemskie życie karmione Ciałem i Krwią Chrystusa zostaje w Niego wcielone i przysposobione do przyjęcia daru Bożego, jakim jest życie wieczne (Por. Adversus haereses, IV, 18, 4; V, 2, 3).

     Tertulian nauczał, iż ciało chrześcijanina karmione jest Ciałem i Krwią Chrystusa, aby również jego dusza mogła karmić się Bogiem (Por. De carnis resurrectione, 8). Wszystkich chrześcijan, którzy przystępują do ołtarza niegodnie przestrzega, iż grzesznicy krzyżujący Chrystusa podnieśli na Niego rękę tylko raz, ci zaś profanują Go każdego dnia (Por. De idolatria, 7). Święty Atanazy uwrażliwiał chrześcijan na to, iż każdy przystępujący do Eucharystii ma udział w Bóstwie Chrystusa, ponieważ nie przyjmuje ciało człowieka, ale Ciało Samego Słowa (Por. Ad Maximilianum, 2). Z kolei Święty Cyprian nauczał, iż chleb, o który prosimy w modlitwie „Ojcze nasz” to Sam Chrystus, którego Ciałem karmimy się w Eucharystii. Ci, którzy przystępują do Niej godnie posiądą życie wieczne (Por. De Dominicae oratione, 18).

     Święty Ambroży umacniał wiarę swoich wiernych, nauczając, iż w Sakramencie Eucharystii jest obecny Chrystus, dlatego że jest tam obecne Ciało Chrystusa (Por. De mysteriis,9, 58). Tym, którzy niedowierzają odpowiada: „Słowo Chrystusa, które mogło stworzyć z niczego to, co nie istniało nie może przemienić w inną substancję to, co istnieje?” (De mysteriis, 9, 50). Święty Jan Chryzostom przypomina tym, którzy chcieliby zobaczyć i dotknąć Chrystusa, iż właśnie w czasie Eucharystii to wielkie pragnienie serca dokonuje się, dlatego że możemy Go zobaczyć, dotknąć i Nim się karmić (Por. Homilia do Ewangelii Świętego Mateusza, 82, 4). Święty Grzegorz z Nazjanzu wyjaśnia, iż kapłan wypowiadając słowa konsekracji oddziela niejako bezkrwawym cięciem Ciało i Krew Pana, posługując się swoim głosem jak mieczem (Por. Epistula 171).

     Zwieńczmy naszą dzisiejszą katechezę słowami Świętego Augustyna: „To, co widzicie na ołtarzu Boga jest chlebem i kielichem. Widzą to wasze oczy, natomiast wasza wiara naucza was, aby widzieć w chlebie Ciało Chrystusa i w winie Krew Chrystusa. Na tym właśnie polegają sakramenty, dlatego że to, co w nich widzimy jest różne od tego, co rozumiemy. To, co widzimy ma wygląd materialny, natomiast to, co rozumiemy jest w sobie owocem duchowym…” (Sermo 272).

 

64. JAKI JEST ZWIĄZEK MIEDZY EUCHARYSTIĄ I PASCHĄ CHRYSTUSA ?

     Szukając początków Mszy Świętej, w jakiej uczestniczymy dzisiaj docieramy do Jerozolimy i Wielkiego Czwartku, kiedy to Jezus chciał spędzić swój ostatni ziemski wieczór na wieczerzy razem ze swymi uczniami. Ostatnia Wieczerza nie była jednak spontanicznym wymysłem Jezusa. Jezus chciał w ten sposób dotrzymać żydowskiej tradycji powstałej na pamiątkę wyjścia Narodu Wybranego z niewoli egipskiej. W czasie posiłku Jezus – jak ojciec rodziny w czasie Paschy Starego Testamentu – odmówił modlitwę dziękczynną nad chlebem i winem i dodał słowa, które ustanowiły Eucharystię: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”, „Bierzcie i pijcie, to jest Krew moja”. Chleb jest udziałem w Ciele Chrystusa, kielich jest udziałem we Krwi Chrystusa.

     W czasie starotestamentalnej Paschy śpiewano hymny, psalmy oraz czytano opisy wyjścia z Egiptu. Tak też Jezus i Apostołowie przed wyjściem na Górę Oliwną odśpiewali hymn. W czasie uczty Jezus oddał się cały swoim uczniom w sposób bezkrwawy - przez chleb i wino. Na drugi dzień oddał się cały, ale już dając się ludziom w swoim Ciele i dosłownie przelewając swoją Krew. Jezus sam staje się ofiarą i przez własną śmierć pieczętuje Nowe Przymierze. PASCHA Jezusa to PRZEJŚCIE przez śmierć do życia wiecznego, przejście z grzesznego i zepsutego świata do Królestwa Boga Ojca. Jezus po swoim Zmartwychwstaniu daje się poznać uczniom w Emaus właśnie podczas kolejnej wieczerzy – przy łamaniu chleba. Potwierdza w ten sposób, że rzeczywiście śmierć nie ma nad Nim żadnej władzy, że PRZESZEDŁ ze śmierci do życia, a gromadzenie się na uczcie eucharystycznej jest najlepszym sposobem na spotkanie z Nim.

     Dzisiejsza Msza Święta jest niczym innym jak spełnianiem polecenia Jezusa z Ostatniej Wieczerzy: „to czyńcie na moją pamiątkę”. Zawiera w sobie czytanie Słowa Bożego i śpiewanie psalmów, – czyli Liturgię Słowa – oraz przygotowanie chleba i wina do przeistoczenia w Jego Ciało i Krew, które następnie są przyjmowane przez będących w stanie łaski uczestników Mszy Św. – Liturgia Eucharystyczna. Nasze uczestnictwo w Eucharystii jest potwierdzeniem, że też jesteśmy uczniami Chrystusa i również chcemy tak jak Jezus przejść ze śmierci do życia wiecznego w Królestwie Ojca. Przez modlitwy, słuchanie Słowa Bożego i Komunię Świętą jednoczymy się z Bogiem, więc stajemy się rzeczywiście prawdziwymi uczestnikami tej ofiary i skorzystamy również z jej owoców.

     Jezus wstępując do nieba powiedział Apostołom, że JEST z nimi przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Codzienna Msza Święta to najlepszy wyraz tej obecności Jezusa w naszym życiu.

 

65. KTO MOŻE SPRAWOWAĆ EUCHARYSTIĘ ?

     Odprawianie Mszy świętej, jako czynność Chrystusa i zorganizowanego hierarchicznie Ludu Bożego, stanowi ośrodek całego życia chrześcijańskiego - tak Kościoła powszechnego jak i lokalnego oraz poszczególnych wiernych. We Mszy świętej bowiem osiąga punkt szczytowy zarówno działanie Boga uświęcające w Chrystusie świat, jak i kult, który ludzie składają Ojcu, uwielbiając Go przez Chrystusa, Syna Bożego.

     W Mszale Rzymskim czytamy: „Każda prawdziwa celebracja Eucharystii kierowana jest przez biskupa, czy to osobiście, czy poprzez prezbiterów, którzy są jego pomocnikami”.

     Sprawowanie Eucharystii jest czynnością Chrystusa i Kościoła. Jezus podczas niej staje się obecny na sposób substancjalny w chlebie i winie. Poprzez Najświętszą Ofiarę sam Chrystus, korzystając z posługi kapłana, składa samego siebie w ofierze Bogu Ojcu. Będąc ofiarą składaną Bogu Ojcu, daje się jednocześnie jako pokarm duchowy tym wiernym, którzy łączą się z Nim w Jego Ofierze.

     Prawodawca kościelny wyraźnie zaznaczył, że szafarzem, który może sprawować sakrament Eucharystii, jest tylko kapłan ważnie wyświęcony. Trzeba podkreślić z mocą, że kapłan sprawuje sakrament Eucharystii w osobie Chrystusa. Nie ktoś dowolnie wybrany, ale ważnie wyświęcony kapłan, a więc biskup lub prezbiter. Ta prawda wiary została przypomniana m.in. przez Kongregację Doktryny Wiary, która podkreśla, że do władzy, którą sam Chrystus w sposób wyłączny powierzył apostołom i ich następcą, należy sprawowanie Eucharystii. Tylko dla biskupów i prezbiterów w tajemnicy Eucharystii zarezerwowana jest władza czynienia tego, co uczynił Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy. W sposób jednoznaczny ujmuje to także Katechizm Kościoła Katolickiego, stwierdzając: „Tylko kapłani ważnie wyświęceni mogą przewodniczyć Eucharystii i konsekrować chleb i wino, aby stały się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa.

     Tak jednoznaczne stanowisko Kościoła, wymagające święceń kapłańskich do sprawowania Eucharystii, podyktowane jest wolą samego Chrystusa uzewnętrznioną na kartach Pisma św. i w Tradycji oraz dokumentach Kościoła. Osoba nie posiadająca wymaganych święceń, wypowiadająca słowa i czyniąca znaki używane podczas sprawowania Eucharystii, nie reprezentuje Chrystusa składającego Ofiarę z siebie, lecz dokonuje przedstawienia aktorskiego, które nie ma nic wspólnego z Osobą i Ofiarą Chrystusa.

 

66. JAK SPRAWUJE SIĘ EUCHARYSTIĘ ?

     Obecnie we Mszy św. można wyróżnić pięć części, które następują kolejno po sobie. W tej katechezie pokrótce przyjrzymy się każdej z nich.

     Pierwszą częścią są obrzędy wstępne. Rozpoczynają się one procesją wejścia, podczas której śpiewa się odpowiednio dobraną pieśń lub recytuje antyfonę na wejście, przepisaną na dany dzień. Następnie kapłan oddaje cześć ołtarzowi przez ucałowanie i pokłon, natomiast podczas uroczystości można także ołtarz okadzić. Po zajęciu miejsca przy ołtarzu lub miejscu przewodniczenia główny celebrans (czyli przewodniczący Mszy św.) czyni znak krzyża oraz pozdrawia wiernych i w krótkich słowach wprowadza do liturgii, zachęca do wspólnej modlitwy w różnych intencjach oraz wzywa do przeproszenia Boga za grzechy. Po akcie pokuty w niedziele (z wyjątkiem niedziel Adwentu i Wielkiego Postu), uroczystości i święta śpiewany jest hymn Chwała na wysokości Bogu. Ostatnim etapem obrzędów wstępnych jest kolekta, czyli modlitwa wyrażająca błaganie całego Kościoła.

     Drugą częścią jest Liturgia Słowa. Rozpoczyna się ona czytaniem fragmentu Pisma Świętego z którejś księgi, ale nie z Ewangelii. Po nim następuje psalm responsoryjny, który tematyką nawiązuje do pierwszego czytania. W niedziele i uroczystości odczytuje się drugie czytanie. Po drugim czytaniu, a jeśli go nie ma po ostatniej zwrotce psalmu wszyscy wstają i śpiewane jest Alleluja, a następnie kapłan lub diakon odczytuje Ewangelię. W niedziele i uroczystości po Ewangelii wygłaszana jest homilia, po której następuje wyznanie wiary. Homilia może być wygłoszona również w dzień powszedni. Po wyznaniu wiary następuje Modlitwa Powszechna, zwana także Modlitwą Wiernych, podczas której modlimy się w intencjach Kościoła powszechnego, diecezji, lokalnej społeczności, naszych osobistych i we wszystkich innych aktualnych intencjach.

     Trzecią częścią jest Liturgia Eucharystyczna. Rozpoczyna się ona od przyniesienia darów do ołtarza, a następnie ich pobłogosławienia przez kapłana. Kolejną częścią jest modlitwa nad darami, po której następuje prefacja, przypominająca nam tajemnicę wiary, którą w sposób szczególny w danym dniu wspominamy. Prefację kończy hymn Święty, Święty, Święty, po którym następuje Modlitwa Eucharystyczna, podczas której kapłan wypowiada słowa konsekracji i mocą Chrystusa przemienia chleb w Jego Ciało, a wino w Jego Krew. Modlitwa Eucharystyczna kończy się słowami Przez Chrystusa z Chrystusem i w Chrystusie…

     Częścią czwartą są Obrzędy Komunii, które rozpoczynają się wspólnym odmówieniem Modlitwy Pańskiej, po której główny celebrans błaga Boga o uwolnienie całej wspólnoty od wszelkiego zła i niebezpieczeństwa. Następnie zachęca on do trwania w pokoju i wzywa wszystkich, aby przekazali sobie znak pokoju, po którym następuje hymn Baranku Boży… Podczas hymny następuje łamanie chleba oraz łączenie Ciała i Krwi Pańskiej. Po hymnie kapłan ukazuje Postacie Eucharystyczne ze słowami: Oto Baranek Boży, a następnie sam spożywa Ciało i Krew Chrystusa, po czym rozdawana jest Komuna Święta wszystkim, którzy chcą i mogą do Niej przystąpić. W tym czasie śpiewa się odpowiednią pieśń lub recytuje antyfonę. Po rozdaniu Komunii, następuje tzw. puryfikacja, czyli spożycie drobnych cząstek postaci Eucharystycznych. Ostatnią częścią Obrzędów Komunii jest Modlitwa po Komunii.

     Piątą częścią są Obrzędy Zakończenia. W niedziele zazwyczaj są w tym czasie odczytywane ogłoszenia duszpasterskie. Następnie kapłan wygłasza krótką zachętę do trwania w jedności z Chrystusem i otrzymanej łasce oraz udziela Bożego błogosławieństwa. Msza św. kończy się słowami Idźcie w pokoju Chrystusa oraz procesją zejścia.

     Warto pogłębiać swoją wiedzę na temat znaków i słów wypowiadanych w czasie Eucharystii, aby móc coraz lepiej rozumień tę wielką tajemnicę.

 

67. KTO SKŁADA OFIARĘ EUCHARYSTYCZNĄ ?

     Często spotykamy się z określeniem Mszy św., jako ofiary. Warto zastanowić się czym ona jest i kto ją składa? Ofiara jest darowaniem Bogu jakiegoś dobra, będącego naszą własnością. W ofierze tkwi tęsknota człowieka za zjednoczeniem się z Najwyższym. Człowiek przez oddanie i poświęcenie swojej ofiary łączy się niejako z Panem, a Stwórca udziela się człowiekowi przez łaskawe przyjęcie daru. Ludzie składając Bogu ofiary pragnęli Go przepraszać, dziękować, uwielbiać i prosić, uzyskać Jego życzliwość i błogosławieństwo. Jednakże te wszystkie ofiary nie mogły naprawić tego, co uczynił pierwszy człowiek sprzeciwiając się Bogu. Musiał przyjść Ktoś, kto będzie równy Bogu i jednocześnie będzie naszym bratem poprzez człowieczeństwo. Tą osobą jest nasz Pan Jezus Chrystus. Przyszedł On na świat, aby za nas złożyć siebie Ojcu w ofierze na ołtarzu Krzyża. Katechizm Kościoła Katolickiego (1410) naucza: Sam Chrystus, wieczny Arcykapłan Nowego Przymierza, działając przez posługę kapłanów, składa Ofiarę eucharystyczną. Sam Chrystus, rzeczywiście obecny pod postaciami chleba i wina, jest również darem ofiarnym składanym w Eucharystii.

     Pan Jezus rozpoczął składanie swojej ofiary podczas Ostatniej Wieczerzy, a dopełnił ją na Krzyżu. Ofiara ta została przyjęta przez Ojca, a Jezus, zmartwychwstały i uwielbiony, zasiadł po Jego prawicy. Ofiara Chrystusa nie skończyła się, lecz trwa, jest uobecniana w każdej Mszy św. Ofiara Krzyża i ofiara eucharystyczna jest tą samą - choć nie taką samą, inny jest tylko sposób ofiarowania: na krzyżu we krwi, a na ołtarzu pod postacią chleba i wina.

     Msza św. jest ofiarą Chrystusa, ale też i Jego Kościoła, ponieważ Pan ją przekazał Kościołowi — swojej Oblubienicy (KL 47). W modlitwach eucharystycznych podkreśla się tę prawdę, kiedy prosimy, aby Bóg przyjął nasz dar, czyli ofiarę Kościoła: „Wejrzyj, prosimy, na dar Twojego Kościoła i przyjmij Ofiarę, przez którą nas pojednałeś ze sobą” (III Modlitwa eucharystyczna).

     Jako ochrzczeni wszyscy jesteśmy Kościołem. Stąd też Msza św. jest naszą ofiarą, moją, twoją, kapłana i całego zgromadzenia. Słyszymy podczas obrzędów przygotowania darów: „Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg Ojciec wszechmogący”.

     Powinniśmy więc w darze za nasze zbawienie dołączać do eucharystycznej ofiary, nasze dobre czyny, słowa, radości i smutki, samotność, wszystko to, co nazywamy naszym losem, co wpisuje się w nasz krzyż.

     Eucharystia jest przedłużeniem odkupieńczej ofiary Jezusa Chrystusa, którą On ustanowił w Wieczerniku i złożył z siebie za ludzkość w sposób krwawy na krzyżu. Wielka to tajemnica, bowiem każdego dnia, w każdej minucie, nieustannie, na wszystkich krańcach świata w świątyniach katolickich Jezus składa siebie za nas i z nami w ofierze miłej Bogu, przez ręce kapłanów.

 

68. CO SIĘ DZIEJE PODCZAS KONSEKRACJI ?

     Kiedy uczestniczymy we Mszy świętej to podczas podniesienia możemy wypowiadać słowa za Apostołem Tomaszem: „Pan mój i Bóg mój”. Są one wyrazem wiary w to, w czym uczestniczymy i co widzimy naszymi oczami.

     Podczas Mszy świętej - rozpoczynając Modlitwę Eucharystyczną - kapłan zwraca się do Ojca, aby zesłał Ducha świętego na chleb i wino, by stały się Ciałem i Krwią Pańską. Wtedy to rozpoczyna się przeistoczenie, którego nieodzowną częścią jest konsekracja.

     Pojęcie konsekracji pochodzi od łacińskiego słowa – „consecratio” – co oznacza święcenie albo uroczyste poświęcenie. Podczas Mszy świętej - w momencie przeistoczenia - konsekrowane chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa bez zmiany ich zewnętrznego wyglądu. Pod postaciami konsekrowanego chleba i wina obecny jest sam Chrystus, żyjący i pełen chwały. Jest on rzeczywiście i istotowo obecny wraz ze swoim Ciałem i Krwią, ze swoją duszą i Bóstwem.

     Z objawień Cataliny Rivas możemy się dowiedzieć, że: "To jest cud nad cudami. (…) że Bóg nie jest ograniczony ani czasem ani przestrzenią. W chwili Konsekracji, całe zgromadzenie jest zabierane do stóp Kalwarii w chwili krzyżowania Jezusa."

     W ofiarę Chrystusa włączamy nasze posłuszeństwo Bogu, miłość ku Niemu i do naszych bliźnich. W ofierze Chrystusa, który poświęca się nam cały, jest miejsce na całe nasze życie. Naszą pracę i nasze cierpienie, nasze radości, wszystko możemy zjednoczyć z ofiarą Chrystusa. Kiedy w ten sposób się poświęcamy, zostajemy przemienieni: podobamy się Bogu i jesteśmy dla bliźnich jak dobry, pożywny chleb.

     Nasze dzisiejsze rozważanie zakończmy słowami modlitwy:
Boże mój obecny w Najświętszym Sakramencie,
Ukryty w tabernakulum wszystkich kościołów świata,
Przyjmij moje wyznanie miłości.
Kocham Cię szczerze za twoją miłość, (…)
Za to, ze w każdym przeistoczeniu zstępujesz na ołtarz,
A by być pokarmem człowieka i połączyć nas więzami wzajemnej miłości.

(Modlitwa, [w:] S. Łabendowicz (red.), Wyznawać wiarę dzisiaj. Katecheza dorosłych. Sandomierz, 1999, s. 357)

 

69. CZY OFIARA EUCHARYSTYCZNA JEST TYLKO OFIARĄ UWIELBIENIA I DZIĘKCZYNIENIA ?

     Określając Mszę Świętą często nazywa się ją używając innego słowa – „Eucharystia”. Greckie słowo Εχαριστεν (eucharistein) oznacza „dziękować”. Rzeczywiście Msza Święta jest to wspólne dziękczynienie za dar obecności Boga wśród nas, każdego dnia, pod postaciami Chleba i Wina. Jest to również dziękczynienie za ofiarę męki i śmierci Jezusa Chrystusa, który w ten sposób nakazał upamiętnić tę ofiarę. W czasie Mszy Świętej jednak można wyróżnić różne części, które mają odmienny charakter.

     Z dziękczynieniem wiąże się uwielbienie. Różnica polega na tym, że dziękujemy ZA COŚ (za życie, za zdrowie), a uwielbiamy W CZYMŚ (w stworzeniu, w przyrodzie, w osobach świętych, wydarzeniach, w pracy i odpoczynku). Dziękując Bogu za coś uznajemy Jego wyższość, wszechmoc i łaskawość, dzięki którym możemy otrzymywać różnego rodzaju łaski. Naturalne jest, że ktoś, komu wiele zawdzięczamy staje się naszym obiektem uwielbienia. Bogu zawdzięczamy wszystko, dlatego możemy go uwielbiać we wszystkim co stworzył. Miejscem gdzie szczególnie wybrzmiewa uwielbienie Boga w czasie Mszy Świętej jest Prefacja i Modlitwa Eucharystyczna, szczególnie po Przeistoczeniu. W czasie całej Mszy Świętej uwielbiamy Boga naszą modlitwą, odpowiadając celebransowi przewodniczącemu Mszy Świętej jak również śpiewając pieśni.

     Msza Święta jest uobecnieniem ofiary Chrystusa, który umarł za nasze grzechy. Dlatego na początku Mszy Świętej ma miejsce akt pokuty – czyli modlitwa przeproszenia. Tutaj uznajemy naszą grzeszność, przyznajemy się, że nie byliśmy wierni Bogu w naszych myślach, słowach i działaniu, dlatego przepraszamy Go i prosimy o przebaczenie.

     Modlitwa prośby pojawia się nie tylko w akcie pokuty, ale przewija się przez całą Mszę Świętą. W Kolekcie kapłan prosi Boga o wysłuchanie próśb wszystkich zgromadzonych. Po Liturgii Słowa w modlitwie wiernych wyrażone są szczegółowe intencje: za Kościół, Papieża, w aktualnych problemach, w potrzebach wspólnoty parafialnej, za zmarłych oraz za obecnych na Eucharystii. Prośby wyrażone są również w modlitwie Eucharystycznej po Przeistoczeniu jak i w modlitwie „Ojcze nasz”, która składa się z 7 próśb.

     W ten sposób cała Msza Święta staje się jedną, wielką, wspólną modlitwą, w której każdy z uczestniczących może wyrazić swoją wiarę i przedstawić Bogu swoje życie w modlitwie we wszystkich jej rodzajach. Uświadomienie sobie tej różnorodności pomaga bardziej świadomie uczestniczyć w Eucharystii.

 

70. JAKIE SĄ OWOCE GODNIE PRZYJĘTEJ KOMUNII ŚWIĘTEJ ?

     Komunia święta, czyli przyjęcie Ciała i Krwi Chrystusa, wzmacnia więź człowieka – który Je przyjmuje – z Panem. Komunia święta oczyszcza człowieka z grzechów powszednich i umacnia w walce z grzechami ciężkimi.

     Następnie należy pamiętać, że poprzez najdoskonalsze zjednoczenie w Komunii z Chrystusem oraz z całą Trójcą Świętą buduje się i rozwija Kościół. Ponieważ dzięki Komunii św. stajemy się nadprzyrodzoną jednością, wspólnotą wypływającą ze wspólnoty Osób Bożych. Dzięki Komunii rozwija się nadprzyrodzona jedność członków Kościoła z Bogiem Trójjedynym, dzięki której Bóg przez nas może okazywać swą miłość wszystkim ludziom, jednoczyć na nowo rozbitą wspólnotę ludzką i chrześcijańską.

     Jest jeszcze jeden wymiar o którym wspomina mistyczka Catalina Rivas: „Kiedy kapłan położył Świętą Hostię na jej języku (jednej z uczestniczek Mszy św. – red.), błysk złocistego światła przeszedł przez tę osobę, najpierw przez plecy, następnie otaczając ją z tyłu, wokół ramion, a na końcu wokół głowy. Pan powiedział: "Oto jak się cieszę obejmując duszę, która przychodzi z czystym sercem, by Mnie przyjąć. Ton głosu Jezusa był tonem szczęśliwego człowieka. Byłam zdumiona widząc moją przyjaciółkę wracającą do ławki otoczoną światłem, w uścisku Pana. Pomyślałam o cudzie, który tracimy wiele razy, przyjmując Jezusa z małymi lub wielkimi winami, podczas gdy powinno być to święto”.

     Święta Siostra Faustyna w „Dzienniczku” pisze: „Gdy Jezus przyszedł do mego serca, wszystko zadrżało życiem i ciepłem w mej duszy.Jezu, zabierz moją miłość z serca, a wlej w nie Swoją miłość. Miłość gorącą i promienistą,która umie nieść ofiarę, która umie całkowicie zapomnieć o sobie”.

     Nasze rozważanie zakończmy słowami modlitwy św. Jana Chryzostoma”
Panie Jezu Chryste,
Ty jesteś chlebem, który ożywia,
Ty jesteś chlebem, który czyni nas braćmi,
Ty jesteś chlebem, który daje nam Ojciec,
Ty jesteś Drogą, którą wybraliśmy,
Ty jesteś Drogą, która prowadzi przez cierpienie,
Ty jesteś Drogą, która prowadzi ku radości.
Godne to i sprawiedliwe, by Tobie śpiewać,
Chwalić Cię i dziękować Ci,
Uwielbiać Cię na każdym miejscu Twego panowania.

 

71. CO JEST KONIECZNIE POTRZEBNE DO SPRAWOWANIA EUCHARYSTII ?

     Idąc za przykładem Jezusa Chrystusa, który w trakcie Ostatniej Wieczerzy spożywał chleb i wino zmieszane z wodą, Kościół podczas sprawowania Eucharystii używa chleba i wina z wodą – których obecność jest niezbędna do ważności Mszy św. Chleb powinien być czysto pszenny, świeżo wypieczony i niekwaszony, zgodnie ze starożytną tradycją Kościoła łacińskiego. Chleb wykonany z innej substancji, nawet zbożowej, lub taki, do którego została dodana znaczna ilość materii różnej od pszenicy, tak, że zgodnie z powszechną opinią nie może być nazwany chlebem pszennym, nie stanowi ważnej materii dla sprawowania Ofiary i sakramentu Eucharystii. Poważne nadużycie stanowi dodawanie do chleba przeznaczonego do Eucharystii innych substancji, jakimi są owoce, cukier czy miód. Jest oczywiste, że hostie winny być wykonywane przez osoby, które odznaczają się nie tylko uczciwością, lecz również mają kompetencje do ich wykonywania i wyposażone są w odpowiednie narzędzia.

     Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego podaje: Natura znaku domaga się tego, by materia służąca do sprawowania Eucharystii miała wygląd pokarmu. Wynika stąd, że chleb eucharystyczny, jakkolwiek niekwaszony i w formie tradycyjnej, powinien być tak przyrządzony, aby kapłan w czasie Mszy z ludem mógł rzeczywiście przełamać Hostię na kilka części i rozdzielić przynajmniej niektórym wiernym. Nie wyklucza się jednak małych hostii, gdy wymaga tego większa liczba przyjmujących Komunię świętą lub inne racje duszpasterskie. Czynność łamania chleba, która w okresie apostolskim dała nazwę Eucharystii, wyraźniej ujawni moc i wymowę znaku jedności wszystkich w jednym Chlebie. Będzie też znakiem miłości, ponieważ jeden Chleb dzieli się między braci.

     Kolejną rzeczą potrzebną do sprawowania Przenajświętszej Ofiary jest wino. Powinno być naturalne z owocu winnego krzewu, bez żadnych domieszek obcych substancji. Przy sprawowaniu Mszy świętej należy dodać do niego odrobinę wody. Z troskliwością należy dbać, aby wino przeznaczone do Eucharystii było przechowywane w doskonałym stanie i nie skwaśniało. Absolutnie zakazuje się używania wina, którego prawdziwość i pochodzenie byłyby wątpliwe: Kościół, bowiem wymaga pewności, jeśli chodzi o warunki konieczne do ważności sakramentów. Żaden pretekst nie może usprawiedliwić użycia jakichkolwiek innych napojów, które nie stanowią ważnej materii.

 

72. JAKIE WARUNKI NALEŻY SPEŁNIAĆ ABY PRZYJĄĆ KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ ?

     W ostatnim czasie pojawiają się tendencje, które sugerują, że każdy, kiedy tylko ma na to ochotę, może przyjąć Komunię Świętą. Nie jest to jednak prawdą. Przyjrzyjmy się jak wygląda ta sprawa w rzeczywistości.

     Pierwszy warunkiem, jaki należy spełnić i bez którego nikt nie ma prawa przystąpić do Komunii jest byciem ochrzczonym. Jak już wielokrotnie słyszeliśmy chrzest jest tym sakramentem bez którego nie można przyjmować żadnych innych. Drugim warunkiem jest właściwe rozeznanie i dokładne przygotowanie. Czy ten warunek został spełniony stwierdza proboszcz parafii, w której dziecko przystępuje I Komunii Świętej. Ważny jest nie tylko odpowiedni wiek, ale także posiadanie właściwej wiedzy.

     Kolejnym warunkiem, bez którego spełnienia nie wolno przystępować do Stołu Pańskiego, jest trwanie w stanie łaski uświęcającej, czyli brak świadomości grzechu śmiertelnego, zwanego również ciężkim. Jeżeli ktoś żyje w stanie grzechu ciężkiego lub ma co od tego jakąś wątpliwość, przed przystąpieniem do Komunii Świętej, ma obowiązek skorzystać ze spowiedzi sakramentalnej. Dzisiaj wiele osób zapomina o przestrzeganiu postu eucharystycznego, który jest również warunkiem, który trzeba spełnić, aby godnie móc przyjąć Ciało Pańskie. Aby zachować post eucharystyczny należy przez jedną godzinę przed przystąpieniem do Komunii Świętej powstrzymać się od spożywania jakiegokolwiek jedzenia lub napoju. Można w tym czasie spożywać jedynie czystą wodą lub lekarstwo. Jedynie osoby w podeszłym wieku lub złożone jakąś chorobą i ci którzy się nimi opiekują mogą przystępować do Komunii Świętej bez zachowania postu eucharystycznego.

     Warto pamiętać o tym, że zachowanie wymienionych warunków jest konieczne to tego, aby Komunia Święta przyniosła owoce. Niegodne przystępowanie do Komunii Świętej nie tylko nie sprowadza oczekiwanych łask, ale także jest jednym z najpoważniejszych grzechów. Święty Paweł w 1 Liście do Koryntian stwierdza bardzo dosadnie: Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie. Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Dbajmy o to, abyśmy zawsze mieli świadomość jak wielką sprawą jest przystępowanie do Komunii Świętej.

 

73. JAKI JEST ZWIĄZEK MIĘDZY EUCHARYSTIĄ A ŻYCIEM WIECZNYM ?

     Przez Boga Stwórcę zostaliśmy obdarzeni życiem. Lecz jest ono podtrzymywane przez pokarm materialny. Tak jak potrzebujemy chleba, aby karmić nasze ciało i żyć życiem doczesnym, tak samo potrzebujemy chleba na życie wieczne, a jest nim Jezus, którego przyjmujemy w komunii św. Od czasu do czasu słyszymy, co się dzieje z człowiekiem pozbawionym chleba powszedniego, po prostu umiera. Tak samo dzieje się z każdym, kto nie przyjmuje pokarmu duchowego.

     Pan Jezus w głoszonej przez siebie Ewangelii objawił nam nasze powołanie do życia, które nie będzie miało końca, do życia, które przezwycięża śmierć i obejmuje wieczne istnienie. W swojej mowie eucharystycznej, wygłoszonej w Kafarnaum po cudownym rozmnożeniu chleba Zbawiciel mówił do zgromadzonych: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki (...) Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,51,54).

     Jezus składa obietnicę życia wiecznego. Ten, kto spożywa Eucharystię będzie żył na wieki. Jednak nie obiecuje On uniknięcia śmierci ciała, cierpienia doczesnego. Obiecuje prawdziwe życie, które dzięki łasce wiary i decyzji człowieka rozpoczyna się już teraz. Łamiemy chleb, który jest pokarmem nieśmiertelności, lekarstwem, które pozwala żyć wiecznie w Jezusie Chrystusie. Śmierć nie stanowi przeszkody dla tego, kto posiada w sobie życie Jezusa. Śmierć jest tylko przejściem przez bramę do drugiej części tego samego życia.

     Papież Jan Paweł II w encyklice Ecclesia de Eucharistia mówi, że Pascha Chrystusa (Jego przejście do Ojca) zawiera w sobie oprócz męki i śmierci, także Jego zmartwychwstanie. Msza św. nie tylko uobecnia tajemnicę męki i śmierci Zbawiciela, ale także tajemnicę zmartwychwstania. Dlatego też obecny podczas Eucharystii Zbawiciel, jako żywy i zmartwychwstały, czyni siebie dla nas „chlebem żywym” (J 6, 51), „chlebem życia” (J 6,35,48). Eucharystia kieruje nas do ostatecznego celu, jest przedsmakiem radości zapowiedzianej przez Chrystusa (J 15,11). Dlatego kto z nas przyjmuje z wiarą Komunię św., „nie potrzebuje oczekiwać zaświatów, żeby otrzymać życie wieczne: posiada je już na ziemi jako przedsmak przyszłej pełni”. Przez Komunię św. Pan Jezus jednoczy nas ze sobą, umacniając w naszej duszy życie wieczne, broni przed grzechem i szatanem. Przyjmowanie Komunii św. jest gwarancją, a także zapowiedzią zmartwychwstania naszych ciał, bowiem w Eucharystii przyjmujemy ciało Chrystusa zmartwychwstałego. We Mszy św. więc staje się dla nas dostępna tajemnica zmartwychwstania Chrystusa, a w przyszłości także naszych ciał. Pan Jezus objawiając się siostrze Faustynie która przyjęła Komunię świętą powiedział:

     Widzisz, opuściłem tron nieba, aby się z tobą połączyć. To, co widzisz, jest rąbkiem dopiero, a już dusza twoja omdlewa z miłości, lecz jak się serce twoje zdumieje, gdy mnie ujrzysz w całej chwale! Lecz chcę ci powiedzieć, że to życie wiekuiste musi się już tu na ziemi zapoczątkować przez Komunię świętą. Każda Komunia święta czyni cię zdolniejszą do obcowania przez całą wieczność z Bogiem (Dz 1810-1811).

     Podsumowując zacytujmy św. Ignacego Antiocheńskiego, biskupa i męczennika, który określał Chleb eucharystyczny, jako „lekarstwo nieśmiertelności i antidotum na śmierć”.

 

74. CZY MOŻNA ADOROWAĆ NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT ?

     Odpowiedź na to pytanie jest prosta i oczywista: można i trzeba. Uzasadnienie znajdujemy w licznych dokumentach Kościoła, Tradycji i w samym sensie wyrażenia „adoracja”, które oznacza pełne czci i uwielbienia uniżenie się przed Bogiem, a w szczególny sposób przed Panem obecnym w Eucharystii.

     W Ewangelii mamy piękny przykład Marii z Betanii, która siedziała u stóp Jezusa w adoracji i przysłuchiwała się Jego słowom i w ten sposób oddawała Mu to, co najważniejsze: otwarte i rozumiejące serce (por. Łk 10, 38-42). Proboszcz z Ars zwykł zaś mawiać, że gdyby mieszkańcy nieba zaprzestali adoracji Boga, niebo przestałoby być niebem. Przy Karolu de Foucauld w chwili śmierci znaleziono konsekrowaną Hostię, którą nieustannie adorował. Takich przykładów w biografiach świętych i błogosławionych znajdziemy wiele. Czerpali oni bowiem siłę z mocy kontemplacji Najświętszego Sakramentu.

     Adoracja Najświętszego Sakramentu jest dziś jednym ze źródeł poznawania Jezusa, bo w czasie adoracji jesteśmy z Nim, a owo „bycie” oznacza spędzanie z Nim czasu, jak z kimś kogo się kocha, w kogo towarzystwie chce się być...choćby milcząc. Adoracja jest intymnym spotkaniem i dialogiem, trwaniem w obecności Jezusa, które wnosi odpoczynek i pokój wewnętrzny w serca, umacnia, dodaje siły i odwagi do podjęcia trudu życia. Adoracja pomaga patrzeć odnowionym sercem i umysłem.

     Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że: „Chrystus będąc obecny w Eucharystii, pozostaje w tajemniczy sposób pośród nas jako Ten, który nas umiłował i wydał za nas samego siebie. Pozostaje obecny pod znakami, które wyrażają i komunikują tę miłość” /por.KKK1380/. Ponieważ w Sakramencie Ołtarza jest obecny On sam, należy Go czcić kultem adoracji. Za papieżem Pawłem VI, Katechizm dalej naucza, że nawiedzenie Najświętszego Sakramentu jest dowodem wdzięczności, poręką miłości i obowiązkiem należnej czci względem Chrystusa Pana /por. KKK 1418/. Kościół i świat bardzo potrzebują dzisiaj kultu eucharystycznego. Jezus Pan czeka w tym sakramencie miłości byśmy zechcieli Go spotkać w adoracji i pełnej wiary kontemplacji. Papież Benedykt XVI w homilii na Boże Ciało podkreślił wartość adoracji w całym życiu człowieka. W homilii tej czytamy, że „Sakrament miłości Chrystusa powinien przenikać całe życie codzienne. Kult Najświętszego Sakramentu stanowi jakby „środowisko duchowe”, w którym wspólnota może sprawować Eucharystię dobrze i w prawdzie. Gdy wewnętrzna postawa wiary i adoracji poprzedza Eucharystię, gdy jej towarzyszy i następuje po niej, liturgia może wyrazić swoje pełne znaczenie i wartość. Długie przebywanie razem w ciszy przed Panem obecnym w swoim sakramencie, jest jednym z najbardziej autentycznych doświadczeń naszego bycia Kościołem, które komplementarnie idzie w parze ze sprawowaniem Eucharystii, słuchając Słowa Bożego, śpiewając, przystępując wspólnie do stołu Chleba Życia. Nie można oddzielać komunii i kontemplacji – łączą się one ze sobą. Aby komunikować się naprawdę z inną osobą, muszę ją znać, umieć stać w milczeniu obok niej, słuchać jej, patrzeć na nią z miłością. Prawdziwa miłość i prawdziwa przyjaźń zawsze żyją tą wymianą spojrzeń, intensywnym milczeniem, wymownym, pełnym szacunku i czci, tak, by spotkanie było przeżywane głęboko, w sposób osobowy, a nie powierzchownie...”/Homilia na Boże Ciało z 7 czerwca 2012 roku/.

     Adoracja Chrystusa w Najświętszym Sakramencie jest więc w jakiś sposób szczytem modlitwy, staje się odpowiedzią na miłość i jednocześnie jej nieustannym pragnieniem. Powinna przenikać całe życie człowieka, bo tylko wtedy Chrystus staje się prawdziwie obecny w naszych codziennych sprawach. W Ewangelii św. Jana czytamy słowa samego Jezusa „ Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne... trwa we Mnie, a Ja w nim”/por. J6, 54.56/.

 

75. KIEDY MOŻNA PRZYJĄĆ KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ ?

     Przykazanie kościelne podaje, że powinniśmy spowiadać się przynajmniej raz w roku i w czasie wielkanocnym przyjmować Komunię św. Kościół ustalił to i podał, jako obowiązujące dla wszystkich swoich członków, na Soborze Laterańskim IV w 1215 roku. Aktualny Kodeks Prawa Kanonicznego podtrzymuje powyższe ustalenie, stwierdzając, że: Każdy wierny po przyjęciu Najświętszej Eucharystii po raz pierwszy ma obowiązek przyjmować ją przynajmniej raz w roku.

     Zasadniczo nakaz ten powinien być realizowany w okresie wielkanocnym, chociaż dla słusznej przyczyny może być wypełniony w innym czasie w ciągu roku. Konferencja Episkopatu w Polsce ustaliła okres Komunii św. wielkanocnej na czas od niedzieli przed Popielcem do niedzieli Trójcy Świętej. Katechizm Kościoła Katolickiego stawia podobne wymagania, przypominając jednakże, iż: Kościół żywo poleca wiernym, by przyjmowali zawsze Komunię świętą, gdy uczestniczą w sprawowaniu Eucharystii. Zobowiązuje ich do tego przynajmniej raz w roku.

     Widzimy tutaj potwierdzenie nakazu co do minimum, ale jednocześnie dostrzegamy zachętę, by podczas każdej Eucharystii przystępować do Stołu Pańskiego. Należy się jednak domyślać, że stwierdzenie to odnosi się do osób, które nie każdego dnia uczestniczą we Mszy Św., albo przynajmniej tych, którzy nie więcej niż jeden raz dziennie są na Eucharystii. Bardziej gorliwych dotyczy inny przepis, który brzmi następująco: Kto przyjął już Najświętszą Eucharystię, może ją ponownie tego samego dnia przyjąć jedynie podczas sprawowania Eucharystii, w której uczestniczy. To „podwójne" przyjęcie Ciała Pańskiego tego samego dnia związane jest albo z uczestnictwem dwa razy we Mszy Św., albo z przyjęciem Komunii św. za pierwszym razem poza Mszą św. i potem z pełnym uczestnictwem we Mszy św. Ważne, by za drugim razem brać udział w całej Mszy św.

     Sytuację nadzwyczajną natomiast stanowi niebezpieczeństwo śmierci. Ochrzczeni znajdujący się z jakiejkolwiek przyczyny w niebezpieczeństwie śmierci powinni otrzymać Komunię św. na sposób Wiatyku, mimo że tego samego dnia już raz przyjęli Ciało Pańskie. Wolno przyjąć Komunię świętą w stanie grzechu powszedniego (wtedy gdy jest on popełniony albo nieświadomie, albo niedobrowolnie, albo w rzeczy mniej ważnej). Bo grzech powszedni nie niszczy całkowicie relacji z Bogiem, ale ją ogranicza. Komunia święta ma moc gładzenia grzechów powszednich. Po to zresztą m. in. ją przyjmujemy, by mieć siłę do przezwyciężania grzechów powszednich, a tym samym pełną wolność od grzechów ciężkich.

 

76. JAK DZIELI SIĘ MSZĘ ŚWIĘTĄ ?

     Msza święta składa się z dwóch zasadniczych części: liturgii słowa i liturgii eucharystycznej. W liturgii słowa, która obejmuje czytania zarówno ze Starego jak i Nowego Testamentu, rozbrzmiewa głos Boga aktualny w każdym czasie i w każdym miejscu. Czytania ze Starego Testamentu wraz z psalmem responsoryjnym zawierają całą gamę proroctw w postaci osób, wydarzeń i symboli, których znaczenie i duchowy sens odnajdujemy dopiero w świetle czytań Nowego Testamentu obejmujących listy apostolskie oraz serce liturgii słowa: Ewangelię. W księdze Psalmów, jak mawiał Święty Augustyn, słyszymy głos Chrystusa i jego Oblubienicy Kościoła. Jeśli rozwiniemy to stwierdzenie słynnego Ojca tak, by odsłoniło nam swój aspekt trynitarny i eklezjastyczny, to możemy powiedzieć, że Bóg przemawia do Kościoła przez swego Syna w Duchu Świętym a Kościół odpowiada, jako jego Oblubienica. W liturgii słowa Bóg przemawia do nas posługując się mową a my ze swej strony pragniemy Mu odpowiedzieć, wypowiadając swoje tak poprzez wiarę w to, co zostało nam objawione w Słowie Bożym. Słowo Boże przemienia nasz umysł zgodnie z tym, co Panu Bogu miłe, odzwierciedlając w naszym codziennym życiu to, co stanowi istotę najważniejszego powołania każdego chrześcijanina: dążenie do świętości. Ponadto, do liturgii słowa zaliczamy homilię, którą wygłasza biskup, kapłan oraz diakon, wyjaśniając duchowy sens przeczytanych proroctw Starego i Nowego Testamentu, których punktem kulminacyjnym jest dzieło zbawienia dokonane przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Po homilii następuje wyznanie wiary i modlitwa powszechna, która zwieńcza liturgię słowa.

     W drugiej części Mszy świętej, w której rozpoczyna się Liturgia Eucharystii zostają przygotowane dary chleba i wina. Wszystko to, o co prosiliśmy w modlitwie wiernych zostanie zaniesione wraz z chlebem i winem i złożone na ręce Chrystusa, aby dokonało się przeistoczenie. Kościół, Oblubienica Chrystusa, zanosi zarówno siebie, jak i świat, i prosi o przeistoczenie. Punktem centralnym liturgii eucharystycznej jest modlitwa eucharystyczna, którą poprzedza prefacja i śpiew „Święty, święty”, po którym następuje najważniejszy moment Eucharystii: przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Modlitwa eucharystyczna kończy się doksologią, która stanowi ostatni mocny akord modlitwy uwielbienia, w której oddajemy należną cześć i chwałę Trójcy Przenajświętszej. Po niej kapłan zaprasza wiernych do modlitwy Pańskiej zawierającej to wszystko, o co każdy chrześcijanin powinien prosić Boga Ojca, aby osiągnąć pełnię doskonałości. Po modlitwie Pańskiej kapłan, który do tej pory kierował swe słowa do zgromadzenia albo do Boga Ojca, teraz zwraca się bezpośrednio do Chrystusa prosząc o pokój, po czym zachęca wiernych, aby przekazali sobie znak pokoju. W końcowej części liturgii eucharystycznej po odśpiewaniu „Baranku Boży” zaczyna się obrzęd łamania chleba, który przenosi nas do tajemnicy Wieczernika, gdzie Chrystus ustanowił Eucharystię. Po łamaniu chleba następuje rozdzielenie świętych darów generalnie pod postacią Ciała Chrystusa. Po przyjęciu Komunii jest czas i miejsce na modlitwę w skupieniu, aby wyrazić wdzięczność i uwielbienia wobec Syna Bożego, „który umiłował nas i samego siebie wydał za nas” (Ga 2, 20).

     Liturgię Eucharystii kończy uroczyste błogosławieństwo, po czym kapłan rozsyła wszystkich wiernych z misją bycia świadkami Chrystusa we współczesnych realiach codziennego życia zgodnie ze słowami Samego Jezusa: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21;17, 18).

 

77. Z JAKICH ELELMENTÓW SKŁADA SIĘ LITURGIA SŁOWA.

     Podczas Liturgii Słowa wszyscy pożywiają się pokarmem, jakim jest Słowo Boże. Chrystus przemawia do swojego ludu przez ludzi (kapłanów i świeckich) przemieniając ich serca. Zasadniczą część Liturgii Słowa stanowią czytania z Pisma św. wraz z towarzyszącymi im śpiewami. Natomiast homilia, wyznanie wiary i modlitwa powszechna, rozwijają i kończą Liturgię Słowa.

     W dni powszednie odczytuje się dwa czytania – I czytanie ze Starego Testamentu lub Dziejów i Listów Apostolskich i ewentualnie Apokalipsy (to zależy od układu czytań w danym roku) oraz Ewangelię.

     Liturgię Eucharystii kończy uroczyste błogosławieństwo, po czym kapłan rozsyła wszystkich wiernych z misją bycia świadkami Chrystusa we współczesnych realiach codziennego życia zgodnie ze słowami Samego Jezusa: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21;17, 18).

     W niedziele i uroczystości odczytuje się trzy czytania- I ze Starego Testamentu, II z Dziejów i Listów Apostolskich lub Apokalipsy oraz Ewangelię.

     Zazwyczaj w liturgii niedzielnej czytanie ze Starego Testamentu jest związane tematycznie z Ewangelią. Czytania powinny być odczytywane przez diakona lub usługujących lektorów. Ewangelię może odczytywać tylko diakon lub kapłan natomiast psalm powinien śpiewać kantor.

     Między czytaniami wykonuje się psalm, który stanowi odpowiedź wspólnoty wiernych na usłyszane Słowo Boże. Całe zgromadzenie siedząc słucha jego wersetów i uczestniczy w jego śpiewie powtarzając refren. Przed Ewangelią odśpiewuje się aklamację, na którą składa się „Alleluja” oraz werset z Ewangelii. ,,Alleluja’’ śpiewa się przez cały rok poza Wielkim Postem. W czasie aklamacji wierni przyjmują postawę stojącą.

     Liturgia uczy, że czytanie Ewangelii należy otoczyć najwyższym szacunkiem. Duchowny wyznaczony do odczytania Ewangelii otrzymuje błogosławieństwo od głównego celebransa lub przygotowuje się przez modlitwę, natomiast wierni przez aklamację przyjmują i wyznają, że Chrystus jest obecny i do nich mówi. Słów Ewangelii zawsze słuchamy stojąc zwróceni w kierunku Księgi, jest to wyraz naszej czci. Diakon, który ma głosić Ewangelię, pochylony przed kapłanem prosi o błogosławieństwo mówiąc półgłosem: Pobłogosław mnie, ojcze. Kapłan udzielając błogosławieństwa: Niech Pan będzie w sercu twoim i na twoich ustach, abyś godnie głosił Jego Ewangelię w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Diakon odpowiada: Amen.

     Kościół zaleca aby homilię głosić po Ewangelii we wszystkie niedziele i święta nakazane.

     Po homilii i chwili milczenia kapłan wraz z całym ludem wyznaje wiarę. Credo odmawia się w niedziele i uroczystości. Wyznanie wiary zmierza ku temu, by lud wyraził swoje zawierzenie i dał odpowiedź na słowo Boże, które usłyszał w czytaniach i za pośrednictwem homilii, oraz by uświadomił sobie zasadnicze prawdy wiary, zanim rozpocznie sprawowanie Eucharystii.

     Ostatnim elementem Liturgii Słowa jest modlitwa wiernych lub modlitwa powszechna.

     Podsumowując: W czytaniach, które wyjaśnia homilia, Bóg przemawia do swego ludu, objawia mu tajemnicę odkupienia i zbawienia oraz podaje mu pokarm duchowy, a sam Chrystus przez swoje słowo obecny jest pośród wiernych. Lud przyswaja sobie to Boże słowo przez śpiew i łączy się z nim ściśle przez wyznanie wiary, a posilony nim zanosi w modlitwie powszechnej prośby w potrzebach całego Kościoła i o zbawienie całego świata.

 

78. CO TO SĄ OBRZĘDY WSTĘPNE ?

     We wprowadzeniu do Mszału Rzymskiego czytamy, że Msza Św. składa się z dwóch części: liturgii słowa i liturgii eucharystycznej. Są one ze sobą tak ściśle złączone, że tworzą jeden akt kultu. We Mszy Św. przygotowany jest stół Słowa Bożego i Ciała Chrystusowego, z którego Lud Boży otrzymuje naukę i pokarm. Pozostałe obrzędy otwierają lub kończą czynności liturgiczne.

     Na obrzędy wstępne Mszy Św. składają się: wejście czyli z łacińskiego introit, dalej pozdrowienie ołtarza, znak Krzyża i pozdrowienie wiernych, wprowadzenie do liturgii dnia, akt pokutny czyli z łacińskiego confiteor, Kyrie eleison, tzn. Panie „zmiłuj się nad nami”, hymn „Chwała na wysokości Bogu” czyli Gloria in excelsis Deo oraz kolekta – modlitwa czyli oratio.

     Introit czyli wejście – w odnowionej liturgii oznacza - w wersji uroczystej - procesję, w której idą ministranci z kadzielnicą, krzyżem i zapalonymi świecami, za nimi akolici, lektor z księgą Ewangelii i na końcu celebrans (OWMR 82). Tak ukształtowana procesja ukazuje głęboką symbolikę, gdzie krzyż jest znakiem przychodzącego Chrystusa, Ewangelia zawiera Jego słowo, kapłan jest Jego "zastępcą", płonące świece ukazują Go jako Światłość, a kadzielnica pobudza do składania uwielbienia.

     Pozdrowienie ołtarza dokonuje się przez pokłon, ucałowanie i przez okadzenie. Okadzenie stosuje się zwykle przy liturgii uroczystej. Po oddaniu czci ołtarzowi, kapłan udaje się na miejsce przewodniczenia.

     Znak krzyża i pozdrowienie ludu następują, gdy skończy się śpiew na wejście. Wtedy "kapłan i całe zgromadzenie czynią znak krzyża. Następnie kapłan przez pozdrowienie oznajmia wspólnocie obecność Pana. Przez to pozdrowienie i odpowiedź ludu ukazuje się misterium zgromadzonego Kościoła"(OWMR 86). Kapłan pozdrawia wiernych, posługując się jedną z formuł zamieszczonych w tym celu w Mszale Rzymskim. Formuły te to : "Pan z wami" lub "Miłość Boga Ojca, łaska naszego Pana Jezusa Chrystusa i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi" oraz "Łaska i pokój od Boga, naszego Ojca i od Pana Jezusa Chrystusa niech będą z wami". Każda z tych formuł oznajmia zebranej wspólnocie obecność Pana, który poucza, uświęca i zbawia. Kapłan życzy tej obecności wszystkim zebranym. a odpowiedź ludu brzmi odwzajemniająco: "I z duchem twoim”.

     Wprowadzenie do liturgii dnia. Nowy mszał przewiduje "po pozdrowieniu ludu” krótkie słowa kapłana wprowadzające wiernych do Mszy Św. danego dnia.

     Akt pokutny czyli „confiteor” ma na celu uświadomienie sobie swojej grzeszności, obudzenie szczerego żalu za grzechy, aby godnie przyjąć słowo Boże i godnie wziąć udział w Ofierze Eucharystycznej.

     "Panie, zmiłuj się nad nami" czyli z łacińskiego "Kyrie, eleison". Jako zawołanie błagalne znane było już w starożytności pogańskiej. Kościół wprowadził je do liturgii idąc za św. Pawłem Apostołem, który w swoich listach kierował te słowa do samego Chrystusa.

     "Chwała na wysokości Bogu" czyli "Gloria in excelsis Deo". To starożytny hymn uwielbienia, który powstał na wschodzie jako modlitwa poranna. W III wieku na zachodzie włączono go do liturgii mszalnej w święto Bożego Narodzenia. Nieco później znalazł się we Mszy Wigilii Paschalnej.

     Kolekta (oratio) we Mszy świętej jest pierwszą modlitwą kapłana, jako przewodniczącego. Nazwą "oratio" Rzymianie określali przemówienie. Kościół wyraz ten zastosował do uroczystego przemówienia, jakie kapłan kieruje do Boga Ojca w imieniu zebranego ludu.

 

79. JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY HOMILIĄ A KAZANIEM ?

     Jednym z elementów Liturgii Słowa w czasie Mszy Świętej jest kazanie – taką nazwą najczęściej określa się mowę kapłana, która następuje zaraz po przeczytaniu Ewangelii. Jednak od czasu do czasu można również spotkać się ze słowem „homilia”, które również określa tę część Mszy Świętej. Może nasuwać się pytanie: czy kazanie i homilia to synonimy, czy jednak oznaczają różne sposoby przepowiadania? Odpowiadając na to pytanie trzeba powiedzieć, że pomiędzy kazaniem i homilią istnieje subtelna różnica:

     Homilia jest integralną częścią Liturgii Słowa. Jej przykład dał sam Chrystus, który w drodze do Emaus wyjaśniał uczniom pisma. Czyli homilia związana jest ściśle z czytaniami, które zostały wcześniej odczytane. Dla lepszego zrozumienia i przyjęcia Słowa Bożego kapłan wyjaśnia znaczenie usłyszanych przed chwilą słów, tłumaczy okoliczności i wydarzenia, pokazuje je w nowym świetle lub przenosi do współczesnej rzeczywistości. To wszystko sprawia, że przeczytany fragment Starego lub Nowego Testamentu jest słowem „żywym”, czyli skierowanym do człowieka żyjącego tu i teraz. Według Konstytucji o Liturgii homilia jest wykładem tajemnic wiary i zasad życia chrześcijańskiego, związanym z rokiem liturgicznym.

     Kazanie – nie musi ściśle łączyć się z Liturgią Słowa. Może i powinno oprzeć się na jakimś fragmencie Pisma Świętego, jednak kazanie skupia się bardziej na jakimś konkretnym temacie, problemie z życia. Najlepszym przykładem tego są kazania tematyczne w czasie rekolekcji czy tzw. nauki stanowe. Rekolekcje mogą być skierowane do wąskiej grupy ludzi, opierają się zwykle na jakiejś myśli przewodniej i kolejne kazania nawiązują ciągle do tej myśli. Kaznodzieja opierając się na Piśmie Świętym nie musi trzymać się tylko czytań, które poprzedzały kazanie. Kazanie może być wygłaszane również poza Mszą Świętą, czego najlepszym przykładem są kazania pasyjne, które słyszymy uczestnicząc w nabożeństwie Gorzkich Żalów.

     Obie formy przepowiadania łączy jeden cel: aby Słowo Boże dotarło w sposób zrozumiały do jak największej liczby ludzi, różnego stanu, wieku i wykształcenia. Jeśli słuchacze będą coraz lepiej rozumieć Stary i Nowy Testament oraz będą żyć Słowem Bożym na co dzień, to będzie to znak, że cel został osiągnięty.

 

80. CZEMU SKŁADAMY WYZNANIE WIARY PODCZAS EUCHARYSTII ?

     W dzisiejszych czasach można często spotkać się ze stwierdzeniem, że nie jest ważne w co wierzymy, ani jak wierzymy, byle tylko właściwie postępować.

     Kościół w swoim nauczaniu od samego początku sprzeciwia się takiej postawie i ta-kiemu sposobowi myślenia. Przypomina nieustannie, że nasza życiowa postawa, nasz sposób myślenia musi wypływać z naszej relacji z Bogiem, ze spotkania z Nim. Nie można rozróżnić co jest autentycznie dobre, a co ma tylko pozór dobra bez poznania prawdy o Bogu i o czło-wieku. Ten depozyt wiary strzeżony przez Kościół jest zawarty także w tekstach liturgicznych według starożytnej zasady Lex orandi — Lex credendi, co należy rozumieć prawo modlitwy prawem wiary. Mówiąc innymi słowy sposób w jaki się modlimy i w jaki sprawujemy sakra-menty jest ściśle związany z naszą wiarą, z prawdą o Bogu zawartą w depozycie wiary.

     Dlatego podczas niedzielnych i uroczystych Mszy świętych składamy publicznie wy-znanie naszej wiary. Wspólne wyznanie wiary uświadamia nam jaki jest Bóg, czego z miłości dla nas dokonał, do czego wezwany jest każdy człowiek, a także pomaga lepiej zrozumieć, że podczas Eucharystii stajemy się uczestnikami tych wielkich tajemnic Bożych, o których w tym wyznaniu mówimy. Wyznanie wiary razem ze wspólnotą parafialną jest również okazją do umocnienia tej wiary oraz świadectwem jedności zgromadzonych wokół Chrystusowego ołtarza.

     Należy pamiętać, że nie tylko wyznanie wiary składane po homilii zawiera prawdę o Bogu. Wszystkie teksty liturgiczne, które wypowiada bądź to kapłan, bądź wszyscy wspólnie zawierają w sobie bardzo głęboką prawdę o Bogu i Jego zbawczym dziele. Warto więc trak-tować wyznanie wiary odmawiane wspólne jak i wszystkie teksty liturgiczne nie jako formułki do wyrecytowania, ale jako szansę na lepsze poznanie Boga, pogłębienie swojej wiary, ale nade wszystko jako szansę na ponowne zachwycenie się Bogiem i Jego Chwałą, której pragnie nam udzielać.

 

81. O CO POWINNIŚMY SIĘ MODLIĆ W MODLITWIE POWSZECHNEJ ?

     Modlitwa powszechna, zwana też modlitwa wiernych jest ostatnią częścią Liturgii Słowa. Jest niejako odpowiedzią wiernych na usłyszane Słowo Boże. Modlitwę powszechną rozpoczyna i kończy kapłan, który przewodniczy Mszy świętej. Jest to modlitwa, którą zanosi wspólnota wiernych w różnych potrzebach Kościoła oraz całego świata. Rozpoczyna ją krótką zachętą, w której kapłan wzywa wiernych do wspólnej modlitwy. Odczytywanie wezwań tej modlitwy nie należy do kapłana. Wezwania wygłasza diakon lub kantor, lub lektor, lub inny wierny świecki. Może to czynić z ambony lub z innego odpowiedniego miejsca. Wezwania te winny być nieliczne, ułożone w duchu mądrej wolności, zwięzłe i wyrażające błagania całej wspólnoty. Ma ich być przynajmniej cztery, a najwyżej sześć. W modlitwie powszechnej należy uwzględnić następujące intencje: za Kościół, za rządzących i o zbawienie całego świata, za doświadczonych trudnościami i za miejscową wspólnotę (zob. OWMR 70).

     Istotne jest, aby wezwania nie były bardzo rozbudowane, ale ułożone zwięźle i konkretnie. Wyjątkiem jest modlitwa powszechna podczas liturgii Wielkiego Piątku, która ma inną formę niż podczas Mszy świętych w czasie roku liturgicznego. Modlitwa powszechna ma charakter błagalny, nie może zawierać wezwań dydaktycznych ani pochwalnych – mogą być to jedynie prośby.

     Modlitwa powszechna powinna zawierać następujące prośby:

     I. W potrzebach całego Kościoła, np. za papieża, biskupów i duszpasterzy, za misje, o zjednoczenie chrześcijan, o powołania itp.

     Istotne jest, aby wezwania nie były bardzo rozbudowane, ale ułożone zwięźle i konkretnie. Wyjątkiem jest modlitwa powszechna podczas liturgii Wielkiego Piątku, która ma inną formę niż podczas Mszy świętych w czasie roku liturgicznego. Modlitwa powszechna ma charakter błagalny, nie może zawierać wezwań dydaktycznych ani pochwalnych – mogą być to jedynie prośby.

     Modlitwa powszechna powinna zawierać następujące prośby:

     I. W potrzebach całego Kościoła, np. za papieża, biskupów i duszpasterzy, za misje, o zjednoczenie chrześcijan, o powołania itp.

     II. W potrzebach narodu i całego świata, np. o pokój, za kierujących państwem, o dobre zbiory itp.

     III. Za tych, którzy cierpią moralnie lub fizycznie, np. za prześladowanych, chorych, konających itp.

     IV. Za zgromadzonych i w potrzebach miejscowej społeczności, np. ochrzczonych, przystępujących do bierzmowania, za misje parafialne itp.

     Na odczytane wezwanie istnieje wiele form odpowiedzi. Najczęstsza to „Wysłuchaj nas Panie”. Kapłan lub czytający wezwania może poinformować wiernych jaka aklamacją będzie używana, tak aby wszyscy zebrani na liturgii znali odpowiedz. Odpowiedzią na każde wezwanie może być także chwilowe milczenie. W szczególnych celebracjach z okazji bierzmowania, małżeństwa czy pogrzebu w intencjach modlitwy powszechnej powinno się uwzględniać określoną okoliczność.

     Na zakończenie modlitwy powszechnej głos ponownie zabiera kapłan i wygłasza modlitwę końcową, w której prosi Boga o to, aby przyjął modlitwy wiernych. Modlitwa na zakończenie modlitwy wiernych nie powinna być powtórzeniem kolekty danego dnia.

 

82. CO TO JEST PREFACJA ?

     Modlitwa, z którą kapłan zwraca się do Boga Ojca, rozkładając szeroko ramiona zwie się prefacją. Jej dosłowne znaczenie w łacinie w pełni odpowiada jej znaczeniu w modlitwie. Prae-fari oznacza „czynić coś czy głosić przed kimś lub czymś, na przedzie”. Prefacja rozpoczyna zatem to, czym będzie cała modlitwa eucharystyczna: głoszenie i sprawowanie modlitwy Kościoła przed Bogiem Ojcem. Istnieją trzy części prefacji. Pierwsza z nich podchwytuje te same słowa, które kończą poprzedzający ją dialog i zaczyna przemawiać do Boga Ojca w następujący sposób: „Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, abyśmy zawsze składali dziękczynienie Tobie, miłosierny Ojcze…”. W tej samej pierwszej części prefacji występuje fraza, która mówi, że godne jest, by wysławiać Ojca i pojawia się w niej często, choć nie zawsze, stwierdzenie, że czynimy to przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, który jest jedynym Pośrednikiem między Bogiem Ojcem a światem, zgodnie zresztą z jego słowami: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6).

     Druga część prefacji zawsze podchwytuje frazę „przez naszego Pana Jezusa Chrystusa” lub wprowadza ją po raz pierwszy i rozwija ją w odrębny dla każdej prefacji sposób. Zawsze znajduje się tu zwięzłe podsumowanie tego, co uczynił Chrystus przedstawione w taki sposób, aby wyrazić znaczenie danego święta lub cyklu roku. Dziękowanie Ojcu przez Chrystusa polega na głębokim uznaniu tego, co Bóg dla nas uczynił i za co Mu teraz dziękujemy. Uznanie to wyraża się w opisaniu dzieł Bożych, zaś biblijne słowo „wyznawać” często towarzyszy dziękczynieniu Kościoła i jest miłą Bogu ofiarą, w której z jednej strony wyrażamy nasz żal za grzechy (confessio peccatorum) a z drugiej uwielbiamy Boga Ojca za Jego wielkie dzieła zbawcze, które zostały zrealizowane przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa (confessio laudis). Wielkość Boga, objawiona w Jego dziełach, wywołuje w naszych sercach poczucie naszej małości i niewierności, która skłania nas do wyznawania naszych grzechów oraz poprawy życia.

     Trzecia część prefacji zawsze łączy się z poprzednią słowem „Dlatego…” (niekiedy domyślnym). Wyrażamy tym samym pragnienie i prośbę do Boga, aby nasze głosy zlały się w jedno wraz z głosami wszystkich aniołów i świętych we wspólnym wychwalaniu Boga. Chcemy śpiewać ze względu na to, co właśnie opisywaliśmy w poprzedniej części. To wyjaśnia nam słowo „dlatego”. Chcemy śpiewać z aniołami i świętymi, ponieważ jesteśmy świadomi, że wznieśliśmy serca w górę. Uwolnieni od codziennych trosk i zmartwień, mając serca wzniesione tam, gdzie przebywają aniołowie i święci, dołączamy do ich ciągłej pieśni uwielbienia. Kiedy liturgia dobiegnie końca i będziemy musieli powrócić do życia „na dole” pozostanie w nas w pewnym sensie poczucie, że nadal jesteśmy w niebie dzięki pieśni, w której się zjednoczyliśmy z aniołami i świętymi, pieśni, która nigdy nie ustaje.

     Prowadzący nas w modlitwie kapłan stanowi dla zgromadzonego ludu wizerunek Chrystusa, jako Głowy Jego modlącego się Ciała. Jest jego wizerunkiem, ale jednocześnie daje się go odróżnić od Chrystusa. Przemawiając przez Chrystusa wyraża głos zgromadzenia, głos Kościoła. Chrystus działa przez niego. To, co kapłan czyni, jako głos Kościoła dokonuje się przez Chrystusa.

 

83. JAKICH MODLITW UŻYWA KAPŁAN PODCZAS PRZYGOTOWANIA DARÓW OFIARNYCH ?

     Po liturgii słowa rozpoczyna się liturgia eucharystyczna. Jej układ jest obrzędowym rozwinięciem gestów i słów Chrystusa z Ostatniej Wieczerzy. Podczas jej trwania „Chrystus wziął chleb i kielich, dzięki czynił, łamał i dawał uczniom swoim mówiąc: ”. Dlatego też, Kościół tak ułożył cały obrzęd liturgii eucharystycznej, że jego części odpowiadają tym słowom i czynnościom Chrystusa” (OWMR 48). Jedną z tych części jest przygotowanie darów – przyniesienie i złożenie na ołtarzu chleba, wina i wody. Słowa używane w modlitwach towarzyszących złożeniu darów ofiarnych podkreślają znaczenie tego obrzędu: „Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb, który jest owocem ziemi i pracy rąk ludzkich; Tobie go przynosimy, aby starał się dla nas chlebem życia:; następnie nad kielichem jest wypowiadana modlitwa: „… wino, które jest owocem winnego krzewu i pracy rąk ludzkich; tobie je przynosimy, aby stało się dla nas napojem duchowym”. Układ tych modlitw nawiązuje do biblijnego sławienia Bożej dobroci i wszechmocy, właściwego Psalmom i do żydowskich modlitw pochwalnych i dziękczynnych odmawianych podczas uczty paschalnej. Dary jakimi są chleb i wino, to przede wszystkim dary Boże, lecz równocześnie są to owoce ziemi i pracy rąk ludzkich; są więc odzwierciedleniem całego naszego życia z jego trudami i cierpieniami, które pragniemy złożyć Ojcu Niebieskiemu wraz z Ofiarą Jego Syna Jezusa Chrystusa. Przygotowanie darów – to także podkreślenie związku tej części Mszy św. z konsekracją (przeistoczeniem) i Komunią św. – dary mają się stać dla nas „chlebem życia” i „napojem duchowym”.

     Po przedstawieniu Bogu darów chleba i wina celebrans odmawia po cichu modlitwę: „Przyjmij nas Panie, stojących przed Tobą w duchu pokory i z sercem skruszonym; niech nasza ofiara tak się dzisiaj dokona przed Tobą, Panie Boże, aby się Tobie podobała”. Są to słowa z Księgi Daniela (3,39n) oraz z Psalmu 51; nasza ofiara, to ofiara Chrystusa, z którą jest złączona ofiara Kościoła. Postawa pokory i skruchy jest warunkiem przyjęcia przez Boga naszej ofiary. Zewnętrzna czynność złożenia darów materialnych domaga się wewnętrznego oddania się Bogu.

     Po modlitwie i okadzeniu następuje obmycie rąk. Na symboliczny charakter obrzędu wskazują słowa Psalmu 51, 4, które wypowiada kapłana celebrujący: „Obmyj mnie, Panie, z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego”. Obrzęd ten wyraża pragnienie wewnętrznego oczyszczenia (por. OWMR 52). Jest więc prośba o duchową czystość potrzebną do złożenia Ofiary eucharystycznej.

     Po złożeniu darów ofiarnych na ołtarzu i obrzędach, które temu towarzyszą, kapłan wzywa wiernych do modlitwy: „Módlcie się, aby moją i waszą Ofiarę przyjął Bóg Ojciec wszechmogący”. Ta formuła wraz z odpowiedzią wiernych pochodzi z przełomu XI/XII wieku i ma bardzo osobisty wydźwięk: kapłan wypowiada ją świadomy swego pochodzenia z ludu, będąc równocześnie jego pośrednikiem i przedstawicielem. Świadomość własnej niegodności każe mu szukać pomocy i wsparcia w modlitwie ludu, który wraz z nim składa ofiarę.

     Przygotowanie darów kończy modlitwa nad darami. Wyjaśnia ona czynność złożenia darów chleba i wina, które pochodzą od Boga i zostają złożone Bogu; wskazuje, że przeznaczeniem tych darów jest, aby się stały Ciałem i Krwią Chrystusa; podkreśla myśl o ofierze duchowej, którą składają uczestnicy Eucharystii oraz przypomina jaka powinna być postawa chrześcijanina składającego ofiarę eucharystyczną w danym okresie liturgicznym.

 

84. CO OZNACZA PRZYNIESIENIE DARÓW OFIARNYCH ?

     Początkowo Eucharystia sprawowana była w połączeniu z agapami, a dla wyznawców Chrystusa czymś oczywistym i naturalnym było przynoszenie darów, zwłaszcza tych służących podtrzymaniu życia. Były one w części przeznaczone do Eucharystii, w części na utrzymanie duchownych, Kościoła oraz dla ubogich. Ofiarowanie darów było wyrazem wewnętrznej postawy oddania siebie samego Chrystusowi i woli aktywnego włączenia się w ofiarę Chrystusa.

     W przynoszonych darach upatrywano „pierwocin stworzenia ” o czym pisał św. Ireneusz („Adversus haereses” IV, 18), a o samym przynoszeniu darów wspominają również: Tertulian, Cyprian, Hipolit i Augustyn.

     Od IV wieku praktyka przynoszenia darów stała się powszechna w całym Kościele . Oprócz chleba i wina przynoszono także: winogrona, oliwę, wosk, sery, masło, miód, kwiaty, jarzyny, ptaki i zwierzęta. Niekiedy również – zwłaszcza w wielkie święta czy wyjątkowe uroczystości – ofiarowywano również drogocenne przedmioty, zwykle naczynia liturgiczne. Od XI wieku najczęstszymi ofiarami zaczynają być datki pieniężne. Dary natomiast składane są tylko przy szczególnych okazjach takich jak msze papieskie, święcenia biskupa, pogrzeby, śluby, święta patronalne itp.. Ta praktyka zachowana jest do dnia dzisiejszego.

     Obrzęd przygotowania darów pozwalał uczestnikom liturgicznych wydarzeń przygotować „materię” Eucharystii, wskazywał na potrzebę dzielenia się z potrzebującymi i budził troskę oraz odpowiedzialność za wspólnotę Kościoła. Dzisiaj na początku liturgii eucharystycznej przynosi się do ołtarza dary, które staną się Ciałem i Krwią Chrystusową. Przepisy odnoszące się do materii chleba i wina są tradycyjne. Chleb ma być niekwaszony, a wino gronowe, do którego dodaje się nieco wody. Samo przygotowanie darów ofiarnych rozpoczyna się od przygotowania ołtarza, czyli stołu Pańskiego. Rozkłada się na nim korporał, puryfikaterz, kielich i mszał. Przyniesienie darów ofiarnych może być połączone z procesją. Dary złożone na ołtarzu oraz sam ołtarz można okadzać, by symbolicznie ukazać wzniesienie daru Kościoła i jego modlitwy przed oblicze Boga na podobieństwo dymu kadzielnego.

     Chociaż wierni nie przynoszą już własnego chleba i wina, przeznaczonych do liturgii, to jednak sam obrzęd przynoszenia darów zachowuje swoją moc i znaczenie duchowe. Obrzędy te przygotowują bowiem wiernych do współofiarowywania się z Chrystusem. W tym samym czasie mogą być zbierane dary i ofiary pieniężne na potrzeby wspólnoty Kościoła, w tym na utrzymanie oraz pomoc ubogim. Dar składany w liturgii symbolizuje samego ofiarodawcę. Jest bowiem cząstką jego trudu, „owocem pracy rąk ludzkich, który symbolizuje składanie siebie w ofierze Ojcu Niebieskiemu razem z Ofiarą Jego Syna. Lud wierny powierza i oddaje siebie Ojcu z zaufaniem, by w ten sposób połączyć się z Chrystusem i Jego Ofiarą dla uwielbienia Boga Ojca.

     Dzisiaj uczestnictwo w przygotowaniu darów powinno mobilizować nas też do „przynoszenia” niejako siebie w ofierze, do złożenia na ołtarzu naszej woli przemiany na lepsze, a co za tym idzie – do uznania najpierw własnej słabości i grzechu oraz potrzeby wzrastania w miłości i poprzez miłość.

 

85. CO OZNACZA OFIAROWANIE ?

     Dzisiaj słowo „ofiarowanie” jest raczej zastępowane zwrotem „przygotowanie darów”. Nie powinno przy tym zabraknąć naszych własnych darów ofiarnych, które ze sobą przynosimy i kładziemy wraz z hostią kapłanowi na patenę. To wyraża także modlitwa, którą kapłan odmawia po podniesieniu pateny z chlebem i kielicha z winem: „Przyjmij nas, Panie, stojących przed Tobą w duchu pokory i z sercem skruszonym; niech nasza ofiara tak się dzisiaj dokona przed Tobą, Panie Boże, aby się Tobie podobała”.

     Przez ofiarowanie chleba i wina wyłącza kapłan te dary od użytku codziennego i oddaje je Bogu, ażeby mogły być godną materią do przemienienia się w cia¬ło i krew Syna Bożego. Przez tę czynność ofiaruje ka¬płan serca i życie wiernych, albowiem pokarm i napój utrzymują nasze ziemskie życie. Dlatego to podczas Ofiarowania wszyscy obecni ofiarują Bogu na ołtarzu swoje myśli, uczucia, swoją duszę i ciało, oraz wyra¬żają w modlitwie gotowość złożenia Bogu na Jego żą¬danie swoich cierpień a nawet życia.

     Jeżeli chcemy się rzeczywiście dobrze przygotować na to, co będzie działo się w następnej części Mszy św., musimy połączyć przygotowanie darów ofiarnych z ofiarą z samych siebie. Spotkanie z Jezusem wyrasta z ofiary, z oddania Mu naszych serc. Jest to najlepsze przygotowanie na moment Przeistoczenia i do Komunii św. W prostocie i jedności serca wszystko powinno należeć do Boga, albowiem wszystko pochodzi od Niego. Każdy dar jest prezentem Boga, o ile nawet jest owocem ludzkiej pracy. My zaś możemy i powinniśmy wszystkie te dary z powrotem składać Bogu w ofierze.

     Dar ofiarny, będący złożeniem siebie samego w ofierze – jak w przypadku Jezusa – dokonuje się przez przygotowanie w wielu małych krokach i ofiarach codziennego życia. Stąd przygotowanie darów ofiarnych oznacza także przyniesienie z sobą na Mszę św. dzieł miłości, różnych ofiar i wyrzeczeń!

 

86. JAKĄ TAJEMNICĘ KRYJE W SOBIE PRZEISTOCZENIE ?

     Tajemnicy Eucharystii nie da się wyjaśnić za pomocą ludzkich słów. Jan Paweł II w encyklice „Ecclesia de Eucharystia” napisał. „Eucharystia jest mysterium fidei, tajemnicą, która przerasta nasze myśli i może być przyjęta tylko w wierze”. (EE15)

     Począwszy od Wieczernika aż po dziś, podczas każdej Mszy św. ma miejsce Tajemnica Przeistoczenia, którą św. Tomasz z Akwinu nazywał „cudem nad wszystkimi cudami”. Wedle nakazu Chrystusa kapłani mocą uzyskanej władzy święceń konsekrują (przemieniają) w niej za każdym razem chleb i wino w Ciało i Krew Pańską. Pod postaciami chleba i wina obecny jest w najprawdziwszy sposób sam nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus. Jest On obecny, jak uczy Kościół, „prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie”. (Sobór Trydencki: DS 1651; KKK 1374).

     Substancja to istota, byt konkretny, siła realna podtrzymująca przypadłości w ich istnieniu i działaniu. Zamiana substancjalna chleba i wina w Ciało i Krew dzieje się na zasadzie praw nadprzyrodzonych i w naturze jest niespotykana.

     Trzy określenia używane przez Kościół: „prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie” podkreślają realną obecności naszego Zbawiciela. To, co nazywamy nieraz chlebem i winem konsekrowanym, nie jest tylko symbolem, który przypomina nam o Chrystusie, lecz zasłoną zakrywającą Zbawiciela, obecnego pośród nas w absolutnie realny, prawdziwy sposób.

     Konsekrowana hostia i konsekrowane wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa. Istnieją zatem tylko widoczne dla nas postacie chleba i wina, substancjalnie jednak pod tymi znakami jest obecny cały Jezus Chrystus, Bóg i człowiek zmartwychwstały z Ciałem, Krwią, duszą i Bóstwem. Postacie chleba i wina mają nam przypominać tę niedostrzegalną dla naszych oczu obecność, będącą owocem niepojętej potęgi, miłości i pokory Boga - Człowieka.

     Cały Chrystus obecny jest zarówno pod postaciami chleba, jaki pod postaciami wina, a także cały utajony jest pod każdą ich nawet najmniejszą cząstką.

     Swoją wiarę w prawdziwą, rzeczywistą i substancjalną obecność Chrystusa w Eucharystii Kościół opiera przede wszystkim na Jego słowach, wypowiedzianych w czasie ustanowienia tego sakramentu. Jezus nie powiedział o chlebie: "oto symbol, oto przypomnienie mojej obecności", lecz: "Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje." (Mt 26,26). Aby nie było wątpliwości, o jakie Ciało chodzi, św. Łukasz uściślił: "To jest Ciało moje, które za was będzie wydane" (Łk 22,19). Nie chodzi zatem o jakieś pozorne ciało ani o jego symbol, lecz o to Ciało, które za kilka godzin po ustanowieniu Eucharystii miało być wydane na śmierć. Podobnie o prawdziwej swojej Krwi — a więc o tej, którą przelał w niedługim czasie po ustanowieniu Eucharystii — mówi Chrystus: "to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów." (Mt 26,28) Chrystus nie miał też na myśli żadnego symbolicznego swojego Ciała czy symbolicznej Krwi, kiedy zapowiedział ustanowienie przedziwnego Sakramentu swojej obecności. Powiedział: "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem." (J 6,55)

     Jak rozwiązać tajemnicę Boga ukrytego o Eucharystii? Czy jest to w obrębie ludzkich możliwości? przecież nawet współcześni Jezusowi odchodzili, gdyż nie rozumieli jego słów.

     Zaraz po przeistoczeniu kapłan ogłasza zebranym na Mszy: „Oto wielka tajemnica wiary!” Nigdy nie pojmiemy cudu, w którym uczestniczymy. Pochylając się nad tajemnicą Mszy świętej, musimy pamiętać, że nie rozwiązujemy religijnej zagadki i w związku z tym nigdy nie zawołamy triumfalnie: „Już wiem, o co tu chodzi!” Możemy jedynie odpowiedzieć: za św. Tomaszem: Pan mój i Bóg mój.

 

87. CZYM JEST KOMUNIA ŚW. ?

     Eucharystia jest także Ucztą Paschalną, Ucztą Komunii, jedności i miłości. Nie tylko sama Komunia jest ucztą, ale cała Msza św. jest Ofiarą uobecniającą się i składaną w formie uczty i w czasie uczty. Ołtarz, wokół którego Kościół gromadzi się podczas sprawowania Eucharystii, przedstawia dwa aspekty tego samego misterium, którym ołtarz ofiary i stół Pana. Komunia św. nie jest jakimś „dodatkiem” przyjmowanym przy okazji Mszy św. ale stanowi jej integralną część. Każde zaś przystąpienie do Komunii św. daje nam udział w ofierze Chrystusa i Kościoła. Wewnętrzny związek Komunii z Ofiarą Chrystusa i Kościoła wyraża znak, którym jest rozdzielenie Komunii z hostii konsekrowanych na danej Mszy św.

     Ze względu na wymowę znaku Komunia nabiera pełniejszego wyrazu, gdy jest przyjmowana pod obiema postaciami. Dzięki sakramentalnej obecności Chrystusa w każdej z obu postaci Komunia św. przyjmowana ze względów duszpasterskich tylko pod postacią chleba pozwala także otrzymać cały owoc łaski Eucharystii.

     Dzięki Komunii św. stajemy się nadprzyrodzoną jednością, wspólnotą wypływającą ze wspólnoty Osób Bożych. Aby rzeczywiście uczestniczyć w tych owocach Komunii, konieczne jest przystępowanie do Uczty Paschalnej w postawie jedności z Bogiem i z braćmi – w wolności od grzechu ciężkiego, w postawie pojednania i przebaczenia oraz w postawie czynnej miłości, zwłaszcza wobec braci potrzebujących, cierpiących i ubogich. Praktycznym wyrazem tej postawy jest m.in. znak pokoju przekazywany pomiędzy uczestnikami Mszy św.

     Należy pamiętać zawsze o wskazaniach Katechizmu: „Kto chce przyjmować Chrystusa w Komunii eucharystycznej, musi być w stanie łaski. Jeśli ktoś ma świadomość, że popełnił grzech śmiertelny, nie powinien przystępować do Eucharystii bez otrzymania uprzednio rozgrzeszenia w sakramencie pokuty” (KKK 1415)

 

88. CZYM JEST BŁOGOSŁAWIEŃSTWO I ROZESŁANIE ?

     Na koniec Mszy świętej udzielane jest przez kapłana błogosławieństwo wszystkim zebranym wiernym. W Piśmie Świętym błogosławiony to inaczej szczęśliwy a błogosławieństwo oznacza życzenie wszelkiego dobra, powinszowanie. W obecnych czasach zanika błogosławieństwo udzielane przez matkę albo ojca kiedy dziecko wychodziło z domu do szkoły lub pracy. Udzielane było przez rodzica po to, aby dziecko otoczone było opieka Bożą. Podobnie jest z błogosławieństwem na zakończenie Mszy świętej.

     Błogosławieństwo na zakończenie Mszy świętej może mieć dwojaką formę. Pierwsza zwykła – tą, którą zazwyczaj udziela Kapłan na zakończenie mszy świętej. Po pozdrowieniu Kapłana („Pan z wami”) może następować od razu formuła błogosławieństwa: „Niech was błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty.” Drugą formę – uroczystą może poprzedzać wezwanie: „Pochylcie wasze głowy na błogosławieństwo”. Po każdej z trzech części uroczystego błogosławieństwa, a także w przypadku odmawiania modlitwy nad ludem wierni po każdej z części odpowiadają „Amen”. Przy wypowiadaniu słów: „Niech was błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty” – Kapłan czyni znak Krzyża w kierunku wiernych. Podczas Mszy świętej sprawowanej przez Biskupa udzielane jest błogosławieństwo Apostolskie, zawierające inną formułę błogosławieństwa oraz odpowiedzi ludu. Biskup wykonuje nad wiernymi trzy znaki Krzyża, przy wypowiadaniu każdego z imion Osób Boskich. W szerszym znaczeniu błogosławieństwem są także: Modlitwa uwielbienia Boga, wysławianie Go za Jego dary, Modlitwa prośby o łaskawość, przychylność i hojność Boga dla osób i dzieł (inicjatyw człowieka). Popularnie mówimy wtedy, że prosimy o Boże błogosławieństwo.

     Mszę świętą kończą słowa Kapłana: „Idźcie w pokoju Chrystusa” i odpowiedź wiernych: „Bogu niech będą dzięki”. Jeśli podczas Eucharystii obecny jest Diakon, to on zwrócony do wiernych wypowiada formułę rozesłania. Następnie Kapłan na znak szacunku całuje ołtarz i kłania się w jego stronę wraz z ministrantami, po czym wszyscy przyklękają przed Najświętszym Sakramentem w tabernakulum i odchodzą do zakrystii. Słowa rozesłania są w pewien sposób posłaniem wiernych do swoich domów, aby tam przekazywali to, czym obdarował ich Bóg podczas Eucharystii.

 

89. O CZYM MÓWI NAM MODLITWA PAŃSKA ?

     Modlitwa Pańska jest modlitwą, której Pan Jezus nauczył swoich uczniów, czyli każdego z nas, kiedy Apostołowie prosili, aby nauczył ich się modlić. Modlitwa ta od początku zajmuje ważne miejsce w liturgii. Nie jest to modlitwa jedynie do mechanicznego powtarzania, ale zawiera w sobie bardzo głęboką treść, którą każdy chrześcijanin powinien nieustannie zgłębiać. Przyjrzyjmy się prośbom zawartym w Ojcze nasz nieco bliżej.

     Na początek warto przypomnieć fakt, obok którego nieraz przechodzimy obojętnie, że Jezus do Wszechmogącego, Niewidzialnego, pełnego Chwały Boga, Stwórcy Nieba i Ziemi każe nam zwracać się słowami Ojcze, wyrażającymi Jego wielką miłość i troskę o każdego z nas. Modlitwa Pańska zawiera siedem próśb, którymi zwracamy się do Najlepszego Boga. Słowami święć się Imię Twoje, wyrażamy pragnienie, abyśmy byli uświęcani przez Boga, tzn., żebyśmy stawali się do Niego coraz bardziej podobni, aby Bóg odnawiał w nas swój obraz i podobieństwo i aby one jaśniały przed światem.

     W drugiej prośbie przyjdź Królestwo Twoje wyrażamy pragnienie Królowania Ojca w naszym życiu, aby on był najważniejszy, ale także, wyrażamy tęsknotę za ostatecznym przyjściem Chrystusa na końcu czasu. Trzecia prośba bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi wyraża pragnienie, aby każdy chrześcijanin przy podejmowaniu wyborów kierował się Bożą wolą, aby nasze pragnienia były skierowane ku Bogu. Wyrażamy w ten sposób ufność, że Boża wola ma nam pomóc w dobrym życiu tu na ziemi i osiągnięciu szczęścia wiecznego w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj jest zarówno prośbą, aby Bóg wspomagał nas w naszych doczesnych potrzebach, abyśmy się o nie zbytnio nie troskali i nie stracili sprzed oczu tego co najważniejsze, jak i wyrażeniem zaufania, że Bóg o nas nie zapomina i okazją do wdzięczności za dary, które każdy z nas otrzymał.

     I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, to prośba wyrażająca nasze pragnienie i niezbędność Bożego Miłosierdzia jak i błaganie, aby Bóg swoją łaską pomógł nam być miłosiernymi i gotowymi do przebaczenia, abyśmy od Niego uczyli się kochać innych ludzi. Prośba szósta i nie wódź nas na pokuszenie to uznanie niewystarczalności naszych wysiłków w przemianie serca. Wyrażamy tutaj prawdę, że bez Bożej łaski, bez Bożego wsparcia nie możemy przeciwstawić się grzechowi, że aby oprzeć się pokusie potrzebujemy Bożej łaski. Ale nas zbaw ode Złego to ostania prośba wyrażająca ufność, że nasz Ojciec jest dobrem najwyższym, że jest on większy od każdego zła, od cierpienia, od śmierci, od grzechu i że może on i chce swoim dzieciom dać udział w zwycięstwie na wszelkim złem.

     Te refleksje na temat Modlitwy Pańskiej, to tylko namiastka tego, jak głęboka mądrość kryje się w tych kilku prostych słowach. Starajmy się tę wspaniałą modlitwę, której nauczył nas Jezus, coraz lepiej rozumieć, a będziemy odkrywali co to znaczy, że Bóg jest naszym Ojcem a my Jego dziećmi.

 

90. DLACZEGO EUCHARYSTIĘ NAZYWAMY SERCEM KOŚCIOŁA ?

     Spośród różnorakich określeń Eucharystii spotykamy takie, które w sposób szczególny wskazują na jej miejsce w Kościele. Zgromadzenie eucharystyczne ukazuje nam Eucharystię celebrowaną w zgromadzeniu wiernych, które jest widzialnym znakiem Kościoła. Najświętsza Ofiara uobecnia jedyną ofiarę Chrystusa Zbawiciela i włącza w nią ofiarę Kościoła. Święta i Boska Liturgia ukazuje, że celebrowanie tego sakramentu zajmuje centralne miejsce w całej liturgii Kościoła i jest jej najgłębszym wyrazem. Eucharystię nazywa się też rzeczami świętymi, co jest pierwotnym znaczeniem „świętych obcowania”, czyli „komunii świętych” (por. KKK 1328 – 1331).W czasach powstawania Składu Apostolskiego słowo: "świętych" wskazywało nie na ludzi, ale na Chleb i Wino, święte dary, na Chrystusa Eucharystycznego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, który uobecnia się w zgromadzeniu wierzących. Komunia święta to najgłębszy i centralny wymiar i zarazem fundament Kościoła. Kościół opiera się na Chrystusie paschalnym, który daje życie wierzącym, jednoczy i uświęca zgromadzonych wokół stołu Chleba i Wina uczniów. Sercem Kościoła jest Chrystus, nie, kto inny i nic innego. Chrystus, który się uobecnia rzeczywiście, choć w sposób dla nas tajemniczy (por. KKK 1357)

     W celebrowaniu tajemnicy Eucharystii spotykają się ludzie różnych ras, różnych języków, narodów i kultur. W taki sposób, Eucharystia przekracza wszelkie granice. W niej staje się widzialna jedność Kościoła, jako mistycznego Ciała Chrystusa. Św. Augustyn nazwał Eucharystię "sakramentem miłosierdzia, znakiem jedności i węzłem miłości”. Eucharystia jest pulsującym sercem Kościoła. Ona buduje Kościół, buduje, jako autentyczną wspólnotę Ludu Bożego, jako zgromadzenie wiernych naznaczone tym samym znamieniem jedności, która była udziałem apostołów i pierwszych uczniów Pana.

     Eucharystia jest źródłem i szczytem życia Kościoła naucza Sobór (por. KL 10). Kościół żyje Eucharystią, z niej czerpie duchowe energie do pełnienia swej misji. Ona daje mu siłę wzrostu, ona go jednoczy. Eucharystia jest sercem Kościoła. Sprawując tajemnicę Eucharystii nie tylko ponawiamy to, co Chrystus uczynił w wieczerniku, ale także wchodzimy w misterium Jego śmierci i zmartwychwstania. Stajemy się prawdziwie uczestnikami Triduum Sacrum i Nocy Paschalnej. W Eucharystii wszystko to jest sprawowane, wszystko się w niej dokonuje. Jest ona największym sakramentem Kościoła. Kościół sprawuje Eucharystię, a równocześnie Eucharystia tworzy Kościół.

     Katechizm Kościoła Katolickiego czerpiąc z dorobku soborowych konstytucji naucza, że “Eucharystia jest źródłem i szczytem całego życia chrześcijańskiego. Inne zaś sakramenty, tak jak wszystkie kościelne posługi i dzieła apostolstwa, wiążą się ze świętą Eucharystią i do niej zmierzają. W Najświętszej, bowiem Eucharystii zawiera się całe duchowe dobro Kościoła, a mianowicie Chrystus, nasza Pascha” (KKK 1324; por. KL 47; por. KK 11).

 

91. DLACZEGO ZOSTAŁ USTANOWIONY SAKRAMENT CHORYCH ?

     Kiedy składamy sobie życzenia z okazji świąt i imienin, na pierwsze miejsce wysuwamy zdrowie. Stanowi ono bowiem dla człowieka jeden z największych skarbów. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że choroba, a także choroba śmiertelna, są nieuniknionym wydarzeniem w życiu każdego człowieka. Choroba, zwłaszcza poważna, jest ciężkim doświadczeniem, ale może być i owocnym. Choroba bowiem może prowadzić do niepokoju i zamknięcia w sobie, czasem nawet do rozpaczy i buntu przeciw Bogu, ale może też być drogą do większej dojrzałości duchowej, pobudzać do szukania Pana Boga, powrotu, a nawet przylgnięcia do Niego.

     Cierpienie i choroba, które są skutkiem grzechu pierworodnego oraz grzechów osobistych, są dla człowieka odczuwalnym ograniczeniem i słabością. Z Ewangelii wiemy, że wobec tych ludzkich ograniczeń Chrystus nie przechodził obojętnie. Nie tylko wyrażał współczucie, ale też leczył chorych, którzy stawali na Jego drodze. Tymi zachowaniami dawał ludziom znak o nadejściu ogłoszonego przez siebie królestwa Bożego, którego ostatecznym owocem będzie zwycięstwo nad grzechem, cierpieniem i śmiercią. Chrystus solidaryzując się z ludzkim cierpieniem i samą śmiercią, nadał im przez swoją mękę i śmierć na krzyżu nowe znaczenie: każdy człowiek, który w swoim cierpieniu potrafi zjednoczyć się i upodobnić do Niego, będzie miał udział w Jego chwale - zmartwychwstaniu (Kompendium 314). Troska Chrystusa o chorych nie skończyła się z chwilą Jego wniebowstąpienia. Jej sprawowanie powierzył Kościołowi, który modli się za nich, a w służbie wierzących niesie im konkretną pomoc. Chrystus zostawił też Kościołowi specjalny sakrament: sakrament chorych, którego sens tak wyjaśnia święty Jakub: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana" (Jk 5, 14).

     Co prawda najczęściej używa się określenia „sakrament chorych”, ale mówimy też o nim czasami: „ostatnie namaszczenie", wskazując na nieuniknioną i bliską śmierć. Czasem zdarza się, że niektóre osoby – nie znając w pełni znaczenia tej posługi - prośbę o sakrament namaszczenia chorych odsuwają na ostatnią chwilę, gdy chory jest już nieprzytomny, bowiem nie chcą pogłębiać jego złego samopoczucia. Dlatego zastanowimy się nad istotą i celem namaszczenia chorych.

 

92. JAK PRZEDSTAWIA SIĘ PROBLEM CHOROBY I CIERPIENIA W ŻYCIU LUDZKIM ?

     Ludzkość już od niepamiętnych czasów zadawała sobie dręczące ją pytanie wokół choroby i cierpienia, które dotyka w człowieku zarówno sfery fizycznej jak i duchowej. Każdy człowiek bez względu na jego światopogląd czy wyznanie religijne prędzej czy później musi stanąć wobec tajemnicy cierpienia, zadając sobie pytanie towarzyszące zbolałej ludzkości od zarania jej dziejów: Dlaczego się cierpi? Dlaczego istnieje ból? Dlaczego Bóg godzi się na cierpienie człowieka? Człowiek wszystkich kultur i wszystkich religii od zawsze usiłował odpowiedzieć sobie na to pytanie, które nigdy tak do końca nie zostanie wyczerpane ani wyjaśnione.

     Niektórzy twierdzą, iż ból istnieje, dlatego że ostrzega nas o niebezpieczeństwie zagrażającym naszemu ciału. Wystarczy pomyśleć o niebezpieczeństwie, jakie zagrażałoby nam gdybyśmy nie czuli ognia, który nas pali, czy gorączki, która ciągle wzrasta. Z fizycznego punktu widzenia niewątpliwie ból odgrywa rolę pozytywną, ponieważ spełnia określoną funkcję informującą nas o tym, że istnieje coś, co zagraża naszemu ciału, które pragniemy zachować nienaruszone i zdrowe.

     Inni, aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego się cierpi stwierdzają, że ból spełnia w naszym życiu rolę wychowawczą, ponieważ to, co nam zadaje cierpienie jednocześnie nas formuje i umacnia w byciu człowiekiem. Teza ta sprawdza się w życiu wielu ludzi, którzy mogliby potwierdzić jej prawdziwość, bo wszystkie przeciwności życiowe hartują naszego ducha, ćwicząc siłę naszej woli w cnocie cierpliwości i wytrwałości. Wielu ludzi mogłoby potwierdzić z własnego doświadczenia, iż wszelkie niepowodzenia i porażki życiowe spełniają jak najbardziej rolę wychowawczą, dlatego że człowiek, aby osiągnąć upragniony cel musi przejść drogę cierpienia, którą wielki mistyk chrześcijański Święty Jan od Krzyża nazywa ciemną nocą wiary. Innymi słowy, pewna doza cierpienia jest człowiekowi potrzebna, aby najpierw zrozumiał siebie, potem otaczający go świat i w końcu ludzi, którzy w nim żyją i cierpią.

     Na potwierdzenie tezy, iż cierpienie wychowuje do bycia prawdziwym człowiekiem, wystarczyłoby przytoczyć przykłady wielu osób, które w wątłym i przepełnionym cierpieniem ciele stały się gigantami duchowymi. Do takich gigantów moglibyśmy zaliczyć Świętego Ojca Pio, słynnego włoskiego stygmatyka z San Giovanni Rotondo, który przez pięćdziesiąt lat odczuwał dojmujący ból z powodu otrzymanych stygmatów, otwartych ran, z których nieustannie sączyła się krew. Pan Jezus poprzez jego posługę uratował i zbawił niezmierzoną rzeszę wiernych z całego świata, którzy co roku w liczbie siedmiu milionów udają się do San Giovanni Rotondo, aby oddać hołd wielkiemu świętemu, w którego ciele Chrystus żył i cierpiał za nasze grzechy i niewierności. Z kolei słynny pisarz i teolog Giovanni Papini pewnego dnia wyznał: „Gdybym cierpiał w młodości tak jak cierpię w starości to z pewnością stałbym się prawdziwym geniuszem”.

     Szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego cierpimy, dochodzimy do trzeciej możliwości. Niektórzy, bowiem twierdzą, iż cierpienie istnieje po to, aby człowiek pod jej wpływem stał się lepszy. Często cierpienie jest siedliskiem miłosierdzia, bo stwarza pomost zrozumienia między ludźmi. Nasz wielki rodak Jan Paweł II w swojej Encyklice „Salvifici doloris” stwierdza, iż „cierpienie istnieje na świecie po to, aby wyzwolić miłość i pozwolić narodzić się uczynkom miłości wobec bliźniego”. Bardzo szybko zdajemy sobie sprawę, czy dana osoba, z którą się spotykamy cierpiała czy też nie.

     Ten, kto nie cierpiał na ogół jest mniej wrażliwy, twardy i obojętny na los innych. Ten, kto doświadczył cierpienia potrafi zrozumieć drugiego człowieka, przeprosić i współczuć. Ten, kto płakał potrafi otrzeć łzy z oczu innych, ponieważ cierpienie uczyniło go bardziej ludzkim. Zakończmy naszą katechezę modlitwą do Zbawiciela: „Panie Jezu, daj mi silną wiarę w to, że Twoja krew jest lekarstwem, które może uzdrowić moje cierpienie. Pragnę, Panie, zanurzyć się w Twojej Męce i prosić Cię o łaskę uzdrowienia, bo jestem chory na duszy i ciele”. Amen

 

93. DLACZEGO CHRYSTUSA NAZYWAMY LEKARZEM DUSZY I CIAŁA ?

     Ewangelia mówi nam, że Bóg stoi po stronie życia, ukazuje Jezusa jako wielkiego Uzdrowiciela, który walczy z ludzką niemocą i zwycięża ją. W uzdrawianiu chorych przez Jezusa widzi znak, że nadchodzi Królestwo Boże, a jego nadejście oznacza zbawienie całego człowieka, z duszą i ciałem.

     Uzdrowienia, których dokonywał Jezus zapowiadały uzdrowienie bardziej radykalne: zwycięstwo nad grzechem i śmiercią przez Jego Paschę. Chrystus solidaryzując się z ludzkim cierpieniem i samą śmiercią, nadał im przez swoją mękę i śmierć na krzyżu nowe znaczenie: każdy człowiek, który w swoim cierpieniu potrafi zjednoczyć się i upodobnić do Niego, będzie miał udział w Jego chwale – zmartwychwstaniu.

     Niekiedy trzeba się naprawdę rozchorować, żeby doświadczyć, że zdrowi czy chorzy najbardziej potrzebujemy jednego: Boga. Poza Nim nie żyjemy. Dlatego chorzy i grzesznicy mają pewien wyjątkowy instynkt tego co najistotniejsze. Na kartach Nowego Testamentu możemy bez trudu zauważyć, że właśnie chorzy szukali bliskości Jezusa – mówi o tym chociażby Ewangelista Łukasz: „Każdy starał się Go dotknąć, bo moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich” (Łk 6,19).

     Jak widzimy Chrystus swoim uzdrawiającym działaniem obejmuje nie tylko ciało chorego ale tak samo i duszę. Obie te rzeczywistości pochodzą od Boga i są bardzo ważne dla dążącego do zbawienia człowieka. Dla normalnego funkcjonowania człowiek potrzebuje nie tylko sprawnego ciała ale jeszcze bardziej zdrowej, pełnej optymizmu i Bożej nadziei duszy. Jezus swoim uzdrawiającym działaniem obejmuje całego człowieka bo dusza i ciało są sobie dane dla tworzenia jednego człowieka – stworzonego na obraz i podobieństwo Boże.

 

94. JAK PRZEŻYWANA BYŁA CHOROBA W STARYM TESTAMENCIE ?

     Rozpoczynając katechezy o sakramencie namaszczenia chorych, nie można zapomnieć o odniesieniu się do przeżywania choroby w Starym Testamencie. Choroba od najdawniejszych czasów stanowiła dla człowieka problem. Szukanie rozwiązań tego problemu zależy od tego w jakiej kulturze dany człowiek żył i od jego sposobu patrzenia na świat. W kulturze starożytnego wschodu, choroba traktowana była jako kara, którą sprowadzały złe duchy, albo zsyłali bogowie zagniewani z powodu pewnych wykroczeń przy składaniu ofiar. Aby odzyskać zdrowie uprawiano egzorcyzmy mające spowodować wyrzucenie złych demonów. Usiłowano zjednać sobie też przychylność bogów przez modlitwy i ofiary przebłagalne. Wiele z tych praktyk zachowało się dzięki literaturze babilońskiej. Tak więc tzw. medycyną zajmowali się wyłącznie kapłani, a sama sztuka leczenia po części była bardzo bliska magii. Dopiero starożytni Grecy rozwinęli medycynę jako dyscyplinę poznawczą.

     Objawienie biblijne pomija aspekt naukowy tego problemu. Zajmuje się ono wyłącznym znaczeniem religijnym choroby i uleczenia tzw. funkcją, jaką mają one do spełnienia w Bożych planach zbawienia.

     Choroba w Starym Testamencie rozumiana jest jako stan słabości i ułomności (Ps. 38, 11). Psalmy opisują objawy zewnętrzne choroby jako: plamy na skórze, rany, złamania, gorączkę, dreszcze. Bliższe określanie chorób jest bardzo niewyraźne. Znaczenie choroby dla człowieka religijnego leży gdzie indziej. W świecie, który zależy od Boga choroba nie stanowi wyjątku. Przez chorobę Bóg wymierza człowiekowi ciosy (Wj 4, 6: Jb 16, 12 nn.) W księgach Starego testamentu można się dopatrzeć w chorobie interwencji istot wyższych od człowieka np. Szatana (Jb 2, 7). W judaizmie, szczególnie po niewoli babilońskiej, w chorobie upatrywać można działanie demonów oraz złych duchów. Choroba pozwala dostrzec ich wpływ na świat i życie człowieka. Nasuwa się myśl, że sens religijny istnienia człowieka ustanawia związek między chorobą a grzechem. Bóg stworzył człowieka aby ten był na świecie szczęśliwy (por. Rdz 2). Choroba która spada na człowieka stoi w sprzeczności z tymi zamiarami Boga. Choroba znalazła się na świecie jako następstwo grzechu (Rdz 3, 16 – 19). Jest ona jednym ze znaków zagniewania Boga na grzeszny świat. Choroba ma wyczulić człowieka na grzech. W Psalmach błagalnych prośba o uleczenie połączona jest z wyznaniem grzechów (Ps 38, 2 -6; 39, 9 – 12; 107, 17). Jednak należy zadać sobie pytanie czy każda choroba jest spowodowana grzechami osoby, która musi ją znosić? W Starym Testamencie znajdujemy odpowiedz nie do końca zadowalającą mówiącą o zasadzie odpowiedzialności zbiorowej (por. J 9, 2). Jednak odpowiedzi na to pytanie są dwie. Jedna kiedy choroba dotyka osobę sprawiedliwą jak Hiob albo Tobiasz może ona być traktowana jako doświadczenie opatrznościowe, mające na celu wypróbowanie ich wierności Bogu (Tob 12, 13). W przypadku zaś Tego, w pełnym znaczeniu Sprawiedliwego cierpiącego Sługi Jahwe, choroba posiada wartość ekspiacji za winy grzeszników (Iz 53, 4 n). Pomocy w chorobie należy przede wszystkim szukać u Boga, ponieważ On jest Panem życia. To Bóg zsyła choroby i leczy z nich.

     Zupełnie inny obraz choroby przedstawia nam Nowy Testament, w którym Jezus Chrystus jest Tym, który uczestniczy w cierpieniach ludzkości, po to by ostatecznie zatriumfować nad złem, które gnębi świat .

 

95. CO O CIERPIENIU MÓWI KSIĘGA HIOBA ?

     Księga Hioba przedstawia postać najwybitniejszego człowieka spośród wszystkich ludzi Wschodu; męża sprawiedliwego, prawego, bogobojnego i unikającego zła. Główny bohater miał siedmiu synów i trzy córki. Majętność jego stanowiło siedem tysięcy owiec, trzy tysiące wielbłądów, pięćset jarzm wołów, pięćset oślic oraz wielka liczba służby. Jednak Bóg zgodził się, aby Szatan doświadczył Hioba.

     Hiob zatem stracił kolejno majątek, dzieci oraz własne zdrowie. Stał się trędowaty, czyli nieczysty dla całego społeczeństwa. Na wieść o nieszczęściu, jakie dotknęło Hioba, odwiedzają go trzej przyjaciele. Między przyjaciółmi a Hiobem nawiązuje się dyskusja, która skupia się wokół twierdzenia, że cierpienie jest karą za grzechy. Przyjaciele Hioba są przekonani, że kara nie spadła na niego bez przyczyny, że musiał dopuścić się on jakiejś nieprawości, jakiegoś zła, za które teraz odbiera należną mu karę. Hiob jednak jest do tego stopnia przekonany o swojej sprawiedliwości, że wzywa Boga na sąd. W końcu przemawia Bóg, który uświadamia Hiobowi jego małość i niewiedzę, jego brak znajomości spraw Bożych, ale też i ziemskich. Hiob zaś mówi: Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić. Kto przesłania zamiar nierozumnie? O rzeczach wzniosłych mówiłem. To zbyt cudowne. Ja nie rozumiem. Posłuchaj, proszę. Pozwól mi mówić! Chcę spytać. Racz odpowiedzieć! Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem, stąd odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele. Hiob uznaje w ten sposób swoją niewiedzę i zarazem Wszechmoc Boga.

     Problemy, które został ukazany w Księdze Hioba są aktualne i dziś. Księga ta jednak nie daje nam wcale prostych odpowiedzi, którymi moglibyśmy się zadowolić. Wiele kwestii pozostawia niewyjaśnionych. Podpowiada nam jednak, że w cierpieniu najwłaściwszą, ale wcale nie prostą drogą, jest droga zaufania Bogu i uznania, że wie on lepiej niż człowiek i że Bóg pragnie zawsze dobra. Po długiej wewnętrznej walce i dyskusjach taką postawę przyjmuje Hiob, który za to zostaje przez Boga wynagrodzony. Księga Hioba pozostawia jednak niepełny obraz stosunku Boga do cierpienia. Aby dopełnić ten obraz trzeba sięgnąć do Nowego Testamentu, do nauki Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który sam nigdy grzechu nie popełnił, a jednak zginął jak morderca. Pięknie tą prawdę oddaje hymn z Listu św. Pawła Apostoła do Filipian: Jezus Chrystus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca.

     Niech te słowa w chwilach trudnych, pełnych niezrozumienia i beznadziei będą dla nas źródłem nadziei.

 

96. JAKIE ZNACZENIE MA WSPÓŁCZUCIE JEZUSA WOBEC CHORYCH I CIERPIĄCYCH ?

     W swej mesjańskiej działalności wśród Izraela, Chrystus przybliżał się nieustannie do świata ludzkiego cierpienia. „Przeszedł... dobrze czyniąc”- a czyny te odnosiły się przede wszystkim do cierpiących i oczekujących pomocy. Uzdrawiał chorych, pocieszał strapionych, karmił głodnych, wyzwalał ludzi od głuchoty, ślepoty, trądu, opętania i różnych kalectw, trzykrotnie przywrócił umarłego do życia. Był wrażliwy na każde ludzkie cierpienie, zarówno cierpienie ciała, jak duszy [Salvifici doloris 16]

     Jezus Chrystus przyszedł na świat nie po to, żeby go potępić, ale po to, żeby świat został przez Niego zbawiony. To dzieło Jezus wypełniał objawiając ludziom wolę swego Ojca słowami i czynami. Wśród tych czynów można wyróżnić wiele uzdrowień. Jezus nie był obojętny na ludzkie cierpienie i to współczucie było wyrazem Miłości, którą Jezus okazywał ludziom nierzadko odrzuconym przez innych ludzi. Ludzie odrzucali trędowatych, Jezus uzdrawiał. Ludzie w obliczu cierpienia i choroby tracili nadzieję, Jezus im ją przywracał. Pokazywał tym, że to, co dla ludzi jest niemożliwe, dla Boga nie stanowi żadnego problemu. W sposób szczególny zostało to podkreślone przez różne wskrzeszenia.

     Kiedy mówimy, że Chrystus swym posłannictwem dotyka zła u samych jego korzeni — mamy na myśli nie tylko zło i cierpienie ostateczne, pozadoczesne („aby człowiek nie zginął, ale miał życie wieczne”), ale także — przynajmniej pośrednio — zło i cierpienie w jego wymiarze doczesnym i historycznym [Salvifici doloris 15].

     Współczucie Jezusa wobec chorych i cierpiących pokazuje, że nasze doczesne, ziemskie życie również należy otaczać szacunkiem i starać się o jego jak najwyższy poziom. Nie można na cierpienie patrzeć jednostronnie – jako na karę za grzechy, którą trzeba ponieść dla własnego zbawienia. Oczywiście ludzkie cierpienie ma znaczenie zbawcze, ale nie może być ono równoznaczne z pogardą dla życia ziemskiego i brakiem szacunku o własne zdrowie i życie biologiczne.

     Jezus uczy nas, że wobec ludzkiego cierpienia nie można przechodzić obojętnie oraz że należy troszczyć się o zdrowie własne i innych ludzi. Szpitale, domy opieki, hospicja i inne instytucje zajmujące się ludźmi cierpiącymi nie zastąpią osobistej relacji człowieka do człowieka. Nawet w obliczu cierpienia niemożliwego do pokonania – np. terminalna faza choroby nowotworowej – bliskość i współczucie drugiego człowieka czyni to cierpienie lżejszym. Inaczej cierpi się w samotności i zapomnieniu przez wszystkich, a inaczej cierpi się będąc trzymanym za rękę, nawet jeśli skończyły się wszystkie inne formy pomocy.

 

97. Jakie przesłanie niesie ze sobą nakaz Jezusa wobec Apostołów: "Uzdrawiajcie chorych"?

     "Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!" (Mt 10, 7-8) . Taki nakaz skierowany do apostołów czytamy w Ewangelii Mateusza. W tych słowach i innych opisach tego posłania uczniowie Chrystusa zostali wezwani do pójścia za Nim, do głoszenia Ewangelii całemu światu, do dźwigania krzyża. Idąc za Chrystusem zyskali nowe spojrzenie na chorobę i chorych. Jezus wprowadził ich w swoje ubogie i poświęcone służbie życie oraz dał im udział we własnym posłaniu niesienia współczucia i uzdrawiania /por. KKK 1506/.

     Chrystus polecił apostołom troszczyć się w specjalny sposób o ludzi chorych i wyposażył ich we władzę uzdrawiania. W Ewangelii św. Marka czytamy : „Oni więc wyszli i nawoływali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali” /Mk 6, 12 – 13/. Przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystus ukazał apostołom i wierzącym w Niego nowy sens życia, cierpienia i śmierci. W ponowieniu nakazu uzdrawiania chorych Zmartwychwstały Pan kieruje wezwanie: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! /.../Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą /.../ Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie." (Mk 16, 15-18). Kościół kierując się owym wezwaniem skierowanym do uczniów kontynuuje to zadanie i stara się je wypełniać przez opiekę, jaką otacza chorych oraz przez modlitwę wstawienniczą, przez którą łączy się z nimi /KKK1509/.

     Duch Św. udziela niektórym specjalnego charyzmatu uzdrawiania, by ukazać moc łaski Zmartwychwstałego, stąd obecna jest we wspólnocie Kościoła piękna i bogata praktyka modlitw o uzdrowienie, czy uwolnienie. Czasem jednak najbardziej intensywne modlitwy nie przynoszą jednak spodziewanego uwolnienia od cierpienia i choroby. Posłuszeństwo wobec woli Pana i zrozumienie takiej sytuacji znajdujemy w listach św. Pawła, który usłyszał od Jezusa: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9), a cierpienia, jakich doświadcza, mają sens, bo dopełniają braki udręk Chrystusowych dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (por. Kol 1,24 ; por. KKK 1508).

     Wzorując się na przykładzie Jezusa Chrystusa i spełniając Jego nakaz "Uzdrawiajcie chorych, którzy tam są i mówcie im: Przybliżyło się do was Królestwo Boże" (Łk 10, 9), Kościół kontynuuje czynną pomoc cierpiącym. Wyrazem tej posługi jest też różnoraka działalność duszpasterstwa chorych stanowiąca ważną część posługi Kościoła. W świadczeniu miłosierdzia chorym duszpasterze, kapelani szpitalni, współdziałają i zabiegają o współpracę z lekarzami, pielęgniarkami, położnymi, rehabilitantami, terapeutami, ratownikami medycznymi, opiekunami i sanitariuszami. Ich oddziaływanie duszpasterskie w szpitalach, zakładach leczniczych i domach opieki obejmuje każdego chorego, niezależnie od jego wieku, zajmowanego stanowiska, przekonań politycznych i religijnych, a także personel medyczny oraz rodziny pacjentów i pensjonariuszy.

 

98. JAK WYGLĄDAŁ OBRZĘD PRZEZNACZONY DLA CHORYCH W CZASACH APOSTOLSKICH ?

     W dzisiejszej katechezie dotyczącej obrzędu namaszczenia chorych w czasach apostolskich należałoby zaakcentować jedną zasadniczą prawdę: Jezus Chrystus, Syn Boży, nie szukał absolutnie cierpienia i wcale nie chciał za nim podążać, wręcz przeciwnie obawiał się go, czuł przed nim ogromny lęk aż po same granice największego smutku i udręki (Łk 22, 44). Prawdę tę dobitnie przypominają ostatnie godziny Jego ziemskiego życia. Całe swoje ziemskie życie Pan Jezus poświecił głównie na zwalczanie wszelkiej formy zła i cierpienia, jakie dotykają ludzi. W Ewangelii nie znajduje się żaden ślad cierpiętnictwa, jakoby Chrystus pochwalał czy szukał cierpienia. Człowiek w zamiarach Boga nie został powołany do cierpienia, ale do radości, pokoju i szczęścia.

     W Nowym Testamencie nie ma opisu ustanowienia przez Chrystusa namaszczenia chorych, ale Ewangelia je zapowiada, wspominając, że Apostołowie „wielu chorych namaszczali olejem” (Mk 6,13). Najcenniejszym źródłem informującym nas o obrzędzie namaszczenia chorych w czasach apostolskich jest list świętego Jakuba Apostoła, który w tymże liście poleca święte namaszczenie wiernym i ogłasza je, jako istniejące w Kościele: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone” (Jk 5,14-15).

     Zalecenie św. Jakuba było powszechnie wypełniane w pierwotnym Kościele, natomiast autorzy wczesnego chrześcijaństwa stosunkowo rzadko mówią o namaszczeniu chorych, gdyż było ono oczywistą praktyką stosowaną od czasów apostolskich. Przypominają jednak, że jest ono prawdziwym sakramentem, a więc jest znakiem łaski, ale też, że umacnia chorego, uzdrawia duszę i może posłużyć do uzdrowienia ciała. Udzielano go wszystkim cierpiącym na różne dolegliwości. Na przykład święty Augustyn zalecał, aby udzielać go także chorym, którzy o własnych siłach mogli przyjść do kościoła a więc nie dopiero w ostatnich chwilach życia!

     Nazwa „sakrament umierających” lub „ostatnie namaszczenie” przyjęła się dopiero w średniowieczu. Jak zalecał sobór florencki nakazywano udzielać go przede wszystkim w niebezpieczeństwie śmierci. Odtąd o ten sakrament prosiły zazwyczaj osoby duchowne albo świeccy z wyższych sfer. Lud stronił od namaszczenia a nawet lękał się go. Uważano powszechnie, że po tym sakramencie niechybnie nastąpi śmierć. Niestety z takim podejściem można spotkać się jeszcze do dziś w niektórych środowiskach.

     Święty Paweł zwykł zachęcać pierwszych wyznawców Chrystusa: „Cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z przyszłą chwałą, która ma się w nas objawić” (2 Kor 4, 17).

     Zakończmy naszą dzisiejszą katechezę modlitwą: „Panie Jezu, który złożyłeś w ofierze samego siebie za moje grzechy i niewierności. Wzbudź w moim sercu ducha ofiary i wyrzeczenia, abym naśladując Ciebie doszedł kiedyś do wiecznej nagrody w niebie”. Amen.

 

99. DLACZEGO JEZUS SZCZEGÓLNĄ OPIEKĄ OTACZAŁ LUDZI CHORYCH ?

     Pan Jezus ukochał wszystkich ludzi, ale szczególnie wyróżnił chorych. Na stronach Ewangelii opisane są spotkania Jezusa z ludźmi cierpiącymi na różne choroby. Św. Mateusz pisze, że „obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono, więc do niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a on ich uzdrawiał” (Mt 4,23-25)

     Chrystus litował się nad cierpieniem, niezależnie od jego pochodzenia. Postawa służby potrzebującym jest charakterystyczna dla całego ziemskiego życia Pana Jezusa. Mówił, że zdrowi nie potrzebują lekarza, a On przychodzi do chorych. Potwierdza to słowami proroka Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie, abym uciśnionych odsyłał wolnych.” (Łk 4,18-19)

     Chrystus tak bardzo współczuje cierpiącym, że utożsamia się z nimi: „byłem chorym, a odwiedziliście Mnie” (Mt 25,36). Uczył, że cierpienia i choroby nie należy postrzegać, jako kary bożej. Ukazywał, że każdy ma obowiązek gorliwie walczyć z wszelką chorobą i troszczyć się o zdrowie swoje i innych ludzi by móc w społeczności ludzkiej pełnić swoje obowiązki. Wyjaśniał to Papież Jan Paweł II podczas spotkania z chorymi w szpitalu dziecięcym w Olsztynie w 1991 roku: „Cierpienie nie jest karą za grzechy ani nie jest odpowiedzią Boga na zło człowieka. Można je zrozumieć tylko i wyłącznie w świetle Bożej miłości, która jest ostatecznym sensem wszystkiego, co na tym świecie istnieje”. A ks. Józef Tischner napisał, że choroba jest niczym innym, jak jedynie przewrotnym wynalazkiem szatana, „którego celem ma być zabijanie miłości do życia”.

     Opisując szczególną troskę i posłannictwo Chrystusa wobec chorych, można zauważyć, że Jezus przebywał z nimi i uzdrawiał a przede wszystkim dawał ludziom zdrowym wzór jak powinni traktować potrzebujących. Jezus uczy miłości do bliźniego. Jest to miłość „otwartych oczu”, gdzie człowiek dostrzega każdego potrzebującego kształtując swój stosunek do drugiego człowieka mając na względzie jego dobro.

     Chrystus odnosi się do cierpiących i chorych w perspektywie dzieła zbawienia, dla dokonania, którego został posłany. Przed uzdrowieniem wymaga od nich głębokiej wiary. Uzdrowienia ciała stanowią część Jego zbawczego dzieła i jednocześnie są znakami wielkiego duchowego uzdrowienia, które przynosi ludzkości. Ten wyższy cel staje się oczywisty, kiedy paralitykowi przyprowadzonemu do Niego, w pierwszym rzędzie odpuszcza grzechy.

     Jezus chce nam uświadomić, że ból sam z siebie nie zbawia, nie odkupuje. Tylko choroba przeżywana w wierze, w nadziei i w miłości do Boga, w zjednoczeniu z Chrystusem oczyszcza. Przez swą mękę na krzyżu Chrystus wyniósł ludzkie cierpienie na poziom dzieła zbawczego i ukazał chorobę, jako doświadczenie „Bożego nawiedzenia”, dane po to, ażeby wyzwalało dobro i rodziło uczynki miłości bliźniego.

 

100. KTO MOŻE UDZIELAĆ SAKRAMENTU NAMASZCZENIA CHORYCH ?

     Pan Jezus otaczał chorych specjalną troską. Odwiedzał ich i podnosił na duchu. Apostołom polecił troszczyć się o ludzi chorych i wyposażył ich we władzę uzdrawiania. Zbawiciel posyłał swoich uczniów, aby głosili Ewangelię, wyrzucali złe duchy, namaszczali olejem chorych i uzdrawiali (MK 6,12-13). Również po swoim zmartwychwstaniu Jezus zapowiada, że Jego uczniowie nadal będą nieść pomoc w cierpieniu, gdyż „W Imię Moje (...) na chorych będą kłaść ręce, a ci odzyskają zdrowie” (Mk 16,17-18). Podstawą biblijną sakramentu namaszczenia chorych jest List świętego Jakuba, gdzie czytamy: „Jest ktoś chory między wami, niech wezwie kapłanów Kościoła. Niech się nad nim modlą i namaszczą go olejem w imię Pana. Modlitwa płynąca z wiary zbawi chorego. Podniesie go Pan, a gdyby był w grzechach, będą mu odpuszczone” (Jk 5,14-15)

     Kodeks prawa kanonicznego podaje, że sakramentu namaszczenia chorych ważnie udziela każdy kapłan i tylko kapłan (kan. 1003 § 1), zwłaszcza ten, któremu zlecono duszpasterstwo i pasterskie posługiwanie wiernym. Zwyczajnie tę posługę sakramentalną mogą spełniać biskupi, proboszczowie i wikariusze parafialni, kapelani szpitali i innych placówek. Należy dodać, że jest to funkcja specjalnie powierzona proboszczowi danej parafii (kan. 530 n. 3), bowiem on i kapłani, którym zlecono opiekę nad chorymi mają kanoniczny obowiązek odwiedzania chorych ze szczególną troską oraz wspierania ich z miłością. Takie pasterskie działanie służy pogłębieniu wiary i obudzeniu nadziei na przyjęcie mocy od Chrystusa cierpiącego i zmartwychwstałego. Kapłan na znak gotowości służenia chorym i osobom, które nagle znalazły się w niebezpieczeństwie utraty życia może nosić ze sobą poświęcony olej, aby w razie konieczności mógł udzielić sakramentu namaszczenia (kan. 1003§3). Posługa kapłana wobec osób chorych nie ogranicza się tylko do namaszczenia świętym olejem i wypowiedzenia przepisanych modlitw Kościoła. Kapłan troszczy się o należytą dyspozycję wewnętrzną chorego do owocnego przyjęcia tego sakramentu i obudzenia osobistej intencji przyjęcia daru sakramentu namaszczenia.

 

101. W JAKI SPOSÓB UDZIELA SIĘ SAKRAMENTU CHORYCH ?

     Tak jak wszystkie sakramenty – namaszczenie chorych jest celebracją liturgiczną i wspólnotową, o czym naucza Sobór watykański II /KL27/.. Tak więc niezależnie od tego, czy jest udzielane w rodzinie, w szpitalu, czy Kościele, jednemu choremu, czy całej grupie chorych – najbardziej odpowiednią jest celebracja tego sakramentu podczas Eucharystii. Jeśli okoliczności tego wymagają, powinna być poprzedzona sakramentem pokuty, a po jego przyjęciu , zwieńczona Komunią Św. /por. KKK 1517/.

     Kongregacja Kultu Bożego dekretem z dnia 7 grudnia 1972 roku ogłosiła nowy rytuał namaszczenia chorych. Rytuał ten podaje, że: sakramentu namaszczenia chorych udziela się poza lub w czasie Mszy św., a więc w Kościele lub w domu, indywidualnie lub zbiorowo, np. w czasie parafialnych dni i nabożeństw dla chorych. Namaszcza się tych wiernych, których życie jest zagrożone z powodu choroby lub podeszłego wieku. Sakrament ten można powtórzyć pamiętając, że jak wszystkie sakramenty i ten, są przeznaczone dla żyjących.

     Zwykły obrzęd namaszczenia chorych składa się z obrzędów wstępnych, czytania Słowa Bożego, litanii za chorego, włożenia rąk, modlitwy dziękczynnej nad olejem, świętego namaszczenia, modlitwy po namaszczeniu, obrzędów zakończenia i błogosławieństwa. Jeżeli odbywa się w domu chorego wszyscy bliscy powinni wziąć w nim udział. Istotnym obrzędem sakramentalnym jest namaszczenie poświęconym olejem. Kapłan namaszcza wówczas czoło i dłonie chorego, robiąc znak krzyża i mówiąc: „Przez to święte namaszczenie, niech Pan swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego – Amen. Pan, który odpuszcza ci grzechy, niech cię wybawi i łaskawie podźwignie – Amen”.

     Najlepiej byłoby, gdyby można odprawić Mszę św. w domu chorego, zwłaszcza tych najciężej chorych. Z tym jednak wiąże się konieczność dokładnego zaplanowania wizyty kapłana i przygotowania. Chory wówczas ma możliwość skorzystania z sakramentu pokuty i pojednania, w czasie Mszy św. może przyjąć Komunię św., i namaszczenie chorych. Gdy choroba jest ciężka i nie ma takiej możliwości to wówczas kapłan po przyjściu wyspowiada chorego i poda Komunię św., którą przyniesie, i udzieli namaszczenia. W sytuacji, gdy chory nie może się spowiadać, ani przyjąć Komunii św., wtedy pozostaje namaszczenie, które zastępuje spowiedź. Kapłan modli się wówczas przy chorym głośno przygotowując go do przyjęcia tego sakramentu, po czym namaszcza chorego. Słuch jest bowiem zmysłem najdłużej towarzyszącym człowiekowi, oprócz dotyku, i chociaż chory nie jest w stanie mówić, możemy przypuszczać, że słyszy i towarzyszy modlitwom wypowiadanym przez kapłana.

     Czynności liturgiczne tego sakramentu wskazują na łaski, jakich ten sakrament udziela chorym, wśród nich jest owo przygotowanie do ostatniego przejścia, co Sobór Trydencki pięknie nazywał „sakramentem odchodzących”, zbliżających się do kresu życia. Namaszczenie chorych dopełnia szereg namaszczeń, które wyznaczają etapy życia chrześcijanina /por. KKK 1519.1523/

 

102. JAKIE SĄ OWOCE DUCHOWE PRZYJĘCIA SAKRAMENTU NAMASZCZENIA CHORYCH ?

     Chrześcijastwo dużo uwagi zwraca na problem choroby i cierpienia. Podejmuje się dania odpowiedzi na pytanie o sens cier¬pienia poprzez owoc duchowych darów, jakie każdy wierzący może otrzymać, otwierając się na błogosławione skutki sakramentu namaszczenia chorych. Pierwszym owocem tego sakramentu jest dar Ducha Świętego, który wlewa w serca człowieka chorego odwagę, pogodę ducha i pokój, które są nieodzowne w przezwyciężeniu smutku i zniechęcenia spowodowane stanem ciężkiej choroby. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Wsparcie Pana przez moc Jego Ducha ma prowadzić chorego do uzdrowienia duszy a także do uzdrowienia ciała, jeśli taka jest wola Boża. Ponadto, jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone (Jk 5, 15).

     Drugim owocem duchowym tego sakramentu jest ścisłe zjednoczenie się z męką Chrystusa, o którym przypomina nam błogosławiony Jan Paweł II w słowach: „Pan Bóg w swoim Synu zawsze jest po stronie cierpiących a Jego wszechmoc objawia się właśnie w tym, że dobrowolnie przyjął cierpienie, choć nie musiał tego czynić. „Przecież Mu to proponowano, - mówi Ojciec Święty- : „Zstąp z krzyża a uwierzymy Ci”. Nie przyjął tej propozycji. To, że pozostał na krzyżu do końca, to, że na tym krzyżu mógł powiedzieć do Boga: „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił”, właśnie to pozostało w dziejach człowieka, jako najsilniejszy argument. Gdyby zabrakło tego konania na krzyżu, prawda, że Bóg jest Miłością zawisłaby w jakiejś próżni”.

     Trzecim owocem duchowym tego sakramentu jest tak zwana łaska eklezjalna, która dotyczy komunii świętych. Kościół poprzez wstawiennictwo świętych modli się w intencji chorego, który zgodnie ze słowami Świętego Pawła uświeca całą wspólnotę wierzących, dopełniając braki udręk Chrystusa celem budowania jego Mistycznego Ciała, jakim jest Kościół.

     Czwartym owocem duchowym tego sakramentu jest przygotowanie się do ostatniego przejścia z doczesności do wieczności. Chory coraz bardziej przybliżając się do kresu swojej ziemskiej pielgrzymki wchodzi w misterium paschalne Chrystusa, które polega na przejściu ze śmierci do życia. Na tym ostatnim etapie życia doczesnego sakrament namaszczenia chorych wieńczy dzieło rozpoczęte na chrzcie świętym, które zanurzyło nas w misterium Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. To ostatnie namaszczenie spełnia jakby rolę ochrony zabezpieczającej nas na ostatnią walkę przed wejściem do Królestwa Bożego.

     Zakończmy naszą katechezę modlitwą do Zbawiciela: „Panie Jezu, spragnionemu wydaje się, że łaknie wody a on tak naprawdę łaknie Ciebie, Odwieczna Prawdo! Głodnemu wydaje się, że szuka pokarmu, a on tak naprawdę szuka Ciebie, który jesteś jedynym pokarmem dającym życie wieczne. Chory i cierpiący tęskni za zdrowiem a tak naprawdę jego choroba to tęsknota za twoją obecnością o źródło wszelkiego zdrowia i życia”. Amen

 

103. CO ROZUMIE SIĘ POD POJĘCIEM WIATYK ?

     Słowo Wiatyk pochodzi od łacińskiego viaticus, oznaczającego: pożegnalny, udzielany w obliczu śmierci. Tym, którzy kończą swoje ziemskie życie, Kościół poza namaszczeniem chorych ofiaruje Eucharystię jako wiatyk. Przyjęcie Komunii Ciała i Krwi Chrystusa w chwili przejścia do Ojca ma szczególne znaczenie i wagę. Zgodnie ze słowami Pana Eucharystia jest zaczątkiem życia wiecznego i mocy zmartwychwstania: "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" (J 6, 54). Jako sakrament Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał, jest ona sakramentem przejścia ze śmierci do życia, przejścia z tego świata do Ojca (KKK 1525).

     Osoba, która przyjmuje Wiatyk powinna być w stanie łaski uświęcającej, a jeśli nie jest, to bezpośrednio przed obrzędem powinna skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Wiatyku można udzielać zarówno przynosząc Komunię Świętą do domu chorego, jak i sprawując Mszę Świętą w jego mieszkaniu. Jeśli Wiatyku udziela się podczas Mszy Świętej, udziela się go pod postacią chleba i wina, a jeśli chory nie jest stanie przyjąć Komunii pod postacią chleba, to tylko pod postacią wina. Nie należy też uważać, że jest to ostania Komunia Święta w życiu chorego. Jeżeli chory znajduje się w zagrożeniu życia przez wiele dni, to każdego dnia może przyjmować Komunię Świętą na sposób Wiatyku. Kapłan udzielający Wiatyku może także osobie umierającej udzielić odpustu zupełnego wypowiadając słowa: Władzą otrzymaną od Stolicy Apostolskiej udzielam ci odpustu zupełnego i przebaczenia wszystkich twoich grzechów, w imię Ojca i Syna, + i Ducha Świętego. Podczas obrzędu Wiatyku ważnym elementem jest także odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, przez który osoba umierająca stała się dzieckiem Bożym i została włączona do wspólnoty Kościoła.

     Od zwyczajnego przyjęcia Komunii Świętej, przyjęcie Wiatyku różni się także formułą: Kapłan ukazując Najświętszy Sakrament mówi: „Ciało Chrystusa (lub: Krew Chrystusa)Chory odpowiada: „Amen”. Natychmiast kapłan dodaje: „Niech Chrystus cię strzeże i zaprowadzi do życia wiecznego” Chory odpowiada: „Amen”.

     Warto zaznaczyć, że jeżeli ktoś znajdzie się nagle i niespodziewanie w niebezpieczeństwie śmierci, wówczas jako Wiatyku udziela mu się sakramentu, pokuty, Eucharystii oraz namaszczenia chorych.

     Wiatyk jak widzimy jest dla chrześcijan wielkim dobrodziejstwem i ogromną pomocą przed najważniejszym wydarzeniem w życiu.

 

104. KTO USTANOWIŁ SAKRAMENT CHORYCH ?

     Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że: Święte namaszczenie chorych zostało ustanowione przez Pana naszego Jezusa Chrystusa jako prawdziwy i właściwy sakrament Nowego Testamentu, o którym wspomina św. Marek, lecz poleca go wiernym i ogłasza Jakub Apostoł i brat Pana (KKK 1511).

     Sakrament chorych został tak samo jak wszystkie inne sakramenty ustanowiony przez Jezusa podczas Jego publicznej działalności. Chrystus w tym czasie, jak w wielu miejscach podają Ewangelie, litował się nad ludźmi, uzdrawiał ich, leczył wszelkie słabości i choroby: ślepotę, trąd, paraliż, głuchotę, gorączkę i wiele innych. Bardzo często uzdrowienie fizyczne łączy się z odpuszczeniem grzechów. Jezus zwycięża ludzką niemoc zarówno duszy jak i ciała. Oznacza to, że nadchodzi Królestwo Boże, że zbliża się zbawienie, które dotyczy nie tylko duszy, ale całego człowieka. Nie tylko sam Jezus uzdrawia. Poleca to czynić także swoim uczniom mówiąc: Idźcie i głoście: "Bliskie już jest królestwo niebieskie". Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! (Mt 10, 7-8). Apostołowie wypełnili polecenie Pana: Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali. (Mk 6, 12-13). Widzimy zatem, że już Apostołowie w czasie publicznej działalności Jezusa sprawują sakrament chorych przez namaszczenie olejem, która to forma przyjęła się na stałe w Kościele.

     Także św. Jakub Apostoł poucza chrześcijan co powinni robić w przypadku choroby. Pisze on: Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone (Jk 5, 14-15).

     Ustanowienie sakramentu chorych przez Jezusa wypływało z jego troski o najsłabszych. Chciał dać nam widzialny znak, że w naszym cierpieniu i słabości jest On obecny, że jest blisko nas. Ustanawiając ten sakrament pragnie ukazać także, że starość, słabość, choroba stanowią ważny element życia ludzkiego, w którym Bóg pragnie być z człowiekiem.

 

KATECHEZA 106. KTO MOŻE PRZYJĄĆ SAKRAMENT NAMASZCZENIA CHORYCH ?

     Odpowiadając na to pytanie warto przypomnieć sobie katechezy wprowadzające do sakramentu chrztu. Mianowicie podkreślana była w nich prawda, ze chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia w Duchu i bramą otwierającą dostęp do innych sakramentów (KKK 1213). Mając na uwadze tę prawdę musimy stwierdzić, że każdy ochrzczony ma prawo do sakramentu namaszczenia chorych.

     Katechizm Kościoła Katolickiego poucza nas, że „Namaszczenie chorych nie jest sakramentem przeznaczonych tylko dla tych, którzy znajdują się w niebezpieczeństwie utraty życia. Odpowiednia zatem pora na przyjęcie tego sakramentu jest już wówczas, gdy wiernym zaczyna grozić niebezpieczeństwo śmierci z powodu choroby lub starości (KKK 1514).

     Ważne jest także przypomnienie, że sakrament namaszczenia jest powtarzalny oraz „Jest rzeczą stosowną przyjąć sakrament chorych przed trudną operacją. Odnosi się to także do osób starszych, u których pogłębia się słabość” (KKK 1515).

     Warto pamiętać, że jakkolwiek podmiotem sakramentalnego namaszczenia jest człowiek ciężko chory (ale nie umierający), jednak trzeba uwzględnić przy jego sprawowaniu tzw. „intuicję śmierci”. To ludzkie doświadczenie śmierci nie zmienia jednak w sposób istotny celowości teologicznej sakramentu chorych. Namaszczenie chorych jest sakramentem dźwigającym człowieka w czasie jego choroby, a nie pomocą Kościoła przygotowującą na śmierć, choćby śmierć nastąpiła nawet bezpośrednio po udzieleniu tego sakramentu. Namaszczenie chorych w pierwszym rzędzie zmierza do walki ze śmiercią.

     Wczytując się w Ewangelię możemy dostrzec, że często przy uzdrawianiu Jezus żąda od chorych wiary. By ich uzdrowić, posługuje się znakami, takimi jak dotknięcie śliną i nałożenia rąk, nałożenie błota i obmycie. Chorzy starają się go dotknąć, „ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich” – zauważa św. Łukasz w Ewangelii. W ten sposób w sakramentach Chrystus nadal „dotyka”, aby nas uzdrowić. Ale jak to już zostało zauważone oczekuje od człowieka wiary.

 

107. DLACZEGO SAKRAMENT POKUTY JEST POTRZEBNY CHRZEŚCIJANINOWI ?

     W potocznej mowie sakrament pokuty i pojednania najczęściej łączymy z wyznawaniem grzechów i nazywamy go spowiedzią. Z woli Jezusa Chrystusa sakrament ten jest dany Kościołowi działającemu mocą Ducha Świętego po to, by człowiek dotknięty złem i grzechem mógł doznać wewnętrznego uwolnienia i uzdrowienia. Mimo przekazywania tak wielkiego daru, z sakramentem tym wiąże się wiele nieporozumień. I tak na przykład wielu pyta, czy warto się spowiadać, skoro znowu popełniać będę te same grzechy? Czy potrzebny jest kapłan, przed którym wyznajemy grzechy, skoro odpuszcza je sam Bóg? Czym jest spowiedź i jakie ma ona dla wierzącego znaczenie?

     Pośród rodzących się pytań o sakrament pokuty i pojednania jednym z częściej powtarzających się jest pytanie o potrzebę przyjmowania tego sakramentu. W świetle wiary odpowiedź wydaje się być dość oczywista. Nie ma bowiem większego zła niż grzech i nic innego nie powoduje gorszych skutków dla samego grzeszącego człowieka, dla Kościoła i dla całego świata niż grzech niszczący udzielone w sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego dary Boga. Dary te Pismo Święte nazywa nowym narodzeniem, przyobleczeniem się w Chrystusa, obmyciem, uświęceniem i usprawiedliwieniem w imię Chrystusa dokonanym przez Ducha Świętego.

     W zrozumieniu potrzeby sakramentu pokuty i pojednania, który nazywany jest też przebaczeniem, spowiedzią, nawróceniem, pomocna jest pamięć o tym, że otrzymane na chrzcie nowe życie Boże nie pozbawia ludzkiej natury skłonności do grzechu. Więcej jeszcze, ochrzczeni popadają wciąż na nowo w stan, w jakim się znajdowali przed przyjęciem chrztu - w stan grzechu. Sytuacja ta faktycznie wyklucza ich z korzystania z daru zbawienia przez utratę więzi z Chrystusem.

     Chrystus, znając słabość człowieka, a także jego pragnienie zmiany, nawrócenia, odzyskania utraconego dobra, polecił Apostołom: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20, 19). Poleceniem tym ustanowił sakrament pokuty po to, by ci, którzy przez grzech zerwali z Nim jedność, mogli się nawrócić, zmieniać swe postępowanie, zrywać ze złem i grzechem. Z tego powodu Kościół zachęca chrześcijan do nieustannego nawracania się, to znaczy do dostrzegania w sobie grzechu, niewłaściwego postępowania, uświadamiania sobie wyrządzonego innym zła, a nadto do chęci odwrócenia się od grzechów oraz postanowienia, by w przyszłości tym grzechom nie ulegać. Do tak rozumianego nawrócenia niezbędne są jeszcze ufność w pomoc Bożą oraz nadzieja dostąpienia miłosierdzia Bożego.

 

108. JAK JEST NAZYWANY SAKRAMENT POKUTY ?

     Zgłębiając nauczanie Kościoła na temat sakramentu pokuty możemy znaleźć różne określenia ukazujące jego znaczenie dla człowieka wierzącego. Katechizm Kościoła Katolickiego (1423-1424) określa spowiedź sakramentem nawrócenia, ponieważ urzeczywistnia w spo¬sób sakramentalny wezwanie Jezusa do nawrócenia, drogę powrotu do Ojca, od którego człowiek oddalił się przez grzech. Prawdę tę przybliżył nam dobitnie Jezus w przypowieści o Synu Marnotrawnym i przebaczającym Ojcu (Łk 15,18)

     Nazywa się ten sakrament sakramentem pokuty, ponieważ ukazuje on osobistą i dokonującą się poprzez posługę Kościoła drogę nawrócenia, skruchy i zadośćuczynienia ze strony grzesznego chrześcijanina.

     Nazywa się go sakramentem spowiedzi, ponieważ oskarżenie - spowiedź z grzechów przed kapłanem jest istotnym elementem tego sakramentu. Sakrament ten jest również „wyznaniem", uznaniem i uwielbieniem świętości Boga oraz Jego miłosierdzia wobec grzesznego człowieka.

     Nazywa się go sakramentem przebaczenia, ponieważ przez sakramentalne rozgrzeszenie wypowiedziane słowami kapłana Bóg udziela penitentowi „przebaczenia i pokoju". W formule rozgrzeszenia wypowiadanej przez kapłana słyszymy słowa: „niech Ci (Bóg) udzieli Ci przebaczenia i pokoju…”.

     Nazywa się go także sakramentem pojednania, ponieważ udziela grzesznikowi miłości Boga przynoszącej pojednanie: „Pojednajcie się z Bogiem" – przypomina św. Paweł Apostoł (2 Kor 5, 20). Ten, kto żyje miłosierną miłością Boga, jest gotowy odpowiedzieć na wezwanie: „Najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim" przypomina nam te słowa Jezusa Ewangelista Mateusz (Mt 5, 24). Czyli korzystający ze spowiedzi jest w stanie budować właściwe relacje z bliźnimi.

 

109. KTO USTANOWIŁ SAKRAMENT POKUTY ?

     Jezus swoją publiczna działalność rozpoczął od wzywania do nawrócenia: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15). Z Jego misja związane było także odpuszczanie grzechów: „Twoje grzechy są odpuszczone (Mk 2,5). W licznych przypowieściach nauczał, że Bóg jest miłosierny i przebacza człowiekowi jego grzechy. Sam mówił o sobie, że przyszedł, aby wzywać grzeszników do nawrócenia. Wymagał przy tym wewnętrznej przemiany, a nie tylko zewnętrznych praktyk oraz ostrzegał tych, którzy nie podejmowali pokuty i nie zmieniali swego postępowania.

     Wzywanie do pokuty należało także do ważnych zadań Apostołów już w czasie Jego ziemskiego życia: „Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia” (Mk 6,12).

     Po swoim zmartwychwstaniu Jezus przekazał władzę odpuszczania grzechów Apostołom: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23). Od niego Kościół otrzymał „posługę jednania”, czyli władzę odpuszczania i zatrzymywania grzechów.

     Na początku ci, którzy szli za Jezusem stanowili niewielką grupę. Wiedział, że z tej małej owczarni narodzi się nowy, wielki lud – który przyjmie Królestwo Boże i będzie się starał żyć na wzór dzieci Bożych. Patrząc jednak daleko w przyszłość, Jezus przewiduje, że w Jego ludzie czyli Kościele będą miały miejsca odejścia i powroty do egoizmu. Dlatego powierza misje rozszerzania w świecie Królestwa Bożego Apostołom, zlecając im troskę o to by nie stracić nikogo, kto przyjął już Królestwo Boże, a potem poddał się pokusie Złego.

 

110. CO SKŁONIŁO CHRYSTUSA, IŻ PODAROWAŁ NAM SAKRAMENT POKUTY ?

     Głównym motywem, który skłonił Chrystusa do ustanowienia sakramentu pokuty i pojednania, była jego miłość miłosierna pragnąca uwolnić nas od skutków grzechu, który nie tylko niszczy nasze życie osobiste, ale także rodzinne i społeczne. Grzech ciężki, zwany również śmiertelnym, polega na odrzuceniu Boga i Jego miłości a co za tym idzie na zerwaniu przyjaźni z Bogiem, który jest jedynym źródłem życia i prawdziwego szczęścia, za którym tęskni każde ludzkie serce, nawet wtedy, gdy błądzi z dala od Boga.

     Owo błądzenie z dala od miłosiernego Ojca wyraża się poprzez zwrócenie się ku sobie i ku dobrom stworzonym. Święty Augustyn prawdę tą wyraził w swoich Wyznaniach: „Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię umiłowałem. W głębi duszy byłaś a ja się po świecie błąkałem i tam szukałem Ciebie, bezładnie chwytając rzeczy piękne, które stworzyłaś. Ze mną byłaś a ja nie byłem z Tobą. One mnie więziły z dala od Ciebie, rzeczy, które by nie istniały, gdyby nie były w Tobie” (Wyznania 10, 27).

     Krótko mówiąc, miłość Pana Jezusa przejawia się w szukaniu zagubionych i leczeniu chorych. Ewangelie są tego najlepszym potwierdzeniem, z jaką troską Chrystus pochylał się nad tymi, którzy potrzebowali jego uzdrawiającej miłości. Ta sama miłosierna miłość leczy nasze duchowe rany w sakramencie pokuty, który, jak mawiali Ojcowie Kościoła, jest dla nas ostatnią deską ratunku, aby otrzymać miłosierdzie i pojednanie z Bogiem Ojcem.

     Święty Mateusz w swojej Ewangelii dostarcza nam piękne świadectwo swojego nawrócenia i powołania. Jego powołanie nastąpiło po miłosiernym spojrzeniu Zbawiciela, które najpierw uzdrowiło jego serce, aby móc potem z entuzjazmem porzucić swoje grzeszne życia celnika i iść za Chrystusem, głosząc jego orędzie zbawienia dla wszystkich grzeszników. Chrystus jest prawdziwym Lekarzem duszy i ciała zgodnie ze słowami Ewangelii: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9, 9-13).

     Zakończmy naszą dzisiejszą katechezę słowami Ojca Świętego Benedykta XVI: „Wszyscy nosimy w sobie kroplę trucizny tego myślenia, które zostało obrazowo przedstawione w Księdze Rodzaju (…) Człowiek nie ufa Bogu. Skuszony słowami węża, podejrzewa, że Bóg jest konkurentem, który ogranicza naszą wolność i że dopiero wtedy jesteśmy w pełni ludźmi, gdy odstawimy Boga na dalszy plan (…) I przez to, że tak czyni, zawierza się kłamstwu zamiast prawdzie i tym samym opiera swoje życie na pustce, na śmierci”.

 

111. KTO POSIADA WŁADZĘ ODPUSZCZANIA GRZECHÓW ?

     O ile Prawo i Świątynia Jerozolimska mogły być dla władz religijnych Izraela okazją do "sprzeciwu" (Por. Łk 2, 34.) wobec Jezusa, to prawdziwym kamieniem obrazy była dla nich rola Jezusa w odpuszczaniu grzechów, będącym w sensie ścisłym dziełem Bożym (Por. Łk 20, 17-18?) - KKK 587. Boska władza sądzenia, która należna była Chrystusowi łączy się władza odpuszczania grzechów, chociaż uczeni w Piśmie oraz Faryzeusze nie mogli tego zrozumieć. Władza ta należy do samego Boga. Jeśli Chrystus — Syn Człowieczy — posiada tę samą władzę, to znaczy, że jest Bogiem zgodnie z tym, co sam powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). Chrystus nie tylko od początku swej mesjańskiej misji głosił konieczność nawrócenia („Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, Mk 1,15), ucząc, że Ojciec gotów jest przebaczać nawróconym grzesznikom. W wszystkich przypadkach uzdrowień i odpuszczenia grzechów słuchacze Jezusa są oburzeni. Przykładem może być tekst mówiący o jawnogrzesznicy, która przychodzi do Mistrza, gdy spożywa On obiad w domu faryzeusza. Jezus mówi do niej: „Twoje grzechy są odpuszczone” (Łk 7,48). Znamienna jest tutaj reakcja współbiesiadników, którzy „zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?»” (Łk 7,49).

     Jezus powierzył „urząd” odpuszczania grzechów swoim Apostołom i ich następcom, gdy przyszedł do nich po swym zmartwychwstaniu: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone” (J 20,22). Chrystus chciał, by cały Jego Kościół w modlitwie, życiu i działaniu był znakiem i narzędziem przebaczenia i pojednania, które On nabył dla nas za cenę swojej Krwi. Wykonywanie władzy odpuszczania grzechów powierzył jednak Chrystus władzy apostolskiej, której została zlecona "posługa jednania" (2 Kor 5,18). Apostoł jest posłany "w imię Chrystusa", przez niego "sam Bóg" wzywa i prosi: "Pojednajcie się z Bogiem!" (2 Kor 5, 20). - KKK 1442.

     Z woli Chrystusa Kościół posiada władzę odpuszczania grzechów ochrzczonym i wypełnia ją przez biskupów i prezbiterów w sposób zwyczajny w sakramencie pokuty. KKK 986

 

112. DLACZEGO JESZCZE POTRZEBUJEMY SAKRAMENTU POKUTY SKORO SAKRAMENT CHRZTU ZGŁADZIŁ W NAS GRZECH PIERWORODNY JEDNAJĄC NAS Z BOGIEM ?

     Aby móc zrozumieć dlaczego po chrzcie człowiek potrzebuje sakramentu pokuty, musimy rozróżnić sam grzech pierworodny od skutków, które odcisnęły się w ludzkiej naturze, przez jego zaciągnięcie.

     Jednym ze skutków jest zaciemnienie ludzkiego rozumu oraz osłabienie woli w dążeniu do dobra i uczynienie jej bardziej podatną na zło. Oznacza to, iż człowiek ma problemy z rozpoznaniem co jest dobre a co złe i przez to niejednokrotnie ulega złudzeniom i błądzi. Zdarza się również, że przez osłabienie woli człowiek wprawdzie wie co jest dobre i co powinien czynić, ale wybiera zło. O takiej sytuacji pisze św. Paweł w liście do Rzymian: Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę (Rz 7, 18-19).

     Sakrament chrztu gładzi wprawdzie grzech pierworodny, ale rozum i wola nadal pozostają osłabione. Nie należy rozumieć sakramentu chrztu jako magicznego obrzędu, który czyni człowieka automatycznie doskonałym. Bóg nie chce z nas uczynić niewolników, ale pragnie, aby ludzie z nim współpracowali i dlatego chrzest jest początkiem tej współpracy na płaszczyźnie sakramentalnej. Sakrament chrztu nie jest zwieńczeniem, ale początkiem naszej drogi ku Panu Bogu oraz wzrastania w cnotach wiary, nadziei i miłości.

     Sakramentem niezwykle istotnym dla takiej współpracy jest sakrament pokuty. Oczyszcza on nasze spojrzenie na otaczający nas świat i drugiego człowieka, ponieważ dobrze odbyta spowiedź ukazuje człowiekowi prawdę o nim samym, o nieskończoności Bożego Miłosierdzia, a także fakt, że Boża łaska człowiekowi jest potrzebna stale – przez całe życie. Spowiedź umacnia także wolę chrześcijanina w dążeniu do dobra, daje potrzebne łaski do przezwyciężania słabości ludzkiej natury, które są skutkiem grzechu pierworodnego. Dzięki temu człowiek przez współpracę z Bogiem staje się współautorem własnego zbawienia. Nie jest już tylko biernym odbiorcą łaski, ale współpracownikiem samego Boga w dziele zbawienia.

     Konieczność sakramentu pokuty wynika zatem z wielkiego dobrodziejstwa ze strony Boga. Podkreśla naszą wolność i fakt, że Pan Bóg do niczego nas nie zmusza lecz traktuje nas bardzo poważnie.

 

113. CO ROZUMIEMY PRZEZ POJĘCIE POKUTY WEWNĘTRZNEJ ?

     Słowo „pokuta” zwykle natychmiast kojarzy nam się z zadaniem, które w czasie spowiedzi dostaliśmy od spowiednika do wykonania. Najczęściej jest to modlitwa, czytanie Pisma Świętego lub dobry uczynek. Są to czynności, które jednak można wykonać dwojako. Można wypełnić pokutę czysto zewnętrznie – tylko dlatego, że tak nakazał spowiednik, ale można też przeżyć pokutę wewnętrznie – pokornie, z zaangażowaniem, uznaniem swojej słabości i z nastawieniem na poprawę życia. I tak należy rozumieć pojęcie pokuty wewnętrznej.

     W Katechizmie Kościoła Katolickiego możemy przeczytać, że wezwanie Jezusa do nawrócenia i pokuty nie ma na celu najpierw czynów zewnętrznych, "wora pokutnego i popiołu", postów i umartwień, lecz nawrócenie serca, pokutę wewnętrzną. Bez niej czyny pokutne pozostają bezowocne i kłamliwe. Przeciwnie, nawrócenie wewnętrzne skłania do uzewnętrznienia tej postawy przez znaki widzialne, gesty i czyny pokutne. (KKK 1430)

     Znajdujemy tu jasne wytłumaczenie, że same zewnętrzne znaki nic nie znaczą, jeśli nie ma wewnętrznego nawrócenia. Dopiero kiedy człowiek w sercu uznaje, że dostępuje miłosierdzia Bożego i z tego powodu rodzi się w sercu potrzeba wynagrodzenia Bogu za swoje nieposłuszeństwo wtedy pokuta jest prawdziwa. Dalej w Katechizmie możemy przeczytać, że pokuta wewnętrzna jest radykalną przemianą całego życia, powrotem, nawróceniem się do Boga całym sercem, odwróceniem się od zła z odrazą do popełnionych przez nas złych czynów. Pokuta wewnętrzna zawiera równocześnie pragnienie i postanowienie zmiany życia oraz nadzieję na miłosierdzie Boże i ufność w pomoc Jego łaski. Temu nawróceniu serca towarzyszy zbawienny ból i smutek, który Ojcowie Kościoła nazywali smutkiem duszy i skruchą serca. (KKK 1431)

     Chcąc właściwie i owocnie przeżywać każdą spowiedź nie możemy traktować jej jak automatycznej pralki – wystarczy tylko chwila przygotowania i uruchomienia, a cała reszta zrobi się sama. Jeśli nie uznamy w grzechu zła, które niszczy nasze życie, trudno wtedy żałować za ten grzech. Jeśli nie ma szczerej chęci poprawy i człowiek – nawet po zewnętrznych obrzędach i odprawieniu zadanej pokuty – będzie dalej chciał trwać w grzechu w jego życiu raczej nic się nie zmieni. Dopiero wewnętrzne nawrócenie i pokuta płynąca ze skruszonego serca daje duchowe oczyszczenie i uzdrowienie.

     Wewnętrzna pokuta chrześcijanina może wyrażać się w różnych formach. Szczególny nacisk kładzie się na trzy formy: post – który nie jest tylko zwykłą dietą, modlitwę – która nie jest tylko ustnym „odmawianiem” i jałmużnę – która jest ofiarą serca, a nie tylko portfela. Wyrażają one nawrócenie w odniesieniu do samego siebie, do Boga i do innych ludzi.

 

27.10.2013 – KATECHEZA 114: NA CZYM POLEGA POKUTA, KTÓRĄ NAKŁADA SPOWIEDNIK ?

     Wiele naszych grzechów wyrządza bliźnim różnego rodzaju szkody. Biorąc pod uwagę ten fakt szczególnie ważne jest w tym sakramencie zadośćuczynienie, które domaga się naprawienia wyrządzonej szkody (np. oddania rzeczy ukradzionej, przywrócenie dobrej sławy temu, kto został oczerniony, wynagrodzenie krzywdy itp.). Zadośćuczynienie domaga się również naprawienia zła jakie wynikło z popełnionych grzechów. Znakiem gotowości naprawienia zła staje się przyjęcie nałożonej przez spowiednika pokuty, która powinna, o ile to możliwe, odpowiadać ciężarowi i naturze popełnionych grzechów. Naznaczona przez spowiednika może być modlitwa, jakaś ofiara, dzieło miłosierdzia, służba bliźniemu, dobrowolne wyrzeczenie się itd. Wszystkie te akty maja pomagać w upodabnianiu się do Chrystusa, który raz na zawsze odpokutował za nasze grzechy.

     Pokuta musi przejawiać się w czynach miłości i zaangażowaniu na rzecz innych.

     Pokuta jest często źle rozumiana. Nie ma nic wspólnego z samokrytyką i skrupulatnością. Pokuta nie jest medytowaniem nad tym, jakim jestem złym człowiekiem. Pokuta wyzwala i ośmiela do tego, by zacząć na nowo budować swoje życie w łączności z Chrystusem i z bliźnimi.

 

115. DLACZEGO MÓWIMY, ŻE SAKRAMENT POKUTY JEDNA NAS Z KOŚCIOŁEM ?

     Kościół jest wspólnotą ludzi wierzących, rodziną ludu bożego, którego celem jest doprowadzenie do zbawienia. Przez chrzest zostaliśmy włączeni w życiodajną wspólnotę z Chrystusem i Jego Kościołem. Przyjęty sakrament zobowiązuje nas do życia zgodnego z wyznawaną wiarą. Jesteśmy jednak ludźmi słabymi i grzesznymi. Nasza łączność z Chrystusem i Kościołem zainicjowana na Chrzcie świętym, bywa często osłabiana przez nasze niedoskonałości, a zwłaszcza przez ciężkie grzechy.

     Autorem grzechu jest zawsze konkretny człowiek, który żyje w społeczeństwie, podlega różnym oddziaływaniom i zależnościom. Grzesząc wprowadzamy nieład w swoje życie, ale nasz grzech osłabia także świętość wspólnoty Kościoła, którego częścią jesteśmy. Według Pierwszego Listu do Koryntian(12,12-31)stanowimy jedno ciało choć składa się ono z wielu cząstek i narządów. Gdy cierpi lub choruje jedna cząstka to skutki odczuwa cały organizm. Dlatego żaden grzech nie jest moją osobistą, prywatną sprawą ale ma również społeczny wymiar. Każdy grzech, nawet najbardziej skryty, jest też szkodą wyrządzoną wspólnocie, jest raną zadaną Kościołowi. Bo grzesząc nie tylko krzywdzę siebie, ale naruszam świętość Kościoła i relacje z bliźnimi. Prawdziwa i pełna pokuta, czyli nawrócenie, dokonuje się przez pojednanie się z Bogiem i bliźnim za pośrednictwem Kościoła, przez posługę kapłana. Zanim jednak poprosimy Boga o przebaczenie, musimy sobie wzajemnie przebaczyć grzechy i przewinienia. Najlepszą ilustracją tego są następujące słowa Jezusa: „Jeżeli więc składasz ofiarę na ołtarzu, a tam wspomnisz sobie, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw ofiarę tam przed ołtarzem, a idź pojednać się najpierw z bratem. A potem wróć i złóż swoją ofiarę” (Mt 5, 23-24). Zatem nasza grzeszność domaga się poprawy, to jest nawrócenia i pojednania z Kościołem i z Bogiem.

     Sakrament pokuty uzdrawia serce grzesznika zranione przez grzech, przynosi przebaczenie ze strony Boga, pojednanie z Kościołem i powiększa Jego świętość. Ustawiczne nawracanie się, które inaczej nazywamy pokutą, należy do istotnych elementów i warunków bycia prawdziwym chrześcijaninem, który swoje życie realizuje w łączności z Chrystusem w Jego Kościele. Grzesznik musi pojednać się nie tylko z Bogiem, ale i z Kościołem.

     Sakrament pokuty jest wielkanocnym podarunkiem Zbawiciela dla nas, który po swoim zmartwychwstaniu powiedział do apostołów: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23). W ten sposób apostołowie oraz ich następcy otrzymali władzę odpuszczania grzechów w imię Jezusa i Kościoła. Sakrament pokuty jest pojednaniem z Bogiem i z Kościołem co komentują słowa „zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie (Łk 15,18); Spowiadam się Bogu i wam bracia i siostry”.

     Sobór Watykański II poucza: „Ci, którzy przystępują do sakramentu pokuty, otrzymują od miłosierdzia Bożego przebaczenie wyrządzonej Bogu krzywdy i równocześnie dostępują pojednania z Kościołem, któremu zadali ranę, a który przyczynia się do ich nawrócenia miłością, przykładem i modlitwą” (KK 11)

 

116. CO TO JEST POKUTA I JAKIE JEJ FORMY SPOTYKAMY W ŻYCIU CHRZEŚCIJAŃSKIM ?

     Pokuta to praktyka religijna, która w języku potocznym kojarzy się jako określenie kary za zło. Nauka Kościoła wskazuje na sakrament pokuty, a według Biblii to ustawicznie konieczny akt nawrócenia, zdecydowane zerwanie ze wszystkim, co sprzeciwia się Bogu, oraz powrót do Boga i czynienie dobra.

     Do istoty ewangelicznego przekazu, a więc i nauczania Kościoła należy wezwanie Chrystusa do stałego i wewnętrznego nawracania się , przemiany życia, do codziennej poprawy i podejmowania pokuty. W Ewangelii wg św. Marka czytamy: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" /Mk 1, 15/. To Chrystusowe wezwanie do codziennego nawracania się obowiązuje wszystkich, cały Kościół. Jest to wezwanie przede wszystkim do wewnętrznej przemiany serca, bo bez tej przemiany zewnętrzne czyny pokutne będą bezwartościowe. To autentyczna wewnętrzna pokuta skłania do wielorakiego uzewnętrznienia poprzez gesty i czyny pokutne /por. KKK1430/. Pokuta wewnętrzna jest radykalną przemianą całego życia /.../, nawróceniem się do Boga całym sercem, zerwaniem z grzechem, odwróceniem się od zła z odrazą do popełnionych przez nas złych czynów. Pokuta wewnętrzna zawiera równocześnie pragnienie i postanowienie zmiany życia oraz nadzieję na miłosierdzie Boże i ufność w pomoc Jego łaski, naucza Katechizm /KKK1431/.

     Pismo Święte i Ojcowie Kościoła akcentują szczególnie trzy praktyki pokutne: post, modlitwę i jałmużnę, które wyrażają nawrócenie w odniesieniu do samego siebie, do Boga i do innych ludzi. Jako środek otrzymania przebaczenia grzechów wymieniane są: pojednanie z bliźnim, łzy żalu, troska o zbawienie drugich, wstawiennictwo świętych i praktykowanie miłości, bo ta „zakrywa wiele grzechów”, jak naucza św. Piotr /1P4,8/. Wyrazem nawrócenia, autentycznej pokuty są gesty pojednania, braterskie upomnienie i przyznanie się do winy, przemiana sposobu myślenia, rewizja życia, rachunek sumienia, kierownictwo duchowe, asceza i różnego rodzaju wyrzeczenia, dalej - czynna miłość bliźniego, troska o ubogich, uczynki miłosierdzia oraz pokuta podjęta za drugich, czy dla sprawiedliwości /por. KKK1434 – 1435/.

     Punkt ciężkości pokutnej praktyki Kościoła stanowią czasy i dni pokuty w ramach roku liturgicznego : Wielki Post oraz każdy piątek jako dzień śmierci Pana. Te okresy są szczególnie odpowiednie dla ćwiczeń duchowych tj. rekolekcje, dni skupienia, nabożeństwa i pielgrzymki pokutne, post i wyrzeczenie, braterskie dzielenie się z drugimi (pomoc ubogim misjom itd.). Takim specjalnym czasem dla chrześcijanina może także być czas Adwentu. Do tych praktyk w żywej tradycji Kościoła dochodzi przede wszystkim czytanie Pisma Świętego i odmawianie modlitwy Ojcze nasz., Liturgia Godzin, każdy szczery akt kultu i pobożności, które ożywiają ducha nawrócenia i pokuty oraz przyczyniają się do przebaczenia grzechów /por. KKK1437 –1438/. Wszystkie wymienione wyżej formy pokutne mają być wyrazem długiej drogi nawrócenia i pokuty, jaką opisał Chrystus w przypowieści o synu marnotrawnym, której centralną postacią jest miłosierny ojciec, który z radością przyjmuje na łono rodziny i podejmuje ucztą , co stanowi obraz Kościoła i uczty Eucharystycznej. Eucharystia zaś jest źródłem i pokarmem codziennego nawrócenia i pokuty/por. KKK1436.1439/.

     Podsumowując to rozważanie na temat pokuty i jej form w życiu chrześcijanina warto zacytować św. Łukasza, który jako najpewniejszą drogę pokuty wskazuje słowa samego Chrystusa: "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!”/Łk 9, 23/.

 

117. JAKIE WYMOGI MUSI SPEŁNIĆ CHRZEŚCIJANIN, ABY W SAKRAMENCIE POKUTY OTRZYMAĆ ODPUSZCZENIE GRZECHÓW ?

     Osoba przystępująca do Sakramentu Pojednania musi spełnić kilka podstawowych warunków. Warunki dobrej, ważnej spowiedzi są ustalane nie przez Kościół, lecz wyrastają z Prawa Bożego. Płyną one z samej natury sakramentu pokuty. Penitent obowiązany jest wypełnić pięć warunków ważnej spowiedzi świętej: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, szczerą spowiedź i zadośćuczynienie Bogu i ludziom.

     Pierwszy warunek wymaga czasu, spokoju i zastanowienia. By szczerze wyznać grzechy trzeba dokonać analizy swego postępowania, zrobić dobry i dokładny rachunek sumienia.

     Żal za grzechy wyraża się tym, że grzechy odnosimy do Boga, bo przecież to Jego obraziliśmy. Żal za grzechy rodzi się przede wszystkim wtedy, kiedy mamy dobrze przeprowadzony rachunek sumienia, kiedy dochodzimy do świadomości grzechu, więcej, do świadomości, że to ja jestem winny i z tej świadomości rodzi się poczucie winy a jednocześnie żalu. Żal stanowi istotny warunek sakramentu pokuty, jeśli go nie ma, to możemy spełnić wszystkie inne akty penitenta a spowiedź będzie nieważna. To jest jeden z elementów, który powoduje, że mamy do czynienia z brakiem dyspozycji penitenta. Ten brak jest wystarczającym warunkiem do odłożenia rozgrzeszenia.

     Mocne postanowienie poprawy jest naturalną konsekwencją rachunku sumienia i żalu za grzechy, dlatego też postanowienie poprawy musi spełniać kilka zasadniczych warunków. Musi ono być: realne – możliwe do wykonania, proporcjonalne w stosunku do winy i konkretne.

     Wyznanie grzechów musi się cechować szeregiem przymiotów. Musi być pełne, obejmujące wszystkie grzechy ciężkie i okoliczności ich popełnienia oraz ilość popełnionych grzechów ciężkich.

     Zadośćuczynienie to innymi słowy naprawienie krzywd, oddanie przywłaszczonych przedmiotów, odwołanie oszczerstw. Spowiedź nie może być ważna, gdy penitent nie ma dobrej woli naprawienia krzywd, jeśli istnieją takie możliwości.

 

118. CO TO JEST ŻAL ZA GRZECHY I JAKIE MAMY JEGO RODZAJE?

     Katechizm Kościoła Katolickiego żal za grzechy definiuje w sposób następujący: Jest to ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości (KKK 1451). Przyjrzyjmy się nieco bliżej temu sformułowaniu.

     Mówiąc o żalu za grzechy, powinniśmy pamiętać, że pierwszym krokiem na drodze do wzbudzenia w sobie tego żalu jest rozpoznanie swoich grzechów, stanu wiary i miłości, to znaczy, że należy dostrzec i uznać konkretny grzech, przyznać się do jego popełnienia i podjąć odpowiedzialność za swoje złe czyny. Dopiero kiedy chrześcijanin przyjmie i uzna zło grzechu, który popełnił, kiedy dostrzeże, że jest on negacją miłości Boga, może znienawidzić grzech i postanowić nie popełniać go w przyszłości.

     Trzeba pamiętać, że nie należy utożsamiać żalu za grzechy ze smutkiem emocjonalnym. Żal za grzechy w chrześcijańskim rozumieniu nie polega na wylewaniu łez czy chodzeniu przygnębionym w podłym nastroju. Takie uczucia mogą owszem towarzyszyć żalowi za grzechu. Jego istotą jednak jest intelektualne (rozumowe) stanięcie w prawdzie i uznanie swo-jej winy, tzn. nazwanie zła złem nie według własnego widzimisię, ale według nauki Ewangelii i nauki Kościoła.

     Można wyróżnić dwa rodzaje żalu za grzechy: żal doskonały oraz żal mniej doskonały (zwany również żalem niedoskonałym). Żal doskonały polega na tym, że żałujemy za popełnione grzechy ze względu na miłość do Boga. Taki żal odpuszcza grzechy powszednie. Przy-nosi on także przebaczenie grzechów śmiertelnych, jeśli zawiera mocne postanowienie przy-stąpienia do spowiedzi sakramentalnej, gdy tylko będzie to możliwe (KKK 1452). O żalu mniej doskonałym mówimy wówczas, gdy za popełnione grzechy żałujemy nie ze względu na miłość do Boga, ale ze strachu przed karą, z powodu oczekiwania nagrody w niebie lub też dlatego, że dostrzegamy ohydę grzechu. Żal mniej doskonały nie gładzi jednak grzechów śmiertelnych. Może zapoczątkować duchową ewolucję człowieka, która może zakończyć się rozgrzeszeniem sakramentalnym. Ten żal jest wystarczający do uzyskania odpuszczenia grzechów w sakramencie pokuty.

     Należy pamiętać, że żal za grzechy jest warunkiem, który koniecznie należy spełnić, aby sakramentalna spowiedź była ważna. Bez spełnienia tego istotnego warunku nie może być mowy o odpuszczeniu grzechów w sakramencie pokuty i pojednania.

 

119. JAKIE WARUNKI POWINIEN SPEŁNIĆ PENITENT, ABY SPOWIEDŹ BYŁA WAŻNA I OWOCNA ?

     Przed przystąpieniem do sakramentu pokuty, każdy penitent zobowiązany jest do spełnienia pięć nieodzownych warunków, dzięki którym spowiedź jest nie tylko ważna, ale i owocna. Do najważniejszych zalicza się: rachunek sumienia, żal za grzechy, wyznanie grzechów, mocne postanowienie poprawy, zadośćuczynienie za popełnione zło, czyli innymi słowy pokuta.

     Rachunek sumienia powinien być przeprowadzony w skupieniu najlepiej w oparciu o dziesięć przykazań. W świetle trzech pierwszych przykazań badamy nasze relacje wobec Boga. W świetle siedmiu ostatnich analizujemy nasz stosunek wobec bliźniego. W ten sposób możemy spojrzeć na siebie, czy właściwie realizujemy podwójne przykazanie miłości Boga i bliźniego i czego nam jeszcze niedostaje w realizowaniu doskonałości chrześcijańskiej.

     Drugim niezbędnym warunkiem dobrej spowiedzi jest szczery żal za popełnione grzechy, czyli boleść z powodu obrazy Boga, jako najwyższego Dobra, które powinno się miłować ponad wszystkie rzeczy stworzone oraz boleść z powodu wyrządzonej krzywdy drugiemu człowiekowi. W Psalmie 50 Król Dawid wyraził w pięknych słowach, na czym polega ów żal za popełnione zło: „Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże nie gardzisz”. Znakiem szczerego żalu i skruchy jest unikanie grzesznych okazji.

     Trzecim warunkiem owocnej spowiedzi jest ustne wyznanie grzechów, które święty Augustyn ujął w następujący sposób w swoim komentarzu do Ewangelii świętego Jana: „Ten, kto wyznaje swoje grzechy, już działa razem z Bogiem. Bóg osądza twoje grzechy; jeśli Ty także je osądzasz, jednoczysz się z Bogiem. Człowiek i grzesznik to w pewnym sensie dwie rzeczywistości; gdy jest mowa o człowieku, uczynił go Bóg; gdy jest mowa o grzeszniku, uczynił go człowiek. Zniszcz to, co Ty uczyniłeś, aby Bóg zbawił to, co On uczynił…”.

     Czwartym warunkiem dobrej spowiedzi jest mocne postanowienie poprawy, które wyraża się nade wszystko w przyszłym unikaniu okazji do grzechu i w dążeniu do prawdziwej świętości. Człowiek w stanie łaski uświęcającej pociągany jest słodyczą Bożej miłości, która wzbudza w jego sercu tęsknotę za prawdziwym szczęściem, dobrem i pięknem.

     Piątym warunkiem owocnej spowiedzi niejako wieńczącym pojednanie się człowieka z Bogiem jest pokuta nałożona przez spowiednika, która uwzględnia osobistą sytuację penitenta i ma na celu jego duchowe dobro. Pokuta to nic innego jak zadośćuczynienie za popełnione zło zarówno w stosunku do Boga jak i w stosunku do bliźniego. Rozgrzeszenie usuwa grzech, ale nie usuwa nieporządku, jaki został wprowadzony przez grzech. Innymi słowy, grzesznik po odzyskaniu przebaczenia powinien dążyć do uzdrowienia swoje duszy poprzez modlitwę i uczynki miłosierdzia wobec tych, którym wyrządził krzywdę.

     Zakończmy naszą dzisiejszą katechezę słowami świętego Franciszka Salezego: „Bóg tak wysoko ceni pokutę, że najmniejsza nawet na świecie pokuta, jeśli jest szczera, sprawia, że odpuszcza On każdy rodzaj grzechu, także nawet wszystkie diabły uzyskałyby odpuszczenie grzechów, gdyby potrafiły okazać skruchę”.

 

120. CZY ISTNIEJĄ GRZECHY TAK CIĘŻKIE, ŻE NIE MOŻE Z NICH ROZGRZESZYĆ ZWYKŁY KAPŁAN ?

     Należy jednoznacznie odpowiedzieć, że są grzechy wagi tak wielkiej, że rozgrzeszenia z nich mogą udzielić tylko wyznaczeni spowiednicy, sam Biskup lub tylko Stolica Apostolska.

     Najcięższymi grzechami są:
- znieważenie postaci eucharystycznych – czyli kradzież, świętokradcze przechowywanie lub świadome wyplucie konsekrowanej Hostii, wyrażające pogardę czy nienawiść do Boga,
- pobicie lub zabójstwo Biskupa Rzymu,
- zdrada przez kapłana tajemnicy spowiedzi,
- udzielenie lub przyjęcie sakry biskupiej bez zgody Papieża,
- rozgrzeszenie wspólnika grzechu nieczystego.

     Rozgrzeszenie z powyższych grzechów może być udzielone jedynie przez Stolicę Apostolską. Całą procedurę przeprowadza się współpracując ze spowiednikiem.

     Do grzechów zastrzeżonych Biskupowi należą:
- formalne odstępstwo od wiary – czyli wyraźne, oficjalne odrzucenie prawd wiary przyjętych w Kościele,
- pobicie lub zabójstwo biskupa,
- usiłowanie odprawienia Mszy św. lub udzielenia rozgrzeszenia przez osobę, która nie ma ważnych święceń – chodzi tu o udawanie i podszywanie się pod kapłana w celu symulowania sakramentów,
- próba zawarcia małżeństwa przez księdza lub osobę zakonną – choćby tylko cywilnego,
- przynależność do stowarzyszeń walczących z Kościołem – czyli udział w organizacjach i działaniach, które sprzeciwiają się Kościołowi

     Ciężkim grzechem, o którym najczęściej słyszymy, a który automatycznie zaciąga ekskomunikę i również podlega specjalnym uwarunkowaniom jest też grzech aborcji. Każdy spowiednik może udzielić rozgrzeszenia w przypadku aborcji tylko wtedy, kiedy spowiedź jest: w czasie Komunii wielkanocnej, misji i rekolekcji, kanonicznych wizytacji biskupich oraz odpustów, w szpitalach, u chorych, którzy nie mogą chodzić, u kobiet w stanie błogosławionym oraz z okazji spowiedzi generalnej przygotowanej przynajmniej z okresu jednego roku. Bez tych warunków rozgrzeszenia z ekskomuniki aborcji może udzielić tylko Biskup, ksiądz dziekan lub wicedziekan, proboszcz i administrator parafii, spowiednicy w kościele katedralnym oraz w sanktuariach.

     Więcej na temat szczególnych wykroczeń i kar za nie można przeczytać w Kodeksie Prawa Kanonicznego w kanonach: 1364 – 1399.

 

121. DLACZEGO TAK WAŻNE JEST POSTANOWIENIE POPRAWY WYRAŻAJĄCE SIĘ W ZADOŚĆUCZYNIENIU ZA POPEŁNIONE ZŁO ?

     Autentyczne postanowienie poprawy nie jest jakąś dodatkową czynnością związaną ze spowiedzią, ale wynika z samej istoty sakramentu. Jeżeli chcemy dobrze przeżyć naszą spowiedź, to musimy wiedzieć, że nie ogranicza się ona tylko do wypowiedzenia grzechów przed kapłanem, ale że samo ich wyznanie jest znakiem rzeczywistego pragnienia wyzwolenia się z nich. W przeciwnym wypadku może to oznaczać rychły powrót do grzesznych nawyków i zachowań. Istotne jest także, by wiedzieć, że postanowienie poprawy nie może opierać się tylko na dobrych chęciach i pragnieniach, ale potrzebna jest nasza współpraca z Bożą łaską jaką otrzymujemy w sakramencie pokuty. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że „łaska buduje na naturze”, a św. Paweł, że „moc w słabości się doskonali” /2Kor 12,9/. Zatem do naszej szczerej chęci poprawy należy dołożyć jeszcze unikanie sytuacji, usuwanie okoliczności, które umożliwiają nam łatwiejsze popełnianie grzechu, a także ciągłe ćwiczenie w sobie silnej woli. Możemy zatem stwierdzić, że nieodłącznymi elementami postanowienia poprawy jest mocna decyzja woli, powierzenie swojej przyszłości Bogu oraz zadośćuczynienie za popełnione grzechy. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa trzeba było nieraz kilka lat pokutować za szczególnie ciężkie grzechy, zanim otrzymało się dar pojednania. Dzisiejsza forma pokuty sakramentalnej powinna być traktowana jako znak nawrócenia i pragnienia wynagrodzenia Bogu i ludziom za nasze grzechy. Wiele grzechów przynosi szkodę bliźniemu. Należy uczynić wszystko, co możliwe, aby ją naprawić /por. KKK 1459/. Uzyskane przebaczenie grzechów i wewnętrzne nawrócenie, nie likwiduje nieporządku, jaki wywołały one w otaczającym nas świecie, np. nie usuwa cierpienia osób, które znieważyliśmy, poniżyliśmy, fałszywie oskarżyliśmy, skrzywdziliśmy moralnie lub materialnie. Zadośćuczynienie jest formą naprawy spowodowanego przez siebie zła, wynagrodzenia za nie i może nim być np. zwrócenie skradzionej rzeczy, wynagrodzenie wyrządzonej straty, przywrócenie dobrego imienia znieważonej osobie, pojednanie się z bliźnim, z którym pozostaje się w niezgodzie, częste wstępowanie do Kościoła na modlitwę, aby wynagrodzić Bogu za wszystkie formy zapomnienia o Nim, podkreślanie dobrych cech bliźnich, których obmówiliśmy, okazanie wiele serca tym, których zasmuciliśmy itp. Zadośćuczynienie jest znakiem, że rozpoczęliśmy nowe życie, oparte na prawdziwej miłości, że faktycznie nawróciliśmy się. Stałe wynagradzanie powoduje, że pomimo różnych słabości i upadków ciągle wzrasta w nas dobro, ciągle doskonali się miłość. Praktyka stałego zadośćuczynienia przynosi także radość i wewnętrzne uspokojenie. Rodzaj i miara zadośćuczynienia powinny być dostosowane do penitenta, aby każdy naprawił porządek, który naruszył, powinny uwzględniać jego sytuację osobistą i mieć na celu jego dobro duchowe. Zadośćuczynienie zwane również pokutą powinno odpowiadać ciężarowi i naturze popełnionych grzechów i być zatem lekarstwem na grzech i środkiem do odnowy życia /por.KKK1460/.

     Postanowienie poprawy wyrażające się w zadośćuczynieniu ma pomóc nam w upodobnieniu się do Chrystusa, który raz na zawsze odpokutował za nasze grzechy. Sami z siebie nic bowiem nie możemy uczynić, ale „wszystko możemy w Tym, który nas umacnia”/Flp 4,13/, a cała nasza „chluba” jest w Chrystusie..., w którym czynimy zadośćuczynienie „wydając owoce godne nawrócenia”/Łk3,8/, /por. KKK1460/.
/span>

 

122. Z JAKICH GRZECHÓW NALEŻY SIĘ SPOWIADAĆ.

     Grzech jest to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań bożych lub kościelnych. Ale to nie tylko naruszenie prawa. Grzech jest przede wszystkim obrazą Boga, zerwaniem jedności i przyjaźni z Nim. Jest odrzuceniem Bożej miłości, nienawiścią lub obojętnością. Chrystus ustanowił sakrament pokuty dla wszystkich grzeszników w Kościele, a przede wszystkim dla tych, którzy po chrzcie popełnili grzech ciężki. Sakrament pokuty daje im możliwość nawrócenia się i odzyskania łaski usprawiedliwienia. ( KKK1446)

     Zgodnie z przykazaniem kościelnym: „Każdy wierny, po osiągnięciu wieku rozeznania, obowiązany jest przynajmniej raz w roku po dokładnym zbadaniu siebie wyznać dokładnie wszystkie swoje grzechy śmiertelne czyli ciężkie, nawet najbardziej skryte”. Ten, kto ma świadomość popełnienia grzechu śmiertelnego, nie powinien przyjmować Komunii świętej.(KKK1456- 1457)

     Przyjmując sakrament pokuty należy wyznać wszystkie grzechy śmiertelne (ciężkie) popełnione od ostatniej spowiedzi. Gdyby ktoś wcześniej zataił taki grzech, koniecznie trzeba poinformować o tym spowiednika. Grzechy te niszczą bowiem naszą przyjaźń z Bogiem i w normalnej sytuacji nie mogą być przebaczone inaczej, jak przez sakramentalną spowiedź.

     Grzech ciężki czyli śmiertelny popełnia człowiek, gdy wykracza przeciw Bożemu prawu w poważnej sprawie w pełni świadomie i zupełnie dobrowolnie. Naruszenie każdego z przykazań Bożych w ważnej sprawie jest traktowane jako grzech ciężki. Warto przy tym pamiętać, że wykroczenia przeciwko szóstemu przykazaniu zasadniczo zawsze są grzechami ciężkimi, a lekkimi mogą stać się jedynie przez brak świadomości, czy dobrowolności popełnianego czynu. Grzech ciężki popełnia tylko ta osoba, która wie, że czyni źle. Nie jest jednak w tej kwestii usprawiedliwieniem zawiniona ignorancja i zatwardziałość serca. Jeśli ktoś mało dba o poznanie nauki Kościoła albo wręcz się jej sprzeciwia, nie jest wolny od poważnej winy moralnej. Aby uznać czyn za grzech śmiertelny musi on wynikać z wolnego wyboru człowieka. Przymus zewnętrzny lub wewnętrzny zmniejsza odpowiedzialność moralną. Warto jednak w tych kwestiach nie decydować samodzielnie, ale zapytać spowiednika. Podobnie należy postąpić, gdy mamy wątpliwości co do materii popełnionego czynu.

     Z grzechami powszednimi (lekkimi) mamy do czynienia, „gdy w materii lekkiej nie przestrzega się normy prawa moralnego lub gdy nie przestrzega się prawa moralnego w materii ciężkiej, lecz bez pełnego poznania czy całkowitej zgody” (KKK 1862). Wyznawanie ich w konfesjonale nie jest konieczne, jednak warto to robić, gdyż dzięki temu spowiednik ma pełniejszy obraz naszej osoby. Może się też zdarzyć, że będzie mógł wyjaśnić nasze błędne przekonanie co do wagi grzechu. Rodzaje grzechów ze względu na ich specyficzny charakter to: grzechy główne (pycha, chciwość, zazdrość, nieczystość, łakomstwo, gniew, lenistwo), grzechy cudze (gdy namawiamy, pochwalamy, pomagamy komuś w popełnianiu zła), grzechy przeciw Duchowi Św., grzechy wołające o pomstę do nieba.

     Zawsze należy spowiadać się z grzechów ciężkich, ale nigdy nie powinniśmy lekceważyć grzechów lekkich. Przede wszystkim dlatego, że jednak są złem. Usypiają sumienie i często prowadzą do poważniejszego zła. Regularne spowiadanie się z grzechów powszednich pomaga nam kształtować sumienie, walczyć ze złymi skłonnościami i poddawać się leczącej mocy Chrystusa.

     Najważniejszą pomocą w przygotowaniu do sakramentu pokuty i pojednania, jest szczera i wytrwała modlitwa do Ducha Świętego, który przychodzi i objawia nam prawdę o nas samych. Poza modlitwą nie można zapominać o wiedzy, którą można zdobyć dzięki odpowiedniej lekturze, która z kolei będzie wyczulała sumienie na sprawy naszej moralności, a co za tym idzie będzie formowała nasze życie duchowe.

     Nie ma takich grzechów, których by Bóg nie przebaczył, bo On jest większy od największego grzechu, jeśli tylko człowiek żałuje i szczerze wyznaje.

 

123. KIEDY I JAK CZĘSTO NALEŻY WYSPOWIADAĆ SIĘ Z GRZECHÓW CIĘŻKICH ?

     Według nauki Kościoła katolickiego grzech śmiertelny „niszczy miłość w sercu człowieka wskutek poważnego wykroczenia przeciw prawu Bożemu; podsuwając człowiekowi dobra niższe, odwraca go od Boga, który jest jego celem ostatecznym i szczęściem”. Narusza on w nas „zasadę życia, którą jest miłość, domaga się nowej inicjatywy miłosierdzia Bożego i nawrócenia serca, które zazwyczaj dokonuje się w ramach sakramentu pojednania” (KKK 1856). Jesteśmy zdolni do popełnienia największego zła, ponieważ jesteśmy w stanie wybrać coś znacznie wspanialszego. Możemy wybrać miłość. Możemy wybrać Boga. Gdy jednak popełniamy ciężki grzech — grzech śmiertelny — tracimy łaskę, która jest w nas. Pozbawiamy się „łaski uświęcającej”. Jeśli Bóg nam jej nie zwróci — w wyniku naszej skruchy i uzyskania przebaczenia od Boga — to sami wykluczamy się z królestwa Jezusowego i wybieramy piekło.

     Kodeks Prawa Kanonicznego stanowi:

     „Kan. 960. Indywidualna i integralna spowiedź oraz rozgrzeszenie stanowią jedyny zwyczajny sposób, przez który wierny, świadomy grzechu ciężkiego, dostępuje pojednania z Bogiem i Kościołem.

     Kan. 988 § 1. Wierny jest obowiązany wyznać co do liczby i rodzaju wszelkie grzechy ciężkie popełnione po chrzcie, a jeszcze przez władzę kluczy Kościoła bezpośrednio nie odpuszczone i nie wyznane w indywidualnej spowiedzi, które sobie przypomina po dokładnym rachunku sumienia.

     § 2. Zaleca się wiernym, by wyznawali także grzechy powszednie”.

     Zatem: aby spowiedź była ważna, trzeba wyznać dokładnie wszystkie swoje grzechy ciężkie. Jest to obowiązek integralności wyznania. Należy dokładnie wyznać grzechy uwzględniając trzy aspekty: rodzaj grzechu, ważniejsze okoliczności i liczbę. Obowiązek pełnej integralności wyznania dotyczy wszystkich grzechów ciężkich.

     Konieczność spowiedzi sformułował Sobór Laterański IV, stwierdzając, że wszyscy wierni „powinni osobiście przynajmniej raz w roku wiernie wyznać swoje grzechy własnemu kapłanowi”. Sobór Trydencki sprecyzował, iż kapłanom „mają być przedstawione wszystkie grzechy ciężkie”. Normę tę powtarza Kodeks Prawa Kanonicznego i Katechizm Kościoła Katolickiego: „każdy wierny, po osiągnięciu wieku rozeznania, obowiązany jest przynajmniej raz w roku wyznać wiernie wszystkie swoje grzechy ciężkie”.

     Gdyby ktoś miał nieszczęście popełnić grzech ciężki, powinien starać się iść do spowiedzi jak najszybciej. Ten kto poważnie zachorował od razu udaje się do lekarza, nie czekając aż choroba zniszczy organizm. Czyż dusza nie zasługuje, by o jej życie nadprzyrodzone troszczyć się z tą samą energią co o zdrowie ciała? Jeśli nie przystąpimy do spowiedzi zaraz po pierwszym upadku, każdej następnej pokusie będziemy opierać się coraz słabiej. Grzech więc się mnoży; obraza Pana Boga powiększa i wola słabnie. Ludzką rzeczą jest upaść – jesteśmy słabi, jednakże nie ludzką sprawą, a diabelską, jest trwanie w upadku, bez starania się o powstanie. Pan Bóg oczekuje od nas, byśmy po upadku szybko i zdecydowanie podnosili się i nie rezygnowali z walki.

 

124. CO TO JEST ODPUST I KTO MOŻE GO UDZIELIĆ ?

     Nauka o odpustach i jej praktyczne zastosowanie w Kościele ściśle łączą się ze skutkami sakramentu pokuty.

     Darowanie kar będących skutkiem grzechu nazywane jest w języku kościelnym odpustem. Polega on na darowaniu przez Boga kar doczesnych „za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijan odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdajei prawomocnie przydziela zadośćuczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych”.

     W ten sposób Kościół chce nie tylko przyjść z pomocą chrześcijaninowi, lecz także pobudzić go do czynów pobożności, pokuty i miłości.

     Odpust jest cząstkowy albo zupełny zależnie od tego, czy od kary doczesnej należnej za grzechy uwalnia w części czy w całości. Odpusty mogą być udzielane żywym lub zmarłym.

     Kodeks Prawa Kanonicznego orzeka, że oprócz najwyższej władzy kościelnej, tylko ci mogą udzielać odpustów, którym tę władzę przyznaje prawo albo udziela jej Biskup Rzymski. Żadna władza poza Biskupem Rzymskim, nie może przekazywać innym władzy udzielania odpustów, chyba że zostało to jej wyraźnie przyznane przez Stolicę Apostolską.

     Do otrzymania odpustu jest zdolny tylko ten kto został ochrzczony, nie jest ekskomunikowany i znajduje się w stanie łaski (zob. KPK 992 i następne).

 

125. JAKIE SĄ OWOCE DUCHOWE SAKRAMENTU POKUTY

     Katechizm Kościoła Katolickiego wymienia następujące owoce duchowe, które otrzymuje penitent:

     - pojednanie z Bogiem, przez które penitent odzyskuje łaskę,

     - pojednanie z Kościołem,

     - darowanie kary wiecznej spowodowanej przez grzechy śmiertelne,

     - darowanie, przynajmniej częściowe kar doczesnych, będących skutkiem grzechu,

     - pokój i pogoda sumienia oraz pociecha duchowa,

     - wzrost sił duchowych do walki jaką musi prowadzić chrześcijanin (KKK 1420-1532).

     Można więc mówić o prawdziwym duchowym zmartwychwstaniu człowieka, któremu przywrócona zostaje utracona przez grzech godność dziecka Bożego. W sakramencie tym grzesznik odzyskuje utraconą przyjaźń z Bogiem, a także darowanie zaciągniętych przez popełniony grzech kar doczesnych. W końcu uzyskuje również wspomniane pojednanie z Kościołem, ponieważ przez grzech naruszył lub zerwał wspólnotę braterską między ochrzczonymi.

     W katechizmie młodych „Youcat” możemy znaleźć takie porównanie” „Czas po rozgrzeszeniu jest jak prysznic po treningu, jak świeże powietrze po letniej burzy, jak pobudka w słoneczny letni poranek, jak nieważkość nurka…w słowie zawiera się wszystko: znowu mam czystą kartę u Boga” (239).

 

126. CZY NALEŻY SIĘ SPOWIADAĆ, GDY SIĘ NIE POPEŁNIŁO ŻADNEGO GRZECHU CIĘŻKIEGO ?

     Z sakramentu pokuty należy korzystać kiedy popełniło się grzech śmiertelny zwany również ciężkim. Nie jest to jednak jedyna sytuacja, w której wierni są zobowiązani przystąpić do tego sakramentu.

     Drugie przykazanie kościelne brzmi następująco: Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty. Oznacza to, że nawet jeśli w ciągu roku nie popełniliśmy żadnego grzechu śmiertelnego, to i tak jesteśmy zobowiązani do przystąpienia do skorzystania z tego sakramentu. To przykazanie zostało ustanowione w trosce o sumienia chrześcijan, ponieważ sakrament pokuty i pojednania jest jednym z najważniejszych środków w kształtowaniu sumienia chrześcijańskiego. Z tego też powodu, mimo, że nie ma obowiązku spowiadania się częściej niż raz w roku, jeżeli nie popełniło się grzechu śmiertelnego, warto rozważyć praktykę spowiedzi comiesięcznej. Dobrą okazją do tego są pierwsze piątki miesiąca, które łączą sakramentalną spowiedź z praktyką wynagradzania za grzechy własne i innych ludzi. Comiesięczna spowiedź poza możliwością stanięcia w prawdzie i zobaczenia swojego życia z Bożej perspektywy, niesie ze sobą bardzo wiele łask. Warto pamiętać, że każda dobrze przeżyta spowiedź jest zanurzeniem się w Ocean Bożego Miłosierdzia. Chrześcijanin podczas tego sakramentu zostaje dotknięty przez Boga, który jest Najlepszym Ojcem. Regularne korzystanie z sakramentu pokuty jest bardzo pomocne w pracy nad sobą, pomaga przezwyciężyć swoje słabości. Regularnie praktykowany staje się środkiem do pokonania wad, z którymi mamy największe trudności, które stają nam na przeszkodzie w drodze do świętości. Sakrament pokuty jest najczytelniejszym znakiem Miłości Boga do człowieka, który na drodze do świętości ciągle się potyka i potrzebuje pomocy.

     Z tych powodów warto korzystać z sakramentu pokuty regularnie, najlepiej raz w miesiącu nawet jeśli nie popełniło się żadnego grzechu ciężkiego. To, że obowiązkiem jest spowiedź raz do roku lub gdy popełni się grzech ciężki nie oznacza wcale, że należy poprzestawać na minimalnych wymaganiach i rezygnować z dobrodziejstw jakie niesie częste i regularne przystępowanie do sakramentu pokuty i pojednania.

 

127. CZY KAPŁAN MOŻE ZDRADZIĆ O TYM, CO USŁYSZAŁ PODCZAS SPOWIEDZI ?

     Często problemem, przed jakim stają penitenci jest pytanie, czy grzechy, które wyznają poczas sakramentu pokuty, nie zostaną ujawnione.

     Z odpowiedzią na to pytanie przychodzi Kodeks Prawa Kanonicznego, w którym czytamy: Tajemnica sakramentalna jest nienaruszalna, dlatego nie wolno słowami lub w jakikolwiek inny sposób i dla jakiejkolwiek przyczyny w czymkolwiek zdradzić penitenta (KPK 983). Trzeba też wiedzieć, że w kolejnym punkcie Kodeks Prawa Kanonicznego nakłada ob-owiązek zachowania tajemnicy na wszystkich, którzy w jakiś sposób (na przykład przez przy-padkowe usłyszenie głośno spowiadającej się osoby) posiedli informację pochodzącą ze spo-wiedzi: Obowiązek zachowania tajemnicy ma także tłumacz, jeśli występuje, jak również wszyscy inni, którzy w jakikolwiek sposób zdobyli ze spowiedzi wiadomości o grzechach.

     Za zdradę tajemnicy spowiedzi dla kapłana została przewidziana najcięższa z możliwych kar: Spowiednik, który narusza bezpośrednio tajemnicę sakramentalną, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, zastrzeżonej Stolicy Apostolskiej. Gdy zaś narusza ją tylko pośrednio, powinien być ukarany stosownie do ciężkości przestępstwa (KPK 1388). Oznacza to, że kapłan, który zdradza tajemnicę spowiedzi automatycznie zostaje pozbawiony nie tylko możliwości godziwego sprawowania Eucharystii i innych sakramentów, ale nie może też żadnych sakramentów przyjmować: Ekskomunikowanemu zabrania się: 1° jakiegokolwiek udziału posługiwania w sprawowaniu Ofiary eucharystycznej lub w jakichkolwiek innych obrzędach kultu; 2° sprawować sakramenty i sakramentalia oraz przyjmować sakramenty; 3° sprawować kościelne urzędy lub posługi albo jakiekolwiek inne zadania, bądź wykonywać akty rządzenia (KPK 1331). Także inne osoby, które ujawnią tajemnicę spowiedzi powinny zostać ukarane i to nawet ekskomuniką: Tłumacz i inni, o których w kan. 983, § 2, którzy naruszają tajemnicę, powinni być ukarani sprawiedliwą karą, nie wyłączając ekskomuniki. Trzeba pamiętać w tej sytuacji, że jeśli usłyszymy przypadkiem grzechy osoby korzystającej z sakramentu pokuty, podobnie jak kapłanowi, w żadnym wypadku nie wolno nam ich wyjawić.

     Od kary ekskomuniki, która zostaje nałożona na osobę łamiącą tajemnicę spowiedzi może uwolnić tylko Stolica Apostolska. Warto pamiętać, że tajemnicę spowiedzi zabezpiecza nie tylko zagrożenie najwyższą karą, ale także poczucie obowiązku i gorliwość kapłanów. Wielu z nich, aby zachować tajemnicę spowiedzi wiele wycierpiało, a niektórzy zapłacili za to własnym życiem. Wyznając zatem nasze grzechy w sakramencie pokuty, możemy ufać, że nie zostaną one nikomu wyjawione.

 

128. JAKĄ ROLĘ ODGRYWA KOMUNIA ŚWIĘTYCH W UWOLNIENIU SIĘ OD GRZECHU I KARY ZA GRZECH ?

     Każdy chrześcijanin, który popełnia grzechy a następnie wyznaje je ze skruchą i z mocnym postanowieniem poprawy, nie jest zdany tylko na samego siebie, ale przychodzi mu z pomocą cała komunia świętych, czyli ci, którzy żyją już we wspólnocie miłości. Każdy grzech ciężki, który zawsze jest brakiem miłości, jeśli jest dobrowolnie popełniony przez chrześcijanina to tym samym pozbawia go łączności z komunią świętych, choć nie wyklucza go z komunii wiary i sakramentów.

     Ponadto, życie wszystkich wiernych łączy się w przedziwny sposób w Chrystusie i przez Chrystusa z życiem wszystkich chrześcijan poprzez nadprzyrodzoną jedność Mistycznego Ciała Chrystusa. Święty Augustyn wyraża ową prawdę w słynnej koncepcji Totus Christus, wskazując, iż Chrystus, jako Głowa jest zawsze obecny i działający w Kościele, który jest jego Ciałem. Kościół i Chrystus są zawsze jedną i tą samą Osobą, która istnieje w trzech wymiarach a więc w komunii wiary, sakramentów i miłości.

     Ojciec Święty Paweł VI stwierdza, iż w komunii świętych „między wiernymi, czy to uczestnikami niebieskiej ojczyzny, czy to pokutującymi w czyśćcu za swoje winy, czy to pielgrzymującymi jeszcze na ziemi, istnieje trwały węzeł miłości i bogata wymiana wszelkich dóbr”. Z powyższych słów jasno wynika, iż dzięki wymianie duchowych dóbr świętość wszystkich zbawionych oraz ich wstawiennicza modlitwa przed tronem Boga wyprasza potrzebne łaski dla tych, którzy zgrzeszyli oraz przynosi duchową korzyść polegającą na uwolnieniu się od kary zaciągniętej przez grzech. Krótko mówiąc, świętość zbawionych przynosi o wiele więcej korzyści innym, niż grzech pielgrzymujących na ziemi mógłby zaszkodzić innym.

     Komunia świętych nazywana jest również „niewyczerpanym skarbcem” Kościoła nie z racji tego jakoby była zbiorem dóbr gromadzonych na podobieństwo materialnych bogactw, ale stanowi niewyczerpaną wartość duchową, dzięki wszystkim zadośćuczynieniom i zasługom Chrystusa Pana, który ofiarował je Bogu Ojcu, aby cała ludzkość mogła być uwolniona od grzechu i kary za grzech. Innymi słowy, ów skarbiec komunii świętych stanowi sam Chrystus Odkupiciel, dzięki któremu wszyscy wierni mogą otrzymywać zadośćuczynienie i zasługi wynikające z jego odkupienia. Warto przypomnieć, iż w owym skarbcu na szczególną uwagę zasługują wszystkie modlitwy i dobre uczynki Najświętszej Maryi Panny, jak również zasługi wszystkich świętych, którzy osiągnąwszy świętość dzięki łasce Chrystusa przyczynili się do zbawienia innych poprzez łączność Mistycznego Ciała.

     Zakończmy naszą katechezę słowami Świętego Augustyna, który stwierdził, iż Kościół na ziemi jest Królestwem Bożym, choć jeszcze w sposób niedoskonały: „Gdzie znajdują się dwie kategorie ludzi (złych i dobrych) wówczas mamy do czynienia z Kościołem doczesnym; Gdzie mamy drugą kategorię a wiec dobrych, wówczas chodzi o Kościół przyszły, czyli wieczny. Stąd też, także na ziemi Kościół jest Królestwem Chrystusa i Królestwem niebios”.

 

129. CO TO JEST KARA ZA GRZECH ?

     Rozmyślając nad Sakramentem Pokuty i Pojednania albo czytając Biblię spotykamy się z pojęciem kary. Za popełnione zło człowiek musi ponieść karę. Karami znanymi z Pisma Świętego, które Bóg dopuszczał na człowieka są mniejsze lub większe nieszczęścia: potop, wrogowie, wojny, cierpienia, śmierć, czyściec oraz najgorsza kara – piekło. O ile piekło jest karą nieodwracalną i wieczną, to jednak większość kar ma charakter tymczasowy i ma na celu doprowadzenie człowieka do nawrócenia i lepszego życia.

     Papież Paweł VI pisał w konstytucji o odpustach: Z Objawienia Bożego wiemy, że następstwem grzechów są kary, nałożone przez boską świętość i sprawiedliwość. Muszą one być poniesione albo na tym świecie przez cierpienia, nędze i utrapienia tego życia, a zwłaszcza przez śmierć, albo też w przyszłym życiu przez ogień i męki, czyli kary czyśćcowe [Indulgentiarum doctrina 2]. Karę więc najogólniej można zdefiniować jako konsekwencję, zapłatę za wyrządzone zło. Kara za grzech jest też wyrazem sprawiedliwości Boga i ma ogromne znaczenie wychowawcze. Im bardziej człowiek jest świadomy, że dobre decyzje i czyny mają dobre konsekwencje, a złe decyzje i czyny pociągają za sobą złe następstwa, tym bardziej powinien starć się czynić dobro i unikać zła. Człowiek jednak w swej ludzkiej omylności może popełniać błędy, które nierozerwalnie związane są z konsekwencjami.

     Uznaje się powszechnie, że najczęstszymi karami za grzechy są ludzkie cierpienia. Rzeczywiście – nieszanowanie swego zdrowia, czyli grzech przeciwko V przykazaniu pociąga za sobą różne choroby. Jednak nie każde cierpienie jest karą za popełnione grzechy – dowodem tego jest cierpienie Chrystusa. Przyjmując jednak swoje cierpienia i ofiarując je na poczet kar za popełnione grzechy człowiek zbliża się do nieba.

     Grzech oddziela człowieka od Boga, przyjęcie i poniesienie kary do Boga zbliża. Bóg pozostawił Apostołom władzę odpuszczania grzechów. Jednak odpuszczenie grzechów, a darowanie kar to dwie różne rzeczy. W Sakramencie Pokuty i Pojednania człowiek może zostać uwolniony od winy, jednak pozostają jeszcze konsekwencje popełnionych grzechów. Karą za grzech nie jest na pewno pokuta, którą spowiednik nadaje w czasie spowiedzi! Przyjęcie pokuty przez penitenta jest znakiem, że ten uznaje swoją odpowiedzialność za grzech i chce się z niego podnieść.

     Z karami za grzechy wiąże się praktyka odpustu – czyli częściowego lub zupełnego darowania wobec Boga kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dzięki Św. Faustynie wiemy, że w całym roku jest jeden dzień, kiedy przystępując do spowiedzi i Komunii Św. możemy być uwolnieni nie tylko z win, ale również od wszystkich kar za swoje grzechy [Dz. 699] – jest to łaska porównywalna z łaską Chrztu Św. i można jej dostąpić w Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Świadomi swojej grzeszności oraz kar jakie ciążą na nas za popełnione grzechy warto jak najczęściej korzystać z łaski odpustów i Miłosierdzia Bożego.

 

130. JAKIE SĄ FORMY LITURGICZNE SPRAWOWANIA SAKRAMENTU POKUTY ?

     Prawodawca kościelny wskazuje na trzy formy sprawowania liturgii sakramentu pokuty. Wszystkie one są jednakowo skuteczne, wszystkie stanowią celebrację liturgii, z tym, że pierwsze dwie są tzw. formami zwyczajnymi, natomiast trzecia jest formą nadzwyczajną.

     Pierwsza forma - Obrzęd pojednania jednego penitenta. W Kodeksie Prawa Kanonicznego czytamy:„Indywidualna i integralna spowiedź oraz rozgrzeszenie stanowią jedyny zwyczajny sposób, przez który wierny, świadomy grzechu ciężkiego, dostępuje pojednania z Bogiem i Kościołem. Jedynie niemożliwość fizyczna lub moralna zwalnia od takiej spowiedzi. W takim wypadku pojednanie może dokonać się również innymi sposobami”/kan. 960/. Gdy istnieje uzasadniona potrzeba duszpasterska, kapłan może opuścić lub skrócić pewne części obrzędu, winien jednak zawsze zachować w całości: wyznanie grzechów i przyjęcie zadośćuczynienia, wezwanie do skruchy, formułę rozgrzeszenia i odesłania. Jeżeli penitentowi zagraża niebezpieczeństwo śmierci, wystarczy, aby kapłan wymówił istotne słowa formuły rozgrzeszenia, mianowicie: "Ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" /por. Rytuał. Obrzędy pokuty. Wprowadzenie teologiczno – pastoralne Nr 21/. Pokuta sakramentalna jako czynność liturgiczna zawiera zazwyczaj następujące elementy składowe: pozdrowienie i błogosławieństwo kapłana, czytanie słowa Bożego, wezwanie do żalu, spowiedź, będąca uznaniem grzechów i wyznaniem ich wobec kapłana, nałożenie i przyjęcie pokuty, rozgrzeszenie przez spowiednika, modlitwa dziękczynna i odesłanie penitenta. Odnowione Obrzędy przewidują czytanie słowa Bożego: „Jeżeli przemawiają za tym okoliczności, kapłan może odczytać albo przytoczyć z pamięci fragment z Pisma Świętego. Przy spowiedziach odbywanych w konfesjonałach wskazane jest, aby penitent sam odczytał tekst Pisma Świętego w czasie przygotowania do spowiedzi”.

     Druga forma - Obrzęd pojednania wielu penitentów z indywidualną spowiedzią i rozgrzeszeniem jest rzadziej stosowana, najczęściej w grupach formacyjnych, czy rekolekcyjnych. W porównaniu z pierwszą formą tu mamy wspólny moment przygotowania i zadośćuczynienia w formie obrzędu. Wspólne nabożeństwo jaśniej ukazuje kościelną naturę pokuty. Wierni razem słuchają słowa Bożego, które głosi miłosierdzie Boże i wzywa ich do nawrócenia. Równocześnie badają zgodność swojego życia ze słowem Bożym i wspierają się wzajemnie modlitwą. Gdy każdy wyzna swoje grzechy i otrzyma rozgrzeszenie, wszyscy razem wysławiają Boga za Jego wielkie sprawy dokonane na rzecz ludu, który nabył dla siebie krwią swojego Syna. W takiej sytuacji powinno być obecnych wielu kapłanów, aby mogli w odpowiednich miejscach wysłuchać spowiedzi poszczególnych penitentów i udzielić im rozgrzeszenia./por. Rytuał. Obrzędy pokuty Nr 22/.

     Forma trzecia jest formą nadzwyczajną -Obrzęd pojednania wielu penitentów z ogólną spowiedzią i rozgrzeszeniem. Ze względu na szczególne okoliczności niekiedy zachodzące może się zdarzyć, że wolno albo nawet należy wielu penitentom udzielić rozgrzeszenia ogólnego tzw. absolucji generalnej - bez uprzedniej spowiedzi indywidualnej. Oprócz wypadków, w których grozi niebezpieczeństwo śmierci, wolno udzielić sakramentalnego rozgrzeszenia równocześnie wielu penitentom, którzy oskarżyli się tylko ogólnie, lecz zostali odpowiednio usposobieni, jeżeli zachodzi ważna potrzeba, mianowicie gdy ze względu na liczbę penitentów brakuje spowiedników do wysłuchania spowiedzi indywidualnej w odpowiednim czasie, tak że penitenci bez własnej winy byliby zmuszeni długo pozostawać bez łaski sakramentalnej lub Komunii św. Nie wolno udzielać ogólnego rozgrzeszenia jedynie z powodu licznego napływu penitentów, jaki zdarza się np. z okazji wielkiego święta lub pielgrzymki, jeżeli spowiednicy mogą być do dyspozycji. Osąd, czy zachodzą warunki, o których mowa wyżej, a także decyzja, kiedy wolno udzielić sakramentalnego rozgrzeszenia ogólnego zarezerwowane są ordynariuszowi diecezji, który powinien porozumieć się z innymi członkami Konferencji Biskupów. Jeżeli poza wypadkami określonymi przez ordynariusza diecezji zaistnieje poważna potrzeba udzielenia sakramentalnego rozgrzeszenia w sposób ogólny, kapłan przed udzieleniem rozgrzeszenia powinien, o ile jest to możliwe, zwrócić się do miejscowego ordynariusza, aby mógł godziwie udzielić rozgrzeszenia. Jeżeli zwrócenie się do ordynariusza nie było możliwe, kapłan powinien jak najprędzej zawiadomić go o zaistniałej potrzebie oraz o udzieleniu rozgrzeszenia /por. Rytuał. Obrzędy pokuty Nr 31 –32; KPK kan. 961/. Udzielenie sakramentu pokuty w formie absolucji generalnej jest ważne pod warunkiem, że ci wszyscy, którzy chcą z tego skorzystać: nie mają przeszkody prawnej, zachowują wszystkie istotne momenty tego sakramentu, które się określa jako warunki dobrej spowiedzi, wyrażają ów żal za grzechy w jakiś zewnętrzny sposób. W przypadku gdy ktoś otrzymuje absolucję generalną, to przy następnej spowiedzi powinien wyznać, że ostatnia spowiedź była uzyskana w takiej formie / por. kan. 962 –963/.

 

131. W JAKICH OKOLICZNOŚCIACH MOŻNA ZASTOSOWAĆ SAKRAMENT POKUTY Z OGÓLNYM ROZGRZESZENIEM ?

     Może zaistnieć taka sytuacja, że wolno a nawet należy udzielić rozgrzeszenia ogólnego grupie penitentów bez wcześniejszego indywidualnego wyznania grzechów. Ma to miejsce przede wszystkim wtedy, gdy grozi niebezpieczeństwo śmierci, a brak czasu nie pozwala kapłanowi wysłuchać wyznania grzechów poszczególnych penitentów. W takim wypadku każdy kapłan ma władzę udzielania rozgrzeszenia ogólnego, zwracając się, jeśli czas na to pozwala, z wezwaniem, by każdy wzbudził w sobie akt żalu.

     Poza przypadkiem niebezpieczeństwa śmierci, wolno sakramentalnie rozgrzeszyć równocześnie wielu wiernych, którzy wyznali swoje grzechy w sposób ogólny wtedy, gdy uwzględniwszy liczbę penitentów, brakuje spowiedników, którzy mogliby wysłuchać wyznania grzechów poszczególnych osób w odpowiednim czasie. Chodzi o sytuację, w której penitenci – bez własnej winy – byliby pozbawieni przez dłuższy czas łaski sakramentalnej lub Komunii świętej. Ma to miejsce przede wszystkim w krajach misyjnych, a także w innych miejscach lub w odniesieniu do pewnych grup osób, gdyby zachodziła taka konieczność.

     Nie wolno tego stosować, jeśli spowiednicy mogliby być do dyspozycji, jedynie z powodu dużego napływu penitentów, co może na przykład mieć miejsce z racji wielkiej uroczystości lub pielgrzymki.

     Ponadto, jeśli poza wypadkami określonymi przez Ordynariusza miejsca, zaistnieje jakaś poważna konieczność udzielenia sakramentalnego rozgrzeszenia ogólnego, wtedy kapłan jest obowiązany, jeśli to możliwe, zwrócić się do Ordynariusza miejsca, by mógł prawidłowo udzielić rozgrzeszenia. W przeciwnym wypadku należy jak najszybciej poinformować Ordynariusza o zaistniałej konieczności i udzieleniu rozgrzeszenia.

 

132. CZYM JEST SAKRAMENT ŚWIĘCEŃ ?

     Należy na wstępie zaznaczyć, że cały Kościół jest ludem kapłańskim. Św. Piotr przypomina w swoim 1 liście (2,9): „Wy jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym ludem Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła”.

     Dwa sakramenty: świecenia – inaczej kapłaństwo i małżeństwo są nastawione na zbawienie innych ludzi. Przez służbę innym przyczyniają się także do zbawienia osobistego.

     Przez chrzest wierni uczestniczą w kapłaństwie Chrystusa. Takie uczestnictwo nazywane jest „wspólnym kapłaństwem wiernych”. Na bazie tego kapłaństwa, a zarazem w celu służenia mu, istnieje inne uczestnictwo w posłannictwie Chrystusa, a mianowicie kapłaństwo posługi, wypływające z sakramentów święceń. Istotą kapłaństwa posługi jest służyć w imieniu i w zastępstwie Chrystusa – który jest Głową – we wspólnocie wierzących.

     Kościół jako wspólnota wierzących potrzebuje rzeczników, ludzi powołanych, którzy z polecenia Jezusa Chrystusa troszczą się o zachowanie jedności i czuwają nad wspólną wiernością we wierze.

     Kapłaństwo sakramentalne w dzieli się na trzy stopnie: biskupi, kapłani i diakoni. Wszyscy mają udział w kapłaństwie Jezusa Chrystusa. Są wybrani ze wspólnoty i przeznaczeni do służby w tej wspólnocie. Ich urząd ma w Nim swój fundament, oni reprezentują Kościół.

 

133. JAKIE JEST ZNACZENIE POJĘCIA - „KAPŁAŃSTWO” ?

     Należy podkreślić, ze termin ten jest związany z gr. słowem hierarchia od hieros – święty, poświęcony, arche – władza; oraz łacińskiego sacerdotio od sacerdos – kapłan, sacer – święty, dos – uzdolnienie. Czyli możemy powiedzieć, ze jest to święta władza pośredniczenia między Bogiem a ludźmi, udzielona przez Boga przez akt „namaszczenia Duchem Świętym”, która spełnia się w służbie ofiarniczej i posłudze Słowu Bożemu. Jedynym rzeczywistym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi jest Jezus Chrystus, uczestniczą w Jego kapłaństwie biskupi i prezbiterzy a także, chociaż w istotowo różny sposób, cały Lud Boży.

     Świętą władzę pośredniczenia między Bogiem a ludźmi można pojąć w dwojaki sposób. Mianowicie:

1. instytucjonalnie – jako urząd, stan lub stanowisko społeczno-religijne
2. funkcjonalnie – jako moc, dyspozycję, uzdolnienie pośredniczenia miedzy Bogiem a ludźmi. Pośredniczenie to polega na tym, że kapłan „z jednej strony jest szafarzem łaski i tłumaczem woli Boga dla ludzi, a drugiej strony przekazuje Bogu modlitwy, ofiary i wyznania ludzi”.

     Kapłan musi posiadać pełnomocnictwo, czyli odpowiednie upoważnienie do pośredniczenia. W religii objawionej a więc w judaizmie i w chrześcijaństwie, inicjatywa powołania do funkcji kapłańskich należy wyłącznie do Boga. On także udziela wybranemu namaszczenia Duchem Świętym, które uzdalnia go do spełniania tych funkcji.

     W wielu religiach, a także w religiach objawionych, kapłan polega tym samym konsekracji, tzn. zostaje wyłączony ze świata świeckiego i oddany na wyłączną służbę Bogu do spraw, które dotyczą związków Boga z ludźmi.

     Kapłaństwo sakramentalne w dzieli się na trzy stopnie: biskupi, kapłani i diakoni. Wszyscy mają udział w kapłaństwie Jezusa Chrystusa. Są wybrani ze wspólnoty i przeznaczeni do służby w tej wspólnocie. Ich urząd ma w Nim swój fundament, oni reprezentują Kościół.

 

134. NA CZYM POLEGAŁO KAPŁAŃSTWO STAREGO TESTAMENTU ?

     U ludów żyjących w sąsiedztwie z Izraelem funkcje kapłańskie spełniał bardzo często król. Tak było np. w Mezopotamii i w Egipcie. Król - kapłan występuje zazwyczaj w otoczeniu kapłanów hierarchicznych, najczęściej dziedziczących swoje godności i tworzących prawdziwą kastę. Nie ma czegoś podobnego wśród patriarchów izraelskich. W ich czasach nie istnieje jeszcze ani świątynia, ani oddzielny stan kapłanów. Tradycje spisane w Księdze Rodzaju mówią o tym, jak patriarchowie budowali ołtarze w Kanaanie. Tradycje te również mówią o kapłaństwie rodzinnym, spotykanym u większości starożytnych ludów.

     Od czasu Mojżesza, który sam pochodził z pokolenia Lewiego, specjalizacja tego pokolenia w sprawowaniu czynności kultycznej staje się być oczywistą. Z biegiem czasu kapłani stają się instytucją zorganizowaną wokół sanktuarium jerozolimskiego, które od czasów Dawida uchodzi za centrum kultyczne całego Izraela.

     Upadek równoczesny świątyni i monarchii kładzie kres królewskiej opiece nad kapłaństwem. Uwolnieni od wpływów i pokus ze strony władzy politycznej, którą sprawują teraz poganie, kapłani stają się przywódcami religijnymi narodu.

     W religiach starożytnych, kapłani są ministrami kultu, stróżami świętych tradycji, rzecznikami bóstwa, przekazującymi prawdę. W Izraelu kapłani spełniają zawsze dwie funkcje zasadnicze, przedstawiające dwie formy pośredniczenia: sprawowanie kultu i posługę słowa.

     Funkcja pierwsza: sprawowanie kultu. Kapłan jest człowiekiem należącym do sanktuarium. W czasach najwcześniejszych jest stróżem arki, zgromadza wiernych w domu Jahwe, przewodniczy na zebraniach liturgicznych przy obchodach świąt narodowych. Jego główne zadanie polega na składaniu ofiar. Wtedy występuje w pełni swej roli pośrednika: składa Bogu ofiary wiernych, a wiernym przekazuje błogosławieństwo Boże.

     Funkcja druga: posługa słowa. W Izraelu słowo Boże, dostosowane do różnych okoliczności życia dociera do ludu poprzez proroków pozostających pod działaniem Ducha Świętego. Lecz istnieje także tradycyjny sposób przekazywania słowa, mający swój punkt wyjścia w wielkich wydarzeniach historii świętej oraz w zawarciu przymierza na Synaju. W liturgii poszczególnych świąt kapłani odczytują wiernym opowiadania, które podbudowują wiarę. Podczas odnawiania przymierza ogłaszają Prawo i zazwyczaj oni właśnie je interpretują, udzielając w postaci praktycznych wskazań odpowiedzi na pytania wiernych. Oni także pełnią role sędziów. Przedłużając niejako wszystkie powyższe funkcje, oni też czuwają nad pisemnym zredagowaniem Prawa w różnych kodeksach. Rozumie się tedy, dlaczego w księgach świętych kapłan występuje jako człowiek wiedzy, jest on pośrednikiem słowa Bożego w jego tradycyjnej formie historii i kodeksów.

 

135. JAK NAZYWAJĄ SIĘ SAKRAMENTY SŁUŻĄCE KOMUNII ?

     Chrzest, bierzmowanie i Eucharystia są sakramentami wtajemniczenia chrześcijańskiego, które spełniają nieodzowną rolę w dążeniu wszystkich wiernych na drodze powołania do świętości. Sakrament chrztu bowiem włącza wszystkich wierzących w potrójną misję Chrystusa: prorocką, królewską i kapłańską. Misja prorocka zobowiązuje każdego ochrzczonego do przepowiadania Słowa Bożego i dawania świadectwa o Chrystusie własnym życiem, które jest potwierdzeniem tego, w co się wierzy i co się naucza. Misja królewska przypomina nam o naszej godności dzieci Bożych oraz o tym, iż każdy został wezwany do budowania królestwa jedności, miłości i pokoju już tu na ziemi, aby potem zasłużyć sobie na udziałów w wiecznym królestwie Chrystusa, gdzie prawem będzie miłość, trwaniem wieczność a ostatecznym zwycięstwem prawda.

     Misja kapłańska przypomina nam, iż możemy składać Bogu Ojcu wraz z Najświętszą Ofiarą Chrystusa nasze duchowe ofiary miłe Bogu, które zapewniają nam osiągniecie najwyższego dobra, dzięki któremu będziemy naprawdę szczęśliwi. Sakrament bierzmowania umacnia nas poprzez siedem darów Ducha Świętego, abyśmy się stali prawdziwymi i odważnymi świadkami Chrystusa wśród przeciwności tego świata. Osoba ochrzczona i bierzmowana może w Kościele otrzymać jeszcze dwa inne sakramenty wyjątkowego posłannictwa w służbie Bogu: sakrament święceń i sakrament małżeństwa. Sakramenty te mają cechę wspólną, mianowicie są byciem dla innych, ponieważ nikt nie przyjmuje święceń dla siebie ani nikt nie wstępuje w związek małżeński dla siebie.

     Krótko mówiąc, kapłaństwo i małżeństwo są ukierunkowane na zbawienie innych ludzi i poprzez służbę innym przyczyniają się do osobistego zbawienia tego, kto ową służbę podejmuje w myśl słynnych słów świętego Pawła: „Stałem się wszystkim dla wszystkich, aby ocalić i zbawić tych, którzy się zagubili” (1Kor 9,22). Ponadto, sakramenty te nazywamy w służbie komunii, bo mają budować lud Boży stanowiąc zarazem źródło Bożej miłości, która pragnie rozlewać się w ludzkich sercach i przemieniać oblicze tego świata. Niektórzy wierni w sakramentach kapłaństwa i małżeństwa otrzymują szczególną konsekrację, dlatego że kapłani przyjmujący sakrament świeceń są konsekrowani, aby w imię Chrystusa karmili Kościół słowem i łaską Bożą. Z kolei, sakrament małżeństwa konsekruje obydwoje małżonków chrześcijańskich do obowiązków i godności ich stanu.

 

136. CO DOKONUJE SIĘ PODCZAS ŚWIECEŃ KAPŁAŃSKICH ?

     Podczas święceń kapłańskich Biskup przyzywa mocy Ducha Świętego aby spoczęła na kandydacie do święceń. Wyciska ona na tym człowieku nieusuwalną pieczęć, która pozostanie z nim na zawsze. Jako współpracownik swojego biskupa Kapłan będzie głosić słowo Boże, sprawować sakramenty, a przede wszystkim celebrować świętą Eucharystię.

     Należy przy tym zawsze pamiętać, że skoro tylko Chrystus jest prawdziwym kapłanem, to wszyscy inni są Jego sługami. Z tej to przyczyny przyjmujący święcenia zostają konsekrowanymi, „by w imię Chrystusa karmili Kościół słowem i łaską Bożą”. Dzięki temu sakramentowi powierzone Apostołom przez Chrystusa posłanie ciągle spełniane jest w Kościele. Udzielanie święceń kapłańskich jest czymś więcej niż zwykłym wybraniem, wyznaczeniem, delegacją lub nawet ustanowieniem przez wspólnotę. W sakramencie tym mamy do czynienia z pewnym wyłączeniem i przyjęciem przez samego Chrystusa w służbę Kościołowi. Kościół wierzy, że przy udzieleniu sakramentu kapłaństwa udzielany jest dar Ducha Świętego, pozwalający wykonać pochodzącą od Chrystusa „świętą władzę” związaną z urzędem kapłańskim. Tak więc w akcie święceń Chrystus przyjmuje do swej służby w Kościele oraz udziela powołanemu do niej odpowiedniej władzy niezbędnej do spełniania tego posłannictwa, natomiast wspólnota wierzących otrzymuje w jego osobie widzialny znak obecności Chrystusa.

 

137. CO TO JEST SAKRAMENT ŚWIĘCEŃ I CO SIĘ W NIM DOKONUJE ?

     Katechizm Kościoła Katolickiego tak określa sakrament kapłaństwa: Sakrament święceń jest sakramentem, dzięki któremu posłanie, powierzone przez Chrystusa Apostołom, nadal jest spełniane w Kościele aż do końca czasów. Jest to więc sakrament posługi apostolskiej. Obejmuje on trzy stopnie: episkopat, prezbiterat i diakonat (KKK 1536).

     Głową Kościoła i Najwyższym Kapłanem jest sam Jezus Chrystus. Powołał jednak Apostołów i Św. Piotrowi przekazał „klucze Królestwa niebieskiego” – władzę odpuszczania grzechów oraz podejmowania decyzji, które będą miały znaczenie nie tylko na ziemi ale i w niebie. Po Wniebowstąpieniu Jezusa Św. Piotr z Apostołami zaczęli wypełniać swoje posłannictwo. Powoływali do tego zadania kolejnych pomocników, którym również przekazywali władzę i moc otrzymaną od Chrystusa, aby służyli ludziom. W ten sposób powstał sakrament święceń jaki znamy. Stąd też mamy trzy stopnie święceń: biskup, prezbiter, diakon.

     Święcenia biskupie i święcenia prezbiteratu są dwoma stopniami uczestnictwa w kapłaństwie Chrystusa, natomiast święcenia diakonatu nie dają udziału w hierarchicznym kapłaństwie, ale są to święcenia „dla posługi” (por. KKK 1569).

     Przez sakrament święceń ochrzczony mężczyzna po wieloletnim przygotowaniu zostaje włączony do stanu diakonów, następnie prezbiterów. Biskupstwo jest najwyższym stopniem święceń. Nie jest to wybór, ustanowienie przez wspólnotę wierzących, lecz akt sakramentalny, który udziela Ducha Świętego, dla wykonywania „świętej władzy”. Ta władza ma potrójny wymiar: kapłański, nauczycielski i królewski:
- kapłański – bo kapłan wezwany jest do sprawowania kultu.
- nauczycielski – bo kapłan ma głosić Ewangelię i nauczać wszystkie narody
- królewski – bo kapłan w swej władzy ma służyć ludziom powierzonym jego trosce duszpasterskiej.

     Ten sakrament określany jest też słowem „konsekracja”, ponieważ wyłącza chrześcijanina z życia świeckiego i w nowy sposób wiąże z Chrystusem i Kościołem. Widzialnym znakiem konsekracji jest włożenie rąk biskupa na głowę kandydata.

     W wyświęconym kapłanie, który pełni służbę w Kościele, jest obecny i działa sam Jezus Chrystus. Znaczy to, że działa nie tylko w imieniu Chrystusa, ale w utożsamieniu z Najwyższym, Jedynym Kapłanem. Gdy wyświęcony kapłan sprawuje sakramenty, sam Chrystus działa przez niego.

     Święcenia wyciskają na duszy niezatarty, duchowy znak, upodabniają do Chrystusa — Kapłana. Obdarowanie łaską święceń zobowiązuje nie tylko do pełnienia służby kapłańskiej, ale zobowiązuje także do realizacji powołania do świętości. Łaska święceń nie zabezpiecza człowieka przed słabościami, wadami i grzechami. Święcenia są pomocą i wezwaniem, ale po święceniach w dalszym ciągu człowiek jest słaby, poddany pokusom szatana, ulegający złym wpływom świata.

     Chrystus działa także przez grzesznego szafarza, który ważnie sprawuje sakramenty, ale niezwykle ważne jest świadectwo życia, osobista świętość kapłana, co ujawnia się w czasie sprawowania sakramentów, w głoszeniu Ewangelii, w całej posłudze duszpasterskiej i w każdej dziedzinie życia.

 

138. DLACZEGO WSZYSCY WYŚWIĘCENI KAPŁANI UCZESTNICZĄ W JEDYNYM KAPŁAŃSTWIE CHRYSTUSA ?

     Z woli Boga jedynym Kapłanem, który usuwa grzechy świata, jednoczy ludzi z Bogiem i daje życie wieczne jest Chrystus: "Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie" (1 Tm 2, 5-6). Z osobą Kapłana nierozdzielnie związana z jest Ofiara: " Jezus złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę" (Hbr 9, 14-15). W swoje jedyne i trwające w każdym czasie kapłaństwo Jezus Chrystus włączył Apostołów, którzy w Wieczerniku, usłyszeli polecenie. "To czyńcie na moją pamiątkę". A gdy każdego z nich obdarzył swoim Duchem - dał im moc uobecniania: tak Jego Osoby, jak i Jego Ofiary usuwającej grzechy świata.

     Każdy Apostoł po wyjściu z Wieczernika Zesłania Ducha Świętego, uobecnia - w sobie samym, Osobę ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa - Kapłana i Jego Ofiarę. Przez namaszczenie Duchem Świętym dokonało się przeistoczenie apostoła-człowieka w osobę będącą żywym sakramentem Chrystusa - czyli Kapłana. Inaczej mówiąc, każdy Apostoł, a obecnie kapłan otrzymał udział w jedynym kapłaństwie namaszczonego Duchem Świętym Chrystusa Jezusa.

     W wyświęconym kapłanie, który pełni służbę w Kościele, jest obecny i działa sam Jezus Chrystus „jako Głowa swojego Ciała, jako Pasterz swojej owczarni, Arcykapłan odkupieńczej ofiary, Nauczyciel prawdy" (p. KKK 1548). Dokumenty Kościoła podkreślają, że kapłan działa „w osobie Chrystusa - Głowy" (łac. in persona Christi). Znaczy to, że działa nie tylko w zastępstwie, nie tylko w imieniu Chrystusa, ale w utożsamieniu z Najwyższym, Jedynym Kapłanem. Gdy wyświęcony kapłan sprawuje sakramenty, sam Chrystus działa przez niego. W posłudze wyświęconych, a zwłaszcza w posłudze biskupów i prezbiterów, staje się „widzialna obecność Chrystusa jako Głowy Kościoła" (p. KKK 1549). Katechizm przypomina wyrażenie św. Ignacego Antiocheńskiego: biskup jest „figurą Ojca", jakby żywym obrazem Boga Ojca. Chrystus wybiera tych, których chce i posyła ich, aby pełnili służbę kapłańską wobec wiernych. Święcenia wyciskają na duszy niezatarty, duchowy znak, upodabniają do Chrystusa - Kapłana. Obdarowanie łaską święceń zobowiązuje nie tylko do pełnienia służby kapłańskiej, ale także do realizacji powołania do świętości.

     Jezus, Arcykapłan nowego Przymierza, mocą Ducha Świętego odpuszcza ludziom grzechy, a przez swoją Ofiarę przemienia śmiertelnych grzeszników w synów Bożych. On to przekazał powołanym przez siebie Apostołom Ducha Świętego. Od tego momentu każdy wyświęcony kapłan stał się uczestnikiem jedynego kapłaństwa Chrystusa.

 

139. DLACZEGO PREZBITERÓW NAZYWAMY WSPÓŁPRACOWNIKAMI BISKUPA ?

     Chrystus, którego Ojciec uświęcił i posłał na świat /por. J 10, 36/, uczestnikami swego uświęcenia i posłannictwa uczynił za pośrednictwem swoich apostołów, ich następców – biskupów, oni zaś w sposób prawomocny przekazali zadania swego urzędu w różnym stopniu różnym jednostkom w Kościele /por. KKK 42; KK 28/. Tak więc urząd kościelny, przez Boga ustanowiony, sprawowany jest w różnych stopniach święceń przez tych, którzy od starożytności już noszą nazwę biskupów, prezbiterów i diakonów. Prezbiterzy choć nie posiadają szczytu kapłaństwa i wykonywaniu swej władzy zależni są od biskupów, związani są jednak z nimi godnością kapłańską i na mocy sakramentu kapłaństwa, na podobieństwo Chrystusa, najwyższego i wiekuistego Kapłana /por. Hbr 5, 1 – 10; 7,24; 9, 11- 28/, wyświęcani są, aby głosić Ewangelię, być pasterzami wiernych i sprawować kult Boży jako prawdziwi kapłani Nowego Testamentu. Swój święty urząd sprawują przede wszystkim w kulcie czy uczcie Eucharystycznej, w której działając w zastępstwie Chrystusa i głosząc Jego tajemnicę, łączą modlitwy wiernych z ofiarą Tego, który jest ich Głową i uobecniają we Mszy Świętej jedyną ofiarę świętą Nowego Testamentu, Chrystusa oraz przydzielają owoce tej ofiary /por. KKK 1564.1566; KK 28/. Wobec wiernych czyniących pokutę lub chorujących, pełnią posługę pojednania lub niesienia ulgi, a potrzeby i modlitwy wiernych przedstawiają Bogu Ojcu /por. KK 28/.Urząd prezbiterów jest związany z biskupstwem, uczestniczy we władzy, mocą której sam Chrystus Ciało swoje buduje, uświęca i rządzi. Kapłani, pilni współpracownicy stanu biskupiego, jego pomoc i narzędzie, powołani do służenia Ludowi Bożemu, stanowią wraz ze swym biskupem jedno grono kapłańskie - presbyterium, poświęcające się różnym powinnościom. W poszczególnych lokalnych zgromadzeniach wiernych czynią oni obecnym w pewnym sensie samego biskupa, z którym jednoczą się ufnie i wielkodusznie, i jego obowiązki oraz starania biorą w części na siebie i troskliwie na co dzień je wykonują. Prezbiterzy mogą wykonywać swoją posługę tylko w zależności od biskupa i w komunii z nim. Przyrzeczenie posłuszeństwa, jakie składają biskupowi podczas święceń i pocałunek pokoju biskupa na końcu liturgii święceń oznaczają, że biskup uważa ich za swoich współpracowników, synów, braci i przyjaciół, a oni ze swej strony powinni okazywać mu miłość i posłuszeństwo/por KKK 1563.1567; KK28; DPŻK 2/. Wszyscy prezbiterzy, ustanowieni przez święcenia w stanie kapłańskim związani są ze sobą najściślejszym braterstwem sakramentalnym, szczególnie w diecezji, której służbie są oddani pod zwierzchnictwem własnego biskupa /por. DPŻK 8/.

     Na mocy sakramentu święceń prezbiterzy uczestniczą w powszechnym posłaniu powierzonym przez Chrystusa Apostołom. Duchowy dar, jaki otrzymali przez święcenia, przygotowuje ich nie do jakiegoś ograniczonego i zacieśnionego posłania, ale „do najszerszej i powszechnej misji zbawienia < aż po krańce ziemi>”„z sercem gotowym do głoszenia wszędzie Ewangelii /por.KKK1565; DPŻK 10; DFK20; KK28/.

 

140. JAK NALEŻY ROZUMIEĆ, IŻ ISTNIEJĄ DWA SPOSOBY UCZESTNICZENIA WSZYSTKICH WIERZĄCYCH W JEDYNYM KAPŁAŃSTWIE CHRYSTUSA ?

     Chrystus Pan, Kapłan wzięty spośród ludzi /por. Hbr 5,1 –5/ a nowy lud „uczynił królestwem i kapłanami Bogu Ojcu swemu”/Ap 1,6; por. Ap 5, 9 -10/. Ochrzczeni bowiem poświęcani są przez odrodzenie i namaszczenie Duchem Świętym, jako dom duchowy i święte kapłaństwo, aby przez wszystkie właściwe chrześcijaninowi uczynki składać ofiary duchowe i głosić moc Tego, który wezwał ich z ciemności do swego przedziwnego światła /por. 1P2, 4 – 10/; /por. KK 10/.

     Cała wspólnota wierzących jest więc jako taka kapłańska. Wierni wykonują swoje kapłaństwo, wynikające ze chrztu, przez udział w posłaniu Chrystusa, Kapłana, Proroka i Króla, każdy zgodnie z własnym powołaniem /KKK1546/.

     Kapłaństwo urzędowe, czyli hierarchiczne, biskupów i prezbiterów oraz kapłaństwo wspólne wszystkich wiernych, choć różnią się istotą, są sobie wzajemnie przyporządkowane, jedno i drugie bowiem we właściwy sobie sposób uczestniczy w jednym kapłaństwie Chrystusowym. Kapłaństwo urzędowe, dzięki władzy świętej, jaką się cieszy, służy kapłaństwu wspólnemu, przyczynia się do wzrostu łaski chrztu wszystkich chrześcijan, sprawuje w zastępstwie Chrystusa Ofiarę Eucharystyczną i składa ją Bogu w imieniu całego ludu. Jest ono jednym ze środków, przez które Chrystus nieustannie buduje i prowadzi swój Kościół. Wierni zaś na mocy swego królewskiego kapłaństwa współdziałają w ofiarowywaniu Eucharystii, dalej urzeczywistniają je poprzez rozwój łaski chrztu, przez życie wiarą, nadzieją i miłością. Pełnią to kapłaństwo przez przyjmowanie sakramentów, modlitw i dziękczynienie, świadectwo życia, zaparcie się siebie i czynną miłość /por. KK10; KKK1547/.

     Sobór Watykański II naucza: „Toteż wszyscy uczniowie Chrystusowi, trwając w modlitwie i chwaląc wspólnie Boga, samych siebie składać mają na ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu..."/por KK 10; Rz 12, 1/ Są więc oni sami i kapłanami i ofiarami, tak właśnie jak Chrystus Pan, jedyny i najwyższy kapłan. Wszystko, co czynimy, może być złożone Ojcu jako ofiara duchowa: „uczynki, modlitwy i apostolskie przedsięwzięcia, życie małżeńskie i rodzinne, codzienna praca, wypoczynek ducha i ciała, jeśli odbywa się w Duchu, a nawet utrapienia życia, jeśli są cierpliwie znoszone, stają się duchowymi ofiarami, miłymi Bogu, przez Jezusa Chrystusa” (KK 34).

     Trzeba nam jednak pamiętać, że kapłaństwo powszechne nie oznacza oczywiście samowoli i pewnej prywaty poszczególnych ludzi wobec Boga i Kościoła. Wręcz przeciwnie: powszechne kapłaństwo wiernych ma sens tylko i wyłącznie w jedności z Kościołem, we „wzajemnym przyporządkowaniu” oraz współdziałaniu z kapłaństwem urzędowym biskupów i prezbiterów.

 

141. JAKIE WYRÓŻNIAMY STOPNIE SAKRAMENTU ŚWIĘCEŃ ?

     Poszczególne stopnie sakramentu święceń wyrażają się w urzędzie kościelnym, który został ustanowiony z woli najwyższego Boga od czasów starożytnych. Sakrament święceń ma trzy stopnie: święcenia biskupie (episkopatu), kapłańskie (prezbiteratu) i diakonatu. Doktryna katolicka wyrażająca się poprzez liturgię, Urząd Nauczycielski, jak również poprzez stałą tradycję Kościoła uznaje, iż istnieją dwa stopnie uczestnictwa w kapłaństwie Chrystusa. Chodzi oczywiście o episkopat i prezbiterat, wyłączając diakonat, który przeznaczony jest do służenia i niesienia im pomocy. Stąd też, termin sacerdos, czyli kapłan odnosi się tylko do biskupów i prezbiterów.

     Ponadto, nauka katolicka naucza, że zarówno dwa pierwsze stopnie uczestniczenia w kapłaństwie (episkopat i prezbitera), jak i stopień służby (diakonat) zostają udzielane kandydatom za pośrednictwem aktu sakramentalnego, który powszechnie nazywa się święceniami. W czasach Ojców Apostolskich, Ignacy Antiocheński w swoim liście do Trallianos zachęca wszystkich wiernych do estymy wobec tych, którzy przyjęli sakrament święceń: „Niech wszyscy szanują diakonów jak samego Jezusa Chrystusa, a także biskupa, który jest obrazem Ojca, i prezbiterów, jako Radę Boga i zgromadzenie Apostołów; bez nich nie można mówić o Kościele”.

     Sobór Watykański II w konstytucji Lumen gentium naucza, iż Apostołowie, aby wypełnić swoje wzniosłe powołanie niesienia całemu światu dobrej nowiny o zbawieniu, zostali obdarowani przez Chrystusa specjalnym wylaniem Ducha Świętego, który na nich zstąpił. Oni zaś przekazali ów dar duchowy swoim pomocnikom przez włożenie na nich rąk. Ów bezcenny dar zostaje przekazywany z pokolenia na pokolenia aż do naszych czasów w sakrze biskupiej. Święty Augustyn wyraził ową doniosłą prawdę w pięknych słowach: „To, co budzi moje obawy, to bycie dla was, to zaś, co mnie pociesza, że jestem z wami. Dla was jestem biskupem, z wami chrześcijaninem. Pierwsze oznacza urząd, drugie łaskę, to niebezpieczeństwo, tamto zbawienie”.

     Te słynne słowa wielkiego Ojca moglibyśmy odnieść do wszystkich trzech stopni święceń, dlatego że poszczególny urząd biskupa, kapłana i diakona z jednej strony zakłada ogromną odpowiedzialność za zbawienie wiernych, zaś z drugiej niewysłowioną godność każdego chrześcijanina, który w Chrystusie dopiero odnajduje swoją właściwą godność, powołanie i ostateczne przeznaczenie. Zadaniem każdego biskupa, kapłana i diakona jest o tej prawdzie nieustannie przypominać i pokazywać ją przykładem własnego życia. Wspaniałym przykładem takiej służby nastawionej na dobro duchowe drugiego człowieka, było życie świętego Jana Pawła II, który głosząc światu Chrystusa Zmartwychwstałego, sam stawał się tym, który służył i prowadził człowieka do wiecznego zbawienia.

     Zakończmy naszą dzisiejszą katechezę modlitwą do Chrystusa, Najwyższego Kapłana: „Panie Jezu, spraw, aby ci wszyscy, którzy otrzymali urząd biskupa, kapłana i diakona poprzez sakrament święceń, pamiętali jak wielka spoczęła na nich odpowiedzialność za zbawienie innych. Niech pamiętając i rozważając często twoje słowa: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”, wzrastają w świętej pokorze i współpracują z twoją łaską, która jest jedynym źródłem ich mocy i świętości”. Amen

 

142. CO NALEŻY ROZUMIEĆ POD POJĘCIEM, IŻ KAPŁAN JEST DRUGIM CHRYSTUSEM ?

     „W służbie eklezjalnej wyświęconego kapłana jest obecny w swoim Kościele sam Chrystus jako Głowa swojego Ciała, jako Pasterz swojej trzody, Arcykapłan odkupieńczej ofiary, Nauczyciel Prawdy. To właśnie wyraża Kościół, mówiąc, że kapłan na mocy sakramentu święceń działa : Jest więc jeden i ten sam Kapłan, Chrystus Jezus, którego najświętszą Osobę zastępuje kapłan. Ten ostatni bowiem dzięki konsekracji kapłańskiej upodabnia się do Najwyższego Kapłana i posiada władzę działania mocą i w osobie samego Chrystusa” (KKK 1548).

     Podczas ostatniej wieczerzy Chrystus nakazał apostołom – pierwszym kapłanom – sprawować Ofiarę Mszy Świętej. Pierwszymi słowami Chrystusa po konsekracji – w czasie pierwszej Mszy Świętej – był nakaz: „To czyńcie na Moją pamiątkę” (por. Łk 22,19). Ta sama Ofiara sprawowana jest do dzisiaj i będzie sprawowana do końca świata, ale teraz, mimo że ofiaruje się ten sam Chrystus, to przy ołtarzu stawia kapłana i posługując się jego rękami i ustami ofiaruje po raz kolejny sam siebie Ojcu dla zbawienia świata.

     Po Zmartwychwstaniu Pan Jezus w słowach: „Przyjmijcie Ducha Świętego. Tym, którym odpuścicie grzechy będą im odpuszczone, a tym którym zatrzymacie, są zatrzymane” (J 20, 22b-23) daje swoim uczniom przywilej odpuszczania grzechów. Kapłan siedzący w konfesjonale reprezentuje Chrystusa-Sędziego, który ułaskawia penitenta. Pan Jezus do współczesnej wizjonerki Cataliny Rivas powiedział: „Kapłan jest zjednoczony ze mną i działa we Mnie, dlatego zasługuje na szacunek tych, którzy przychodzą prosić go o sakrament pojednania”. W tych słowach sam Chrystus mówi o swoim zjednoczeniu z każdym kapłanem. Sam Chrystus stwierdza, że kapłan jest jego narzędziem używanym do celów jednania ludzi ze sobą.

     Wielki dar Boga, który otrzymuje się w sakramencie kapłaństwa, związany jest jednocześnie z zadaniem, jakie Pan Jezus stawia przed swoimi uczniami. Dzięki sakramentowi kapłaństwa prezbiterzy stają się „drugim Chrystusem” (alter Christus) i wchodzą w Jego potrójną misję: prorocką, kapłańską i pasterską. Jednocząc się z Chrystusem-Prorokiem przyjmują odpowiedzialność za przepowiadanie Słowa Bożego w czasie liturgii i na katechezie, oraz wszędzie tam, gdzie są ludzi otwarci na Boga.

     W tej misji nikt nie może zastąpić kapłana, a on sam nie może się od niej dyspensować.

 

143. CO DOKONUJE SIĘ PODCZAS ŚWIĘCEŃ BISKUPICH ?

     Święcenia biskupie są po święceniach diakonatu i prezbiteratu trzecim, najwyższym stopniem święceń kapłańskich. Początków biskupstwa należy szukać we wspólnocie Apostołów. Jezus Chrystus miał wielu uczniów, którzy chodzili za Nim, słuchali Go i byli przez Niego wysyłani, aby nauczali po wioskach i miastach, gdzie sam zamierzał przyjść. Jednak najbliższymi współpracownikami Jezusa byli Apostołowie. Byli bezpośrednimi słuchaczami nauk Jezusa i świadkami najważniejszych znaków świadczących o Jego boskości. Po wniebowstąpieniu Jezusa w szczególny sposób zostali napełnieni Duchem Świętym, aby bez lęku szli na cały świat i głosili Ewangelię, nawet po ofiarę z własnego życia. Tam gdzie nauczali powoływali kolejnych wyznawców Chrystusa i przez włożenie rąk przekazywali im tę szczególną misję. W ten sposób przez całe wieki sukcesja apostolska dotrwała do naszych czasów i dlatego możemy mówić, że Biskupi dzisiaj są następcami Apostołów.

     Przez konsekrację biskupią udziela się pełni sakramentu święceń – jest to najwyższe kapłaństwo, pełnia świętego posługiwania. Nie chodzi tu o to, że zwykły kapłan „ma w sobie mniej Chrystusa” jednak kapłan sam nie może wykonywać wszystkich funkcji. Najwyraźniej widać tę pełnię w możliwości zwyczajnego udzielania Sakramentu Bierzmowania oraz Kapłaństwa. Biskup udziela tych sakramentów w zwyczajnym porządku, podczas gdy kapłan nie ma takiej możliwości, lub może udzielić Sakramentu Bierzmowania tylko za specjalną delegacją Biskupa. Biskupi w sposób szczególny przejmują rolę samego Chrystusa, Mistrza, Pasterza i Kapłana i w Jego osobie działają.

     Sam obrzęd święceń biskupich różni się od święceń kapłańskich. W konsekracji nowego Biskupa bierze udział większa wspólnota Biskupów. Ponadto dla ważności święceń wymagana jest specjalna decyzja Papieża. Utrzymuje się zwyczaj nadawania Biskupom stolicy tytularnej – czyli biskupstwa, które w różnych okolicznościach przestało istnieć. Są to najczęściej miejscowości w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Jednak rzeczywistą konsekwencją przyjęcia pełni władzy kapłańskiej, prorockiej i królewskiej jest podjęcie troski pasterskiej o aktualnie istniejącą wspólnotę Kościoła jaką jest diecezja. W niej Biskup sprawuje władzę najwyższą i ma decydujący głos w sprawach bezpośrednio dotyczących życia i funkcjonowania poszczególnych parafii i wiernych.

 

144. DLACZEGO SAKRAMENT KAPŁAŃSTWA NAZYWA SIĘ SAKRAMENTEM ŚWIĘCEŃ ?

     Aby lepiej zrozumieć dlaczego używa się nazwy sakrament święceń (ordinatio), należy cofnąć się do starożytnego Rzymu.

     To właśnie w starożytnym Rzymie używano określenia ordo, które oznaczało różne stany. Natomiast pojęcie ordinatio oznaczało włączenie do jakiegoś stanu. To pojęcie zostało następnie użyte w Kościele, w którym już autor Listu do Hebrajczyków wyróżniał różne stany. Obecnie w Kościele wyróżnia się trzy stopnie święceń albo jak podaje Katechizm Kościoła Katolickiego (Nr 1537) trzy stany: stan biskupów, stan prezbiterów i stan diakonów. Święcenia (ordinatio), na mocy których dokonuje się włączenie do jednego z tych stanów, mają charakter sakramentalny. Ten akt sakramentalny udziela darów i mocy Ducha Świętego, które pozwalają działać w imieniu Chrystusa w Jego Kościele. Ten wielki przywilej jest udzielany przez samego Chrystusa za pośrednictwem Kościoła. Istotnymi elementami obrzędu włączenia do danego stanu są: włożenie rąk i modlitwa konsekracyjna. Sakrament święceń jest zarezerwowany dla biskupa. Gesty, które wykonuje on podczas obrzędu sakramentu święceń, stanowią widoczny znak włączenia osoby do danego stanu, którego dokonuje sam Chrystus.

     Już przez przyjęcie pierwszego stopnia, którym są święcenia diakonatu dokonuje się włączenie danej osoby do duchowieństwa. Należy przy tym pamiętać, że nie wolno sprowadzać tego aktu jedynie do wybrania przez wspólnotę czy też do jakiejś delegacji. Jest to wybór Chrystusa, który wzywa niektórych do całkowitego oddania się Jemu i wyłącznej służby w Kościele, a wspólnota Kościoła w sposób widoczny w sakramencie święceń to wybranie przez Chrystusa potwierdza.

     Takie ujęcie sakramentu święceń wymaga głębokiego spojrzenia wiary i domaga się wdzięczności wobec Chrystusa za Jego wielki i nieoceniony dar.

 

145. DO JAKIEJ POSŁUGI ZOBOWIĄZANI SĄ KAPŁANI NA MOCY SAKRAMENTU ŚWIĘCEŃ ?

     Sakrament święceń jest sakramentem, dzięki któremu posłanie, powierzone przez Chrystusa Apostołom, nadal jest spełniane w Kościele aż do końca czasów. Jest to więc sakrament posługi apostolskiej.” KKK 1536

     W myśl postanowień Chrystusa apostołowie głosili Jego Ewangelię, gromadząc wokół siebie liczne grono wyznawców i pełniąc rolę pasterzy we wspólnocie wierzących.

     Misja, którą Pan powierzył pasterzom swego ludu, jest służbą. Kapłaństwo jest całkowicie skierowane ku Chrystusowi i ludziom. Zostało ustanowione dla ludzi i dla wspólnoty Kościoła. Posługa wyraża się przede wszystkim poprzez głoszenie Ewangelii i budowanie Kościoła w imieniu i zastępstwie Chrystusa, sakramentalne uobecnianie Pana oraz troskę o lud Boży. Sakrament kapłaństwa wewnętrznie upodabnia do Chrystusa w wypełnianiu trzech głównych zadań: nauczania, uświęcania i rządzenia. Są one w rzeczywistości działaniami zmartwychwstałego Jezusa, który budzi wiarę, gromadzi ludzi, tworzy jedność Kościoła i prowadzi do zbawienia. Przez otrzymane święcenia kapłan wchodzi w wewnętrzną komunię z Jezusem. Działa w osobie samego Chrystusa, który uobecnia swoje działanie przez niego, zwłaszcza wtedy, gdy kapłan dokonuje aktów sakramentalnych, np. chrztu, rozgrzeszenia lub konsekracji chleba i wina.

     Pierwszym zadaniem wynikającym z sakramentu kapłaństwa jest posługa nauczania. Głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (por. Mt 28,18-20), Jezus sam interpretował Pisma i jasno wskazywał kierunek. Stąd sakrament ten wyznacza i uzdalnia do misji głoszenia tego, czego Jezus nauczał, a co Kościół wiernie przekazuje. Kapłan uczy w imieniu Chrystusa. Przedstawia prawdę, którą są Jego słowa i sposób postępowania.

     Drugim zadaniem duchownych jest uświęcanie poprzez celebrowanie sakramentów świętych. A szczególnie sprawowanie Eucharystii na Jego pamiątkę (por. Łk 22,19) oraz odpuszczanie grzechów (por. J 20,22-23).

     Trzecim zadaniem wynikającym z przyjęcia sakramentu święceń jest przewodzenie wspólnocie wiernych, np. przez kierowanie wspólnotą diecezjalną, parafialną, bądź pełnienie określonej funkcji kościelnej.

     Podsumowując: tak jak kiedyś apostołowie, kapłani powołani są do głoszenia światu Ewangelii Jezusa Chrystusa, do szafowania sakramentami, głównie zaś - do sprawowania Eucharystii oraz udzielania rozgrzeszenia. Kapłani również mają troszczyć się o królestwo Boże, czyli budować Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, a przez to przyczyniać się do zbawienia świata i do uwielbienia Boga. Jest to uczestnictwem w potrójnej misji Chrystusa: Nauczyciela, Kapłana, Króla.

 

146. KTO MOŻE PRZYJĄĆ SAKRAMENT ŚWIECEŃ ?

     Kodeks Prawa Kanonicznego określając wymogi stawiane kandydatom do święceń wskazuje na wstępie, że: „święcenia ważnie i godziwie przyjmuje tylko mężczyzna ochrzczony i bierzmowany” (KPK 1024, 1033). Dalej prawodawca kościelny precyzuje, że wymagane jest aby kandydat po odbyciu zgodnie z prawem próby, posiadał – według oceny własnego biskupa lub kompetentnego przełożonego wyższego – wymagane przymioty: nie był związany żadną nieprawidłowością lub przeszkodą, a także wypełnił takie wymagania jak liturgiczne dopuszczenie do grona kandydatów na własną prośbę złożoną kompetentnej władzy. Wcześniej powinien wykonywać posługę lektora i akolity. Wymagane jest aby pomiędzy tymi posługami zachowany został odstęp sześciu miesięcy.

     Kandydat do diakonatu i prezbiteratu powinien przed dopuszczeniem przedstawić własnemu biskupowi albo kompetentnemu przełożonemu wyższemu własnoręcznie sporządzone i podpisane oświadczenie stwierdzające, że z własnej woli i dobrowolnie przyjmuje święcenia oraz że zawsze będzie wykonywał kościelną posługę.

     Kolejnym wymogiem wysuwanym w Kodeksie Prawa Kanonicznego względem kandydatów do diakonatu i kapłaństwa jest stwierdzenie, że „do święceń należy dopuszczać jedynie tych, którzy po rozważeniu wszelkich okoliczności, mają nieskażona wiarę, kierują się prawidłową intencją, posiadają wymaganą wiedzę, cieszą się dobrą opinią, mają nienaganne obyczaje, wypróbowane cnoty, jak również inne przymioty fizyczne i psychiczne, odpowiadające przyjmowanemu święceniu”.

     Prawodawca kościelny określa również, że prezbiteratu można udzielać tylko tym, którzy ukończyli dwudziesty piąty rok życia i posiadają wystarczającą dojrzałość, z zachowaniem ponadto sześciomiesięcznego odstępu czasu między diakonatem i prezbiteratem. Tych którzy są przeznaczeni do prezbiteratu, można dopuścić do diakonatu dopiero po ukończeniu dwudziestego trzeciego roku życia.

 

147. CO DOKONUJE SIĘ PODCZAS ŚWIĘCEŃ DIAKONATU ?

     Diakon jest to słowo wywodzące się z greki diaconos, co oznacza sługę i pomocnika. Ponadto, to osoba, która otrzymała pierwszy stopień sakramentu święceń w Kościele katolickim. Podczas święceń diakonatu kandydat zostaje ustanowiony do specjalnej posługi zgodnie ze słynnymi słowa Chrystusa, który przyszedł na świat nie po to, „aby Mu służono, ale po to, aby służyć i oddać swoje życie, jako okup za wielu”. W czasie liturgii święceń podaje się formułę odzwierciadlającą jego szczególną posługę na rzecz całego Kościoła: „przez posługę słowa, ołtarza i miłości Diakoni okazują się sługami wszystkich”.

     Diakon, jak wskazuje już sama nazwa, powinien angażować się na pierwszym miejscu w działalność charytatywną (diakonia). Warto podkreślić, iż posługa diakona odbywa się na zasadzie chęci niesienia pomocy innym i ma na celu wzbudzić w sercach wierzących chęć niesienia bezinteresownej pomocy osobom potrzebującym wsparcia nie tylko w sferze materialnej, ale także duchowej. Święty Szczepan męczennik jest wspaniałym przykładem diakona i człowieka o wrażliwym sercu, który znalazł swoje prawdziwe powołanie w bezinteresownym darze z samego siebie.

     Kiedy w pierwotnej wspólnocie jerozolimskiej Apostołowie czuli się przeciążeni nawałem pracy charytatywnej, postanowili ustanowić siedmiu mężczyzn do obsługiwania stołów, którzy zostali przez nich wyświęceni. Święty Szczepan, pierwszy z nich, napełniony łaską i mocą przyczynił się do wzrostu nowej wiary i wiele dokonał dla dobra ubogich we wspólnocie. Krótko mówiąc, diakon Szczepan wypełnił doskonale swoją posługę odnosząc się z uczuciem współczucia i miłosierdzia wobec osób biednych i potrzebujących w myśl słów samego Chrystusa, który powiedział, iż „biednych zawsze będziecie mieć u siebie” oraz w myśl jego innych słów przekazanych nam przez świętego Pawła: „Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu”.

     Drugim polem posługi diakona jest nauczanie i katechizowanie. W czasie Mszy Świętej może asystować biskupowi i prezbiterom w celebracji boskich misteriów, szczególnie Eucharystii, jej udzielanie, asystowanie przy zawieraniu małżeństw i prowadzenie pogrzebu. Ponadto, może czytać Ewangelię, głosić kazanie oraz udzielać sakramentu chrztu. W dobie współczesnej diakonat jest odrębnym powołaniem zarówno dla celibatariuszy, jak też dla mężczyzn żyjących w związkach małżeńskich. W ten sposób na nowo podkreśla się charakter służebny Kościoła, sięgając do jego pierwotnych korzeni, gdzie u boku kapłanów byli diakoni przejmujący na siebie szczególnie pasterskie i społeczne wyzwania Kościoła. Święcenia diakonatu na całe życie odciskają na wyświęconym nieusuwalną pieczęć.

 

148. W JAKI SPOSÓB POWINNA PRZEBIEGAĆ CELEBRACJA SAKRAMENTU ŚWIĘCEŃ ?

     Sakrament święceń celebrowany jest w czasie Mszy Świętej. Początek obrzędu ma miejsce zaraz po Ewangelii. Pierwszym elementem obrzędu jest przedstawienie kandydatów. Polega ono na przywołaniu, wezwaniu kandydatów. Odbywa się to na zasadzie dialogu Biskupa z przełożonym odpowiedzialnym za przygotowanie kandydatów do święceń. Pytanie o zdatność do święceń ma na celu uświadomienie powagi wydarzenia. Konsultacja z wiernymi, z gronem odpowiedzialnym za przygotowanie kandydata do święceń oraz osąd kapłana przedstawiającego do święceń są znakiem tego, że dołożono wszelkich starań, aby wyeliminować osoby, które do święceń nie powinny przystępować. Na tej podstawie Biskup dokonuje wyboru kandydatów do święceń. Następnie wygłaszana jest homilia.

     Po niej kolejnym punktem obrzędu święceń jest ślubowanie kandydata. Biskup kieruje pytania do kandydatów. Pytania dotyczą trzech wymiarów posługi prezbiteratu: wypełniania posługi Słowa, sprawowania sakramentów, szczególnie Eucharystii oraz Pokuty i Pojednania, a także codziennej modlitwy za powierzony sobie lud. Podjęcie zobowiązań kończy się przyrzeczeniem posłuszeństwa Biskupowi i Jego następcom. Następnie śpiewana jest Litania do Wszystkich Świętych – wyraża ona prośbę do wszystkich patronów o wstawiennictwo za kandydatami do święceń i o potrzebne łaski dla nich.

     Najważniejszym elementem obrzędu święceń jest nałożenie rąk i modlitwa ordynacyjna. Nałożenie rąk jest znakiem przekazania władzy kapłańskiej. Modlitwę wypowiada sam Biskup. Nałożenia rąk dokonuje Biskup wraz ze zgromadzonymi kapłanami. Jest to wyraz jedności całego prezbiterium.

     Kolejnym zewnętrznym znakiem jest nałożenie stuły i ornatu. Kandydaci do święceń dotąd uczestniczą we Mszy Świętej ubrani w alby i stuły na sposób diakoński. Od tej chwili przyjmują już pełny strój kapłański. Następnie Biskup dokonuje namaszczenia dłoni nowo wyświęconym prezbiterom – jest to znak wylania Ducha Świętego oraz przekazuje symbolicznie patenę z hostią i kielich z winem. Cały obrzęd kończy się pocałunkiem pokoju lub innym gestem wyrażającym powitanie w swoim gronie nowych braci przez wspólnotę kapłanów.

     Dalszy ciąg Mszy Świętej przebiega już w zwyczajnym porządku. Neoprezbiterzy wraz z Biskupem celebrują swoją pierwszą w życiu Liturgię Eucharystyczną już jako kapłani.

 

149. JAKĄ ŁASKĄ UMOCNIONY JEST DIAKON PODCZAS ŚWIĘCEŃ ?

     Wiara katolicka uczy, że istnieją dwa stopnie uczestniczenia w kapłaństwie Chrystusa: biskupstwo i kapłaństwo. Natomiast trzeci stopień sakramentów święceń – diakonat – włącza także w posłanie i łaskę Chrystusa ale przeznaczony jest przede wszystkim „dla posługi” w Kościele.

     Konstytucja dogmatyczna o Kościele Soboru Watykańskiego II mówi nam, że: „Na niższym szczeblu hierarchii stoją diakoni, na których nakłada się ręce "nie dla kapłaństwa, lecz dla posługi". Umocnieni bowiem łaską sakramentalną, w posłudze liturgii, słowa i miłości służą Ludowi Bożemu w łączności z biskupem i jego kapłanami” (KK 29). Przez obrzęd włączenia rąk są oni umacniani oraz łączeni silniej z ołtarzem, aby mogli skuteczniej wykonywać swoja służbę. Zadaniem diakona, stosownie do tego, co mu wyznaczy kompetentna władza, jest uroczyste udzielanie chrztu, przechowywanie i rozdzielanie Eucharystii, asystowanie i błogosławienie w imieniu Kościoła związkom małżeńskim, udzielanie wiatyku umierającym, czytanie wiernym Pisma świętego, nauczanie i napominanie ludu, przewodniczenie nabożeństwu i modlitwie wiernych, sprawowanie sakramentaliów, przewodniczenie obrzędowi żałobnemu i pogrzebowemu. Poświęcając się powinnościom miłości i posługi, diakoni winni mieć w pamięci upomnienie św. Polikarpa: "Miłosierni, gorliwi, postępujący drogą prawdy tego Pana, który stał się sługą wszystkich".

     We wszystkich stopniach obrzędy święceń mają podobny charakter i odbywają się podczas Mszy św. Ich istotny obrzęd – taki sam dla wszystkich stopni – stanowi apostolski gest „włożenia rąk biskupa na głowę wyświęconego a także specjalna modlitwa konsekracyjna będąca prośbą do Boga o wylanie Ducha św. i udzielenie jego darów dostosowanych do posługi do której kandydat jest wyświęcony” (KKK1573).

 

150. W CZYM PRZEJAWIA SIĘ ŁASKA DUCHA ŚWIĘTEGO, KTÓRĄ OTRZYMUJE PREZBITER PODCZAS ŚWIĘCEŃ ?

     Sakrament święceń kapłańskich upodabnia przyjmującego do Jezusa Chrystusa dzięki specjalnej łasce Ducha Świętego, czyniąc go narzędziem Chrystusa dla Jego Kościoła. Święcenia uzdalniają go, aby mógł działać jako przedstawiciel Chrystusa, Głowy Kościoła, w Jego potrójnej funkcji kapłana, proroka i króla. Jak w przypadku chrztu i bierzmowania, to uczestnictwo w funkcji Chrystusa jest udzielane raz na zawsze. Sakrament święceń wyciska również niezatarty charakter duchowy i nie może być powtarzany ani udzielany tylko na pewien czas.

     Wszelkie uświęcenie dusz może być zdziałane tylko mocą Ducha Świętego. On wspiera kapłanów w tej pracy swoją szczególną łaską. Duch święty w sakramencie kapłaństwa daje moc nadprzyrodzoną, wskutek której ich czynności kapłańskie mogą się stać ważne wobec Boga, mogą dusze uświęcać i łaski nieba na nie sprowadzać. Osobną łaską sakramentalną Duch Święty wspiera kapłanów w pracach ich urzędu, aby nie tylko ważnie, ale i owocnie swoje czynności sprawowali.

     Duchowy dar, którego udzielają święcenia prezbiteratu, wyraża następująca modlitwa odmawiana w obrządku bizantyjskim. Biskup, wkładając ręce, mówi między innymi:

     „Panie, napełnij darem Ducha Świętego tego, którego raczyłeś podnieść do godności kapłaństwa, by był godny bez zarzutu stać przy Twoim ołtarzu, głosić Ewangelię twojego Królestwa, pełnić posługę Twego słowa prawdy, składać Ci dary i ofiary duchowe, odnawiać Twój lud przez kąpiel odrodzenia, tak aby on sam wyszedł na spotkanie naszego wielkiego Boga i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, Twojego jedynego Syna, w dniu Jego powtórnego przyjścia i by otrzymał z Twojej nieskończonej dobroci nagrodę za wierne wypełnianie swojego zadania” (KKK 1587).

     Z Duchem Świętym, Szafarzem uświęcenia spotyka się prezbiter codziennie, przez całe kapłańskie życie, a za Jego sprawą spływa ciągle na kapłanów moc z wysokości.

 

151. DLACZEGO KOŚCIÓŁ WYMAGA OD KAPŁANÓW I BISKUPÓW ŻYCIA W CELIBACIE ?

     Celibat – według „Leksykonu duchowości katolickiej” – jest to „jeden z podstawowych obowiązków podejmowanych przez duchownych katolickich, polegający na dobrowolnym wyrzeczeniu się zawarcia małżeństwa dla posługi, niepodzielnym sercem, Bogu i Kościołowi. Źródłem tego zobowiązania jest prawo kościelne, które opiera się na ewangelicznej zachęcie do wyboru bezżenności dla Królestwa Niebieskiego (Mt 19,12) oraz wskazaniach św. Pawła”. Celibat przeżywany zgodnie z jego istotą staje się dla świata znakiem i wyrazem decyzji życiowej, wypływającej z wiary.

     Biblijna koncepcja celibatu rozwijała się przez długi okres historii zbawienia, poczynając od proroka Jeremiasza, aż do Jezusa Chrystusa i Jego Apostołów, zwłaszcza św. Pawła, który napisał „traktat o dziewictwie”, wyłożony w 1 Kor 7,25-35.

     W aspekcie teologicznym celibat wynika z faktu, że kapłani „powołani są do tego, by poświęcić się niepodzielnie Panu i Jego sprawom, oddając się całkowicie Bogu i ludziom. (...). Przyjęty radosnym sercem, celibat zapowiada bardzo jasno Królestwo Boże” (KKK, 1579), w którym — jak wyjaśnia Jezus — „nie będziemy się żenili ani za mąż wychodzili”.

     Celibat w duchu Chrystusa podejmują ci, którzy świadomie wyrzekają się szczęścia małżeńskiego i rodzinnego, by całą swoją miłością i niepodzielnym sercem należeć do Boga oraz do ludzi, których Pan Bóg postawił na ich drodze czy powierzył ich pieczy.

     Biskupi i kapłani decydują się na celibat i rezygnują ze współżycia seksualnego ze względu na więź z Chrystusem oraz z ludźmi, do których Chrystus ich posyła. Seksualność z natury wiąże człowieka z kimś jednym, tymczasem kapłan powołany jest do tego, by być darem dla każdego spotkanego człowieka. Kapłan, który rezygnuje z małżeństwa i żyje w czystości, potwierdza, że należy do Boga, który jest Miłością. Potwierdza też, że kocha ludzi miłością radosną, bezinteresowną i ofiarną. W celibacie ksiądz jest bardziej dyspozycyjny dla Kościoła i Jego potrzeb.

     Przez przyjęcie sakramentu święceń kapłani i biskupi należą do Pana i całkowicie poświęcają się Chrystusowi, akceptują „jego pragnienia, sposób myślenia i działania” oraz angażują się „całą swoją istotą we wszystkie jego sprawy”. Wolni od trosk i obowiązków małżeńskich, mogą w sposób niepodzielny należeć do Pana, oddać Mu całe swoje serce i uczynić Go centrum swojego życia, podobając się tylko Jemu i troszcząc się o Kościół. Wolni od spraw światowych i ludzkich, bezżenni, stają się „wszystkim dla wszystkich” (por. 1 Kor 9,22).

 

152. JAKĄ ŁASKĄ UMOCNIONY JEST DIAKON PODCZAS ŚWIĘCEŃ ?

     W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że diakoni uczestniczą w specjalny sposób w posłaniu i łasce Chrystusa, bowiem sakrament święceń naznacza ich pieczęcią, czyli charyzmatem, której nikt nie może usunąć. Dzięki tej łasce upodobniają się oni do Chrystusa, który stał się „diakonem”, tzn. sługą wszystkich (KKK 1570). Sam Jezus Chrystus mówił, że „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz ażeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Łk 10,41).

     Kiedy mężczyzna otrzymuje święcenia diakonatu, przez włożenie rąk, otrzymuje szczególną prorocką moc – do nauczania z autorytetem Chrystusa. Przez swoją posługę diakon reprezentuje Jezusa Chrystusa. Kiedy diakon czyta Ewangelię podczas Mszy świętej i wygłasza homilię, czyni to autorytetem Chrystusa – proroka. To sam Chrystus naucza nas przez usta diakona. Diakon reprezentuje Chrystusa w pasterskiej trosce o ubogich i potrzebujących, i reprezentuje Chrystusa podczas chrztów i ślubów.

     W modlitwie konsekracyjnej biskup prosi dla diakona o szczególne łaski, aby odznaczał się wszystkimi cnotami, miłością bez obłudy, troskliwością o chorych i biednych, powagą pełną pokory, czystością bez skazy i duchową karnością. Poza tym diakon wezwany jest do nieustannego dawania świadectwa swoim życiem, przestrzegania przykazań i w końcu specjalnym przyrzeczeniem zobowiązuje się także do życia w celibacie.

     Sakrament święceń przyjmującego go upodabnia do Chrystusa dzięki specjalnej łasce Ducha Świętego, czyniąc go narzędziem Chrystusa dla Jego Kościoła. Święcenia uzdalniają go, by mógł działać jako przedstawiciel Chrystusa, Głowy Kościoła. Sakrament święceń wyciska również niezatarty charakter duchowy i nie może być powtarzany ani udzielany tylko na pewien czas.

     Diakoni, „umocnieni… łaską sakramentalną, w posłudze liturgii, słowa i miłości, służą Ludowi Bożemu w łączności z biskupem i jego kapłanami”.

     Diakoni nie otrzymują kapłaństwa posługi, ale święcenia dają im prawo do ważnych funkcji w posłudze słowa, w kulcie Bożym, w zadaniach duszpasterskich i charytatywnych, które mają pełnić pod pasterskim zwierzchnictwem swojego biskupa (KKK 1596).

 

153. NA CZYM POLEGA NIEZATARTY CHARAKTER SAKRAMENTU ŚWIĘCEŃ ?

     Sakrament święceń na pierwszym miejscu upodabnia tego, kto go przyjmuje do Jezusa, ponieważ otrzymując wyjątkową łaskę od Ducha Świętego staje się współpracownikiem Chrystusa w celu budowania Jego mistycznego Ciała, jakim jest Kościół. Święcenia dają mu pełne prawo, aby działał, jako przedstawiciel swojego Mistrza i Nauczyciela w odniesieniu do Jego potrójnej misji kapłana, proroka i króla. Misja kapłańska uzdalnia go, aby in persona Christi składał Bogu Ojcu ofiarę Nowego Przymierza oraz celebrował inne sakramenty święte, poprzez które uświęca wszystkich wiernych, którzy pragną dążyć do doskonałości chrześcijańskiej. Misja prorocka umożliwia mu podjęcie zadań głoszenia Słowa Bożego oraz wcielania Go poprzez przykład codziennego życia, aby była zachowana harmonia między tym, co się naucza a tym jak się żyje. Misja królewska przypomina o wielkiej godności stania się dzieckiem Bożym, jaką każdy wierzący otrzymał na chrzcie i bierzmowaniu.

     Sakrament święceń na każdym kandydacie wyciska również niezatarty charakter duchowy, który nie może być powtarzany ani udzielany tylko na określony czasu. Ten, kto otrzymał ważne święcenia może oczywiście z powodu słusznych motywów zostać zwolniony z funkcji i obowiązków wynikających ze święceń bądź też otrzymać zakaz ich wykonywania, jednakże nie może stać się człowiekiem świeckim we właściwym znaczeniu tego słowa, ponieważ charakter wyciśnięty przez święcenia jest nieusuwalny. Krótko mówiąc, powołanie i posługa otrzymana w dniu święceń naznaczyły go już na zawsze zgodnie ze znanym powszechnie stwierdzeniem: Jesteś kapłanem na wieki.

     Święty Proboszcz z Ars kiedyś stwierdził: „Kapłan prowadzi dalej dzieło odkupienia na ziemi. Gdyby dobrze zrozumiało się, kim jest kapłan na ziemi, możnaby by umrzeć, nie z przerażenia, lecz z miłości. Kapłaństwo to miłość serca Jezusowego”. Ważna do podkreślenia jest następująca prawda, iż niegodność i grzeszność poszczególnego kapłana nie jest przeszkodą dla działania łaski Chrystusa, ponieważ przez pełniącego posługę święceń działa i zbawia sam Chrystus posługując się nim, jako niegodnym narzędziem.

     Temat ten został podjęty przez świętego Augustyna, który dobitnie stwierdził: „Kto zaś jest sługą pysznym, należy do diabła, jednak daru Chrystusa nie plami. Co przez niego spływa jest czyste, co przez niego przechodzi, jest jasne, dostaje się na żyzną glebę… Duchowa moc sakramentu jest jakby światłością. Ci, którzy mają być oświeceni, przyjmują ją czystą, a jeśli nawet przechodzi przez nieczystych, nie ulega splamieniu”.

     Prośmy Chrystusa najwyższego i wiecznego Kapłana Nowego Przymierza, aby wzbudził w sercach tych, których powołuje pragnienie prawdziwej świętości, bo tylko w ten sposób będą uświęcać innych stając się godnymi tak wielkiego i niezatartego daru, jaki otrzymali w dniu święceń. Amen.

 

154. CZYM BYŁY ŚWIĘCENIA NIŻSZE PRZYGOTOWUJĄCE DO SAKRAMENTU KAPŁAŃSTWA ?

     Do czasu posoborowej odnowy liturgicznej istniały tzw. świecenia niższe (ostiariusz, lektor, akolita, egzorcysta) oraz święcenia subdiakonatu. Subdiakonat wywodzi się z pierwszych wieków Kościoła. Gdy około wieku V ustalono precyzyjnie hierarchię i precedencję w Kościołach lokalnych, uznano subdiakonat za najwyższy stopień święceń niższych. Subdiakoni mieli za zadanie m.in posługiwanie bezpośrednio przy ołtarzu i powierzano im troskę o naczynia liturgiczne. Teologicznie urząd ten nigdy nie wchodził w zakres świętej hierarchii (do której należeli diakoni, prezbiterzy i biskupi).

     Wspomniane święcenia niższe, zwłaszcza od Soboru Trydenckiego były traktowane jako sakramentalia i były w gruncie rzeczy tylko stopniami prowadzącymi do święceń diakonatu i kapłaństwa. W roku 1972 papież Paweł VI zastąpił je wprowadzeniem w posługę lektora i akolity (pomagającemu diakonowi lub kapłanowi przy ołtarzu). Te posługi mogą być zlecone wiernym świeckim; nie są już zastrzeżone wyłącznie kandydatom do kapłaństwa. Nie ma już dawnej tonsury (łac. „strzyżenie”). Było to usunięcie włosów z czyjejś głowy, aby wyrazić, że jest on oddzielony od świata i całkowicie oddany Bogu. Podczas udzielania święceń niższych (akolity, egzorcysty, lektora i ostiariusza) biskup obcinał trochę włosów z głowy kandydata — w ostatnich latach tej praktyki — zaledwie niewielki krąg na szczycie głowy. W Kościele katolickim tonsura została zniesiona w roku 1972 razem ze zniesieniem święceń niższych.; utworzono jednak osobny obrzęd przyjęcia w poczet kandydatów do diakonatu i kapłaństwa.

 

155. ROLA FORMACJI DUCHOWEJ W PRZYGOTOWANIU DO KAPŁAŃSTWA.

     Przygotowanie kandydatów do przyjęcia sakramentu kapłaństwa jest rozłożone na sześć lat formacji seminaryjnej. Obejmuje ona wymiar duchowy i intelektualny kandydatów.

     Formacja duchowa jest najważniejszym elementem formacji seminaryjnej. Może zrodzić się pytanie: dlaczego? Odpowiedź brzmi: dlatego, że stoi u podstaw wszelkiego działania i od niego zależy jakość innych elementów - ludzkiego, intelektualnego i duszpasterskiego. W seminarium formacja duchowa jest realizowana w cyklu dziennym i obejmuje takie elementy jak: Eucharystia, Liturgia Godzin, lektura Pisma Świętego, modlitwa indywidualna, modlitwa Anioł Pański oraz modlitwa różańcowa. W cyklu tygodniowym formacja obejmuje: nabożeństwa okolicznościowe, adoracje eucharystyczne w każdy wtorek, czwartek i sobotę, sakrament pokuty i pojednania i indywidualną Drogę Krzyżową. Natomiast cykl miesięczny składa się z takich elementów jak: miesięczne dni skupienia, konferencje ascetyczne, rozmowy z ojcem duchownym. Ostatni cykl to wydarzenia w rocznym wymiarze i należą do nich: rekolekcje jesienne i wiosenne, pielgrzymki na początku i na końcu roku akademickiego.

     Główny cel formacji duchowej to ciągła i coraz głębsza łączność z Panem Bogiem. Alumni rozwijają w sobie dary Ducha Świętego i umacniają swoją wiarę, nadzieję i miłość.

 

156. ZAKRES PRZYGOTOWANIA INTELEKTUALNEGO KANDYDATÓW DO KAPŁAŃSTWA

     Tydzień temu omawialiśmy wymiar duchowy formacji seminaryjnej a dzisiejsza katecheza podejmuje wymiar intelektualny przygotowania do sakramentu kapłaństwa.

     Alumni w czasie pobytu w seminarium poznają Boga, świat i siebie samych w świetle Bożego objawienia. Chodzi o to, aby zdobyli odpowiednią wiedzę filozoficzną i teologiczną, która pomoże im realizować misję głoszenia Ewangelii. Prowadzi to ich do odkrycia, że prawda ewangeliczna jest niezmienna. Poznane tej prawdy ma im pomóc w duszpasterstwie.

     Oprócz teologii i filozofii zapoznają się też z innymi naukami pomocniczymi (psychologia, socjologia, pedagogika itd.).

     Formacja intelektualna z jednej strony jest obowiązkowa, ale ma również wymiar indywidualny. Każdy alumn uczestniczy w wykładach, ale też pogłębia zdobytą wiedzę poprzez indywidualne studium.

     Elementem dodatkowym są też koła zainteresowań i koła naukowe.

 

157. JAK RODZI I ROZWIJA SIĘ POWOŁANIE DO SŁUŻBY KAPŁAŃSKIEJ ?

     Należy pamiętać, że kapłani to ludzie wybrani przez Boga, obdarowani łaską powołania i przeznaczeni do posługi Ludowi Bożemu. Powołanie człowieka jest wielkim darem, który najpierw jest w Bogu, w Jego umyśle i wyborze. Człowiek musi je odczytać w głębi swego serca. Zwykle pierwszą reakcją na to uświadomienie sobie przez powołanego tej łaski jest poczucie własnej niewystarczalności, dlatego zwykle zaczyna on bronić się przed odpowiedzialnością na powołanie. W ten sposób powołanie staje się owocem wewnętrznym dialogu z Bogiem, a nawet jest rezultatem sporu z Nim, który kończy się, gdy Bóg ukaże potęgę swej łaski. Na potędze tej łaski człowiek opiera swe powołanie. Wybieranie przez Boga i poświęcenie, sprawia wewnętrzne zmiany ontologiczne oraz nadaje nowy sens i cel życiu człowieka – włącza go bezpośrednio w nurt zbawczej misji Kościoła. Kapłaństwo, jako dar Boży, domaga się permanentnej odpowiedzi wyrażającej się w całkowitym i pełnym oddaniu się Chrystusowi, zjednoczeniu z Nim, a na Jego wzór w pełnym i ostatecznym oddaniu się sprawie Ojca. Pozytywna odpowiedź rodzi specjalną relację w stosunku do Chrystusa, najwyższego i odwiecznego Kapłana. Przyjęte zaś święcenia dają uczestnictwo w Jego jedynym kapłaństwie i sprawiają, że prezbiterzy działają „in persona Christi”.

     Daje się zauważyć, że powołanych do służby w stanie duchownym jest wystarczająca liczba kandydatów, lecz pojawia się problem odpowiedzi na to powołanie lub podjęcie go i zatracenie daru otrzymanego od Boga. Powody takiego stanu rzeczy mogą być różne, ale zapewne brak ugruntowanej wiary, słabe rozmodlenie, niesprzyjające środowisko rodzinne i społeczne, obraz kapłaństwa kreowany przez massmedia czy też nieuporządkowane życie emocjonalno-zmysłowe mogą prowadzić do lęku przed podjęciem decyzji o wkroczeniu na drogę kapłaństwa. Stąd jawi się potrzeba naszej modlitwy o dar odwagi dla młodych serc by podjąć pracę nad sobą i wkroczyć na „drogę przygody z Chrystusem dla dobra innych”. Dlatego też w modlitwie o powołania wypowiadamy i taką prośbę:

     Boże w Trójcy Świętej Jedyny, ufni w macierzyńskie wstawiennictwo Maryi, prosimy Cię żarliwie: poślij swemu Kościołowi kapłanów, którzy będą odważnymi świadkami Twej nieskończonej dobroci. Wspieraj tych, których powołujesz do naśladowania Ciebie. Spraw, aby kontemplując Twoje oblicze, odpowiedzieli z radością na zdumiewającą misję, którą im powierzyłeś dla dobra Kościoła i ludzkości. Amen

158. NA CZYM POLEGA SZCZEGÓLNE POWOŁANIE DWUNASTU APOSTOŁÓW I ICH NASTĘPCÓW ?

     To szczególne powołanie Dwunastu nie opierało się na ich naturalnych zaletach czy osobistych osiągnięciach. Pismo Święte mówi otwarcie o ich ociężałości, chwiejności i niewierności. Powołanie Dwunastu pochodziło wyłącznie w wolnego wyboru Jezusa. Na kartach Ewangelii możemy usłyszeć Jego słowa: „Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem” (J 15,16). Wybranie i wezwanie przez Jezusa jest skuteczne w działaniu i stwórcze – Jezus daje to, czego żąda. To On z powołanych uczniów czyni Dwunastu i ustanawia ich nimi. Jest to, więc rzeczywiste powołanie do służby. Jego celem jest szczególna osobista wspólnota z Jezusem i rozesłanie do głoszenia Ewangelii i wybawiania świata z mocy Złego Ducha. Posłany jest przy tym jak Posyłający, zwraca na to uwagę Jezus mówiąc do uczniów: ”Kto was słucha, Mnie słucha” (Łk 10,16). Reprezentowanie Mistrza z Nazaretu znajduje wyraz przede wszystkim w tym, że w przeddzień swej śmierci poleca On swym uczniom, by jako Jego reprezentanci uobecniali wciąż od nowa, sprawując Eucharystię, jego zbawcze wydanie się na śmierć. Dobrze znamy polecenie Jezusa: „To czyńcie na moją pamiątkę” (Łk 22,19).

     Po zmartwychwstaniu Jezus potwierdził to szczególne powołanie i posłannictwo do nauczania, udzielania chrztu, odpuszczania grzechów. Obiecał Apostołom swą szczególną pomoc i zesłał na nich Ducha Świętego, aby byli świadkami „aż po krańce ziemi” (por. Dz 1,8). To posłannictwo szczególnej posługi apostolskiej ma w Kościele kontynuacje i jest podejmowane przez współczesnych wyznawców i naśladowców Chrystusa poprzez m.in. życie zakonne czy też posługę kapłańską realizowaną przez duchowieństwo diecezjalne.



159. SKĄD BIERZE SIĘ POTRZEBA PRZYPOMINANIA NAUKI O SAKRAMENCIE MAŁŻEŃSTWA ?

     W naszych katechezach zakończyliśmy cykl tematów związanych z sakramentem kapłaństwa. Dzisiejsze rozważanie rozpoczyna katechezy omawiające sakrament małżeństwa, który mimo częstego przyjmowania jest przez wielu nierozumiany.

     Małżeństwo należy do podstawowych rzeczywistości wspólnotowego życia ludzkiego. Jest niezbędnym fundamentem rodziny. W odniesieniu do ludzi ochrzczonych związek małżeński ma charakter sakramentalny: Kodeks Prawa Kanonicznego przypomina nam: "Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury na dobro małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu" (KPK, kan. 1055, § 1).

     Współcześnie kwestionuje się niekiedy zarówno sens, jak i potrzebę instytucji małżeństwa. Lęk przed obowiązkami związanymi z życiem małżeńskim, ale równocześnie obiektywne trudności do jakich należy zaliczyć m.in. niskie zarobki, bezrobocie i brak mieszkań, powodują ucieczkę przed związkiem małżeńskim; w jego miejsce pojawiają się "małżeństwa na próbę" czy też "wolne związki". Ostatnie lata przemian społeczno-gospodarczych sprawiły, że możemy zauważyć jeden z najniższych wskaźników zawieranych małżeństw od zakończenia II wojny światowej. Z drugiej strony już istniejące małżeństwa przeżywają kryzys, często kończący się rozpadem związku małżeńskiego. Chociaż ilość rozwodów w ostatnich latach nie przejawia tendencji wzrostowych, to jednak jest bardzo wysoka. Młodzi ludzie, mimo znacznych wysiłków Kościoła w tej dziedzinie, wykazują brak odpowiedniego przygotowania do podjęcia zadań małżeńskich i rodzinnych. Kościół, ukazując sens i wartość małżeństwa, pomaga w przygotowaniu do życia małżeńskiego i wspiera małżonków w realizacji tego podstawowego powołania.



160. JAKI JEST ZAMYSŁ BOGA WOBEC MAŁŻEŃSTWA W PORZĄDKU STWORZENIA ?

     Małżeństwo nie jest wytworem decyzji ludzkiej, jakiejś cywilizacji czy epoki, ale pochodzi z ustanowienia Bożego. Tę prawdę objawioną przypomina II Sobór Watykański w słowach: „Głęboka wspólnota życia i miłości małżeńskiej, ustanowiona przez Stwórcę i unormowana Jego prawami, zawiązuje się przez przymierze małżeńskie… Sam bowiem Bóg jest twórcą małżeństwa” (KDK48). Powołanie do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny stanowi pierwsze i podstawowe powołanie, jakie Bóg postawił przed ludzkością. Pewne elementy instytucji małżeństwa ulegały zmianom pozytywnym czy negatywnym w ciągu wieków, ale jego istota ma trwały, niezmienny charakter, ponieważ pochodzi od Boga.

     Katechizm wskazuje nam, że: „Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta stanowią między sobą wewnętrzną wspólnotę życia i miłości, powstało z woli Stwórcy, który wyposażył je we własne prawa. Z natury jest ono nastawione na dobro współmałżonków, a także na zrodzenie i wychowanie potomstwa. Małżeństwo ochrzczonych zostało podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu (1660).

     Natomiast Konstytucja duszpasterska o Kościele Soboru Watykańskiego II konkluduje: „Szczęście osoby i społeczności ludzkiej oraz chrześcijańskiej wiążę się ściśle z pomyślną sytuacją wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej” (KDK 47), dlatego każde społeczeństwo powinno stworzyć odpowiednie warunki dla zawarcia i pomyślnego rozwoju związku małżeńskiego.



161. JAKĄ ROLĘ ODGRYWA MIŁOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE ?

     Istotną, wiodącą rolę w związku małżeńskim odgrywa miłość. W oparciu o Pismo Święte możemy powiedzieć, że Bóg, który jest miłością, z miłości i dla miłości powołał człowieka do istnienia. Swoją miłość wszczepił niejako w naturę mężczyzny i kobiety, stwarzając ich dla siebie, ukierunkowując ich na siebie nawzajem. Opis stworzenia człowieka kończy się stwierdzeniem: "Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2, 24). Miłość między mężczyzną a kobietą jest więc szczególnym darem Bożym, ale równocześnie zadaniem do spełnienia. Ta miłość prowadzi do niezwykłej jedności małżonków i znajduje swój wyraz w postaci potomstwa. W Księdze Rodzaju czytamy znamienne słowa: "Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną»" (Rdz 1,28). Właściwie pojęta miłość domaga się jedności i nierozerwalności małżeństwa. Chrystus przypomina, że takim był od początku zamysł Boga.

     Człowiek staje się sobą przez miłość. Gdyż Bóg, który sam jest miłością, stworzył człowieka na swój obraz jako mężczyznę i kobietę. Ponieważ nie chodzi tylko o miłość obydwojga, ale także o miłość Boga, ślubują sobie miłość publicznie, przed kapłanem, jako przedstawicielem Kościoła i przed dwoma świadkami. Przez to zostaje przypieczętowany ich związek, w którym darują się sobie nawzajem i znajdują przez to spełnienie i szczęście.



162. WPŁYW GRZECHU PIERWORODNEGO NA RELACJE MIĘDZY KOBIETĄ I MĘŻCZYZNĄ ?

     Bolesnym, niepokojącym zjawiskiem, którego doświadcza ludzkość od zarania dziejów, jest rozdźwięk, który często wkrada się w relacje między mężczyzną a kobietą. Miejsce miłości zajmuje niekiedy niechęć wzajemna, a nawet nienawiść. Skrajne formy ruchów feministycznych głoszą, że największym wrogiem kobiety jest mężczyzna. Wśród mężczyzn dochodzi do głosu w pewnych sytuacjach wyraźny antyfeminizm. Przykładem może być dyskryminacja kobiet w pracy zawodowej. Rozpowszechnia się zjawisko homoseksualizmu, które wypacza sens płciowości, a więc i wzajemne odniesienia płci odmiennych. Te zjawiska mają negatywny wpływ na obraz i funkcjonowanie małżeństwa.

     Wiara ukazuje nam pierwotną przyczynę niechęci, konfliktów, a nawet nienawiści w relacjach odmiennych płci. Jest nią grzech pierworodny. Zło, które dotknęło swym zasięgiem całą ludzkość, naruszyło zarówno więź człowieka z Bogiem, jak i pierwotną harmonijną więź między mężczyzną a kobietą. W tym kontekście został wypaczony także sens popędu seksualnego: zamiast służyć miłości i ją podtrzymywać, często niszczy miłość lub stanowi jej namiastkę. Można powiedzieć, że sukces szatana polegał nie tylko na odwróceniu człowieka od Boga, lecz także na skłóceniu dwóch płci: mężczyzn i kobiet. Gdyby nie pomoc łaski Bożej, ta wzajemna nienawiść mogłaby prowadzić do unicestwienia ludzkości.



163. JAKI JEST ZAMYSŁ BOGA WOBEC MAŁŻEŃSTWA W PORZĄDKU STWORZENIA ?

     Każdy człowiek posiada w sobie potrzebę kochania, dzięki czemu albo dąży do założenia rodziny, albo poświęca się całkowicie Bogu lub pracy dla dobra innych. Małżeństwo zostało zaplanowane przez Boga, jako wspólnota miłości a w konsekwencji, jako źródło szczęścia dla współmałżonków. Pragnienie, aby kochać i być kochanym pochodzi od Boga, który Sam jest Miłością i stworzył nas na swoje podobieństwo. W istniejącej między mężczyzną i kobietą miłości zawarte jest podobieństwo do Boga. Bóg nie jest samotny, w Bogu są trzy Osoby: Ojciec, Syn i Duch Święty, między tymi osobami istnieje najpiękniejsza miłość, bo Trójca Święta tworzy najbardziej kochająca się rodzinę, która jest wzorem dla wszystkich rodzin.

     Księga Rodzaju zawiera słowa, będące protoewangelią sakramentu małżeństwa: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2, 24). Bóg jest twórcą małżeństwa i rodziny. Celem małżeństwa jest miłość i przekazywanie życia. Tak pojęte małżeństwo jest instytucją naturalną, do której skłania człowieka sama natura. Prawdę tą potwierdził Jezus Chrystus w znanych słowach: „Opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem” (Mt 19, 5-6).

     Kościół naucza o małżeństwie zgodnym z zamysłem Boga, wskazując w swym nauczaniu na przymioty małżeństwa i rodziny: „Miłość małżeńska zawiera jakąś całkowitość, w którą wchodzą wszystkie elementy osoby: impulsy ciała i instynktu, siła uczuć i przywiązania, dążenie ducha i woli. Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedne serce i jedna dusza. Wymaga ona nierozerwalności i wierności w całkowitym wzajemnym obdarowaniu i otwiera się ku płodności” (KKK 1643).

     Katolickie małżeństwo sakramentalne oparte jest na jedności, nierozerwalności i wierności. Jedność oznacza związek jednego mężczyzny z jedną kobietą, tworzących wspólnotę miłujących się osób. Nierozerwalność małżeństwa sakramentalnego opiera się na słowach Pana Jezusa: „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela” (Mk 10, 9). Z nierozerwalnością wiąże się wierność małżeńska. Prawdziwa miłość, łącząca małżonków nie może trwać tylko do pewnego czasu, lecz ma przetrwać aż do śmierci. Jeżeli małżonkowie temu i innym zadaniom pozostaną wierni i podejmą współpracę z łaską Chrystusa, to On sam będzie ich umacniał, uświęcał i przemieniał.



164. NA CZYM POLEGA MAŁŻEŃSTWO W PANU WEDŁUG NAUCZANIA JEZUSA CHRYSTUSA ?

     W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: Oblubieńczy związek Boga z Jego ludem – Izraelem był przygotowaniem do nowego i wiecznego Przymierza, w którym Syn Boży przez wcielenie i oddanie swego życia zjednoczył się w pewien sposób z całą zbawioną przez siebie ludzkością( KKK 1612) W swoim nauczaniu Pan Jezus wypowiadał się jednoznacznie o pierwotnym sensie związku mężczyzny i kobiety, który jest nierozerwalny gdyż złączył ich sam Bóg: "Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela" (Mt 19, 6). Święty Paweł w Liście do Efezjan mówi że wzorem dla małżonków powinien być związek Chrystusa i Kościoła: "Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić" (Ef 5, 25-26), zaraz dodając: "Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła" (Ef 5, 31-32).

     W Kanie Galilejskiej, na prośbę swej Matki, Jezus dokonuje pierwszego znaku podczas uczty weselnej (Por. J 2, 1-11). Kościół widzi w tym potwierdzenie, że małżeństwo jest czymś dobrym oraz zapowiedź, że od tej pory będzie ono skutecznym znakiem obecności Chrystusa. Pan Jezus przyszedł na świat, by przywrócić pierwotny porządek stworzenia, naruszony przez grzech. Uczynił małżeństwo sakramentem dającym małżonkom siłę i łaskę oraz wzór miłości aż po krzyż. Idąc za Jezusem, wyrzekając się siebie, biorąc na siebie swój krzyż małżonkowie będą mogli "pojąć" pierwotny sens małżeństwa i przeżywać je z pomocą Chrystusa.

     Ślubując sobie wierność i miłość, mężczyzna i kobieta zawierają związek małżeński, a Chrystus umacnia ich miłość swoją miłością, jaką okazuje Kościołowi. W tym sakramencie zbliża się do nowożeńców i mocą swego Ducha tak ich udoskonala, aby ich ludzka miłość ciągle się rozwijała, pokonując wszystkie próby życia. Odtąd całe życie małżonków ma być przeniknięte miłością Chrystusową, którą mają sobie wzajemnie okazywać.

     Sakrament małżeństwa jest znakiem związku Chrystusa i Kościoła. Udziela on małżonkom łaski miłowania się wzajemnie tą miłością, jaką Chrystus umiłował Kościół. Łaska sakramentu udoskonala zatem ludzką miłość małżonków, umacnia ich nierozerwalną jedność i uświęca ich na drodze do życia wiecznego (Por. Sobór Trydencki: DS 1799).



165. DLACZEGO MÓWIMY, IŻ MAŁŻEŃSTWO JEST JEDNO I NIEROZERWALNE ?

     Nierozerwalność małżeństwa sakramentalnego wynika stąd, że przez ten sakrament nowożeńcy zostali włączeni w trwałą jedność, jaka istnieje między Chrystusem i Kościołem, będącym Jego Mistycznym Ciałem. Jak Chrystus i Kościół tworzą jeden, nierozerwalny organizm, tak i małżonkowie, uświęceni przez łaskę Chrystusa, stanowią aż do śmierci jedno, nierozerwalne ciało.

     Jezus Chrystus poucza: „Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela”(Mt 19,6). Małżeństwo sakramentalne jest czymś więcej niż czysto ludzką umową i przyrzeczeniem wzajemnej miłości, choć nawet ludzka przysięga domaga się spełnienia tego, co się obiecało. Raz dane słowo zobowiązuje do wierności obietnicy.

     Sama natura miłości wymaga trwałości małżeństwa. Niepoważnie brzmiałyby słowa przysięgi czasowej tylko miłości i wierności, np.: „Ślubuję ci miłość aż do momentu, gdy mi się znudzisz”, albo: „Ślubuję ci miłość aż do chwili, kiedy poznam kogoś milszego od ciebie”. Bóg wymaga od człowieka miłości trwałej, biorącej odpowiedzialność za drugiego człowieka. Miłości bezinteresownej, gotowej na wszystko, uznającej człowieka za wielką wartość, której nie można porzucić.

     W Nowym Testamencie dochodzi jeszcze jeden dodatkowy argument za nierozerwalnością małżeństwa sakramentalnego. Jezus Chrystus w Wieczerniku ogłasza przykazanie wzajemnej miłości i wyraźnie zaznacza: „Po tym poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. Miłość może istnieć między różnymi ludźmi, ale najczęściej spotykamy tę wzajemną miłość w małżeństwie. Jeżeli w małżeństwie rzeczywiście ludzie do miłości dorastają, to nie ma żadnych sytuacji, w których można by było mówić o rozłamie małżeństwa.

     Związek małżeński mężczyzny i kobiety jest nierozerwalny, łączy ich sam Bóg. Łaska małżeństwa chrześcijańskiego jest owocem Krzyża Chrystusa, będącego źródłem całego życia chrześcijańskiego. Wskazuje na to święty Paweł, gdy mówi: „Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić” (Ef 5,25-26), zaraz dodając: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i Kościoła”. (Ef 5,31-32).



166. CZY WSZYSCY LUDZIE POWOŁANI SĄ DO ŻYCIA W MAŁŻEŃSTWIE ?

     Pan Bóg stwarzając człowieka stworzył go jako mężczyznę i kobietę. W ten sposób skierował ich ku sobie. Mężczyzna i kobieta otrzymali od Boga wyraźną misję: mieli być płodni, aby zaludnić ziemię i czynić ją sobie poddaną. Mieli stworzyć wspólnotę miłości. Pan Bóg stwarzając mężczyznę i kobietę i kierując ich ku stworzeniu tej wspólnoty jednak nie zmusza ich do tego. Bóg otwiera przed człowiekiem różne możliwości; obdarzył człowieka rozumem i wolną wolą. Dlatego człowiek obdarzony tymi dwoma przymiotami może odkrywać różne powołania i wybrać inny stan życia niż małżeństwo.

     Sam Jezus mówi, że nie wszyscy nadają się do życia małżeńskiego – jedni takimi się urodzili, inni z różnych powodów stali się niezdatni do małżeństwa, a w końcu inni dla Królestwa Bożego pozostają bezżenni. W tym fragmencie widać, że Pan Bóg nie wszystkim ludziom nakazał wstępować w związki małżeńskie. Pan Bóg akceptuje świadomą i dobrowolną rezygnację człowieka z życia małżeńskiego i wybór życia samotnego jak również poświęconego w szczególny sposób służbie Jemu.

     Św. Paweł Apostoł w swoich Listach również stwierdza, że człowiek nie jest automatycznie zaprogramowany do małżeństwa. Podając zasady życia chrześcijańskiego w małżeństwie wskazuje na wyższość dziewictwa nad stanem małżeńskim, ale zaraz stwierdza, że jeśli ktoś się żeni nie grzeszy. Kolejny raz ukazane jest wielkie znaczenie wolności i odpowiedzialność człowieka w podejmowaniu życiowej decyzji.

     Odkrycie i przyjęcie swojego powołania jest decyzją życiową, czyli skutki tej decyzji rozciągają się aż do śmierci. Dlatego tego typu decyzje muszą być podejmowane bardzo odpowiedzialnie. Jak decyzja o kapłaństwie wymaga wieloletniego przygotowania, tak również decyzja o małżeństwie nie może być podejmowana zbyt szybko i lekkomyślnie. Musi ją poprzedzać okres przygotowania. Tak samo pozostanie w stanie wolnym nie może być rezygnacją czy ucieczką od odpowiedzialności ponieważ wtedy samotność będzie przeżywana jako ciężar i porażka, a nie stan otwierający przed człowiekiem wiele możliwości. W tej nauce chodzi o to, abyśmy zrozumieli z jak wielką odpowiedzialnością należy dokonywać wyborów życiowych. Decyzja o małżeństwie czy też o życiu samotnym lub poświęconym Bogu wymaga dokładnego przemyślenia i przemodlenia. Jest to konieczne, aby człowiek mógł odkryć swoje własne powołanie.



167. PRZYMIOTY MAŁŻEŃSTWA: MAŁŻEŃSTWO MONOGAMICZNE.

     „Dlatego mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24). Autor tego opisu widzi w związku pierwszego mężczyzny i kobiety model małżeństwa ludzkiego zamierzonego przez Boga. Małżeństwo to nie tylko układ ale i pokrewieństwo. Słowo „łączyć się” wskazuje na trwały związek. Tekst mówi o zerwaniu jednego związku, o oderwaniu się od rodziny, w którą każdy wzrasta, o opuszczeniu ojca i matki, i o zawarciu nowego związku. Związek ten określony jest słowem „łączyć się”. Jeżeli autorzy biblijni posługują się tym słowem, to zasadniczo pragną przedstawić niezmienną wartość. Tego słowa używa autor święty, gdy pisze o wierności narodu względem Boga (Pwt 10,20).

     Z tą niezmienną wiernością i jednością w dziejach narodu żydowskiego było różnie. Wytworzyły się zwyczaje dopuszczające wielożeństwo. Prorocy piętnowali te zwyczaje i poglądy ale przypominali, że wg. zamysłu Bożego małżeństwo ma być monogamiczne. Dlatego Jezus w rozmowie z faryzeuszami nie porusza sprawy małżeństwa, chociaż chcieli oni Go na to wprowadzić, ale tylko przypomina wolę Bożą w tej dziedzinie. „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało.” (Mt 19,5),



168. PRZYMIOTY MAŁŻEŃSTWA: MAŁŻEŃSTWO NIEROZERWALNE.

     O ile w dziedzinie wielożeństwa Izraelici wracali powoli do pierwotnego ideału, zamierzonego przez Boga - jednożeństwa, to znacznie trudniej dopuszczali prawdę o nierozerwalności małżeństwa. Dlatego Jezus uporządkował zwyczaje, dopuszczające możliwość rozwodów. Faryzeusze postawili Jezusowi pytanie: "Czy wolno oddalić żonę z jakiegokolwiek powodu?". Stawiając Mu to pytanie pragną "wystawić Go na próbę".

     Faryzeusze nie pytają czy możliwy jest rozwód, ale pragną tylko poznać powody, którego go usprawiedliwiają. Wiadomo bowiem, że za czasów Jezusa istniały różne poglądy. Surowa szkoła rabbiego Szammaja domagała się bardzo poważnych racji (cudzołóstwo). Ale istniał także inny pogląd. Zdaniem zwolenników szkoły rabbiego Hillela wystarczyła jakakolwiek racja. Znane były oba te poglądy w czasach Jezusa i dlatego faryzeusze pytają Go, co o tym wszystkim sądzi. Chrystus nie wchodzi w ówczesne dyskusje, ale odrzuca możliwość rozwodu, odwołując się do stanu, jaki był na początku, w chwili stworzenia. "Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela" (Mt 19,6). Jezus przeciwstawia się tutaj bardzo wyraźnie dawnym zwyczajom narodu izraelskiego, ponieważ nowe Jego prawo zmierza ku doskonałości (Mt 5,48). Ci którzy postawili Jezusowi pytanie, rozumieją dobrze, że potępia On rozwody i dlatego pragną obalić Jego twierdzenie, odwołując się do przepisu: "Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją" (Mt 19,7). Jezus wyjaśnia, że przepis Mojżeszowy był tylko sformułowaniem zwyczaju, który sami Żydzi wprowadzili, wyraźnie zaznacza, że stało się to wbrew woli Boga, "z powodu zatwardziałości serca", "od początku tak nie było". "A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo" (Mt 19,9). Izraelici pojmowali rozwód jako przywilej, którego Bóg im udzielił. Jezus cofa jednak te wszystkie rzekome przywileje i odwołuje się do pierwotnego zamiaru Bożego, który objawił się w chwili stworzenia.



169. MAŁŻEŃSTWO JAKO ŚWIĘTE PRZYMIERZE.

     Według św. Pawła w małżeństwie chrześcijańskim objawia się miłość Chrystusa do Kościoła. W Liście do Efezjan znajdujemy takie słowa: „Mężowie miłujcie żony, bo Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić. (…) aby był święty i nieskalany…Tajemnica to wielka, a ja mówię i w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” (Ef 5,21-27,32) Apostoł Narodów jest silnie związany ze Starym Testamentem i odwołuje się w tym przypadku do tematu zaślubin Boga ze swym narodem.

     Obraz ten przypomina o wielkości miłości Boga w stosunku do człowieka. Podobnie jest także, gdy chodzi o miłość Chrystusa do Kościoła. Jezus kocha swój Kościół i pragnie Go uczynić świętym. Małżeństwo chrześcijańskie ma przypominać miłość Chrystusa do Kościoła. Ten niezwykły, mistyczny i tajemniczy związek Chrystusa i Kościoła jest obrazem związku ludzkiego. Małżeństwo powinno być powtórzeniem tego duchowego i wewnętrznego związku, jaki istnieje między Chrystusem a Kościołem. Mężczyźnie i kobiecie został zaproponowany niezwykły wzór i przykład, powinni naśladować ten wzór, a w takim razie powinni dążyć do wzajemnego uświęcenia, gdyż Chrystus uświęca Kościół i czyni go świętym (Ef 5,27).



170. CO JEST NIEZBĘDNE DO ZAWARCIA SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA ?

     Do zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego potrzebne jest spełnienie trzech nieodzownych warunków: dobrowolna zgoda na jego zawarcie, zgoda na związek wyłącznie z tą osobą na całe życie oraz otwartość na dzieci.

     Miłość małżonków ze swej natury obejmuje jedność i nierozerwalność ich duchowej wspólnoty, która odnosi się do całego ich życia, dlatego że małżeństwo nie jest losem, który spada na człowieka, ale zadaniem, jakie człowiek podejmuje. U korzeni takiego zadania znajduje się miłość między dwojgiem ludzi, która nie polega na jakimś chwilowym, emocjonalnym przeżyciu, ale na trwałym czynieniu dobra kochanej osobie oraz na podjęciu odpowiedzialności za tą osobę na całe życie. Do takiej miłości uzdalnia małżonków łaska sakramentu. Prawdziwe szczęście wynika z radości kochania i bycia kochanym. Pan Bóg uzdalnia mężczyznę i kobietę do wypełnienia zobowiązań, bo Sam będąc wiernym swoim obietnicom umacnia małżonków łaską wierności aż do końca życia. Wytrwanie we wzajemnej wierności staje się zadaniem prowadzącym do pełnej jedności.

     Sakrament małżeństwa zobowiązuje i uzdalnia małżonków do budowania swej miłości na wzór miłości Chrystusa do Kościoła. Stąd też, święty Paweł powie: „Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie” (Ef 5, 25). Krótko mówiąc, Chrystus wzywa małżonków do takiej więzi, jaka istnieje między Nim a Kościołem. Kościół przypomina, że łaska Boża nieustannie wspiera małżonków w codziennych, życiowych zmaganiach: „Związanie się na całe życie z drugim człowiekiem może wydawać się trudne a nawet niemożliwe. Tym ważniejsze jest głoszenie Dobrej Nowiny, że Bóg nas kocha miłością trwałą i nieodwołalną, że małżonkowie mają udział w tej miłości, że Bóg ich prowadzi i podtrzymuje oraz że przez swoją wierność mogą być świadkami wiernej miłości Boga” (KKK 1648).

     Małżeństwo oprócz jedności i nierozerwalności ze swej natury nastawione jest na rodzenie i wychowanie potomstwa, co stanowi jej szczytowe uwieńczenie. Dzieci są najcenniejszym darem małżeństwa i rodzicom przynoszą najwięcej dobra zgodnie z zamysłem Samego Boga, który powiedział: „Nie jest dobrze człowiekowi być samemu” (Rdz 2, 18). Wymóg gotowości do wydania potomstwa oznacza, że chrześcijańscy małżonkowie są otwarci na dzieci, którymi Bóg zechce ich obdarzyć. Pary bezdzietne są powołane przez Boga, aby w inny sposób stawały się płodne poprzez otwartość na innych i ofiarę.



171. JAK WYGLĄDA CELEBRACJA SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA ?

     Sakrament małżeństwa może być udzielany w dwojaki sposób: oddzielnie, poza Mszą Świętą – zdarza się to w nadzwyczajnych okolicznościach (np. zagrożenie życia) jak i w czasie Mszy Świętej – co jest formą najczęściej spotykaną i zalecaną.

     Narzeczeni po wcześniejszym przygotowaniu – w zależności od zwyczajów parafialnych – wchodzą do kościoła, zajmują wyznaczone miejsca i wtedy zaczyna się Msza Święta. Bardziej uroczystym rozpoczęciem jest jednak powitanie narzeczonych przez celebransa przy wejściu do świątyni oraz procesja narzeczonych razem z kapłanem do ołtarza. Można opuścić akt pokuty na początku Mszy Świętej gdyż procesyjne wejście do świątyni jest symbolem przejścia z grzechu do nowego życia w Bogu. Następuje Liturgia Słowa, w której czyta się fragmenty Starego i Nowego Testamentu szczególnie ukazujące znaczenie ludzkiej miłości i małżeństwa. Narzeczeni mogą wybrać sobie czytania spośród podanych w obrzędach Sakramentu Małżeństwa. Gdy jednak ślub byłby w niedzielę lub w inną uroczystość wtedy bierze się formularz niedzielny lub danej uroczystości. Po homilii następują właściwe obrzędy Sakramentu Małżeństwa.

     Narzeczeni podchodzą przed ołtarz, gdzie również znajduje się kapłan przyjmujący przysięgę. Wobec wszystkich zgromadzonych kapłan zadaje narzeczonym trzy pytania: o świadomość i dobrowolność decyzji, o wierność danemu słowu bez względu na okoliczności – w dobrej i złej doli aż do śmierci oraz o otwartość na przyjęcie potomstwa i wychowanie go w wierze katolickiej. Po zgodnym potwierdzeniu przez narzeczonych swojej decyzji wszyscy śpiewają hymn do Ducha Świętego, prosząc o uświęcenie miłości narzeczonych. Po hymnie kapłan prosi narzeczonych o podanie sobie prawych dłoni, które przewiązuje stułą. Narzeczeni składają sobie nawzajem przysięgę małżeńską, ślubując sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Celebrans znakiem krzyża błogosławi zawarty związek. Od tej chwili narzeczeni stali się małżeństwem.

     Zewnętrznym znakiem zawartego sakramentu są obrączki. Celebrans błogosławi je, następnie małżonkowie nakładają sobie wzajemnie obrączki i w ten sposób najważniejszy punkt celebracji dobiega końca. Zaczyna się modlitwa wiernych i dalej Msza Święta celebrowana jest w zwyczajny sposób aż do Modlitwy Pańskiej. Po wspólnie odmówionej modlitwie „Ojcze nasz” kapłan udziela specjalnego błogosławieństwa małżonkom.

     Kolejnym charakterystycznym elementem w przeżywaniu Sakramentu Małżeństwa jest Komunia Święta. Nowożeńcy, ich rodzice, świadkowie i krewni mogą ją przyjąć pod dwiema postaciami. Spożywanie jednego Chleba i picie z jednego Kielicha również symbolizuje jedność małżonków we wspólnocie miłości.

     Ostatnim elementem celebracji Sakramentu Małżeństwa jest uroczyste błogosławieństwo udzielane małżonkom i wszystkim zgromadzonym.



172. W JAKI SPOSÓB DOCHODZI DO ZAWARCIA SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA ?

     Ogólna zasada dotycząca zawierania związku małżeńskiego mówi, że osoby wierzące, które należą do Kościoła rzymskokatolickiego, winny zawierać małżeństwo sakramentalne podczas Mszy świętej, po odczytaniu Ewangelii i po homilii, a przed modlitwą powszechną, ze względu na związek wszystkich sakramentów z Misterium Paschalnym Chrystusa. Słuszne jest by małżonkowie przypieczętowali swoją zgodę na wzajemne oddanie się sobie przez dar własnego życia, jednocząc się z ofiarą Chrystusa uobecnioną w Ofierze Eucharystycznej, ażeby skoro spożywają to samo Ciało i tę samą Krew Chrystusa, „tworzyli jedno ciało” w Chrystusie Panu.

     Należy pamiętać, że osoby, które chcą zawrzeć związek małżeński, muszą być wolne od jakiegokolwiek przymusu i od przeszkód wypływających z prawa naturalnego i kościelnego. Nieodzownym elementem jest oficjalne, dobrowolne wyrażenie zgody na związek małżeński. Według Kodeksu Prawa Kanonicznego ta zgoda "stwarza małżeństwo" (KPK, kan. 1057, § l). Bez niej małżeństwo jest nieważne. Z chwilą wyrażenia tej zgody, która w polskim obrzędzie ślubu polega na odpowiedzi na pytania postawione przez kapłana oraz na wypowiedzeniu słów przysięgi małżeńskiej, zaczyna istnieć sakramentalny związek małżeński. Zgoda małżeńska zostaje dopełniona przez pożycie małżeńskie, które wypełnia stwierdzenie z Księgi Rodzaju, że małżonkowie: "stają się jednym ciałem" (por. Rdz 2, 24; Mk 10, 8; Ef5, 31).

     Kapłan lub diakon, który przewodniczy obrzędowi małżeństwa, spełnia rolę urzędowego świadka Kościoła i udziela błogosławieństwa w jego imieniu. Obecność świadków wskazuje na fakt, że małżeństwo nie jest sprawą prywatną dwojga ludzi, ale ważnym wydarzeniem religijnym i społecznym - daje określone prawa, nakłada pewne obowiązki. Dlatego też Kościół wymaga od swoich członków zachowania wyznaczonej formy zawarcia małżeństwa.



KATECHEZA 173. CZY CHRZEŚCIJANIN KATOLIK MOŻE POŚLUBIĆ WYZNAWCĘ INNEJ RELIGII ?

     Tak, jak przez całe wieki, obecna dyscyplina Kościoła jest raczej niechętna zawieraniu małżeństw mieszanych, chociaż istnieje taka możliwość. Niechęć ta ma swoje źródło w tym, że w przypadku małżeństw mieszanych wchodzi w grę prawo Boże, od którego władza kościelna nie może zwalniać. Prawo to zobowiązuje stronę katolicką do zachowania i rozwoju własnej wiary oraz do przekazania wiary potomstwu. W związku z zawarciem małżeństwa mieszanego, powstaje realne zagrożenie dla wiary, stąd Kościół czuje się zobowiązanym zabezpieczyć wiernych przed tym niebezpieczeństwem.

     Strona niekatolicka, wchodząc w relacje prawne ze stroną katolicką, wchodzi również w relacje z normami kanonicznymi. Wskazuje na to kanon 1059: «Małżeństwo katolików, chociażby tylko jedna strona była katolicka, podlega nie tylko prawu Bożemu, lecz także kanonicznemu, z zachowaniem kompetencji władzy państwowej odnośnie do czysto cywilnych skutków tegoż małżeństwa».

     Strona niekatolicka, chcąc zawrzeć małżeństwo ze stroną katolicką, wchodzi również w pewne relacje prawne w Kościele. Koniecznym jest więc przeprowadzenie niektórych formalności, od których nie można dyspensować strony niekatolickiej. Jeśli ktoś nie jest katolikiem, nie oznacza to, że nie musi przedstawiać żadnych dokumentów, czy w niczym nie brać udziału. W przeprowadzaniu wszystkich formalności zakłada się ze strony niekatolickiej minimum dobrej woli. Jeśli brakuje chociażby tego minimum, trudne byłoby spełnienie wszystkich wymogów koniecznych do zawarcia małżeństwa mieszanego.

     Kodeks Prawa Kanonicznego w kan. 1066 podaje ogólną zasadę: «Przed zawarciem małżeństwa należy się upewnić, że nic nie stoi na przeszkodzie do jego ważnego i godziwego zawarcia». Duszpasterz więc, w momencie załatwiania wszystkich formalności w związku z planowanym małżeństwem mieszanym, musi upewnić się, co do braku jakichkolwiek przeciwwskazań w tej materii.

     Kodeks Prawa Kanonicznego podaje zasadę, że przed zawarciem małżeństwa mieszanego «obydwie strony powinny być pouczone o celach oraz istotnych przymiotach małżeństwa, których nie może wykluczać żadna ze stron».

     O zezwolenie na zawarcie małżeństwa mieszanego zwraca się duszpasterz strony katolickiej załatwiający formalności przedślubne. Zezwolenie to musi być wyraźne, dlatego najlepiej, gdy jest ono udzielone na piśmie.«Tego rodzaju zezwolenia może udzielić ordynariusz miejsca...». Najczęściej rozumie się tutaj ordynariusza miejsca strony katolickiej.



KATECHEZA 174. JAKA JEST POSTAWA KOŚCIOŁA WOBEC OSÓB ROZWIEDZIONYCH ŻYJĄCYCH KOLEJNYCH ZWIĄZKACH ?

     Małżeństwo niesakramentalne - to związek ludzi ochrzczonych, którzy nie mogą zawrzeć ślubu zgodnie z wymaganiami wiary chrześcijańskiej, chociażby tego bardzo chcieli. Przeszkodą dla nich jest to, że wzięli ślub w Kościele, cywilnie rozwiedli się i ponownie zawarli związek cywilny. Tęsknią za spowiedzią i Komunią św. Czasem też oskarżają Kościół, że jest dla nich zbyt surowy - niepomni, że nierozerwalność małżeństwa ustanowił Chrystus.

     Dlatego osoby żyjące w związkach niesakramentalnych, jeśli tylko wierzą i dbają o żywą więź z Bogiem, jak najbardziej należą do Kościoła, do tego Bożego Domu, który sam Bóg założył z myślą o naszym zbawieniu. Ich stan trwania w grzechu nie wyklucza przynależności do społeczności Kościoła. Przecież święty Kościół jest społecznością grzeszników, ustanowiony dla nas ku nawróceniu i świętości. W przypadku ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych brak łaski uświęcającej poważnie rzutuje na ich możliwość czerpania z dziedzictwa łaski i prawdy. Nie czyni ich jednak gorszymi przed Bogiem, w znaczeniu bycia członkami drugiej kategorii w Kościele.

     Trzeba ponadto podkreślić, że w życiu mamy do czynienia z bardzo różnymi historiami osób rozwiedzionych. Jan Paweł II wskazał w adhortacji apostolskiej Familiaris consortio, że nie należy traktować wszystkich przypadków jednakowo, „zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo”. O ile w tym drugim przypadku należałoby upomnieć grzesznika, o tyle w pierwszym trzeba raczej okazać miłosierne współczucie. Papież Franciszek podejmuje ten kierunek myślenia i stwierdza, że kiedy „wspólna droga i miłość poniosą klęskę, co często się zdarza, wówczas powinniśmy odczuwać ból porażki, towarzyszyć tym osobom, które doświadczyły takiej klęski w miłości. Nie potępiać! Trzeba im towarzyszyć…”.

     Są tacy rozwiedzeni, których Kościół niewiele obchodzi, ale są też tacy, którzy żyją w związkach niesakramentalnych, ale wierzą w Chrystusa i w Kościół. W cytowanej już adhortacji Jan Paweł II pisze, że niektórzy zawierają nowy związek „ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne”. Po czym podkreśla, że rozwiedzeni nie mogą czuć się odłączeni od Kościoła, co więcej, na mocy chrztu pozostają zobowiązani do uczestnictwa w jego życiu. To nauczanie dało początek duszpasterstwu związków niesakramentalnych.



175. JAKIE SĄ SKUTKI SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA ?

     Skutki małżeństwa są różnorodne: dotyczą małżonków i dzieci; przyjmują charakter ściśle prawny, jak i formę zobowiązań moralnych wiążących przede wszystkim w sumieniu. Skutkami małżeństwa kanonicznego są: związanie węzłem małżeńskim, przyjęcie sakramentu, zrodzenie i wychowanie dzieci.

     Z ważnie zawartego kanonicznie małżeństwa powstaje między małżonkami węzeł, który ze swej natury jest wieczysty i wyłączny. W małżeństwie chrześcijańskim małżonkowie zostają ponadto przez specjalny sakrament wzmocnieni i jakby konsekrowani do obowiązków swego stanu i godności. Należy podkreślić istotne przymioty małżeńskiego węzła: nierozerwalność i jedność o których była mowa we wcześniejszych katechezach. Dla chrześcijan skutkiem zawarcia małżeństwa jest sakrament, nieodłączny od samej umowy małżeńskiej. Sakrament małżeństwa tym, którzy nie stawiają przeszkód łasce, przynosi wzmocnienie trwałej podstawy życia nadprzyrodzonego, jaką jest łaska uświęcająca, a także dary szczególne: dobre natchnienia, zalążki łaski i umocnienie sił naturalnych. Sakrament jest więc skutkiem nadprzyrodzonym ważnego małżeństwa chrześcijan, węzeł zaś małżeński - skutkiem prawnym. Następstwem węzła małżeńskiego jest całokształt praw i obowiązków we wspólnocie życia i miłości (por. GS 48). Dotyczą one wielu dziedzin życia. Obowiązkiem małżonków jest wzajemne uzupełnianie się i udoskonalanie. W sferze obowiązków pozostaje z pewnością wspólne zamieszkanie oraz wzajemna pomoc, jaką winni sobie okazywać w różnych dziedzinach życia. Małżeństwo bowiem skierowane jest ze swej natury ku dobru małżonków (KPK 1055 §1). Miłość małżeńska, obejmująca dobro całej osoby, winna prowadzić męża i żonę do dobrowolnego, wzajemnego i pełnego oddania się sobie w sposób wyłączny i nierozerwalny, także w sferze pożycia intymnego, którego ukoronowaniem jest potomstwo (por. GS 50). Z małżeństwa wywodzi się rodzina, a w niej przychodzą na świat dzieci. Z samej natury miłość małżeńska nastawiona jest na zrodzenie i wychowanie potomstwa, co stanowi jakby jej szczytowe uwieńczenie. Kościół podkreśla obowiązek i prawo rodziców do wychowania dzieci. Akcentuje przy tym wieloaspektowość tego wychowania w sferze fizycznej, społecznej i kulturalnej, moralnej oraz religijnej.

     Podsumowując: skutki małżeństwa zamykają się w prawach i obowiązkach zeń wynikających. Skutkiem sakramentu małżeństwa ważnie i godziwie zawartego jest wzrost łaski uświęcającej oraz uzyskanie łask uczynkowych potrzebnych do budowania życia i miłości. Na małżonków spływa łaska konieczna do realizacji swojego powołania: osiągnięcia świętości, odpowiedzialnego przyjęcia potomstwa oraz jego wychowania.



176. NA CZYM POLEGA ŁASKA SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA ?

     Małżeństwo między ochrzczonymi zostało podniesione przez Chrystusa do godności sakramentu. Łacińskie słowo sacramentum oznacza – tajemnicę, czyli coś co nie jest w pełni ani widzialne, ani poznane, przez bezpośrednie doświadczenie zmysłowe.

     Małżeństwo jest sakramentem czyli widzialnym znakiem i narzędziem, niewidzialnej łaski Bożej, która działa przez całe życie małżonków. Małżonkowie w sakramencie małżeństwa otrzymują od Jezusa wiele łask, czyli specjalnych darów przeznaczonych do udoskonalania i dla umocnienia ich nierozerwalnej miłości.

     Chrystus, przychodzi do małżonków, by dawać im swoje łaski, by mogli dobrze wypełnić przyjęte na siebie zadania, zwłaszcza prawdziwie się kochać, tworząc wspólnotę osób, znosić trudy małżeństwa, wzajemnego oddania i szacunku oraz zrodzić, a potem po chrześcijańsku wychować dzieci. Jan Paweł II wyjaśnia, że poprzez sakrament małżeństwa „życie małżeńskie i rodzinne. Chrystus uczynił świętym i uświęcającym”.

     Bóg pomaga małżonkom we wspólnym rozwiązywaniu problemów i znoszeniu cierpień, a co najważniejsze pomaga im wzajemnie sobie przebaczać. Poprzez sakrament małżeństwa Jezus Chrystus staje się obecny w życiu małżonków i mocą Ducha Świętego wspomaga ich ludzką miłość, tak aby mogła ciągle się rozwijać pokonując trudy i problemy życia. Sakrament małżeństwa wytycza również małżonkom dodatkowy cel, troskę o zbawienie współmałżonka i dzieci. Małżeństwo sakramentalne jest czymś więcej niż czysto ludzką umową i przyrzeczeniem wzajemnej miłości, zobowiązuje do wierności obietnicy danej współmałżonkowi na ślubie. Zobowiązuje również do wzajemnej uczciwości, która jest fundamentem zaufania.

     Małżonkowie uświęceni łaską Chrystusa stanowią aż do śmierci jedno nierozerwalne ciało. Przyjęcie sakramentu jest zaproszeniem samego Boga do życia we dwoje. W sakramencie małżeństwa Chrystus daje łaski potrzebne do wypełnienia obowiązków nowego stanu, czyli kształtowania życia małżeńskiego i rodzinnego, wychowania dzieci itp.

     Sakrament małżeństwa zobowiązuje i uzdalnia małżonków do kształtowania swej miłości na wzór miłości Chrystusa do Kościoła i Kościoła do Chrystusa, i w tę miłość ich włącza. Małżeństwo, podobnie jak i inne sakramenty, jest wielkim znakiem wiary i jego owocność będzie tym większa im bardziej małżeństwo i rodzina będą wierne łasce Bożej otrzymanej poprzez sakrament i będą z tą łaską współpracować.



177. W CZYM PRZEJAWIAJĄ SIĘ DOBRA I WYMAGANIA MIŁOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ ?

     Największe dobro miłości małżeńskiej i wynikające z niej wymagania odnoszą się do osoby ludzkiej, która zawiera w sobie wszystkie impulsy ciała i instynktu, uczuć i przywiązania oraz dążenie ducha i woli. Jezus Chrystus nadał miłości małżeńskiej charakter nierozerwalności w trwałej komunii osób. Stąd też, małżeństwo chrześcijańskie wyniesione do rangi sakramentu z jednej strony jest uosobieniem więzi między Chrystusem i Kościołem a z drugiej wyjątkowym udziałem w tajemnicy zbawienia. Zarówno trwanie w małżeństwie, jak i poślubienie współmałżonka może dokonywać się tylko w Panu. Kościół ciągle przypomina te podstawowe i zasadnicze prawdy o małżeństwie.

     Prawdziwa miłość ze swej natury zmierza nie tylko do jedności osobowej łączącej w jedno ciało, ale jej celem jest dążenie do jednego serca i jednej duszy. Taka miłość wymaga przede wszystkim nierozerwalności i wierności w całkowitym darze z siebie, który otwarty jest na płodność. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, iż: „Miłość małżonków ze swej natury wymaga jedności i nierozerwalności ich osobowej wspólnoty, która obejmuje całe ich życie. Powołani są do ciągłego wzrostu w tej komunii przez codzienną wierność małżeńskiej obietnicy obopólnego całkowitego daru. Ta wspólnota ludzka jest potwierdzona, oczyszczona i dopełniona przez jedność w Jezusie Chrystusie, udzieloną przez sakrament małżeństwa” (KKK 1644).

     Katolickie małżeństwo oprócz jedności i nierozerwalności musi się opierać na wierności, która jest czytelnym znakiem prawdziwej miłości trwającej aż do śmierci. Wierność wypływa ze wzajemnego daru, jaki składają sobie małżonkowie. Najgłębszym motywem takiej wierności jest wierność Boga wobec swego przymierza i wierność Chrystusa wobec swego Kościoła. Krótko mówiąc, sakrament małżeństwa uzdalnia małżonków do realizowania owej wierności i do świadczenia o niej własnym życiem. Prawdziwa miłość nigdy nie wygasa zgodnie ze słowami świętego Pawła: „Miłość współweseli się z prawdą, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje” (1Kor 13, 6-8).

     Katolickie małżeństwo oprócz jedności i nierozerwalności musi się opierać na wierności, która jest czytelnym znakiem prawdziwej miłości trwającej aż do śmierci. Wierność wypływa ze wzajemnego daru, jaki składają sobie małżonkowie. Najgłębszym motywem takiej wierności jest wierność Boga wobec swego przymierza i wierność Chrystusa wobec swego Kościoła. Krótko mówiąc, sakrament małżeństwa uzdalnia małżonków do realizowania owej wierności i do świadczenia o niej własnym życiem. Prawdziwa miłość nigdy nie wygasa zgodnie ze słowami świętego Pawła: „Miłość współweseli się z prawdą, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje” (1Kor 13, 6-8).

     Małżeństwo katolickie, wierne swemu sakramentalnemu przymierzu, staje się autentycznym znakiem bezinteresownej i powszechnej miłości Boga do wszystkich ludzi. Ta miłość Boga stanowi duchowe centrum rodziny i jej fundament oraz dzięki niej rodzina powstaje, rozwija się i staje się źródłem pokoju i szczęścia dla rodziców i dzieci.



178. Z CZEGO WYNIKA WIERNOŚĆ MIŁOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ ?

     Dla tych, którzy przeżywają wzajemną miłość, cieszą się nią, czerpią z niej szczęście, konieczność wierności małżeńskiej jest oczywista i nie potrzebuje wyraźnego uzasadnienia. Bo też wierność ma swe najgłębsze uzasadnienie w samej istocie miłości. Jeśli w miłości oddaje się całą swą istotę małżonkowi, to do niego należą zainteresowania, pragnienia, uczucia, ciało. Zawarcie przymierza na dolę i niedolę, powierzenie siebie jako niepodzielnego daru zostało potwierdzone przysięgą - wezwaniem na świadka Boga.

     W Piśmie św. wierność małżeńska jest przedstawiona, jako odzwierciedlenie tej wierności, jaką Bóg ma wobec swego ludu, a Pan Jezus wobec swego Kościoła. Jan Paweł II w Familiaris Consortio poucza: "Dar Sakramentu jest jednocześnie powołaniem i przykazaniem chrześcijańskich małżonków, aby pozostali sobie wierni zawsze, ponad wszelkie próby i trudności w wielkodusznym posłuszeństwie świętej woli Pana" (nr 20). Ta święta wola Pana sformułowana jest jakże wyraźnie w przykazaniu "nie cudzołóż" oraz w stwierdzeniu wypowiedzianym przez Apostoła: "cudzołożnicy nie wejdą do Królestwa Niebieskiego". W Liście do Hebrajczyków czytamy: "We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg" (13,4). Do wierności zobowiązują się małżonkowie nie tylko w wymiarze czynów zewnętrznych, lecz także w sferze myśli i pragnień. Pan Jezus dopełnia brzmienie Dekalogu: "Słyszeliście, że powiedziano: nie cudzołóż. A ja wam powiadam: każdy kto pożądliwie patrzy na kobietę, już z nią się dopuścił cudzołóstwa w swoim sercu" (Mt 5,27-28). Chrześcijańscy małżonkowie przez wzajemną wierność, jak uczy Jan Paweł II, znakiem "tej niestrudzonej wierności, z którą Bóg i Jezus Chrystus miłują wszystkich ludzi i każdego człowieka" (FC 20).

     Podane przez Boga zasady wierności małżeńskiej nie podlegają dyskusji. Trzeba je przyjąć jako absolutnie zobowiązujące, bez żadnych wyjątków, niezależnie od sytuacji. Dotrzymywanie ślubu wierności jest zadaniem, od pełnienia, którego zależą losy małżeńskiej wspólnoty i osobistego szczęścia małżonków.



179. CZY SKŁÓCENI MAŁŻONKOWIE MOGĄ SIĘ ROZEJŚĆ ?

     Mówiąc o rozejściu się małżonków na zasadzie rozwodu trzeba na początku przypomnieć sobie, że w sakramentalnym małżeństwie jest ono niemożliwe. Małżonkowie zawierając sakramentalne małżeństwo przysięgali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli, dopóki śmierć ich nie rozłączy. I te słowa znaczą dokładnie to co znaczą. Dlatego kłótnia, nawet ostra lub długotrwała nie może być żadnym argumentem za rozerwaniem ważnie zawartego małżeństwa. Mówiąc krótko – rozwody w Kościele nie istnieją. Nie znaczy to jednak, że małżonkowie muszą żyć pod jednym dachem w gniewie, nienawiści, doświadczając wzajemnej niesprawiedliwości oraz agresji psychicznej czy fizycznej. Jeśli małżonkowie wykorzystali wszystkie sposoby, aby pokonać przeżywany kryzys: szukali pomocy w swoich rodzinach i wśród przyjaciół, udali się do właściwego lekarza czy poradni małżeńskiej, skorzystali z terapii małżeńskiej, a mimo tych wszystkich starań nie udało się problemu rozwiązać – dopiero wtedy dopuszczalna jest separacja małżonków, czyli fizyczne rozejście się. Nie oznacza to jednak zakończenia małżeństwa.

     Rozłąka małżonków może być spowodowana różnymi przyczynami i jest spotykana coraz częściej. Dzieje się tak choćby z powodu zagranicznych wyjazdów do pracy. W ten sposób żyje dziś dużo rodzin: żona z dziećmi w domu, a za granicą w pracy mąż, przyjeżdżający kilka razy w roku z racji ważniejszych wydarzeń czy uroczystości. Jednak fizyczna odległość nie oznacza, że to małżeństwo nie istnieje. Tak samo dzieje się kiedy małżonkowie odchodzą od siebie, bo nie mogą już ze sobą żyć. Cały czas są dla siebie mężem i żoną, dlatego nie mogą wchodzić w inne związki, chyba, że ich małżeństwo nigdy nie zaistniało, co może stwierdzić tylko kompetentna władza kościelna. Żyjąc samotnie po rozejściu się małżonkowie dochowują wierności sobie i przysiędze złożonej przed Bogiem i w takiej sytuacji mogą przystępować do innych sakramentów. Jeśli wchodzą w inne związki dopuszczają się zdrady, tak samo jakby dopuścili się zdrady mieszkając ze sobą. Jeśli taki nowy związek utrwali się jest to już trwanie w stałym cudzołóstwie, dlatego tacy ludzie nie mogą otrzymać rozgrzeszenia i przyjmować Komunii Św. Gdyby zatajali ten fakt – spowiedzi i przyjmowane Komunie Św. byłyby świętokradzkie.

     „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” – te słowa słyszą wszyscy zgromadzeni przy zawieraniu małżeństwa. Dlatego składając przysięgę przed Bogiem nie można nastawiać się na jej złamanie.



180. W CZYM PRZEJAWIA SIĘ POWOŁANIE DO MAŁŻEŃSTWA ?

     Powołanie do małżeństwa zawiera się w samym człowieczeństwie i wyposażeniu natury ludzkiej, przez które jest ona uzdolniona do tego żeby tworzyć wspólnotę - małżeńską i rodzinną.

     Jednym z pierwszych przejawów powołania do małżeństwa jest ludzka płciowość. Jan Paweł II w swoim nauczaniu o małżeństwie zwrócił się "do początku", w ślad za Chrystusem, który w rozmowie z faryzeuszami mówił: "Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę" (Mt 19,3). Początek więc oznacza tu rzeczywistość, o której mówi Bóg w Księdze Rodzaju: "Bóg stworzył człowieka na swój obraz, na obraz Boga stworzył go, mężczyzną i niewiastą stworzył ich" (Rdz 1,27). Opis stworzenia człowieka w Księdze Rodzaju stwierdza, że człowiek jest obrazem Boga od początku przez swoje człowieczeństwo jako osoba: został stworzony na obraz Boga jako mężczyzna i kobieta. Jest więc także podobieństwem Boga - Boskiej Wspólnoty Osób przez wspólnotę - komunię osób mężczyzny i kobiety. "W tajemnicy stworzenia człowiek został obdarowany jednością tego co w nim ... poprzez ciało - męskie, i tego, co w nim poprzez ciało - kobiece" (Jan Paweł II, 14XI.1979). Pismo św. zaś mówi "stają się jednym ciałem" (Rdz 2,24). Oznacza to, że Bóg obdarzył człowieka płciowością. Z woli Bożej człowiek jest istotą płciową tzn. został stworzony jako mężczyzna i kobieta. Płciowość wywiera wpływ na całego człowieka. Pod wpływem płci, zjawia się naturalna potrzeba i dążność do wzajemnego ubogacania swojej osobowości przez właściwości płci odmiennej. Mężczyzna potrzebuje kobiety niejako dla uzupełnienia swojej osobowości i odwrotnie. Tak więc ciało człowieka obdarzone przez Boga płciowością, czyli męskością i kobiecością jest znakiem - wyrazem wzajemnego obdarowania się i uzdolnieniem do bycia darem osoby dla osoby.

     Innym przejawem powołania do małżeństwa jest dążenie do wspólnoty osób. Potrzeba wzajemnego ubogacania i jednoczenia prowadzi do małżeństwa. Człowiek opuszcza swoich najbliższych, i wiąże się z człowiekiem odmiennej płci, i tworzy z nim jedność - wspólnotę. Więź ta jest tak głęboka, że dwie osoby dopuszczają siebie wzajemnie do uczestnictwa w swoim życiu i w tym co jest w nich najbardziej własnego, intymnego. Jednocześnie stają się uczestnikami życia drugiej osoby. Jest to wzajemne oddanie męża i żony, współprzynależność mająca charakter dozgonny. Stąd mąż mówi "moja żona", a żona "mój mąż". Tę niezwykłą jedność podkreśla Pismo św.: "mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2,24). Tak więc Stwórca, stwarzając mężczyznę i kobietę obdarzonych męskością i kobiecością oraz zdolnością miłowania, powołuje ich do tworzenia wspólnoty osób w małżeństwie. Teologia nazywa małżeństwo wspólnotą miłości. Miłość bowiem jest zasadą i mocą budowania i rozwoju wspólnoty dzień po dniu w całym życiu rodzinnym.

     Kolejnym przejawem powołania do małżeństwa jest wezwanie do wspólnoty z Bogiem w służbie życiu. Jan Paweł II zauważa: "Podstawowym zadaniem rodziny jest służba życiu" (FC 28). Bóg jest Miłością i Ojcem Życia. Stwarzając człowieka - mężczyznę i niewiastę - na swój obraz i podobieństwo Bóg daj e mu udział w swojej miłości i swojej mocy stwórczej, oraz wzywa do współpracy z sobą. Sobór Watykański II podkreślił, że "Małżeństwo i miłość małżeńska z natury swojej skierowane są ku płodzeniu i wychowywaniu potomstwa" (KDK 50). Ta teologiczna zasada jest sformułowaniem tego podstawowego posłannictwa jakie Bóg zlecił wszystkim małżonkom - rodzicom w słowach: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,28). W sakramencie małżeństwa Chrystus powołuje małżonków, upoważnia i konsekruje do współpracy z Bogiem w przekazywaniu życia. We wspólnocie małżeńskiej małżonkowie oddają się sobie w sposób pełny: osobowo-fizycznie, i duchowo. Poprzez to wzajemne oddanie przekazują ciało, które Bóg w momencie poczęcia ożywia stworzoną bezpośrednio duszą nieśmiertelną. Z tej tajemniczej współpracy rodziców z Bogiem zaczyna istnieć nowy człowiek. Jest on dziełem Ojca Niebieskiego i współpracujących rodziców. Rodzice stają się współpracownikami Boga Stworzyciela. W tej współpracy tkwi ich wielka godność i dostojeństwo. Ta współpraca jest "główną misją", "posłannictwem" i " powołaniem" małżonków.



181. JAKIE ETAPY ZAWIERA PRZYGOTOWANIE DO MAŁŻEŃSTWA ?

     Do należytego przygotowania małżeństwa trzeba dostatecznie długiego czasu. Pomaga ono w przysposobieniu narzeczonych do świętości ich nowego stanu i jego obowiązków. Obowiązków przygotowaniu do małżeństwa wyróżnia się trzy etapy: dalsze, bliższe i bezpośrednie.

     Przygotowanie dalsze polega na zdobywaniu odpowiedniej wiedzy i na osiąganiu stosownych cnót związanych z życiem rodzinnym. Proces ten należy rozpoczynać już w dzieciństwie, a kontynuować na wszystkich etapach szkolnych i katechetycznych. Trzeba podkreślić niezastąpioną rolę wychowawczą rodzinnego domu, w którym nie tylko mówi się o wychowaniu do pewnych wartości, ale świadczy się o nich własną postawą życiową.

     Przygotowanie bliższe dotyczy młodzieży ponadgimnazjalnej i ma być dla niej rodzajem katechumenatu przed zawarciem małżeństwa. Jego zadaniem jest: pogłębić naukę o małżeństwie i rodzinie, uwrażliwić na fałszywe teorie w tych dziedzinach, przysposobić do międzyosobowego życia w małżeństwie i rodzinie oraz pogłębić życie wspólnotowo-liturgiczne. Religijna formacja młodych ludzi ma być uzupełniona przygotowaniem do życia we dwoje, a w dalszej perspektywie do stworzenia rodzinnej wspólnoty. Przygotowanie to ukazuje małżeństwo jako relację międzyosobową mężczyzny i kobiety, związek, który powinien być stale rozwijany.

     Przygotowanie bezpośrednie obejmuje spotkanie z duszpasterzem w kancelarii parafialnej przynajmniej trzy miesiące przed planowanym ślubem, katechezy przedślubne, spotkanie w poradni rodzinnej, udział w dniu skupienia i rozmowy sprawdzające wiedzę narzeczonych dotyczącą problematyki małżeństwa i rodziny.

     W celu lepszego przygotowania do małżeństwa, umożliwienia bliższego poznania się rodzin narzeczonych Episkopat zaleca powrót do idei zaręczyn. Obrzęd ten celebrowany w gronie rodzinnym podkreśla wartość „domowego Kościoła” oraz rolę rodziców i członków rodziny w powstawaniu nowej rodziny.

     Spowiedź przedślubna kończy jeden etap życia, a zaczyna drugi, który wymaga od człowieka większej odpowiedzialności. Może być potrzebna jako spowiedź z całego dotychczasowego życia.



182. CO TO ZNACZY, ŻE RODZINA JEST „DOMOWYM KOŚCIOŁEM” ?

     Katechizm Kościoła Katolickiego (KKK 1656) przypomina: W dzisiejszym świecie, który często jest nieprzychylny, a nawet wrogi wierze, rodziny chrześcijańskie mają ogromne znaczenie jako ogniska żywej i promieniującej wiary. Dlatego też Sobór Watykański II, nawiązując do tradycji, nazywa rodzinę "Kościołem domowym" (Ecclesia domestica).

     "Z małżeństwa chrześcijańskiego wywodzi się rodzina. W niej rodzą się nowi obywatele społeczności ludzkiej, którzy, dzięki łasce Ducha Świętego, stają się przez chrzest synami Bożymi, aby Lud Boży trwał poprzez wieki. W tym domowym niejako Kościele, rodzice, przy pomocy słowa i przykładu, winni być dla swoich dzieci pierwszymi zwiastunami wiary" (KK 11).

     Rodzina chrześcijańska jest religijną wspólnotą wiernej i ofiarnej miłości, miłości aż po krzyż, której wzór dał nam sam Jezus. Jest wspólnotą apostolską i misyjną, jej członkowie są w szczególny sposób wzajemnie odpowiedzialni za rozwój swojej wiary i swoje zbawienie. Rodzina jest szkołą miłości i wychowania. Przede wszystkim rodzice mają obowiązek i prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi tradycjami, wartościami religijnymi i kulturotwórczymi, przy pomocy koniecznych środków i instytucji państwowych. Rodzice są dla swych dzieci pierwszymi głosicielami wiary i wychowawcami: słowem i przykładem przysposabiają je do życia chrześcijańskiego i apostolskiego, służą im pomocą w wyborze drogi życiowej. Właściwe wychowanie człowieka w rodzinie wymaga spełnienia odpowiednich warunków. Potrzebna jest atmosfera miłości, prawdy i religijności. Atmosfera miłości powinna obejmować relacje wszystkich członków tj. rodziców do dzieci, małżonków między sobą, dzieci i rodziców do dziadków.

     Nie można zapominać, że rodzinny dom to nie tylko dostatek i spełnianie zachcianek dzieci, ale nade wszystko prawdziwa chrześcijańska atmosfera w rodzinie, której członkowie pomnażają swym życiem dobro wokół siebie. Szczęśliwy dom to taki, gdzie dziecko od początku żyje w klimacie głębokiej wiary w Boga, gdzie nie mówi się wiele o moralności, ale żyje się nią na co dzień.

     Dobremu wychowaniu sprzyja postawa życia w prawdzie - atmosfera prawdy. Stworzenie tej atmosfery w domu rodzinnym jest warunkiem przyjmowania przez dziecko wszelkiej prawdy: prawdy w szkole, na katechezie, a nawet w Kościele. Atmosfera religijna w rodzinie jako „domowym Kościele” pełni ważną funkcję. Dom rodzinny i w tym względzie kładzie fundament pod przyszłą religijność człowieka. Życie potwierdza prawidłowość, że wartości religijne wyniesione z domu rodzinnego bywają najtrwalsze.

     Podsumowując:

     Kościół opierając się na nauczaniu świętego Pawła nazywa rodzinę "domowym Kościołem". Więzy jedności i miłości łączące członków rodziny inspirują do poszukiwania, znajdowania oraz otwierania się na Boga. Ta niepowtarzalna właściwość rodziny wyróżnia ją od każdej innej społeczności ludzkiej. Ona też staje się obrazem więzów, którym Bóg przez Jezusa Chrystusa łączy się z ludzkością.



183. DLACZEGO POTRZEBNE JEST PRZYGOTOWANIE DO MAŁŻEŃSTWA ?

     Przyjmowanie Sakramentów Kościoła wymaga – poza Namaszczeniem Chorych – jakiegoś przygotowania. Przygotowania wymaga Chrzest, pierwsza spowiedź i Komunia Św., Bierzmowanie oraz Kapłaństwo. Decyzja o małżeństwie jest decyzją życiową, to znaczy, że skutki tej decyzji trwają do śmierci współmałżonka lub własnej. Już z tego powodu decyzja ta nie może być podejmowana pochopnie. Od momentu poznania się kobiety i mężczyzny do wypowiedzenia słów przysięgi małżeńskiej zachodzi wiele zmian, które potrzebują czasu, aby można było jak najlepiej przeżyć te poszczególne etapy. Miłość, która ma być podstawą wspólnego życia nie może być tylko fascynacją i zauroczeniem, potrzebuje czasu na dojrzewanie. Początkowe zakochanie jest zwykle bardzo silnym uczuciem, które bardzo mocno wpływa na dotychczasowe życie. Jest to naturalna reakcja emocjonalna, która w żadnym wypadku nie może być podstawą do podjęcia decyzji o małżeństwie. Dopiero po opadnięciu emocji można zacząć rozważać tę perspektywę.

     Przygotowanie do małżeństwa powinno zawierać wzajemne poznawanie własnych charakterów, wad i zalet, podejścia do życiowych wyzwań, problemów, wychowania dzieci. To wszystko powinno być tematem szczerych rozmów narzeczonych i do tego potrzeba czasu kilkunastu miesięcy, może nawet i kilku lat. Bez wzajemnej otwartości i szczerości narzeczonych może się okazać, że po ślubie mąż i żona nie znają siebie w istotnych aspektach, co może rodzić napięcia i poważne kryzysy prowadzące nawet do rozpadu.

     Od strony formalnej przed zawarciem małżeństwa wymagane są katechezy przedmałżeńskie oraz spotkania w poradni małżeńsko-rodzinnej. Katechezy mają na celu przypomnienie czym jest sakramentalne małżeństwo, na czym polega chrześcijańskie życie rodzinne oraz wychowanie dzieci, na jakie problemy trzeba być wyczulonym w rodzinie oraz jak takim problemom zaradzać. Spotkania w poradni mają na celu ukazać wartość odpowiedzialnego rodzicielstwa, które opiera się na współpracy z Bogiem w przekazywaniu życia. Tu również potrzeba czasu na poznanie praw rządzących rodzicielstwem i przyswojenie ich w praktyce. Zawarcie małżeństwa jest również czynnością prawną, która również potrzebuje czasu na dopełnienie wymaganych formalności, np. wygłoszenie zapowiedzi lub uzyskanie wymaganych przez prawo kanoniczne dyspens. Jeśli poważnie myśli się o małżeństwie i rodzinie, nikogo nie powinien dziwić fakt, że do zawarcia sakramentu małżeństwa konieczny jest czas i wysiłek, aby podjęta decyzja była w pełni świadoma, dobrowolna i dojrzała.



184. JAKĄ ROLĘ PEŁNI NARZECZEŃSTWO W PRZYGOTOWANIU DO MAŁŻEŃSTWA ?

     Podejście do czasu narzeczeństwa w obecnej zwyczajowości wydaje się być najczęściej formalnym krokiem – wymuszonym tradycją – w kierunku zawarcia małżeństwa. Trudno dostrzec posta3wy traktujące ten jakże ważny czas jako okres wysiłku podnoszenia się na wyższy poziom duchowy i intelektualny. Dlatego tym bardziej trzeba podkreślać znaczenie tego okresu dla rozwoju miłości.

     O narzeczeństwie mówi się od dnia zaręczyn. Czas ten ma służyć dwóm celom. Pierwszym i zasadniczym jest przygotowanie się do ślubu: czyli prowadzone są dalsze rozmowy o tym, jak wyobrażają sobie narzeczeni wspólne życie, siebie samych i swoje dzieci, jakie sposoby postępowania są w życiu uważane przez nich za dobre, a jakie za złe, gdzie będą mieszkać i jak się utrzymywać. Jest to czas na poznanie temperamentu drugiej osoby, jego zdrowia, środowiska z jakiego się wywodzi. Przede wszystkim należy poznać swoje cechy i nauczyć się wzajemnie rozumieć. A więc poznać co jest pozytywne i negatywne, mocne i słabe strony, co będzie mogło powodować konflikty, a co będzie zawsze nicią wspólnego porozumienia. Oczywiście jest to odpowiedni czas na pomaganie sobie we wzajemnym samowychowaniu, czyli należy jasno formułować swoje oczekiwania względem drugiej osoby pod kontem tego co koniecznie trzeba zmienić, co jest dostrzeganą wadą. Nie mniej ważną rzeczą jest także praca nad swoim charakterem. Nie można iść za powiedzeniem, że „po ślubie to się zmieni”, albo, że „jakoś to będzie”.

     Jest także drugi cel okresu narzeczeństwa, mianowicie sprawdzenie, czy rozeznanie wyboru współmałżonka było dobre. Właściwie aż do samego dnia ślubu powinno być stawiane sobie pytanie: czy to na pewno ta osoba? Czasami ktoś zaczyna mieć poważne wątpliwości co do wyboru. Wtedy należy nawet poczekać ze ślubem i wyjaśnić je. Ważne jest, by nawet mieć odwagę odwołać ceremonię, aby dojść ze sobą do ładu, zdecydować, czego właściwie się chce. Natomiast jeśli ma się przekonanie, że ten wybór był pomyłką, to jedynym dobrym wyjściem jest wycofanie się. Dlatego też ważne jest, by przed ślubem nie tworzyć faktów o nieodwracalnych konsekwencjach.



185. JAKIE ZNACZENIE MAJĄ OBRĄCZKI ?

     Obrączka ślubna ma bogatą symbolikę. Swym kształtem przypomina okrąg, który nie ma początku ani końca oraz jest znakiem jedności i doskonałości. Dlatego obrączka ślubna oznacza małżeńską nadzieję, że osiągną jedność, która uczyni ich doskonałymi. A jedność doskonała oznacza miłość wierną.

     Gdy nowożeńcy nakładają sobie wzajemnie obrączki na palec, mówią: „Przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

     Od tej chwili obrączki są znakiem przypominającym o dniu ślubu, o współmałżonku. Są znakiem, że małżonkowie zawsze należą do siebie. Obrączki ślubne są pobłogosławione, co oznacza, że miłość Boża jest z małżonkami po to, aby gdy tylko zechcą, pomagać im dochować wierności i miłości.

     Obrączki stają się dla małżonków znakiem, który uzmysławia im, że wszystko, co było w nich niedoskonałe, dzięki miłości stało się pełne, że chcą być sobie wierni, że się ze sobą związali i ich miłość jest bezpieczna od dążeń, które mogłyby zagrozić jej trwałości. Obrączką małżonkowie dają też znak innym, że do siebie należą.

     Obrączki są wspólnie noszoną oznaką wzajemnej miłości i wierności, którą poświadczają właśnie tym symbolem.

     Obrączka pobłogosławiona przez kapłana poprzez słowa modlitwy ma też wyjątkową wartość w odpędzaniu złych duchów od małżeństwa. Jest także przypomnieniem dla małżonka, że wszelkie podejmowane decyzje pociągają konsekwencje dla obojga. Noszenie obrączki jest też świadectwem i wyznaniem wiary. Być może przypomnieniem w trudnych chwilach, że nie jest się samemu z problemem, że Jezus Chrystus jest blisko i nie trzeba popadać w zwątpienie w obliczu sytuacji po ludzku nie do rozwiązania.



186. CO TO ZNACZY, ŻE RODZINA JEST POWOŁANA DO EWANGELIZACJI ?

     Jezus Chrystus wstępując do nieba skierował do swoich uczniów takie to słowa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i syna i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19-20). Zadanie to odnosi się także do rodziny, która ma być świadkiem Chrystusa w swoim środowisku. Rodzina ma pomagać sobie nawzajem i swoim krewnym, sąsiadom, znajomym z pracy, w tym żeby żyć w pełni po chrześcijańsku.

     Jan Paweł II nauczał w Familiaris consortio, że: „tak jak wielki Kościół, również i mały domowy Kościół potrzebuje stałej i dogłębnej ewangelizacji” (FC 51). Mając na uwadze tę prawdę można odróżnić apostolstwo wewnętrzne i zewnętrzne. Wewnętrzne dotyczy relacji wewnątrz rodziny na linii mąż – żona, rodzice – dzieci, rodzeństwo nawzajem względem siebie. Natomiast ewangelizacja zewnętrzna dokonuje się poza rodziną, jak to już zostało wcześniej wspomniane – w sąsiedztwie, w miejscu pracy itd. Postawa wiary czy też niewiary w rodzinie nie jest nigdy sprawą prywatną i osobistą. Życie we wspólnocie stanowi swoisty układ funkcjonujący na zasadzie naczyń połączonych. Odniesienie do spraw duchowych, religijnych promieniuje na pozostałych członków wspólnoty – zachęca do pogłębiania więzi z Bogiem lub spycha na peryferie życia Kościoła aż do odejścia od Boga.

     Apostolstwo w rodzinie będzie obejmowało takie działania jak wystrój domu i obecność w nim znaków religijnych: krzyża czy też obrazów o tematyce religijnej. Kolejna płaszczyzną ewangelizacji jest wspólna lub indywidualna modlitwa rodziców, okazywany sobie przez nich szacunek, pomoc w codziennych obowiązkach. Taki przykład uczy dzieci postawy służenia bliźnim na wzór Chrystusa. Nie mniej ważne jest zaangażowanie rodziny w życie parafii. Funkcjonują na jej terenie różnego rodzaju wspólnoty modlitewne, grupy zajmujące się działalnością charytatywną czy też są organizowane doraźne działania na rzecz parafii i zamieszkujących ją członków wspólnoty Kościoła. Udział w tych działaniach i wspólnej modlitwie pomaga pogłębiać wiarę i wprowadza młode pokolenie w dzieło ewangelizacji.



187. ZNACZENIE CZYSTOŚCI PRZEDMAŁŻEŃSKIEJ

     Na drodze do małżeństwa czystość odgrywa bardzo ważną rolę, dlatego że pomaga kształtować w sobie ducha opanowania i powściągliwości. Czystość jest nieodzownym warunkiem dotarcia do domu Ojca oraz osiągnięcia wiecznego pokoju i szczęścia zgodnie zresztą ze słowami Samego Chrystusa: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5, 8).

     Czystość pochodzi z serca człowieka i to w nim najpierw dokonuje się to, co potem jest tylko zewnętrznym aktem czynu nieczystego, bądź cudzołożnego, stąd też powinniśmy głębiej wniknąć w słowa Chrystusa, który ostrzega: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa” (Mt 5, 27-28). W każdym razie, cnota czystości jest wielkim wyzwaniem i zadaniem dla każdego chrześcijanina a zwłaszcza dla młodych ludzi, którzy poprzez opanowanie popędu seksualnego przygotowują się do przyszłych obowiązków ojca i matki, aby w ten sposób zachowując wstrzemięźliwość odkryli wzajemny szacunek, znaczenie wierności i odpowiedzialności.

     Czystość jest wielką łaską, o którą zawsze powinniśmy prosić Boga, aby osiągnąć panowanie nad swoimi namiętnościami a co za tym idzie żyć w pokoju. W przeciwnym razie człowiek może stać się ich niewolnikiem, tracąc wewnętrzną równowagę i pokój. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina nam: „Godność człowieka wymaga, aby działał ze świadomego i wolnego wyboru, to znaczy osobowo, od wewnątrz poruszony i naprowadzony a nie pod wpływem ślepego popędu wewnętrznego lub też zgoła przymusu zewnętrznego. Taką zaś wolność zdobywa człowiek, gdy uwalniając się od wszelkiej niewoli namiętności, dąży do swojego celu drogą wolnego wyboru dobra oraz zapewnia sobie skutecznie i pilnie odpowiednie pomoce” (KKK 2339).

     Święty Paweł zauważa, że czystość przedmałżeńska nie zawsze jest właściwie rozumiana, podkreślając konieczność dochowywania czystości, ponieważ nasze ciało należy do Pana, który pragnie naszego prawdziwego szczęścia: „Czyż nie wiedzie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (1Kor 6, 12-20).

     Pan Bóg obdarzył nas darem płciowości, z którego musimy roztropnie korzystać. Ów dar ma służyć przede wszystkim okazywaniu miłości osobie, z którą pragniemy spędzić całe życie. Małżeństwo jest realnym symbolem zjednoczenia Chrystusa z Kościołem. Małżonkowie poprzez zawarcie sakramentu małżeństwa stają się jednością, ofiarowując się sobie do końca we wzajemnym darze. „A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19, 6).



188. ETAPY DOJRZEWANIA MIŁOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ

     Czas od chwili poznania się kobiety i mężczyzny do dnia zawarcia małżeństwa jest potrzebny po to, aby uczucie, które zrodziło się miedzy nimi zmieniło się w dojrzałą decyzję. Uczucia ze swej natury są tymczasowe. Natomiast decyzje podjęte świadomie i dobrowolnie mogą trwać całe życie. Dlatego nie można zawierać związku małżeńskiego tylko na podstawie uczuć, trzeba pozwolić na rozwój tej więzi aż do dojrzałej miłości.

     Moment poznania się jest punktem wyjścia do nawiązania więzi. Zwykle nie jest on jakimś szczególnym doświadczeniem, po prostu dwoje ludzi przestaje być dla siebie obcy, ale nie wyróżniają się wśród grona znajomych. Taki stan może trwać długo, nawet kilka lat. Dopiero kiedy ta druga osoba wyróżnia się spośród innych, nagle staje się wyjątkowa, można stwierdzić, że relacja weszła na wyższy poziom.

     Tym pierwszym punktem w dojrzewaniu miłości jest zauroczenie, nazywane inaczej zakochaniem. Jest to etap o silnym ładunku emocjonalnym. Szczególnie zauważalne staje się tu pożądanie zmysłowe oraz silna potrzeba przebywania ze sobą. Przeżycia mogą być tak silne, że mogą destabilizować normalny tryb życia. Jest to etap idealistyczny – zauroczeni sobą widzą tylko same pozytywy i nawet snucie już planów na przyszłość w takim stanie jest mało realne.

     Drugim etapem jest przyjaźń. Po opanowaniu zmysłowości i zobaczeniu nawzajem swoich negatywnych cech para uczy się brać pod uwagę swoje wady, które mogą im towarzyszyć przez całe życie. Tutaj ważny jest wysiłek w samowychowaniu siebie i pokonaniu tych wad, albo wzajemna akceptacja siebie razem z tymi gorszymi stronami. Przedmiotem rozmów i poznania powinny być: osobowość, charakter, temperament, a także dotychczasowe relacje w rodzinach pochodzenia. Oczywiście do takiego poznawania się w żadnym wypadku nie jest potrzebne zamieszkanie razem!

     Trzecim etapem jest miłość oblubieńcza. Kiedy zmysły zostaną podporządkowane kontroli rozumu i woli, a poznanie drugiej osoby objęło zarówno jej pozytywne jak i negatywne cechy, taki stan pozwala na podjęcie decyzji, że chce się razem spędzić resztę życia. Takim potwierdzeniem zamiaru małżeństwa powinny być oficjalne zaręczyny w obecności rodziców. Tak rozpoczyna się ostatni etap czyli narzeczeństwo. Nie może ono trwać nie wiadomo jak długo, powinno się razem uzgodnić termin ślubu. Oczywiście nawet w tym ostatnim etapie nie wchodzi w grę zamieszkanie razem! Kiedy uda się przeżyć te wszystkie etapy, każdy we właściwym czasie, stworzy się najlepsze warunki, aby ślub i małżeńskie życie były przeżywane w wewnętrznym pokoju sumienia.



189. ETAPY ROZWOJU MIŁOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ

     Gdy obserwujemy życie małżeństw, łatwo możemy zauważyć kilka faz, przez które na ogół przechodzą. Każda z nich może osłabić małżeństwo lub nawet doprowadzić do jego rozpadu albo też może je umocnić i być krokiem w kierunku jego rozwoju. Zależy to od osobistej dojrzałości małżonków, ich oddania sobie i dobrej woli.

     Okres pierwszy możemy nazwać fazą zauroczenia. Zwykle obejmuje on czas narzeczeństwa i pierwsze tygodnie po ślubie. Charakteryzują go silne uczucia i brak poczucia rzeczywistości. Zakochani wzajemnie zabiegają o swoje względy, starając się przypodobać drugiej stronie przez pewne zafałszowanie własnego obrazu (oczywiście zwykle w jak najlepszych intencjach) oraz patrzą na partnera przez różowe okulary. Odejście od rzeczywistości jest tym silniejsze, im silniejsze jest zauroczenie.

     Następną fazą są pierwsze rozczarowania. Tu na skutek ciągłego przebywania razem następują pierwsze zderzenia z rzeczywistością. Wszystkie niepokojące oznaki są jednak zwykle ignorowane w nadziei, że "to się samo ułoży". Dają o sobie znać zagrożenia związane z różnicami między małżonkami. Czas upływa, znają się coraz lepiej, życie we dwoje przestaje być świętem i nadchodzi faza trzecia będąca tzw. „szarą” rzeczywistością. Zagrożenia związane z przystosowaniem się do siebie w sferze osobowości i wychowania zaczynają na tym etapie poważnie doskwierać i stają się przyczyną konfliktów. Z niektórymi małżonkowie potrafią sobie jakoś radzić – rozwiązać je lub żyć z nimi. Pojawiają się jednak coraz nowe. W tym momencie może zacząć się walka o zmianę charakteru i przyzwyczajeń małżonka, a że nie ma na to dużych szans, łatwo narasta zniechęcenie i rozczarowanie.

     Trudności i próby, jakie niesie ze sobą życie, to przybliżają małżonków uczuciowo to znów oddalają od siebie. Silnie uwidacznia się różnica między oczekiwaniami a rzeczywistością. Ten etap może przebiegać w podwójnej formie. Pierwsza z nich to rezygnacja, oddalenie się od siebie małżonków aż do rozpadu małżeństwa włącznie. Natomiast druga forma to „rekonstrukcja”, czyli utwierdzenie i pogłębienie miłości oraz przebudowanie zasad swojego życia w małżeństwie. Życie bowiem sprawdziło co ważne a co nieważne.

     Czy trudy i problemy codziennego życia prowadzą do umocnienia i rozwoju miłości w małżeństwie, czy też do rezygnacji i rozpadu to zależy od tego jak małżonkowie potrafią i na ile chcą rozwiązywać konflikty. Ważna rzeczą jest omawianie swojego życia z Bogiem na wspólnej modlitwie, ponieważ współpraca z łaska Bożą daje mądrość w codziennych sprawach i umocnienie wzajemnej miłości małżonków.



12.04.2015 – KATECHEZA 190: JAK PIELĘGNOWAĆ MIŁOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE ?

     Podczas liturgii słowa związanej z sakramentem małżeństwa, często przywoływany jest „Hymn o miłości” św. Pawła. Brzmią wtedy, jakże dobrze znane słowa: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego (…) Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1Kor 13, 4-7).

     Prawda zawarta w tekście natchnionym jest przez nowożeńców przyjmowana bez zastrzeżeń. Jednak proza życia sprawia, że tak pięknie opisana miłość może ulec zepsuciu. Dlatego małżonkowie muszą każdego dnia pielęgnować te uczucia, które doprowadziły ich przed Chrystusowy ołtarz aby przez sakrament zaprosić samego Boga do swojego życia. Aby ta miłość rozwijała się prawidłowo warto pamiętać o kilku ważnych zasadach małżeńskiego życia. Trzeba jednak mieć świadomość, że wymaga to wysiłku i właściwego myślenia. Jeśli małżonkowie uznają małżeństwo za coś naprawdę ważnego, za wartość, o którą warto i trzeba walczyć, jeśli wyrzucą ze swojego myślenia pojęcie rozwodu jako środka na rozwiązanie małżeńskich problemów, to mogą odnieść sukces w rozwijaniu swojej miłości.

     Wśród najczęściej spotykanych rad można znaleźć następujące zasady: należy zacząć od uświadomienia sobie zagrożeń jakie mogą się pojawić w życiu małżeńskim. Następnie warto poznać i zaakceptować odmienność małżonka. Niech w patrzeniu na siebie dominuje myśl o tym co dobrego i ciekawego odkrywa się w swoim współmałżonku i nie pozwalać aby dominowały myśli o jego wadach i niedociągnięciach. I wiążąca się tym prośba aby nigdy publicznie nie krytykować współmałżonka a raczej podkreślać jego zalety i osiągnięcia.

     Bardzo ważna jest umiejętność znalezienia dla siebie czasu, na rozmowę, na wspólny odpoczynek czy też wspólny urlop. Warto pytać siebie nawzajem w czym można zrobić sobie przyjemność i koncentrować się na tym co można uczynić dla współmałżonka a nie na tym czego on nie robi. I na koniec jeszcze jedna zasada – mianowicie – mąż i żona powinni mówić do siebie i o sobie z szacunkiem.

     Pamiętając o tych kilku krótkich zasadach małżonkowie będą w stanie pielęgnować i rozwijać miłość w takim kształcie o jakim mówi św. Paweł w swoim „Hymnie o miłości”. Oczywiście nie zapominając o wspólnej modlitwie za siebie nawzajem i za swoją miłość.



191. DEKALOG – PRZYMIERZEM BOGA Z LUDŹMI

     Rozpoczynając wymienianie przykazań Dekalogu przywołujemy następujące słowa: „Jam jest Pan, Bóg Twój który Cię wywiódł z Ziemi Egipskiej”. Izraelici wiedzieli, że wyjście z Egiptu nie udałoby się im nigdy o własnych siłach. Dlatego przyznają się do Boga, który prowadzi swój lud, idzie przed nimi, wskazuje drogę, troszczy się i chroni. Wiara Ojców Izraela wyrasta z doświadczenia: kiedy droga kończy się na brzegu morza i wszyscy tracą nadzieję, Bóg pozwala im przejść suchą nogą na drugą stronę. Kiedy śnią na pustyni o obfitych posiłkach i z powodu ich braku pragną wrócić z powrotem do niewoli, Bóg daje im chleb i mięso w ilości wystarczającej na każdy dzień. Sprawia, że ze skały wytryska dla nich świeża woda. Zabiega o ich zaufanie. Chce, aby poznali Tego, który proponuje im przymierze i obiecuje przyszłość.

     Pamięć Izraela o przymierzu, które Bóg zawarł z nimi na pustyni, na Górze Synaj, jest świętą tradycją. Warunki tego przymierza - dziesięć przykazań - zapisane na dwóch kamiennych tablicach, przechowywane w Arce Przymierza, obowiązują po wszystkie czasy, gdyż lud Izraela pojął, że przykazania, które Bóg dał swojemu ludowi, wywodzą się z miłości. Bóg chce przecież, abyśmy byli do Niego podobni, do Niego, który jest miłością.

     Przypomnijmy sobie tekst Dziesięciu Przykazań, Dekalogu, w formule katechetycznej według podziału ustalonego przez św. Augustyna:

1. Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną.
2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno.
3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
4. Czcij ojca swego i matkę swoją.
5. Nie zabijaj.
6. Nie cudzołóż.
7. Nie kradnij.
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
9. Nie pożądaj żony bliźniego twego.
10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

     Z przyjęciem i przestrzeganiem tych przykazań związana była Boża obietnica błogosławieństwa i opieki nad całym Narodem Wybranym.



192. CO MÓWI PISMO ŚW. O DEKALOGU ?

     Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina nam, że „słowo „Dekalog” znaczy dosłownie „dziesięć słów”. Te „dziesięć słów” objawił Bóg swojemu ludowi na świętej górze Synaj. Napisał je „swoim palcem” w odróżnieniu od innych przepisów spisanych przez Mojżesza” (KKK 2056). W natchnionym tekście czytamy: „Gdy skończył rozmawiać z Mojżeszem na Górze Synaj, dał mu dwie tablice Świadectwa, tablice kamienne, napisane palcem Bożym” (Wj 31, 18). Są one słowami Boga w szczególnym znaczeniu i zostały nam przekazane w Księdze Wyjścia i w Księdze Powtórzonego Prawa”.

     Dekalog staje się zrozumiały najpierw w kontekście Wyjścia z niewoli egipskiej, które jest wielkim wydarzeniem wyzwolenia dokonanego przez Boga i znajduje się w centrum Starego Przymierza. Niezależnie od tego, czy przykazania są sformułowane jako przykazania negatywne, zakazy, czy też przykazania pozytywne, wskazują one warunki życia wyzwolonego z niewoli grzechu. Należy pamiętać, że Dekalog jest drogą życia o której Mojżesz mówi w sposób stanowczy: „Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się” (Pwt 30,16). Przed człowiekiem staje wybór pomiędzy dwoma drogami – jedna prowadzi do życia i szczęścia a druga do śmierci i nieszczęścia. Przestrzeganie Dekalogu jest drogą prowadząca do życia.

     Ta wyzwalająca moc Dekalogu ujawnia się na przykład w przykazaniu o odpoczynku szabatu, które odnosi się również do cudzoziemców i niewolników. W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy: „Pamiętaj, że byłeś w niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, Bóg Twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem” (Pwt 5, 15).

     Dar przykazań i Prawa stanowi część zawartego przez Boga Przymierza z Jego ludem. Według Księgi Wyjścia objawienie „dziesięciu słów” dokonuje się między zapowiedzią Przymierza a jego zawarciem, po tym, jak lud zobowiązał się uczynić wszystko, co Pan powiedział i „być posłusznym”.

     O przymierzu i dialogu między Bogiem a człowiekiem świadczy ponadto fakt, że wszystkie zobowiązania są wyrażone w pierwszej osobie („ty”). We wszystkich przykazaniach Bożych właśnie zaimek osobowy w liczbie pojedynczej wskazuje na adresata. Bóg daje poznać swoją wolę całemu ludowi, a zarazem każdemu z osobna. Odmawiając w pacierzu Dekalog zwróćmy uwagę na to, że Bóg mówi do nas w pierwszej osobie. Mówi jak do partnera wędrowania po drogach życia, zachęcając do wyboru kierunku wędrowania prowadzącego do życia w szczęściu.



193. ZNACZENIE DEKALOGU W TRADYCJI KOŚCIOŁA.

     Tradycja Kościoła, będąc wierna Pismu świętemu i idąc za przykładem Jezusa, zawsze przyznawała Dekalogowi pierwszorzędną rolę i znaczenie. Warto zaznaczyć, że już od czasów św. Augustyna „dziesięć przykazań” zajmuje pierwszorzędne miejsce w katechezie przyszłych ochrzczonych i wiernych. W XV wieku ustalił się zwyczaj wyrażania przykazań Dekalogu w formułach rymowanych, łatwych do zapamiętania i o pozytywnym charakterze. Używa się ich jeszcze dzisiaj. Katechizmy Kościoła często dawały wykład moralności chrześcijańskiej według porządku „dziesięciu przykazań”.

     Podział i numeracja przykazań uległy zmianom w ciągu wieków. Najnowszy Katechizm Kościoła Katolickiego przyjmuje podział przykazań ustalony przez św. Augustyna, tradycyjnie stosowany w Kościele katolickim. Jest to także podział przyjęty przez luterańskie wyznanie wiary. Ojcowie greccy dokonali nieco innego podziału, który zachował się w Kościołach prawosławnych i we wspólnotach reformowanych.

     Dziesięć przykazań mówi nam na czym polega miłość Boga i bliźniego. Trzy pierwsze z nich odnoszą się bardziej do miłości Boga, a siedem pozostałych do miłości bliźniego. Należy pamiętać, że Dekalog stanowi organiczną całość. Każde jego „słowo” odsyła do każdego z pozostałych i do wszystkich razem. Wszystkie wzajemnie się warunkują. Dwie tablice Dekalogu wyjaśniają się nawzajem i stanowią organiczną jedność. Przekroczenie jednego przykazania jest naruszeniem wszystkich pozostałych. Nie można okazywać czci drugiemu człowiekowi i zarazem nie czcić Boga, jego Stwórcy. Nie da się wielbić Boga, nie miłując wszystkich ludzi – Jego stworzeń.



194. PIERWSZE PRZYKAZANIE DEKALOGU PRZYPOMINA O ZNACZENIU WIARY W BOGA

     Jedyny i prawdziwy Bóg objawia Izraelowi przede wszystkim swoją chwałę. Objawienie powołania człowieka i prawdy o nim wiąże się z objawieniem się Boga. Człowiek jest powołany, by ukazywać Boga przez swoje działanie, gdyż został stworzony „na obraz i podobieństwo Boże”.

     Katechizm Kościoła Katolickiego wskazuje, że „Pierwsze z przykazań obejmuje wiarę nadzieję i miłość. Któż mówi o Bogu, mówi w istocie o Kimś wiecznym, niezmiennym, zawsze takim samym, wiernym, doskonale sprawiedliwym. Wynika stąd, że powinniśmy bezwzględnie przyjmować Jego słowa, całkowicie Mu wierzyć i ufać. Jest On wszechmocny, łaskawy i czyniący dobro. Któż mógłby nie pokładać w Nim całej swojej nadziei? Któż mógłby nie miłować Go, rozważając skarby dobroci i miłości, których nam nie udzielił? Stąd też wyrażenie, jakiego używa Bóg w Piśmie świętym na początku lub na końcu swoich przykazań: Ja jestem Pan”.

     Nasze życie moralne znajduje swoje źródło w wierze w Boga, który objawia nam swoją miłość. Św. Paweł mówi o „posłuszeństwie wiary” (Rz 1, 5; 16, 26) jako o pierwszym obowiązku. W „nieuznaniu Boga” widzi on źródło i wyjaśnienie wszystkich wypaczeń moralnych. Naszym obowiązkiem względem Boga jest wierzyć w Niego i świadczyć o Nim.

     Pierwsze przykazanie domaga się od nas umacniania naszej wiary, strzeżenia jej z roztropnością i czujnością oraz odrzucania wszystkiego, co się jej sprzeciwia. Można w różny sposób zgrzeszyć przeciwko wierze.

     Dobrowolnie wątpienie dotyczące wiary lekceważy to, co Bóg objawił i co Kościół podaje do wierzenia, lub też odmawia uznania tego za prawdziwe. Wątpienie niedobrowolne oznacza chwiejność w wierze, trudność w przezwyciężaniu zarzutów związanych z wiara lub też niepokój spowodowany jej niejasnością. Wątpienie może prowadzić do duchowego zaślepienia, jeśli jest dobrowolnie podtrzymywane.

     Niewiara jest lekceważeniem prawdy objawionej lub dobrowolną odmową dania przyzwolenia na nią. „Herezją nazywa się uporczywe, po przyjęciu chrztu, zaprzeczenie jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą Boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej; apostazją – całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej, schizmą – odmowe uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymu lub wspólnoty z członkami Kościoła uznającymi to zwierzchnictwo.



195. ROLA NADZIEI W RELACJACH CZŁOWIEKA Z PANEM BOGIEM

     Kolejnym wymiarem naszych relacji z Bogiem jest nadzieja. Jest ona wymieniana po wierze a przed miłością. Katechizm Kościoła Katolickiego zaznacza, że „Gdy Bóg objawia się i wzywa człowieka, nie może on własnymi siłami odpowiedzieć w sposób pełny na miłość Bożą. Powinien mieć nadzieję, że Bóg uzdolni go do odwzajemnienia Mu miłości i do działania zgodnie z przykazaniami miłości” (KKK 2090). Jawi się więc pytanie czym jest wspomniana nadzieja?

     Katechizm przedstawia to nam w następujących słowach: „Nadzieja jest ufnym oczekiwaniem błogosławieństwa Bożego i uszczęśliwiającego oglądania Boga; jest także lękiem przed obrażeniem miłości Bożej i spowodowaniem kary” (KKK 2090).

     Jak widzimy wskazane są tutaj dwa aspekty związane z tą cnotą teologalną – mianowicie ufność nagrody widzenia Boga i lęk przed obrażaniem Jego miłości.

     Dalej Katechizm uzmysławia nam, że pierwsze przykazanie dotyczy także grzechów przeciw nadziei, którymi są rozpacz i zuchwała ufność. Czym są te dwa grzechy? Otóż: „wskutek rozpaczy człowiek przestaje oczekiwać od Boga osobistego zbawienia, pomocy do jego osiągnięcia lub przebaczenia grzechów. Sprzeciwia się dobroci Boga i Jego sprawiedliwości - gdyż Bóg jest wierny swoim obietnicom - oraz Jego miłosierdziu” (KKK 2091).

     Natomiast gdy idzie o drugi rodzaj grzechów to należy zwrócić uwagę, że „istnieją dwa rodzaje zuchwalej ufności. Albo człowiek przecenia swoje zdolności (mając nadzieję na zbawienie bez pomocy z wysoka), albo też zbytnio ufa wszechmocy czy miłosierdziu Bożemu (mając nadzieję na otrzymanie przebaczenia bez nawrócenia oraz chwały bez zasługi)” (KKK 2092).



196. ROLA MIŁOŚCI W RELACJACH CZŁOWIEKA Z PANEM BOGIEM

     W kolejnej katechezie związanej z pierwszym przykazaniem Dekalogu omawiamy trzeci już wymiar naszych relacji z Bogiem, jakim jest miłość.

     Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza, że: „Wiara w miłość Boga obejmuje wezwanie i zobowiązanie do odpowiedzi szczerą miłością na miłość Bożą. Pierwsze przykazanie każe nam miłować Boga nade wszystko, a wszystkie stworzenia - dla Niego i ze względu na Niego” (KKK 2093).

     Jednak codzienność ukazuje, że człowiek nie zawsze zachowuje taką hierarchię w świecie swoich wartości. Przeciw miłości Bożej można grzeszyć w różny sposób. Idąc za Katechizmem można wyróżnić następujące formy braku miłości człowieka względem Boga. Pierwszą jest obojętność, która zaniedbuje lub odrzuca miłość Bożą; nie uznaje jej inicjatywy i neguje jej moc.

     Drugim przejawem braku miłości jest niewdzięczność, która pomija lub odrzuca uznanie miłości Bożej, jak również nie podejmuje odwzajemnienia się miłością na miłość.

     Następnym jest oziębłość będąca zwlekaniem lub niedbałością w odwzajemnieniu się za miłość Bożą; może zakładać odmowę poddania się poruszeniu miłości.

     Czwartym przejawem braku miłości ze strony człowieka w stosunku do Boga jest znużenie lub lenistwo duchowe, które posuwa się do odrzucenia radości pochodzącej od Boga i do odrazy wobec dobra Bożego.

     Ostatnim z przytaczanych przez Katechizm przejawów niewłaściwych relacji człowieka z Bogiem na płaszczyźnie miłości jest nienawiść do Boga, która rodzi się z pychy. „Sprzeciwia się ona miłości Boga, zaprzecza Jego dobroci i usiłuje Mu złorzeczyć jako Temu, który potępia grzech i wymierza kary” (KKK 2094).



197. ZABOBON I BAŁWOCHWALSTWO ZAPRZECZENIEM PIERWSZEGO PRZYKAZANIA DEKALOGU

     Pierwsze przykazanie zabrania oddawania czci innym bogom poza Jedynym Panem, który objawił siebie swojemu ludowi. Zakazuje zabobonu i bałwochwalstwa.

     Pierwsza niewłaściwość jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona nakłada. Może on także dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, na przykład, gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet uprawnionym lub koniecznym. Popaść w zabobon - oznacza wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają.

     Natomiast bałwochwalstwo może przybierać różne formy. Tak więc pierwsze przykazanie potępia politeizm. Domaga się od człowieka, by nie wierzył w innych bogów poza Bogiem i nie oddawał czci innym bóstwom poza Jedynym Bogiem. Pismo święte nieustannie przypomina o odrzuceniu "bożków ze srebra i złota, uczynionych rękami ludzkimi", które "mają usta, ale nie mówią; oczy mają, ale nie widzą..." Te czcze bożki czynią człowieka pustym: "Do nich są podobni ci, którzy je robią, i każdy, który im ufa" (Ps 115, 4-5. 8) . Bóg natomiast jest "Bogiem żywym" (Joz 3,10; Ps 42, 3 i in.), który daje życie i działa w historii.

     Należy także pamiętać, że bałwochwalstwo nie dotyczy tylko fałszywych kultów pogańskich. Pozostaje stałą pokusą wiary. Polega na ubóstwianiu tego, co nie jest Bogiem. Ma ono miejsce wtedy, gdy człowiek czci i wielbi stworzenie zamiast Boga, bez względu na to, czy chodzi o innych bogów czy o demony (na przykład satanizm), o władzę, przyjemność, rasę, przodków, państwo, pieniądze itd. "Nie możecie służyć Bogu i Mamonie" - mówi Jezus (Mt 6, 24). Wielu męczenników poniosło śmierć za to, że nie oddawało czci "Bestii", odmawiając nawet udawania kultu. Bałwochwalstwo odrzuca jedyne panowanie Boga.

     Tym co chroni człowieka przed bałwochwalstwem jest m.in. adoracja Jedynego Boga, która integruje życie ludzkie. Przykazanie adoracji samego Pana czyni człowieka prostym i chroni go przed zupełnym rozbiciem. Bałwochwalstwo jest wypaczeniem wrodzonego zmysłu religijnego człowieka.



198. WRÓŻBIARSTWO I MAGIA ZAPRZECZENIEM PIERWSZEGO PRZYKAZANIA DEKALOGU

     Kontynuując rozważania nad pierwszym przykazaniem Dekalogu zatrzymamy się dzisiejszej katechezie nad zagadnieniem wróżbiarstwa i magii. Wczytując się w karty Pisma św. czy też historię Kościoła zauważymy, że Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Jednak właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie.

     Stąd też należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu.

     Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.



199. CZY SZACUNEK DLA WIZERUNKÓW OSÓB BOSKICH I ŚWIĘTYCH ŁAMIE PIERWSZE PRZYKAZANIE ?

     Pierwsze przykazanie Dekalogu wiąże się nakazem Bożym zabraniającym człowiekowi wykonywania jakichkolwiek wizerunków Boga. Księga Powtórzonego Prawa wyjaśnia: "Skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie - abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej..." (Pwt 4,15-16). Jednak już w Starym Testamencie Bóg polecił lub pozwolił wykonywać znaki, które w sposób symboliczny miały prowadzić do zbawienia przez Słowo Wcielone – Jezusa Chrystusa, jak wąż miedziany, arka Przymierza i cherubiny.

     Opierając się na tajemnicy przyjęcia przez Syna Bożego ludzkiego ciała, siódmy sobór powszechny w Nicei (787 r.) uzasadnił – w sporze z obrazoburcami - kult obrazów przedstawiających Chrystusa, jak również Matkę Bożą, aniołów i świętych. „Syn Boży, przyjmując ciało, zapoczątkował nową "ekonomię" obrazów” i nową ich wymowę.

     Chrześcijański kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, które odrzuca bałwochwalstwo. Istotnie "cześć oddawana obrazowi odwołuje się do pierwotnego wzoru" i "kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia" . Cześć oddawana świętym obrazom jest "pełną szacunku czcią", nie zaś uwielbieniem należnym jedynie samemu Bogu.

     Obrazom nie oddaje się czci religijnej ze względu na nie same jako na rzeczy, ale dlatego, że prowadzą nas ku Bogu, który stał się człowiekiem. A zatem cześć obrazów jako obrazów nie zatrzymuje się na nich, ale zmierza ku temu, kogo przedstawiają.



200. DLACZEGO PAN BÓG USTANOWIŁ DRUGIE PRZYKAZANIE DEKALOGU ?

     W wielu kulturach przywiązuje się duże znaczenie do znajomości imienia, bo ono pozwala lepiej poznać noszącą to imię osobę. Z nadawaniem imienia spotykamy się także w Biblii. Określa ono osobę, jej jedyność i niepowtarzalność. Dlatego w rozumieniu Biblii pytanie o imię jest pytaniem o osobę, o jej egzystencję i siłę.

     Doświadczenia związane z noszeniem imienia przywołuje Biblia, by z ich pomocą uświadomić ludziom wielkość Boga, którego winni błogosławić, wychwalać i wielbić za codziennie doświadczaną Jego miłość (KKK 2143). Do tych doświadczeń nawiązuje drugie przykazanie Boże. Kreśli ono obraz właściwego stosunku człowieka do Boga, który ludziom w osobie Mojżesza objawił swoje imię jako: "JESTEM, KTÓRY JESTEM" (Wj 3, 14).

     Objawienie tego imienia jest znakiem zaufania Boga do ludzi. Bóg objawia się człowiekowi jako Ten, którego on może wezwać. Ponadto objawienie to wyraża potęgę Boga, który zapewnia ludzi o swej ustawicznej przychylności i gotowości stawania w ich obronie.

     Świadomość Jego wielkości sprawiła, że członkowie narodu wybranego bali się wymawiać to imię uważając, że jest ono święte. Z tego też powodu dla wskazania na Boga używali określeń zastępczych: "Pan", "Wieczny", "Niebo". Niezależnie od tego, w jaki sposób człowiek będzie zwracał się do Boga, ma to czynić z szacunkiem. Właśnie tego szacunku dla Boga wymaga drugie przykazanie Boże: "Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, kto wzywa Jego imienia do czczych rzeczy" (Wj 20, 7; por. Pwt 5, 11). Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że „przykazanie to (…) podobnie jak pierwsze, uwypukla cnotę religijności i określa bardziej szczegółowo nasze posługiwanie się słowem w sprawach świętych” (2142). Stąd też, szacunek dla tego imienia domaga się, by imienia Boga, Jezusa Chrystusa, ale też Najświętszej Maryi Panny i świętych nie wymawiać w sposób nieodpowiedni (KKK 2146).



201. CO TO ZNACZY WZYWAĆ IMIENIA BOŻEGO NADAREMNIE ?

     Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza, że „Drugie przykazanie zabrania wszelkiego nieodpowiedniego używania imienia Boga. Bluźnierstwo polega na używaniu w sposób obraźliwy Imienia Boga, Jezusa Chrystusa, Najświętszej Maryi Panny i świętych” (KKK 2162).

     Wzywanie imienia Bożego, Najświętszej Maryi Panny i świętych w zniecierpliwieniu, w oburzeniu, w zdziwieniu czy z przyzwyczajenia wprawdzie nie stanowi wielkiej zniewagi, ale jest brakiem szacunku i grzechem lekkim przeciwko cnocie religijności. Świętość imienia Bożego wymaga, by nie używać go do błahych spraw, a tym bardziej do niegodziwych, jak wymawianie w przekleństwach, w zaklęciach magicznych, szczególnie zaś w przyrzeczeniach bez zamiaru dotrzymania ich i w fałszywych przysięgach, w których człowiek wzywa Boga na świadka, aby potwierdził fałsz jako prawdę. Takie przysięganie jest krzywoprzysięstwem i ciężkim grzechem przeciw czci Bożej. Kto pod przysięgą przy wzywaniu Boga składa obietnicę, której nie ma zamiaru dotrzymać lub później nie dotrzymuje słowa, jest wiarołomcą i okazuje poważny brak szacunku względem Pana wszelkiej wierności.

     Bardzo wielką zniewagą Boga i szczególnie ciężkim grzechem jest bluźnierstwo, czyli urąganie, lżenie i szydzenie skierowane przeciw Bogu albo stworzeniom lub rzeczom ze względu na Niego, wyrażane w myśli, w słowie i w czynie. Bluźnierstwo popełnia się przez przypisywanie Bogu zła i czegoś, co sprzeciwia się Jego doskonałości (np. okrucieństwo, niesprawiedliwość) lub odmawianie tego, co Mu przysługuje (np. wszechwiedza); przez przyznawanie stworzeniom właściwości, jakie tylko sam Bóg posiada; przez mówienie o Bogu ironicznie i z pogardą; przez wymienianie rzeczy boskich i świętych w gniewie przeciw Bogu; przez obelżywe określanie Najświętszej Maryi Panny i świętych. Bluźniercze jest także popełnianie zbrodni z imieniem Boga na ustach.



202. CZYM JEST GRZECH PRZEKLEŃSTWA ?

     Należy pamiętać, iż drugie przykazanie Boże ma formę zakazu. A zatem poza treścią pozytywną wyznacza również granicę, której chrześcijanin nie powinien przekraczać. Katechizm wymienia konkretne przypadki nieodpowiedniego używania świętych imion, wśród nich zwraca uwagę na przekleństwa posługujące się imieniem Boga. Są to grzechy języka związane z życzeniem drugiemu człowiekowi nieszczęścia doczesnego lub wiecznego przy odwołaniu się do imion świętych. Złość tego aktu polega na tym, że wzywa się Boga na pomoc w spełnieniu pragnień wynikających z ludzkiej złości, a niekiedy i nienawiści.

     Należy podkreślić, że obowiązkiem miłości chrześcijańskiej jest życzenie drugim potrzebnego im dobra. Przekleństwo jest słownym wyrażeniem życzenia, by kogoś w przyszłości spotkało coś złego. Jego intensywnie powiększoną formą jest złorzeczenie, czyli świadome życzenie komuś nieszczęścia osobistego powodowanego niechęcią i pragnieniem zemsty. W znaczeniu bardziej popularnym chodzi tu o wyrażania o drugim swoich złych uczuć i wypominanie mu w sposób gwałtowny pewnych czynów. Może się to łączyć z faktycznym, ale nie traktowanym na serio życzeniem zła (np. "bodajeś nogi połamała"). Ściśle biorąc nie jest to przekleństwo mimo łudzącego podobieństwa zewnętrznego. Chodzi jedynie o wyraz napięcia wewnętrznego, które rozładowuje się w złych słowach, ale nie mających realnego pokrycia w myśli.

     Na zakończenie warto przytoczyć słowa Jana Pawła II, który w czasie czwartej pielgrzymki do Polski nauczał nas prawdy Dekalogu. W Rzeszowie tak powiedział: "Chrześcijanami nazywamy się my wszyscy, którzy jesteśmy ochrzczeni i wierzymy w Chrystusa Pana. Już w samej tej nazwie zawarte jest wzywanie Imienia Pańskiego. Drugie przykazanie Boże powiada: "Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno". Zatem jeśli jesteś chrześcijaninem, niech to nie będzie wzywanie Imienia Pańskiego nadaremno. Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim".



203. NA CZYM POLEGA WYJĄTKOWOŚĆ DNIA PAŃSKIEGO ?

     Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza, że „szabat, który oznaczał wypełnienie pierwszego stworzenia, został zastąpiony przez niedzielę, przypominającą nowe stworzenie, zapoczątkowane przez zmartwychwstanie Chrystusa” (KKK 2190).

     Już w Starym Testamencie Bóg nakazał świętowanie ku swojej czci siódmego dnia w tygodniu, jako wspomnienia zakończenia dzieła stworzenia i Bożego odpoczynku oraz jako pamiątki wyzwolenia Izraela z niewoli egipskiej. Przestrzeganie szabatu miało być znakiem nierozerwalności przymierza między Bogiem a Izraelitami, uwielbianiem Boga w Jego dziele stworzenia i w Jego zbawczych czynach na rzecz Izraela oraz naśladowaniem Go w działaniu, które jest wzorem działania ludzkiego. Odpoczynek szabatowy miał chronić przed niewolnictwem pracy i kultem pieniądza. Jezus nie naruszał świętości szabatu, ale w swoim działaniu i nauczaniu starał się przywrócić mu właściwy sens. Św. Marek przywołuje słowa Jezusa, który stwierdził, że "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu" (Mk 2, 27) i że szabat jest dniem czynienia dobra (Mk 3, 4).

     W Nowym Testamencie dniem poświęconym Bogu nie jest ostatni dzień tygodnia, jak szabat, który stanowił zakończenie dzieła stworzenia, ale pierwszy dzień – w którym to Chrystus zmartwychwstał, ustanawiając nowy porządek. Niedziela zatem nie kończy, ale rozpoczyna tydzień. Św. Justyn pisał: "Nasze zgromadzenia, dlatego odbywają się w dniu słońca, ponieważ jest to pierwszy dzień, w którym Bóg z ciemności wyprowadził materię i stworzył świat, a Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, w tym dniu zmartwychwstał" (św. Justyn, Apologiae, 1,67). Tak więc niedziela zastępuje szabat.

     Świętowanie niedzieli jest wypełnieniem przepisu moralnego o oddawaniu czci Stwórcy i Odkupicielowi przez Jego lud. Głównym punktem świętowania niedzieli oraz świąt i centrum życia Kościoła jest Eucharystia. Szczególnym miejscem jej sprawowania jest wspólnota wiernych, zwana parafią, która gromadzi na Mszy św., głównie w niedziele i święta, lud chrześcijański, wprowadza go w życie liturgiczne i głosi zbawczą naukę Chrystusa.



204. CO JEST ŹRÓDŁEM OBOWIĄZKU ŚWIĘTOWANIA NIEDZIELI ?

     Oddawanie czci Bogu w niedziele i w święta oraz jednoczenie się z Nim jest niezbędną powinnością religijną ludzi. Dlatego przykazanie kościelne określa i precyzuje prawo Pańskie: "W niedzielę oraz w inne dni świąteczne nakazane wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej" (KPK 1247). Kodeks Prawa Kanonicznego wskazuje, że "nakazowi uczestniczenia we Mszy świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź w sam dzień świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego" (KPK 1248).

     Świętowanie niedzieli pierwsi chrześcijanie uzasadniali tym, że ich „zgromadzenia – czyli świętowanie Eucharystii – dlatego odbywają się w dniu słońca (tak bowiem nazywano niedzielę), ponieważ jest to pierwszy dzień, w którym Bóg z ciemności wyprowadził materię i stworzył świat, a Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, w tym dniu zmartwychwstał” (KKK 2174). Niedziela jest więc od zarania chrześcijaństwa świętowaniem zmartwychwstania Chrystusa. W dniu tym gromadzą się uczniowie Jezusa na słuchanie i rozważanie słowa Bożego, a także uczestniczą w uobecnianej w Eucharystii Jego ofierze krzyża. W ten sposób w dziękczynieniu Bogu świętują pamiątkę męki, zmartwychwstania i chwały Jezusa Chrystusa. Z tych powodów Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że „niedzielna celebracja dnia Pańskiego i Eucharystii stanowi centrum życia Kościoła” (KKK 2177).

     Od obowiązku uczestniczenia w Eucharystii zwalniają ważne powody, np. choroba, pielęgnacja niemowląt, nieustanna opieka nad chorymi, niesienie pomocy w wypadkach i w klęskach żywiołowych, wykonywanie ciągłych zawodów, niemożliwość dostania się do kościoła z powodu dużej odległości i braku środków lokomocji, a także dyspensa udzielona przez proboszcza. Kto świadomie i dobrowolnie przez zaniedbanie nie uczestniczy w dni nakazane w Eucharystii, popełnia grzech ciężki. Uczestnictwo bowiem w Eucharystii jest najdoskonalszym uwielbieniem Boga, świadectwem przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła.



205. NIEDZIELA DNIEM ODPOCZYNKU.

     Jak już zostało powiedziane w poprzednich katechezach, religijne świętowanie niedzieli oraz innych świąt, do których zobowiązują przykazania kościelne, winno być zaznaczone uczestnictwem w Eucharystii oraz powstrzymywaniem się od wykonywania prac lub zajęć, które przeszkadzają zarówno oddawaniu czci Bogu jak też uczestniczeniu w radości płynącej ze zmartwychwstania Jezusa. Świętowanie niedzieli winno nadto umożliwiać człowiekowi należyty odpoczynek. W tej sprawie Kościół wyjaśnia, że wierzący może uczestniczyć w sobotę wieczór w sprawowanej Eucharystii, a ci, którzy z obiektywnych i poważnych powodów (np. choroba) nie mogą w niej brać udziału, łącza się ze zgromadzonymi na Eucharystii wierzącymi, korzystając z transmisji radiowych lub telewizyjnych. Wierzący może też podejmować czynności służące wypełnianiu obowiązków rodzinnych lub innych prac użytku społecznego, ale pod warunkiem, że nie spowodują one nawyków szkodliwych dla chrześcijańskiego świętowania dzieli, a także szkodliwych dla życia rodzinnego oraz zdrowia.

     Oprócz niedzieli jesteśmy zobowiązani do uczestnictwa we Mszy św. w następujące święta nakazane: Uroczystość Narodzenia Pańskiego (25 XII); Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki (1 I); Uroczystość Objawienia Pańskiego (6 I); Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chytrusa; Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 VIII); Uroczystość Wszystkich Świętych (1 XI).

     Św. Jan Paweł II w Liście Apostolskim Dies Domini - „O świętowaniu niedzieli” zauważa: „Odpoczynek niedzielny pozwala sprowadzić do właściwych proporcji codzienne troski i zajęcia: rzeczy materialne, o które tak bardzo zabiegamy, ustępują miejsca wartościom duchowym; osoby, wśród których żyjemy, odzyskują prawdziwe oblicze, gdy się z nimi spotykamy i nawiązujemy spokojną rozmowę. Możemy także odkryć na nowo i zachwycić się głęboko pięknem przyrody, zbyt często niszczonym przez ludzką żądzę panowania, która zwraca się przeciw samemu człowiekowi. Jako dzień, w którym człowiek zachowuje pokój z Bogiem, z samym sobą i z bliźnimi” (nr 67).



206. TEMAT: Z CZEGO WYNIKA I JAK POWINIEN SIĘ WYRAŻAĆ SZACUNEK I MIŁOŚĆ DZIECI WOBEC RODZICÓW NA PODSTAWIE CZWARTEGO PRZYKAZANIA BOŻEGO ?

     „Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie”. Wj 20,12.

     Czwarte przykazanie rozpoczyna drugą tablicę Dekalogu. Ukazuje porządek miłości. Bóg chciał, abyśmy zaraz po Nim czcili naszych rodziców, którym zawdzięczamy życie i którzy przekazali nam wiedzę o Bogu. Jesteśmy też zobowiązani czcić i szanować tych wszystkich, którym Bóg – dla naszego dobra udzielił swojej władzy.( KKK 2197). Związek z rodzicami jest przedłużeniem naszego związku z Bogiem. To od Boga pochodzi wszelkie ojcostwo i macierzyństwo.

     Jan Paweł II w Liście do Rodzin pisze: „Czcij ojca i matkę”, gdyż są oni dla ciebie niejako zastępcami Pana Boga – są tymi, którzy dali ci życie, a przez to wprowadzili cię w cały krąg ludzkiego bytowania: rodu, narodu, kultury. Są twoimi pierwszymi – po Bogu – dobroczyńcami. Jeśli Bóg sam jest dobry, jest samym Dobrem, to oni mają największy udział w tej Jego najwyższej dobroci. A więc: czcij twoich rodziców! Jest tu pewna analogia z czcią należną Bogu”.

     Czwarte przykazanie jest szczególnie blisko związane z przykazaniem miłości. Pomiędzy „czcij” a „miłuj” zachodzi bardzo bliski związek znaczeniowy. Najkrócej słowo czcij można wyjaśnić - kochaj miłością pełną szacunku. Miłość dzieci do rodziców powinna być zjawiskiem naturalnym. W pierwszym okresie życia, związana jest z silnie rozwiniętą sferą uczuciową. Małe dziecko kocha swoich rodziców, okazuje przywiązanie, czułość, usłużność, następnie więź ta powinna prowadzić do głębokiej i uczynnej miłości, która przejawia się posłuszeństwem, pomocą, szacunkiem i wdzięcznością. Obowiązek ten nie wynika w żaden sposób z osobistych przymiotów rodziców, ale ze szczególnego miejsca, jakie zajmują w stwórczym planie Bożym. Ich godność rodzicielska wiąże dziecko niepisaną umową, na mocy której powinno okazywać im szacunek większy niż innym osobom. Przejawem tej więzi jest chociażby modlitwa za rodziców, uczestniczenie i towarzyszenie w radościach i cierpieniach, pomoc okazywana w chorobie i trudach życia, wsparcie materialne. W młodości wyrazem czci wobec rodziców jest posłuszeństwo. Zakres posłuszeństwa zmienia się i wygasa wraz z upływem lat i usamodzielnianiem się dziecka, jednak mądre kierownictwo rodziców, dobre rady, zwłaszcza w trudnych życiowych sprawach oraz wsparcie, jakiego udzielają rodzice są niczym niezastąpionym bogactwem dzieci. Musimy pamiętać, że posłuszeństwo nie jest bezwarunkowe. Gdyby rodzice nakazywali coś przeciwnego Prawu Bożemu, dzieci są zobowiązane przedkładać wolę Bożą nad pragnienia swoich rodziców, mając na uwadze, że „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29). Jednak nawet niegodne postępowanie rodziców nie może być usprawiedliwieniem dla aktów agresji takich jak: obelgi, wyzwiska, rękoczyny, uwłaczające gesty i słowa. Czynna miłość zobowiązuje dziecko do przyjścia z pomocą materialną i duchową wtedy, kiedy tego potrzebują rodzice.

     Śmierć rodziców nie zwalnia dziecka z obowiązku miłości, modyfikuje tylko formę czci i szacunku poprzez godziwy pogrzeb, dbałość o grób, a szczególnie modlitwę za nich. Cześć i przywiązanie należne rodzicom winno obejmować także innych członków rodziny (rodzeństwo, dziadków i nawet dalszych krewnych). Dotyczy to także tych, którzy w jakikolwiek sposób zastępują nam rodziców, a więc przełożonych i wychowawców.

     Czwarte przykazanie Boże nakazuje dzieciom okazywanie czci rodzicom. Stoi ono na straży miłości będącej fundamentem życia rodzinnego. Szacunek i miłość do rodziców ma być odpowiedzią na ich miłość okazywaną dzieciom. Ta miłość rodzicielska jest również obowiązkiem przypomnianym przez Czwarte przykazanie.



207. JAKIE SĄ ZOBOWIĄZANIA RODZICÓW WOBEC DZIECI NA PODSTAWIE CZWARTEGO PRZYKAZANIA DEKALOGU ?

     Czwarte przykazanie Boże przypomina nie tylko o zobowiązaniach dzieci wobec rodziców, ale również o obowiązkach rodziców wobec swego potomstwa.

     Rodzice powinni przyjmować dzieci, które ześle im Bóg, z wdzięcznością, jako wielkie błogosławieństwo i dowód zaufania. Poza dbaniem o ich potrzeby materialne jak ubranie, jedzenie, wykształcenie, mają poważną odpowiedzialność udzielenia dzieciom chrześcijańskiego wychowania. Prawo i obowiązek wychowania są dla rodziców pierwszorzędne i niezbywalne. Rodzice, jako pierwsi odpowiedzialni za wychowanie i kształcenie swoich dzieci, mają prawo wybrać dla nich szkołę, która odpowiada ich własnym przekonaniom i wspiera w tym trudnym zadaniu.

     Matka i ojciec ponoszą odpowiedzialność za stworzenie ogniska domowego, gdzie żyje się miłością, przebaczeniem, szacunkiem, wiernością i bezinteresowną służbą. Dom jest miejscem właściwym do wychowania w cnotach i umiejętności panowania nad sobą oraz budowania właściwej hierarchii wartości. Czwarte przykazanie Dekalogu przypomina, że rodzice powinni uczyć dzieci – przykładem i słowem – przeżywać życie pełne pobożności; przekazywać im naukę katolicką, nauczyć modlitwy, wprowadzić w życie wspólnoty Kościoła, odpowiedniego przeżywania liturgii i pomagać w odkrywaniu osobistego powołania do świętości. Więzy rodzinne, chociaż są ważne, nie mają charakteru absolutnego. W miarę jak dziecko wzrasta i dojrzewa tak może rozwijać się i umacniać jego szczególne powołanie życiowe, które pochodzi od Boga. Rodzice powinni uszanować, pomóc rozpoznać i wspierać realizację tej drogi życia.

     Dzieci wymagają stałej obecności, poświęcenia im czasu, dyspozycyjności, uwagi, umiejętności dialogu. Nie tolerują kazań, zniecierpliwione wzruszają ramionami słysząc rady i polecenia, ale domagają się konsekwencji, znaczących przykładów, uczciwości, szczerości, wierności.

     W obcowaniu z dziećmi rodzice powinni umieć łączyć delikatność i siłę, czujność i cierpliwość. Istotne jest, żeby rodzice stawali się „przyjaciółmi” swoich dzieci, zdobywając i zapewniając sobie ich zaufanie, ucząc je dobrego i odpowiedzialnego korzystania z wolności.

     Św. Paweł, w odniesieniu do czwartego przykazania, mówi „A wy ojcowie nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz zachowujcie je w karności, napominając jak chce Pan” (Ef 6,4). Czasem powodem niewypełniania czwartego przykazania jest grzech po stronie rodziców. Rodzice swoim przykładem bardzo mocno oddziałują na dzieci. Ten przykład może jednak być dobry lub zły. Dziecko, patrząc na rodziców, na ich wzajemne odnoszenie się do siebie i do Boga, uczy się miłości, szacunku, dobroci lub też od najmłodszych lat jest gorszone i deformowane. Jeśli więc rodzice chcą dobrze wychować swoje dzieci, powinni ustawicznie troszczyć się o swoją świętość. Wtedy bowiem swoim przykładem będą właściwie formować swoje potomstwo. To przykazanie zobowiązuje nie tylko dzieci do czci wobec rodziców, ale również rodziców do tego by wychowując zasługiwali na cześć ze strony dzieci.

     Czwarte Przykazanie świadczy o niezrównanej mądrości boskiej. Nie mówi ono: „Kochaj ojca i matkę swoją”, ale „czcij!”. Bądź więc taką matką i ojcem, którego by mogło dziecko czcić, pod każdym względem i brać sobie za wzór. Zawsze, we wszystkich okolicznościach życia służ mu, jako wzór i budź szacunek w jego duszy. Szczęśliwe jest dziecko, które ma w swoich rodzicach idealny przykład, które strzeże ich obraz w swoim sercu, gdyż błogosławiona pamięć na rodziców będzie dla niego w najcięższych pokusach aniołem stróżem, nawet wtedy, gdy już nawet groby rodziców trudno będzie odszukać.



208. TEMAT: JAKIE SĄ ZOBOWIĄZANIA CHRZEŚCIJANINA W STOSUNKU DO KOŚCIOŁA I SPOŁECZEŃSTWA NA PODSTAWIE CZWARTEGO PRZYKAZANIA BOŻEGO ?

     „Czwarte przykazanie Boże nakazuje nam także czcić tych wszystkich, którzy dla naszego dobra otrzymali od Boga władzę w społeczeństwie. Ukazuje ono obowiązki tych, którzy sprawują władzę, jak i tych, dla których dobra jest ona sprawowana” (KKK 2234).

     Każda rodzina jest częścią większej społeczności, w której żyje. Jest częścią społeczeństwa i wspólnoty kościelnej. Chociaż budowanie wspólnoty rodzinnej jest zasadniczym zadaniem wszystkich jej członków, to jednak rodzina nie może być zamknięta na problemy świata i Kościoła. Przeciwnie, uformowana w gronie rodzinnym wiara i miłość ma promieniować na otoczenie. „Rodzina chrześcijańska jest powołana do ewangelizacji i misji.” (KKK 2205)

     Czwarte przykazanie przypomina, że rodzina jest też „wezwana do uczestnictwa w modlitwie i ofierze Chrystusa.” (KKK 2205) Oznacza to, że swoją modlitwą i ofiarami – złączonymi ze zbawczą ofiarą Jezusa Chrystusa – ma ona doskonalić Kościół i świat oraz przyczyniać się do zbawienia wszystkich ludzi. Przez różne formy angażowania się w życie Kościoła rodziny chrześcijańskie mają przyczyniać się do przekształcania środowiska, w którym żyją, w Królestwo Boże, tzn. w jedną wielką rodzinę, w której wszyscy będą się czuli braćmi i siostrami – dziećmi jedynego Ojca. Społeczność państwowa, w której żyje człowiek, a także cała ludzkość jest jego wielką rodziną. Powinien on o niej pamiętać i spełniać zobowiązania, jakie nakłada sprawiedliwość, miłość i miłosierdzie społeczne. To zobowiązanie przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego, pouczając: „Obywatele mają obowiązek przyczyniać się wraz z władzami cywilnymi do dobra społeczeństwa w duchu prawdy, sprawiedliwości, solidarności i wolności. Miłość ojczyzny i służba dla niej wynikają z obowiązku wdzięczności i porządku miłości. Podporządkowanie prawowitej władzy i służba na rzecz dobra wspólnego wymagają od obywateli wypełniania ich zadań w życiu wspólnoty politycznej” (KKK 2239). Współodpowiedzialność za dobro wspólne przejawia się między innymi w uczciwym płaceniu podatków, korzystaniu z prawa wyborczego, trosce o ochronę środowiska, obronie kraju.

     Wobec społeczeństwa i władz społecznych chrześcijanin powinien kierować się zasadami: "Oddajcie... Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga" (Mt 22,21). "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz 5,29), (por. KKK 2242). Oznacza to, że należy przestrzegać słusznych praw i poleceń władz. Jeśli jednak nakazują one coś sprzecznego z przykazaniami Bożymi, nie wolno spełniać wydanych rozporządzeń.

     Troska o całą rodzinę ludzką winna się przejawiać między innymi przez udzielanie różnorakiej pomocy krajom biednym, dotkniętym klęskami, wojnami itp. „Narody bogate są obowiązane przyjmować, o ile to możliwe, obcokrajowców poszukujących bezpieczeństwa i środków do życia, których nie mogą znaleźć w kraju rodzinnym.” (KKK 2241) Los drugiego człowieka nie może nam być obojętny, bo każdy jest naszym bratem ze względu na posiadanie tego samego Ojca, Stwórcy jego nieśmiertelnej duszy. Również połączona z ofiarą modlitwa za wszystkich ludzi i za rządzących, aby właściwie wypełnili powierzone im zadania, wyraża troskę o dobro wspólne.

     Podsumowując rozważania na temat znaczenia Czwartego przykazania w życiu społecznym pamiętajmy:

     Naszą rodziną jest również Kościół, ojczyzna i cała ludzkość. I o tę rodzinę winniśmy się troszczyć. Troska o Kościół przejawia się umacnianiu go i rozszerzaniu na cały świat. Czynimy to przez uświęcanie siebie, życie sakramentalne, przez apostolstwo. Czwarte przykazanie przypomina również o obowiązkach każdego człowieka wobec ojczyzny i całej ludzkości, która jest dla niego rodziną w szerszym znaczeniu. Uległość wobec władzy i współodpowiedzialność za dobro wspólne wymagają z moralnego punktu widzenia sumiennego wykonywania obowiązków, przestrzegania prawa, płacenia podatków, korzystania z prawa wyborczego, obrony kraju.



209. DO JAKICH WYMIARÓW LUDZKIEGO ŻYCIA ODNOSI SIĘ PRZYKAZANIE „NIE ZABIJAJ” ?

     Treść piątego przykazania obejmuje dwa wymiary ludzkiego życia. Pierwszym jest wymiar fizyczny. W ścisłym znaczeniu człowiek nie ma prawa targnąć się na życie swoje lub innej osoby. Zabrania tego przykazanie: "Nie zabijaj". Zobowiązuje ono do bezwzględnego szacunku dla życia człowieka. Szacunek ten jest niezbędny przede wszystkim, dlatego, że życie ludzkie jest święte, gdyż od zawsze ma ono swe odniesienie do Stwórcy, jego dawcy. Na tej też podstawie Kościół stoi na stanowisku, że "nikt nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego zadawania śmierci niewinnej istocie ludzkiej, ponieważ jest to głęboko sprzeczne z godnością osoby i świętością Stwórcy", który nadto nakazał człowiekowi: "Nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego" (Wj 23, 7).

     Drugim zakresem ludzkiego życia, którego broni Bóg w piątym przykazaniu, jest jego wymiar duchowy. Znaczenie tego wymiaru przybliżył ludziom Jezus słowami: "Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!" (Mt 5, 21-24). Jezus odwołał się najpierw do obowiązującego Żydów Bożego nakazu: "nie zabijaj". Nakaz ten należał do przekazanego ludowi wybranemu prawa przymierza - Deka- logu. Przypomniał też, że wykroczenie przeciw temu prawu podlegało sądowi, który za ten czyn wydawał wyrok śmierci. Respektując to prawo, Jezus podaje jego własną interpretację. Mianowicie przykazanie to zostaje naruszone nie tylko przez konkretne czyny godzące w ludzkie życie, lecz także przez ludzkie myśli i słowa. Jezus daje do zrozumienia, że przykazanie to człowiek przekracza, ilekroć wyrządza krzywdę bliźniemu niezależnie od tego, czy jest ona natury fizycznej, czy też mentalnej albo duchowej. W tym też poszerzonym rozumieniu piątego przykazania potwierdza, że wszystkie czyny godzące w miłość bliźniego podlegają wyrokowi sądu Bożego.



210. POJĘCIE LUDZKIEJ PŁCIOWOŚCI UKAZANE W SZÓSTYM PRZYKAZANIU DEKALOGU

     Płciowość ludzka stała się ostatnio przedmiotem zainteresowania nie tylko wąskiego grona specjalistów, ale także znacznej części naszego społeczeństwa. Środki społecznego przekazu dużo mówią o ludzkiej seksualności, kreując obraz nowej kultury wolnej od wszelkich ograniczeń również w dziedzinie seksualnej. Niektórzy uważają, że to właśnie czystość ogranicza ludzką płciowość, że jest ona wrogiem miłości. Panuje przekonanie, że płciowość i czystość wzajemnie się wykluczają. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać w niezrozumieniu zarówno istoty płciowości, jak i samej cnoty czystości. Czystość bowiem nie przekreśla ludzkiej płciowości, lecz integruje ją, chroni, umacnia i otwiera na prawdziwą miłość, która jest podstawowym i wrodzonym powołaniem każdego człowieka. Właściwe pojmowanie sensu czystości zależy w dużej mierze od prawidłowego rozumienia ludzkiej płciowości.

     Seksualna aktywność człowieka nie może być utożsamiana jedynie z funkcją organów rozrodczych. Życie seksualne dotyczy bowiem ciała, psychiki i ducha. Bierze w nim więc udział cały człowiek, mężczyzna lub kobieta. Poprzez ciało, w tym również poprzez własną płciowość, osoba objawia się i wyraża siebie na zewnątrz. Dzięki płciowości mężczyzna i kobieta stają się obrazem Boga Stwórcy. Co więcej, Bóg stwarzając człowieka na swój obraz i podobieństwo wpisuje w człowieczeństwo mężczyzny i kobiety powołanie, a więc zdolność do miłości i wspólnoty oraz odpowiedzialność za nie. Innymi słowy miłość Boga do człowieka stanowi obraz miłości międzyludzkiej. Płciowość także uczestniczy w tym powołaniu. Oddziałuje na sferę emocjonalną człowieka oraz uzdalnia go do miłości i jedności z drugą osobą.

     Nieodzownym warunkiem prawidłowego przeżywania płciowości jest akceptacja przez każdego człowieka własnej tożsamości płciowej. Jedynie wtedy jest on w stanie w pełni rozwijać i realizować się jako osoba. Akceptacja własnej płciowości zakłada jednak uznanie i przyjęcie zarówno różnicy, jaka dzieli kobietę od mężczyzny, jak i wzajemnego ich dopełniania się na poziomie fizycznym, moralnym i duchowym. O ile więc płeć z jednej strony odróżnia kobietę od mężczyzny, o tyle z drugiej wzajemnie ich dopełnia i jednoczy. Od respektowania tej zasady zależy mnie tylko rozwój życia małżeńskiego czy rodzinnego, lecz także całego życia społecznego. Zwłaszcza iż kobieta i mężczyzna obdarzeni są w równej mierze osobową godnością.



211. ZNACZENIE CZYSTOŚCI W PRZEŻYWANIU PŁCIOWOŚCI

     Nie można więc ograniczać płciowości jedynie do wymiaru biologicznego. Płciowość zakorzeniona w ludzkim ciele oddziaływuje na całą osobę. Oznacza to, iż płciowość powinna być postrzegana jako element całości osoby, która w sposób autentyczny i pełny realizuje swoje życiowe powołanie. Jest to możliwe dzięki czystości, która integruje płciowość z całą osobą.

     W personalistycznym spojrzeniu na człowieka płciowość przyczynia się do realizacji dwóch wymagań głęboko zakorzenionych w osobie ludzkiej: jedności i płodności. Właściwe korzystanie z płciowości wymaga jednak wzajemnej relacji osoby do osoby oraz wzajemnego daru mężczyzny i kobiety, który jest całkowity i nieograniczony w czasie. Oznacza to, iż właściwym miejscem, w którym osoba może wyrażać siebie za pośrednictwem płciowości, jest małżeństwo. Jak zostało to już powiedziane, czystość nie sprzeciwia się płciowości ludzkiej. Przeciwnie, chroni ją przed łatwymi zniekształceniami. Czystość uniemożliwia przekształcenie się uczucia w pożądanie zmysłowe czy seksualną rozwiązłość. Czystość nie jest więc jakimś tabu, od którego współczesny człowiek powinien się wyzwolić, lecz podstawowym warunkiem zachowania wewnętrznej jedności cielesnoduchowej i tworzenia międzyosobowych relacji.

     Doświadczenie pokazuje, że życie płciowością w czystości nie jest rzeczą łatwą. Na człowieka oddziaływują bowiem uwarunkowania zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Czystość jest jednak cnotą, którą powinien on nabyć w sposób świadomy i wolny, jest ona darmowym darem Ducha Świętego. Osoba ludzka ma prawo do otrzymania takiej informacji i wychowania, które szanowałyby moralne i duchowe wymiary życia ludzkiego.



212. ZNACZENIE WYCHOWANIA DO PRZEŻYWANIA SWOJEJ PŁCIOWOŚCI

     Właściwa edukacja seksualna polega na połączeniu ze sobą dwóch wymiarów: informacyjnego i formacyjnego. O ile dawniej zwracano uwagę na formację, nie przejmując się zbytnio informacją, o tyle dzisiaj wielu łudzi się, że wystarczy informacja - często ideologicznie zabarwiona i psychologicznie nieprawdziwa, by człowiek w odpowiedzialny sposób korzystał ze swojej płciowości. Odpowiedzialność za właściwą edukację seksualną spoczywa nie tylko na rodzinie, ale również na wspólnocie kościelnej oraz państwowej. Edukacja seksualna powinna wzmacniać w nim zdolność panowania nad sobą. Chodzi tutaj przede wszystkim o umiejętność korzystania z ludzkiej wolności, która nie polega na spontaniczności, na działaniu pod wpływem popędu wewnętrznego czy też zewnętrznego przymusu, lecz na odpowiedzialności za to, co się robi. Ten trudny proces samoopanowania jest możliwy pod warunkiem, że zostaną zastosowane odpowiednie środki: takie jak poznanie siebie, praktykowanie ascezy, posłuszeństwo przykazaniom Bożym, ćwiczenie się w cnotach moralnych oraz modlitwa.

     W tym kontekście czystość pozostaje w zależności od kardynalnej cnoty umiarkowania, której zadaniem jest panowanie nad popędami ludzkiej zmysłowości. Nie chodzi jednak o tłumienie płciowości, lecz o właściwe ukierunkowanie i zintegrowanie jej w całej osobie. Z pomocą przychodzi tutaj łaska Boża, która podtrzymując i wzmacniając czystość, uzdalnia osobę wierzącą do naśladowania czystości Jezusa Chrystusa oraz uczynienia daru z samej siebie (por. l J 3,3). Czystość przejawia się i rozwija w przyjaźni międzyosobowej oraz prowadzi do duchowej wspólnoty (por. J 15, 15).



213. ROLA CZYSTOŚCI W ŻYCIU MAŁŻEŃSKIM

     Właściwa edukacja seksualna polega na połączeniu ze sobą dwóch wymiarów: infoZ naciskiem trzeba podkreślić, iż płciowość ludzka jest podporządkowana miłości małżeńskiej, będącej naj doskonalszą formą miłości. Małżonkowie jednoczą się cieleśnie, ponieważ są zjednoczeni sercem i duchem. Zjednoczenie staje się pełniejsze właśnie w sakramentalnym związku małżeńskim, ponieważ małżonkowie uczestniczą wówczas w misterium miłości Chrystusa do Kościoła. W tym kontekście lepiej można zrozumieć, dlaczego korzystanie z ludzkiej seksualności nie jest zjawiskiem wyłącznie biologicznym.

     W cielesnym zjednoczeniu męża i żony urzeczywistnia się podwójny cel małżeństwa: dobro samych małżonków oraz przekazywanie życia. Miłość małżeńska jest więc wyrazem wzajemnej wierności i płodności małżonków.

     Czystość stoi na straży wierności i płodności małżeńskiej oraz gwarantuje pełne otwarcie się małżonków na przekazywanie życia ludzkiego. Sakrament małżeństwa zawiązany poprzez nieodwołalną osobistą zgodę małżonków wprowadza ich w wierność Chrystusa względem Kościoła. Czystość męża i żony jest świadectwem tej tajemnicy.

     Mąż i żona poprzez dar płodności są współpracownikami Boga w przekazywaniu życia. Nie może jednak być to pozostawione przypadkowi, lecz powinno stanowić wyraz ludzkiej i chrześcijańskiej współodpowiedzialności małżonków. W tej perspektywie należy mówić o regulacji poczęć. Z uzasadnionych powodów mąż i żona mogą odsunąć w czasie poczęcie dziecka stosując okresową wstrzemięźliwość oraz naturalne metody regulacji poczęć. Jednakże opóźnienie to nie może wypływać z ich egoizmu. Każdy akt seksualny małżonków, nawet gdy chcą oni czasowo opóźnić przyjście na świat swoich dzieci, powinien zachować dwa istotne aspekty: jednoczący i prokreatywny. Na tym polega różnica między okresową wstrzemięźliwością a antykoncepcją, w której dochodzi do oddzielenia aspektu jednoczącego od prokreatywnego.



214. WYKROCZENIA PRZECIW GODNOŚCI MAŁŻEŃSTWA

     W dzisiejszych czasach rozwód, poligamia, kazirodztwo, wolne związki czy tzw. małżeństwa "na próbę" to naj częstsze formy wykroczeń przeciwko miłości małżeńskiej. Jednym z wykroczeń jest też cudzołóstwo. Jego zło polega na tym, że narusza ono istotę miłości małżeńskiej oraz zrywa dobrowolnie zawartą przez małżonków umowę, by żyć razem aż do śmierci.

     Niewierność małżeńska oraz rozwód są niesprawiedliwością wymierzoną w dobro współmałżonka, dziecka i całego społeczeństwa. Ponadto rozwód znieważa przymierze między mężem i żoną, którego znakiem jest sakrament małżeństwa. Jest wykroczeniem przeciwnym prawu naturalnemu. Sytuacja rozwodu pociąga za sobą szkody zarówno rodzinne, jak i społeczne. Czym innym jest natomiast separacja małżonków, uzasadniona w pewnych okolicznościach, która nie zrywa węzła małżeńskiego. W tym przypadku małżonkowie rezygnując z pożycia małżeńskiego, zachowują nierozerwalność sakramentalnego małżeństwa.

     Niewinna ofiara rozwodu nie wykracza przeciw przepisowi moralnemu.

     Negatywnie należy również ocenić "wolne związki" oraz tzw. "małżeństwa na próbę". Szczególnie różne formy "wolnych związków" w postaci konkubinatu, odmowy małżeństwa oraz niezdolności do podjęcia stałych i nieodwołalnych zobowiązań względem partnera znieważają godność małżeństwa, niszcząc samo pojęcie rodziny i wypaczając sens wierności małżeńskiej. Negatywnie należy się również odnieść do zjednoczenia cielesnego osób, które przed zawarciem sakramentu małżeństwa chcą wypróbować wzajemne dopasowanie siebie. Miłość między mężczyzną a kobietą nie może być próbowana. Domaga się bowiem całkowitego i ostatecznego daru z siebie, który ma miejsce jedynie w małżeństwie sakramentalnym.

     Coraz częstszym zjawiskiem bulwersującym opinię publiczną i moralnie nagannym jest molestowanie seksualne dzieci i dorastającej młodzieży. Grzech tego rodzaju stanowi poważne naruszenie integralności fizycznej i moralnej młodego człowieka. Jest sprzeniewierzeniem się odpowiedzialności wychowawczej względem niego oraz powodem długotrwałych - często nieodwracalnych - zmian osobowości.



215. ZNACZENIE CZYSTOŚCI W ROZWIJANIU MIŁOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ

     W poprzednich katechezach zostało już podkreślone, że szóste przykazanie określa zakres zadań osoby wobec swej tożsamości seksualnej. Jego podstawą jest przeświadczenie, iż Bóg w dziele stworzenia człowieka obdarzył zarówno kobietę, jak i mężczyznę tą samą godnością i wpisał w ich człowieczeństwo powołanie do miłości i wspólnoty (KKK 2332). Katechizm Kościoła Katolickiego zaznacza, że zadania te Kościół łączy z praktykowaniem cnoty czystości rozumianej jako integracja płciowości osoby, w której wyraża swą przynależność do świata cielesnego i biologicznego (KKK 2337).

     Integralność płciowa domaga się od mężczyzny i od kobiety uznania i przyjęcia własnej tożsamości płciowej. Konieczność ta wynika między innymi z tego, jak podaje Katechizm, że "zróżnicowanie i komplementarność fizyczna, moralna i duchowa są ukierunkowane na dobro małżeństwa i rozwój życia rodzinnego" (KKK 2333). Wiązanie zadań wynikających z szóstego przykazania z cnotą czystości wynika też z tego, że jej praktykowanie umożliwia człowiekowi panowanie nad sobą. Wolność taką człowiek zdobywa, uwalniając się od wszelkiej niewoli namiętności. Co więcej, dąży do swojego celu drogą wolnego wyboru dobra, korzystając z udzielanej mu naturalnej i nadprzyrodzonej pomocy (KKK 2339).

     Do wypełniania zadań wynikających z potrzeby praktykowania cnoty czystości powołany jest każdy ochrzczony, zgodnie ze stanem swojego życia (KKK 2348). Oznacza to, że jedni żyją w czystości przyrzekając Bogu dziewictwo lub celibat, by łatwiej poświęcić się niepodzielnym sercem Bogu. Inni natomiast prowadzą życie zgodnie z prawem moralnym będąc w małżeństwie, albo też żyjąc w samotności (KKK 2349). W każdym przypadku cnota czystości domaga się od człowieka umiejętności panowania nad sobą. Nabywając tę umiejętność człowiek wyraża swą wolność, którą charakteryzuje gotowość dawania z siebie daru. Dar ten jest określany terminem „caritas” czyli jako bezinteresowny, wzajemny i całkowity dar siebie, wierna przyjaźń. Przejawia się m.in. w pragnieniu dobra dla drugiej osoby i poświęcenia się dla niej.



216. O CZYM MÓWI SIÓDME PRZYKAZANIE ?

     Słysząc słowa zawarte w siódmym przykazaniu: „nie kradnij”, człowiek jest przekonany, że moralnie złą rzeczą jest przywłaszczać sobie cudzą własność. Ta prosta oczywistość Dekalogu wpisana jest w świadomości moralnej, czyli w sumieniu człowieka.

     Siódme przykazanie nie tylko zakazuje zagarniania cudzego mienia, lecz nakazuje troskę o sprawiedliwy podział dóbr tego świata, gdyż został on stworzony przez Pana Boga dla wszystkich ludzi.

     Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że przykazanie „nie kradnij” nie tylko zabrania zabierania cudzego mienia, lecz także zatrzymywania niesłusznie dobra bliźniego i wyrządzania bliźniemu krzywdy w jakikolwiek sposób dotyczącej jego dóbr. Nakazuje sprawiedliwość i miłość w zarządzaniu dobrami materialnymi i owocami pracy ludzkiej. Z uwagi na wspólne dobro wymaga ono powszechnego poszanowania przeznaczenia dóbr i prawa do własności prywatnej. Życie chrześcijańskie stara się dobra tego świata ukierunkować na Boga i miłość braterską (KKK2401).

     Każdy ma prawo do koniecznych mu dóbr, dlatego drugiemu człowiekowi nie wolno ich bezpodstawnie niszczyć lub przywłaszczać sobie przez kradzież, grabież. Niemoralne jest zatrzymywanie rzeczy pożyczonych, znalezionych, zdobytych przez oszustwa, niewypłacalnie należnych wynagrodzeń lub przez niesłuszne zawyżanie cen.

     Istnieje obowiązek naprawienia wyrządzonej krzywdy. Jezus Chrystus pochwalił Zacheusza za jego postanowienie: „Jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”(Łk 19,8). Ci, którzy w sposób bezpośredni lub pośredni zawładnęli rzeczą drugiego człowieka, są zobowiązani do jej zwrotu lub, jeśli ta rzecz zaginęła, oddania równowartości. Do zwrotu są również zobowiązani, odpowiednio do odpowiedzialności i zysku, wszyscy ci, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczyli w kradzieży bądź z niej korzystali, wiedząc o niej, na przykład ci, którzy ją nakazali, w niej pomagali lub ją ukrywali.



217. JAKIE WYRÓŻNIAMY GRZECHY PRZECIWKO SIÓDMEMU PRZYKAZANIU ?

     „Siódme przykazanie zabrania zabierania lub zatrzymywania niesłusznie dobra bliźniego i wyrządzania bliźniemu krzywdy w jakikolwiek sposób dotyczącej jego dóbr”(KKK 2401).

     Grzechem przeciwko siódmemu przykazaniu jest kradzież. Pismo święte jednoznacznie zakazuje kradzieży: „Nie będziesz kradł”(Pwt 5,19). Grzech ten polega na przywłaszczeniu dobra drugiego człowieka wbrew woli właściciela. Jego powodem najczęściej bywa chciwość. Czasem jednak ktoś kradnie z zazdrości, aby drugi człowiek nie posiadał więcej niż on. Także lenistwo prowadzi do kradzieży, np. komuś nie chce się pracować, dlatego kradnie, aby mieć środki na utrzymanie.

     Kradzież może odnosić się także do dóbr duchowych. Nie wolno człowieka okradać z jego godności i czci przez traktowanie go jak przedmiot, z którym można zrobić, co się chce. Siódme przykazanie zakazuje czynów lub przedsięwzięć, które dla jakiejkolwiek przyczyny prowadzą do zniewolenia ludzi, do poniżania ich godności osobistej i traktowania jak towaru, który można kupić lub sprzedać.

     Grzechem jest także zatrzymywanie rzeczy pożyczonych. Powinny one być oddawane w ustalonym terminie. Drugiego człowieka może krzywdzić zbyt długie przetrzymywanie rzeczy pożyczonej, bez wyraźnego zamiaru zatrzymania jej na zawsze.

     Nie można też zatrzymywać rzeczy znalezionej, gdy wiadomo, kto jest jej właścicielem. Jeżeli właściciel nie jest znany, a można go bez trudu odnaleźć, należy to uczynić.

     Grzechem jest bogacenie się przez oszustwo, nieuczciwie. Są moralnie niegodziwe: spekulacja, korupcja, przywłaszczanie i korzystanie w celach prywatnych z własności przedsiębiorstwa, źle wykonane prace, przestępstwa podatkowe, marnotrawstwo, fałszowanie rachunków. Popełniona niesprawiedliwość domaga się naprawienia krzywdy.

     Nieuczciwe jest też zrywanie umów bez powodu, zwłaszcza gdy naraża to bliźniego na straty. Każda umowa powinna być zawarta i wypełniona w dobrej wierze.

     Jak nie można kraść własności bliźniego, tak też nie można mu jej niszczyć. Grzechem jest także niszczenie własności wspólnej, która ma służyć wielu ludziom oraz egoistyczne używanie swojej własności. Zagarnianie dóbr materialnych lub trwonienie ich, bez liczenia się z tymi, którzy ich nie mają, narusza sprawiedliwość i miłość. Z tego względu niemoralny jest hazard.

     Siódme przykazanie przypomina nam, że jego naruszeniem będzie dewastowanie przyrody i niewłaściwe traktowanie zwierząt. Bóg dał świat człowiekowi, który nie powinien go niszczyć, lecz doskonalić, pamiętając o przyszłych pokoleniach, które też będą miały prawo do koniecznych im do życia i rozwoju dóbr materialnych.



218. NA CO UWRAŻLIWIA NAS SIÓDME PRZYKAZANIE ?

     Od Pana Boga otrzymaliśmy ręce, które nie służą tylko do tego, żeby gromadzić, brać, wyrywać czy odbierać innym. Tych rąk trzeba używać, aby ofiarować, darować, trzeba je oddawać do dyspozycji bliźnim. Posiadanie jest dozwolone i nie budzi negatywnego nastawienia tylko wtedy, gdy ofiaruje możliwość szczodrego darowania, bo najlepszym sposobem okazania Bogu wdzięczności za otrzymane dary jest umiejętność dzielenia się.

     Nie wystarczy, aby własność nie pochodziła z kradzieży. Powinna zawsze prowadzić ku otwartości na bliźniego, ku szczodrości. To zbyt mało, nie kraść. Trzeba, aby bliźni będący w potrzebie, mogli zawsze liczyć na naszą pomoc.

     Dobra nie należą wyłącznie do nas. One są także dla innych. Najlepszym sposobem, aby uczynić je trwałymi, jest przekształcanie ich w sakrament braterstwa i sprawiedliwości. Trzeba odkryć przyjemny smak uczciwości, odnaleźć wewnętrzną radość w swoim sercu, przywrócić prawo do „czynienia dobrze”. Zamiast pozwolić się zdominować chciwości i zachłanności, obierając jako drogę kradzież albo inne niewłaściwe postępowanie, jak wszelkiego rodzaju oszustwa. Powinno odnajdywać się drogę naznaczoną dobrze traktowanym podejściem do wszelkiego rodzaju własności i dobra, które będzie z pożytkiem dla nas samych i naszych bliźnich. Drogę oszczędności, prostoty, wstrzemięźliwego życia, zadowolenia z dobrze wykonanej pracy.

     Siódme przykazanie przypomina, żeby wyzbyć się egocentrycznego skrzywienia, które przeszkadza w tym, aby w drugim człowieku rozpoznawać bliźniego. Niezauważenie drugiego człowieka i nieliczenie się z jego dobrem jest zawsze przyczyną wielu grzechów, nawet tych najcięższych i nie wolno nigdy stosować w tym względzie wobec siebie taryfy ulgowej.



219. CZEGO WYMAGA OD NAS ÓSME PRZYKAZANIE ?

     Ósme przykazanie zobowiązuje nas, abyśmy nie kłamali i zawsze mówili prawdę. Ów nakaz moralny odnosi się do powołania Ludu świętego, aby był zawsze świadkiem swojego Boga, który jest prawdą i pragnie, aby wszyscy ludzie doszli do jej poznania i osiągnęli zbawienie. Kłamstwo oznacza świadome i celowe mówienie lub działanie niezgodnie z prawdą. Stary Testament poucza nas, że Bóg jest źródłem wszelkiej prawdy, która trwa z pokolenia na pokolenie. Każdy człowiek ze swej natury skierowany jest ku prawdzie w myśl słynnych słów Świętego Augustyna, które wyrażają istotę omawianej kwestii: „Stworzyłeś nas Panie i skierowałeś ku Siebie i niespokojne jest serce nasze dopóki nie spocznie w Tobie”.

     Ten, kto kłamie oszukuje samego siebie i bliźnich, którzy mają w pełni prawo znać całą prawdę o stanie rzeczy. Ponadto, kłamstwo polega na mówieniu nieprawdy z intencją oszukiwania i wprowadzenia innych osób w błąd. W Nowym Testamencie mamy w pełni objawioną prawdę, która przyjęła ludzkie kształty w Jezusie Chrystusie, ponieważ jak zaświadcza święty Jan: „Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa”. Zaprzeczeniem łaski i prawdy przyniesionej przez Chrystusa, który jest światłością świata, jest uparte trwanie w grzechu i kłamstwie, źródło wszelkich nieszczęść w wymiarze osobistym, rodzinnym i społecznym, ponieważ kłamstwo i grzech powodują wszelkie konflikty i podziały we wspólnocie ludzkiej, która powinna opierać się na fundamencie prawdy, wzajemnym zaufaniu oraz na sprawiedliwości i miłości.

     Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina nam, że: „Z racji godności swojej wszyscy ludzie, ponieważ są osobami… nagleni są własną swą naturą a także obowiązani moralnie do poszukiwania prawdy, przede wszystkim w dziedzinie religii”. Po jej odnalezieniu, każdy powinien ją pogłębiać poprzez modlitwę i studium oraz zachęcać innych, aby wkroczyli na jej ścieżkę, która prowadzi do pełni życia i zmartwychwstania. Prawda w odniesieniu do prawości postępowania i mówienia nazywana jest prawdomównością, szczerością bądź otwartością. Prawdomówność jest cenną cnotą, dzięki której człowiek okazuje się być autentycznym w swoim postępowaniu oraz szczerym w mówieniu, wystrzegając się dwulicowości, udawania i obłudy.

     Kłamstwo, które ze swej natury jest godne potępienia, oddala człowieka od Chrystusa jedynej Drogi, Prawdy i Życia oraz wprowadza w błąd tych wszystkich, którzy zbaczają z właściwej drogi mogącej zaprowadzić ich do prawdziwego życia. Krótko mówiąc, kłamstwo jest zgubne dla każdej społeczności, bo burzy zaufanie między ludźmi, solidarność i ducha wzajemnej pomocy.



220. DLACZEGO ÓSME PRZYKAZANIE STRZEŻE WIERNOŚCI CZŁOWIEKA WOBEC BOGA ?

     Dwa fragmenty biblijnego tekstu wyraźnie pokazują, czego strzeże ósme przykazanie. Pierwszy z nich pochodzący z Księgi Wyjścia oznajmia: „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa, jako świadek” (Wj 20,16). Natomiast drugo zawarty na kartach Ewangelii wg św. Mateusza przypomina: „Słyszeliście…, że powiedziano przodkom: ” (Mt 5,33).

     Wykroczenie przeciw temu przykazaniu jest niewiernością wobec Boga, a ósme przykazanie broni istoty i godności człowieka.

     Szukając źródła prawdy, dowiemy się ze Starego Testamentu, że Bóg jest prawdą, że Jego słowo jest prawdą. W Drugiej Księdze Samuela jest zawarte stwierdzenie: „Teraz Ty, o Panie mój, Boże, Tyś Bogiem, Twoje słowa są prawdą. Skoro obiecałeś swojemu słudze to szczęście” (2 Sm 7, 28). Lud Boży jest powołany do życia w prawdzie. Swą prawdę Bóg objawił doskonale w Jezusie Chrystusie, który jest Prawdą (por. J 14,6). Pójść za Jezusem oznacza żyć "Duchem Prawdy", którego Ojciec posyła w Jego imieniu i który prowadzi do "całej prawdy". Ewangelia wg św. Jana zapowiada: „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe” (J 16, 13). Tak Bóg w Trójcy Jedyny wychodzi naprzeciw człowieka, który z natury kieruje się ku prawdzie. Winien ponadto poszukiwać prawdy przede wszystkim w dziedzinie religii.

     Prawda jest również podstawą życia w społeczności, która opiera się na wzajemnym zaufaniu. Toteż Jezus domaga się od swoich uczniów: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie" (Mt 5, 37). Prawda ma być prawdomównością i szczerością wprowadzaną w życie.

     Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza: „Prawda lub prawdomówność jest cnotą, która polega na tym, by się okazywać prawdziwym w swoich czynach i mówić to, co prawdziwe w swoich słowach, wystrzegając się dwulicowości, udawania i obłudy” (KKK 2505).



221. CO TO ZNACZY DAWAĆ ŚWIADECTWO PRAWDZIE ?

     Jezus Chrystus sądzony przez Piłata wyznaje, że przyszedł po to, "aby dać świadectwo prawdzie" (J 18,37). Tego samego nasz Pan oczekuje od nas. W życiu nie możemy wstydzić się naszej wiary. W sytuacjach codziennych powinniśmy zachowywać się jak świadkowie Ewangelii, to znaczy jak ludzie, którzy znają Chrystusa i Jego naukę oraz są gotowi do dzielenia się tą znajomością z innymi. W historii chrześcijaństwa odnajdziemy przykłady wielu męczenników, którzy oddali za wiarę swoje życie. Ignacy Antiocheński, gotowy na śmierć, widzi w tym fakcie możliwość zbliżenia do Boga: „Pozwólcie mi stać się pożywieniem dla dzikich zwierząt, dzięki którym dojdę do Boga". Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że: „Męczeństwo jest najwyższym świadectwem złożonym prawdzie wiary; oznacza ono świadectwo aż do śmierci. Męczennik daje świadectwo Chrystusowi, który umarł i zmartwychwstał, z którym jest zjednoczony przez miłość. Daje świadectwo prawdzie wiary i nauki chrześcijańskiej” (KKK 2473).

     My prawdopodobnie nie staniemy przed koniecznością składania życia za wiarę, ale może zdarzyć się sytuacja, w której w imię wiary trzeba będzie czasem powiedzieć coś mało popularnego na przykład w obronie życia nienarodzonych dzieci. A może świadectwem wiary będzie obecność na Mszy świętej w czasie, gdy wszyscy "rozsądni" ludzie odpoczywają przed telewizorem lub miło spędzają czas w ogródku. Nasza obecność na liturgii będzie głoszeniem prawdy o człowieku, o jego duchowym, a nie tylko materialnym, wymiarze. Będzie świadectwem dawanym prawdzie.

     Chrześcijanin nie powinien "wstydzić się ... świadectwa Pana" (2 Tm 1 , 8) w czynie i w słowie. Męczeństwo jest najwyższym świadectwem złożonym prawdzie wiary (2506).



222. Jaką role odgrywają środki społecznego przekazu w służbie prawdzie ?

     Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza, że „społeczeństwo ma prawo do informacji opartej na prawdzie, wolności i sprawiedliwości” (KKK 2512).

     Dziś środki społecznego przekazu odgrywają ogromną rolę w informowaniu i kształtowaniu opinii. Rozwinięta technika pozwala na szybkie przekazywanie informacji, ale jednocześnie zwiększa odpowiedzialność tych, którzy się nią posługują. Podstawą działania środków przekazu powinna być prawda. Społeczeństwo, czyli my, odbiorcy informacji, mamy prawo do prawdy. Informacja powinna być pełna i przekazywana w sposób nienaruszający godności człowieka. O taką informację powinniśmy się upominać, jeśli chcemy, by media dobrze spełniały swą rolę, to znaczy służyły prawdzie, wolności, sprawiedliwości i solidarności.

     Jako odbiorcy informacji powinniśmy kształtować w sobie umiejętność krytycznego spojrzenia na mass media, aby umieć się przeciwstawić niekorzystnym wpływom. Wolność informacji powinna być chroniona prawem. Środki społecznego przekazu nie mogą być źródłem kłamstwa czy miejscem fałszowania prawdy. Stąd potrzeba takiego kształtowania prawa, aby zapewnić wolność informacji, a z drugiej strony chronić dobre obyczaje, poszanowanie ludzkiej godności. Trzeba tez stworzyć takie warunki, by informacja nie stawała się źródłem społecznych niepokojów.






KATECHEZA 223. JAKIE ZNACZENIE MA POSZANOWANIE PRAWDY ORAZ PIĘKNO I SZTUKA DLA ŻYCIA SPOŁECZNEGO ?

     Jednym z wymiarów, na który zwraca uwagę ósme przykazanie jest poszanowanie prawdy. W Księdze Syracha znajdujemy pouczenie: "Kto zdradza tajemnicę, traci zaufanie i nie znajdzie sobie przyjaciela" (Syr 27, 16). Dobro drugiego człowieka i szacunek wobec jego prywatnego życia oraz dobro wspólne zobowiązują do dyskrecji. Poszanowanie prawdy to także umiejętność dochowania tajemnicy wtedy, gdy jest to konieczne. Nienaruszalna jest tajemnica sakramentu pojednania. Istnieją tajemnice zawodowe polityków, wojskowych, lekarzy, prawników, które nie powinny być ujawniane. Lekarz, który wie o swoim pacjencie bardzo dużo, nie może przecież opowiadać tego innym.

     Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że „tajemnice zawodowe (…) lub zwierzenia przekazane w tajemnicy powinny być zachowane” (KKK 2491).

     Kolejna sferą życia społecznego, do której odnosi się ósme przykazanie to prawda, piękno i sztuka sakralna. Katechizm zauważa, że „Spełnienie dobra łączy się z przyjemnością duchową i pięknem moralnym. Podobnie prawda łączy się z radością i blaskiem piękna duchowego” (KKK 2500). Prawda związana jest ze słowem i czynem. Może jednak przenikać do różnych form ludzkiej działalności. Prawdę wyraża uczony, poeta, artysta plastyk czy aktor, a wszystkie wymienione przejawy ludzkiego działania rozszerzają możliwości poznawcze człowieka.

     Także sztuka wyraża prawdę. Podobna jest do działania Boga - jest twórcza, przekształca rzeczywistość. A gdy człowiek tworzy sztukę sakralną, zbliża się do Boga, wychwala Go, odkrywa swoje potrzeby duchowe i uczestniczy w tworzeniu piękna. Bóg, najwyższe Piękno, Prawda i Miłość udzielając się człowiekowi przez sztukę staje się bliższy ludziom - nam wszystkim. Bóg objawia się w różnych dziełach stworzenia.



224. CO TO ZNACZY ŻYĆ W PRAWDZIE ?

     Prawda, której broni ósme przykazanie, łączona jest z prawdomównością, szczerością, uczciwością, dyskrecją i otwartością człowieka. W tym też znaczeniu uważa się ją za cnotę osoby określaną mianem "życia w prawdzie". W chrześcijańskim rozumieniu określenie to wskazuje na potrzebę naśladowania Chrystusa, naśladowania Jego miłości do drugiego człowieka. Istotę takiego naśladowania Chrystusa tak objaśnia święty Jan Apostoł: "Jeżeli mówimy, że mamy z Nim [Chrystusem] współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą" (1 J 1,6). Wynika z tego, że uczniowie Chrystusa mają „odrzucić ... wszelkie zło, wszelki podstęp i udawanie, zazdrość i jakiekolwiek złe mowy" (1 P 2, l). W przeciwnym razie dopuszczają się wykroczeń przeciw ósmemu przykazaniu Bożemu. Powyższa zasada domaga się od człowieka, by w swoim postępowaniu zawsze kierował się miłością i poszanowaniem prawdy. "Dobro i bezpieczeństwo drugiego człowieka, poszanowanie życia prywatnego, dobro wspólne są wystarczającymi powodami do przemilczenia tego, co nie powinno być znane, lub do dyskrecji. Obowiązek unikania zgorszenia nakazuje często ścisłą dyskrecję. „Nikt nie jest zobowiązany do ujawniania prawdy temu, kto nie ma prawa jej znać" (KKK 2489). Natomiast inne formy postępowania wyrażane zarówno w słowach, jak i czynach stają się wykroczeniami przeciw ósmemu przykazaniu, gdyż w nich człowiek wyraża swą niewierność wobec Boga, a tym samym podważa podstawy przymierza zawartego na chrzcie (KKK 2464).

     Za inne wykroczenia przeciw temu przykazaniu uważane jest składanie fałszywego świadectwa, krzywoprzysięstwo i kłamstwo. Wykroczeniem jest też wypowiadanie pochopnych sądów, obmowa, zniesławienie, oszczerstwo, a także pochlebstwo, służalczość, chełpliwość, zwłaszcza, gdy zmierzają one do osiągnięcia niegodziwych korzyści poprzez wszelkiego rodzaju manipulacje, których efektem staje się publiczne zniesławienie człowieka. Wielkość wyrządzanego w ten sposób zła może być potęgowana przez wykorzystywanie mediów. (KKK 2491).

     Wagę wykroczeń przeciw ósmemu przykazaniu ocenia się naturą prawdy, którą się zniekształca. W ocenie tej ważną rolę spełniają także okoliczności, intencja autora oraz wielkość krzywd doznanych przez osoby, które stały się ofiarami. Wykroczenia popełnione przeciw temu przykazaniu domagają się naprawienia krzywd, ponieważ wynikające z nich zło niszczy dobre imię i cześć bliźniego, do którego każdy ma prawo.



225. W CZYM TKWI ISTOTA DZIEWIĄTEGO PRZYKAZANIA ?

     Dziewiąte przykazanie Dekalogu jest zapisane w Księdze Wyjścia i brzmi: "Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego" (Wj 20, 17). Z tym, że akcent został postawiony na przestrodze przed pożądliwością cielesną.

     Panuje przekonanie, że kryzys współczesnej kultury spowodowany jest zanikiem wrażliwości etycznej człowieka. Z drugiej strony dzisiejsza kultura, sprzyjająca niezdrowej ciekawości i iluzji, rozbudza w osobie ludzkiej nieuporządkowane cielesne pożądanie. Tym samym skłania do niekontrolowanego korzystania z płciowości i nakłania do popełniania grzechów. Pożądanie jest bowiem zmysłowym pragnieniem, przeciwstawiającym się wskazaniom ludzkiego rozumu. Święty Paweł utożsamia je nawet z buntem "ciała" wobec "ducha" (por. Ga 5,16.17.24; Ef2, 3).

     Chrześcijanin, który jest powołany do czystości, powinien - z pomocą łaski Bożej - panować nad cielesnym pożądaniem. Sprzyjać temu powinno rozpoznawanie w swoim życiu woli Bożej i pełnienie jej we wszystkim, czuwanie nad uczuciami i wyobraźnią, modlitwa oraz praktykowanie kardynalnej cnoty umiarkowania. Istnieje bowiem współzależność między czystością serca, ciała oraz wiarą. Życie w czystości uzdalnia człowieka do uznania ludzkiego ciała za świątynię Ducha Świętego oraz jest zapowiedzią duchowej komunii z Bogiem po śmierci o czym przypomina Pan Jezus w Kazaniu na Górze: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą" (Mt 5, 8).

     W innym miejscu Mistrz z Nazaretu naucza: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (Mt 5, 28). W walce z cielesnym pożądaniem ważną rolę odgrywa wstydliwość, która chroni intymność osoby. Dzięki niej mąż i żona wzajemnie się oddają i są dla siebie prawdziwym darem. Wstydliwość wpływa także na postępowanie człowieka tam, gdzie istnieje niebezpieczeństwo niezdrowej ciekawości. W interesie człowieka leży więc ujawnienie negatywnego wpływu zerotyzowanej kultury, stworzenie odpowiedniego klimatu społecznego szanującego i promującego godność osoby ludzkiej oraz wprowadzenie właściwej edukacji, sprzyjającej panowaniu człowieka nad własną płciowością.



226. O CZYM MÓWI NAM X PRZYKAZANIE ?

     „Nie będziesz pożądał żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego (Wj 20,17). Dziesiąte przykazanie zabrania pożądania dóbr drugiego człowieka, które jest źródłem kradzieży i różnego rodzaju oszustw, zakazanych przez siódme przykazanie. „Pożądliwość oczu” prowadzi do przemocy i niesprawiedliwości zakazanych przez Boże nakazy.

     Człowiek pragnie zaspokoić swoje potrzeby naturalne, tak jak pożywienie, praca, nauka, miłość itp. Pragnienie to staje się złem, gdy przemienia się w żądzę, chciwość, podążającą w kierunku zniszczenia i zburzenia tego, co posiadają inni. Bóg nie potępia ludzkich pragnień, ale domaga się, aby były one uporządkowane, aby odpowiadały podstawowej hierarchii wartości, w której człowiek jest na pierwszym miejscu.

     Pragnienie samo w sobie nie jest niczym złym. Można ją określić jako tęsknotę, która towarzyszy dążeniom człowieka do zaspokojenia jego potrzeb. Biblia nie aprobuje wszystkich pragnień. Te zdeprawowane i grzeszne nazywa pożądliwością. Pragnienie jest złe, gdy jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem człowieka i z prawem Boga. Pożądanie jest to pragnienie złe i przewrotne, zniewalające rozum i wolę. Człowiek opanowany pożądliwością, pożąda czegoś wbrew swej rozumnej woli. Pożądliwość rodzi się najczęściej przez pobłażliwość dla naturalnych popędów ciała, niedbały lub lekkomyślny stosunek do życia, błędy wychowawcze lub świadomy akt własnej woli.

     Dziesiąte przykazanie zakazuje chciwości i pragnienia przywłaszczenia sobie bez umiaru dóbr ziemskich, zabrania nieumiarkowanej zachłanności, zrodzonej z pozbawionej miary żądzy bogactw i ich potęgi.

     Pragnienie posiadania dóbr bliźniego jest wielkie, nieograniczone i nigdy nienasycone. Prawo zawarte w dziesiątym przykazaniu każe nam oddalić nasze pragnienia od tego wszystkiego, co do nas nie należy.



227. DZIESIĄTE PRZYKAZANIE O ZAZDROŚCI.

     Treścią dziesiątego przykazania jest wewnętrzne naruszenie prawa własności bliźniego. Naruszenie to następuje przez pożądanie cudzych dóbr, przez zazdrość i pychę. Obiektem pożądania może być bogactwo, a także dobra społeczno-duchowe, jak np. sława, godność czy sukces. Pożądanie jest grzechem niewiary w Opatrzność Bożą.

     Dziesiąte przykazanie żąda od nas wyzbycia się zazdrości, która może prowadzić do wielu przestępstw. Zazdrość należy do grzechów głównych. Kto z zazdrości życzy bliźniemu zła, popełnia grzech śmiertelny. Dlatego należy usunąć zazdrość z serca ludzkiego. Gdy prorok Natan chciał skłonić króla Dawida do skruchy, opowiedział mu historię o biedaku mającym tylko jedną owieczkę i o bogaczu, który, mimo iż miał wiele bydła, zazdrościł tamtemu i w końcu zabrał mu jego owieczkę (2Sm 12, 1-4). Zazdrość może prowadzić do najgorszych występków.

     Z zazdrości rodzą się nienawiść, obmowa, oszczerstwo, radość z nieszczęścia bliźniego i przykrość z jego powodzenia. Zazdrość jest jedną z form smutku, a zatem odrzuceniem miłości; ochrzczony powinien zwalczać ją życzliwością. Zazdrość często pochodzi z pychy, dlatego chrześcijanin powinien starać się żyć w pokorze.

     Święty Augustyn widział w zazdrości „grzech diabelski” w pełnym znaczeniu tego słowa.

     Wszyscy chrześcijanie powinni starać się „należycie kierować swymi uczuciami, aby korzystanie z rzeczy ziemskich i przywiązanie do bogactw wbrew duchowi ewangelicznego ubóstwa nie przeszkodziło im w osiągnięciu doskonałej miłości”. Powierzenie się Opatrzności Ojca niebieskiego wyzwala z niepokoju o jutro, a ufność pokładana w Bogu przygotowuje szczęście ubogich.

     Aby posiadać i kontemplować Boga, chrześcijanie powinni umartwiać swoje pożądania i za pomocą łaski Bożej odnosić zwycięstwo nad pokusami używania i panowania. Ochrzczony zwalcza zazdrość życzliwością, pokorą i zdaniem się na Bożą Opatrzność.

     Nigdy nie zapominajmy o tym, że pieniądz, bogactwo i różne wygody tego świata przemijają, a zatem nie mogą być naszym celem ostatecznym. Osoba ludzka jest ważniejsza niż rzeczy, a dusza jest ważniejsza niż ciało.



228. CHCIWOŚĆ JAKO WYKROCZENIE PRZECIW DZIESIĄTEMU PRZYKAZANIU.

     Przez pojęcie chciwości określa się zachłanne gromadzenie bogactw, a zwłaszcza pieniędzy. Chciwość jest jednym z siedmiu grzechów głównych, ponieważ pozostaje w jaskrawej sprzeczności z powszechnym przeznaczeniem dóbr: człowiek chciwy przedkłada własny interes nad zasadę solidarności z innymi. Postawa taka kłóci się z kodeksem zasad chrześcijańskich, a piętnuje ją sam Jezus Chrystus: „Byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić” (Mt 25, 42).

     Dziesiąte przykazanie zakazuje chciwości oraz zabrania nieumiarkowanej zachłanności zrodzonej z pozbawionej miary żądzy bogactw. Jezus Chrystus ostrzega przed chciwością w przypowieści o bogaczu, który postanowił w nocy rozbudować swoje spichlerze, a nad ranem umarł. Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi, a nie jest bogaty przed Bogiem (Łk 12, 21). Ewangelista Marek przytacza słowa Jezusa: „Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać cały świat, a swoją duszę utracić?”(Mk 8, 36). Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli… chciwość, pycha. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym (Mk 7, 21- 23).

     Największą wartością zakazu pożądania jest to, że zwraca Jahwe uwagę na wnętrze człowieka jako źródło zła, które przejawia się w jego postępowaniu. Chciwe pożądanie jest agresją skierowaną przeciw drugiemu, jest wewnętrznym zamachem na niego samego i jego dobra. Nie zawsze, oczywiście, będą to rzeczy materialne. To wszystko, czego człowiek pożąda, może stać się dla niego „cudzym bogiem” i zająć miejsce Boga prawdziwego.

     Chciwość i zachłanność są zrodzone z bogactwa i niesprawiedliwości, która przynosi szkodę w dobrach bliźniego. Jest to żądza, która potrafi zdominować wolę ludzką do tego stopnia, aby opanować chciwością jej dążenia.

     Dziesiąte przykazanie domaga się postawy szacunku w odniesieniu do własności cudzej i zabrania chciwości, nieumiarkowanego pożądania dóbr innych i zazdrości, która oznacza smutek doznawany z powodu dobra drugiego człowieka i nieumiarkowane pragnienie przywłaszczenia go sobie. Pragnienie prawdziwego szczęścia wyzwala człowieka od nadmiernego przywiązania do dóbr tego świata i znajduje swoje spełnienie w widzeniu Boga.



229. BIBLIJNE ŹRÓDŁA ROZUMIENIA DZIESIĄTEGO PRZYKAZANIA.

     W Starym Testamencie prorocy przestrzegali przed naruszeniem dziesiątego i siódmego przykazania: Biada tym, którzy planują nieprawość ... Gdy pożądają pól, zagarniają je, gdy domów - to je zabierają (Mi 2, 2; Iz 5, 8). Twoje zaś oczy i serce pragną jedynie własnej korzyści (Jr 12, 17). Skarbnicą wskazań etycznych jest Księga Mądrości Syracha. Czytamy w niej: Nie polegaj na bogactwie niesprawiedliwie nabytym (Syr 5, 8); Zły jest, kto zazdrosnym okiem patrzy. Oko chciwca nie zadowoli się tym, co posiada, a niegodziwa przewrotność wysusza mu duszę. Oko złe zazdrości chleba (Syr 14,8-10). Natomiast Księga Koheleta zwraca uwagę, że pożądanie dóbr odbiera spokój: Bogacz mimo swej sytości nie ma spokojnego snu (Koh 5, 11). Kto kocha się w pieniądzach, pieniądzem się nie nasyci (Koh 5, 9).

     W Nowym Testamencie, w Kazaniu na Górze, Jezus zaczyna w nowy, nadprzyrodzony sposób patrzeć na bogactwo, a tym samym i na dobra materialne i dobra społeczno-duchowe należące do bliźniego. W Ewangelii wg św. Mateusza czytamy: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie ... Bo gdzie jest skarb twój, tam będzie i serce twoje (Mt 8, 19-21).

     Jezus ostrzega przed chciwością w przypowieści o głupim bogaczu, który postanowił w nocy rozbudować swoje spichlerze, a nad ranem umarł. Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi, a nie jest bogaty przed Bogiem (Łk 12, 21). W Ewangelii św. Marka Jezus zauważa, że: Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli ... chciwość ... pycha. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym (Mk 7, 21-23).

     Wbrew pozorom, przykazanie dziesiąte nie dotyczy spraw błahych. Pożądać znaczy pragnąć czegoś ponad to, co się posiada, nie być zadowolonym z tego, co daje Bóg. Pożądanie jest grzechem niewiary w Opatrzność Bożą. Autor Listu do Hebrajczyków tak pisze: Postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości na pieniądze: zadawalajcie się tym co macie. Sam bowiem powiedział: Nie opuszczę cię ani pozostawię" (Hbr 13, 5).

     Apostoł Jakub ukazuje chciwość i pychę z innej strony: Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć (Jk 4, 1-2).

     Jezusowy nowy stosunek do dóbr materialnych pobrzmiewa w pierwszym Liście św. Jana: Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki (1 J 2, 17).



230. RODZAJE UCZYNKÓW MIŁOSIERDZIA

     Rozpoczęty w grudniu Jubileuszowy Rok Miłosierdzia zwraca naszą uwagę na uczynki miłosierdzia. Papież Franciszek w bulli Misericordiae vultus wyraża swoje życzenie: „aby chrześcijanie przemyśleli podczas Jubileuszu uczynki miłosierdzia względem ciała i względem ducha. Będzie to sposobem na obudzenie naszego sumienia, często uśpionego w obliczu dramatu ubóstwa, a także umożliwi nam coraz głębsze wejście w serce Ewangelii, gdzie ubodzy są uprzywilejowani dla Bożego miłosierdzia. Przepowiadanie Jezusa przedstawia te uczynki miłosierdzia, abyśmy mogli poznać, czy żyjemy jak Jego uczniowie, czy też nie”.

     Katechizm Kościoła Katolickiego określa czym są wspomniane uczynki: „Uczynkami miłosierdzia są dzieła miłości, poprzez które pomagamy bliźnim w potrzebach ciała i duszy” (KKK 2447).

     Istnieje czternaście rodzajów uczynków miłosierdzia, siedem względem ciała i siedem względem duszy.

     Uczynki miłosierdzia względem ciała:
1. Głodnych nakarmić
2. Spragnionych napoić
3. Nagich przyodziać
4. Podróżnych w dom przyjąć
5. Więźniów pocieszać
6. Chorych nawiedzać
7. Umarłych pogrzebać

Uczynki miłosierdzia względem duszy:
1. Grzesznych upominać
2. Nieumiejętnych pouczać
3. Wątpiącym dobrze radzić
4. Strapionych pocieszać
5. Krzywdy cierpliwie znosić
6. Urazy chętnie darować
7. Modlić się za żywych i umarłych.

     Katechizm zauważa, że „Spośród tych czynów jałmużna dana ubogim jest jednym z podstawowych świadectw miłości braterskiej; jest ona także praktykowaniem sprawiedliwości, która podoba się Bogu” (KKK 2447). Większość uczynków miłosierdzia względem ciała wymienił Chrystus Pan opisując Sąd Ostateczny. Listę uczynków miłosierdzia względem duszy Kościół zaczerpnął z innych tekstów zawartych w Biblii jak również z czynów i nauczania samego Chrystusa: przebaczenia, upomnienia braterskiego, rady, znoszenia cierpienia.



231. JAKIE SĄ OWOCE UCZYNKÓW MIŁOSIERDZIA ?

     Owocem uczynków miłosierdzia są łaski jakie otrzymuje ten, kto je praktykuje. W Ewangelii wg św. Łukasza Jezus mówi: „dawajcie, a będzie wam dane.” Zatem praktykując dzieła miłosierdzia wypełniamy wolę Bożą, dając innym coś od siebie, a Pan obiecuje, że również da nam to, czego będziemy potrzebowali.

     Z drugiej strony dobre uczynki są jednym ze sposobów zadośćuczynienia, jakie powinniśmy dokonać z powodu naszych już odpuszczonych grzechów. Uczynki miłosierdzia są, co oczywiste, również dobrymi uczynkami. Jedno z Ośmiu Błogosławieństw brzmi: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7).

     Ponadto uczynki miłosierdzia pomagają nam w drodze do Nieba, ponieważ upodabniają nas do Jezusa, który jest naszym Mistrzen, który nauczył nas, jaka powinna być nasza postawa wobec innych. Ewangelia wg św. Mateusza przytacza następujące słowa Chrystusa: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.” Stosując się do tego nauczania Pana wymieniamy dobra doczesne na wieczne, które to mają rzeczywistą wartość.



31.01.2016 – KATECHEZA 232: UCZYNKI MIŁOSIERDZIA WZGLĘDEM DUSZY – GRZESZĄCYCH UPOMINAĆ.

     Praktykowanie pierwszych trzech uczynków co do duszy – grzeszących upominać, wątpiącym dobrze radzić i nieumiejętnych pouczać – uczy spoglądania poza nas samych. Zachęca do odnowionej czujności łączącej współczucie i miłość ku tym, którzy jej potrzebują, brak im wiedzy lub zabłąkali się.

     Pierwszy uczynek miłosierdzia względem duszy może budzić mieszane uczucia, ponieważ może zrodzić się wątpliwość: gdy upominam grzeszących, czy nie roszczę sobie prawa do posiadania racji? W starszych tekstach pierwszy uczynek miłosierdzia względem duszy określa się jako "grzeszników nawracać". Słowo "grzeszyć" oznacza: „gubić drogę, pomylić drogę" A więc istnieje wewnętrzny związek między grzechem a pomyłką.

     Według apostoła Pawła wszyscy jesteśmy grzesznikami. W Liście do Rzymian cytuje on Psalm 14: "Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego, nie ma rozumnego, nie ma, kto by szukał Boga. Wszyscy zboczyli z drogi, zarazem się zepsuli, nie ma takiego, co dobrze czyni, zgoła ani jednego" (Rz 3,10-12).

     Oczywiście ważne jest to, by miłosierdzie czynić miłosiernie, by nie niszczyć człowieka, wytykając mu palcem publicznie. Trzeba najpierw zastosować biblijne reguły upomnienia braterskiego. Jezus wzywa nas w Ewangelii św. Mateusza: "Gdy brat twój zgrzeszy (przeciw tobie), idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!" (Mt 18,15-17). Mateusz cytuje tutaj słowa Jezusa, regulujące życie w chrześcijańskiej wspólnocie. Tutaj chodzi o dobro brata i siostry. Nie chodzi o to, by obmawiać innych i oburzać się z powodu ich grzechów. Zamiast obmawiać innych, powinno się z nimi porozmawiać. Ale zawsze należy mieć świadomość, że sami również jesteśmy zagrożeni. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian upomina tych, którzy czują się silni: "Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł" (1 Kor 10,12). Naszym zadaniem nie jest zawstydzanie i osądzanie braci lub sióstr.

     Upominanie grzeszących staje się uczynkiem miłosierdzia, jeżeli grzeszący czuje się jak zwycięzca, kiedy otwierają się mu oczy i potrafi spojrzeć na życie z nowej perspektywy kiedy wzmocniony i ufny może kroczyć swoją drogą. Gdy rozmowa w cztery oczy nic nie daje, wówczas zgodnie z radą Jezusa powinno się poprosić o pomoc jednego lub dwóch braci czy siostry. Omawiając w trzy - lub czteroosobowym gronie, nie można zapędzić grzeszącego w tzw. „kozi róg”. Raczej dobro tej jednej osoby powinno leżeć na sercu upominającego.

     W Biblii to prorocy budzili lud z uśpienia i ostrzegali przed złymi drogami. Chrześcijaństwo musi zachować swój prorocki wymiar i zwracać uwagę na rzeczy, których inni niechętnie słuchają. Musi mieć odwagę, aby być łyżką dziegciu i nie spełniać wszystkich oczekiwań świata.



233. CZYM JEST NAKAZ: NIEUMIEJĘTNYCH POUCZAĆ ?

     Nieumiejętny to człowiek, który jeszcze niczego nie widział, który czegoś nie zobaczył. "Nieumiejętnych pouczać" nie znaczy stawiać się ponad kimś; raczej chodzi o to, aby temu, który czegoś nie widział, otworzyć oczy, jednocześnie mówiąc: "Spójrz tutaj. Tam jest coś interesującego. Tam jest coś, co cię dotyczy, co jest dla ciebie ważne". Nie pouczam go zatem, lecz pokazuję mu coś, aby mógł to obejrzeć własnymi oczami.

     Możemy także powiedzieć, że praca nauczyciela w szkole jest uczynkiem miłosierdzia. On chciałby nieumiejętnym czyli niewiedzącym uczniom i uczennicom otworzyć oczy, nie po to, aby nabywali wiedzy w formie powtarzalnych treści, lecz aby widzieli więcej, aby widzieli lepiej. Nauczanie jest przede wszystkim nauką patrzenia. Nauczanie nie odbywa się w pierwszej kolejności za pomocą słów. Słowa są jak klucz, który otwiera oczy, przekazują nie tylko wiedzę. Poruszają człowieka, jego serce. Otwierają drzwi, przez które może wejść uczeń, aby podziwiać nowy świat. Ale nauczyciel naucza także poprzez przykład pokazujący, że jego osoba i jego słowa stanowią jedno. Swoją osobą pokazuje, za co zaręcza i co konstytuuje człowieka. Grecki filozof Sokrates rozumiał sztukę nauczania jako sztukę duchowego akuszerstwa. Tak jak akuszerka pomaga przy porodzie, tak nauczyciel pomaga, stawiając pytania, aby uczeń spojrzał na świat z nowej perspektywy i w ten sposób odnowił swe wnętrze.

     W dyskusji z faryzeuszami Jezus przestrzega przed nazywaniem siebie rabinem, ojcem lub nauczycielem, tak jak czynią to faryzeusze i jak najwyraźniej czynili niektórzy uczeni w Piśmie. Te trzy pojęcia ukazują trzy aspekty nauczania. Rabin w zasadzie znaczy "mój władca", "mój wielki". Istnieje więc niebezpieczeństwo stawiania się jako nauczyciel ponad uczniami, ponad nieumiejętnymi. Natomiast Jezus podkreśla równość wszystkich chrześcijan o czym możemy usłyszeć w Ewangelii wg św. Mateusza: "Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście" (Mt 23,8). Faryzeusze każą nazywać siebie ojcami; Jezus wskazuje na Boga, naszego jedynego Ojca.

     Istnieje niebezpieczeństwo, że nauczyciele uzależnią od siebie swoich uczniów. Dzieje się tak niekoniecznie w szkole, lecz także w ruchach duchowych. We wczesnym monastycyzmie mówiono o duchowym ojcostwie. Jednak mnisi wyznaczyli surową miarę i ostrzegali przed współbraćmi udającymi ojców. Żaden człowiek nie może stanowić o naszym sumieniu, jedynie Chrystus. Jedynie On jest naszym prawdziwym Nauczycielem. Św. Mateusz przedstawia nam Jezusa jako prawdziwego Nauczyciela - nauczającego nie tylko poprzez słowa, lecz także poprzez przykład, który swoim życiem i cierpieniem wypełnia naukę przekazaną uczniom. Św. Mateusz przedstawia nam Mękę Pańską w taki sposób, że w niej staje się widoczne i odczuwalne Kazanie na Górze.



234. JAK REALIZOWAĆ NAKAZ: NIEUMIEJĘTNYCH POUCZAĆ ?

     Nieumiejętnych pouczać - proces ten nie odbywa się poprzez gromadzenie wiedzy, lecz dzięki temu, że pomagamy ludziom w ich wierze, pomagamy im żyć wiarą. Z pewnością do tego procesu należy nauka wiary, jednak nie jest ona abstrakcyjną wiedzą. Nauka wiary zawsze odnosi się do ludzi. Powinniśmy pamiętać, że gdy mówimy o Bogu, zawsze mówimy także o ludziach. Twierdzenia teologiczne mają pomóc zrozumieć nie tylko tajemnice Boga, lecz także tajemnice ludzkiego życia, naszego stosunku do Boga. Nasze człowieczeństwo możemy dobrze poznać tylko wtedy, gdy spojrzymy na Boga jasnym wzrokiem. Zły obraz Boga prowadzi także do chorego obrazu samego siebie.

     Ktoś opowiadał o pewnym kaznodziei, który wygłaszał bardzo mądre kazania, że jego "kazania słucha się jak wykładu". Kaznodzieja przekazywał wiedzę teologiczną i psychologiczną, jednak uświadamiał słuchaczom, że nic nie wiedzą. Dobre nauczanie przybiera inną formę, Mówiąc do ludzi mamy to czynić taki sposób, aby w naszych słowach rozpoznali własne myśli. Potem stwierdzają: "Dzięki tym słowom poznałem moje własne myśli. Właściwie sam tak zawsze myślałem, ale nie odważyłem się wypowiedzieć tych myśli na głos". Poznanie jest odnajdywaniem.

     Nauczanie jest sztuką akuszerstwa, która pomaga nauczyć się sztuki życia. Życie duchowe jest także sztuką zdrowego życia. Nieumiejętnych pouczać oznacza przekazać im słowa wprowadzające w sztukę życia, wypowiedzieć słowa życia, które pobudzą innych do życia. Jeden z poetów powiedział: "Kto posiada słowo życia i nie przekazuje go dalej, jest podobny do człowieka, który w czasach głodu ma zboże w spichlerzu i pozwala głodnym konać u swego progu”. Drugiej osobie możemy przekazać słowa życia, jeżeli sami je wypróbowaliśmy, jeśli te słowa podarowało nam samo życie. Przekazanie takich słów jest uczynkiem miłosierdzia.

     Można spotkać wiele osób niewiedzących o bogactwie chrześcijańskiej wiary. Ich religijny rozwój został na którymś etapie duchowego wzrastania zniekształcony co doprowadziło do zwrócenia ku innym naukom religijnym lub do odejścia do Boga. Jednak w pewnym momencie poczuli, że ich korzenie usychają, a ich życie zastyga. Pragnęli powrotu do korzeni, lecz ukształtowane w nich uprzedzenia zasłoniły im obraz zbawienia i uwolnienia, jakie niesie ze sobą nauka chrześcijańska. Zadanie Kościoła polega na przekazywaniu nauki chrześcijaństwa w taki sposób, aby niewiedzący nauczyli się widzieć, aby ujrzeli na nowo miłosierdzie i skierowaną ku ludziom naukę Jezusa i aby znaleźli w niej drogę życia. Wówczas odkryją, że nauka chrześcijańska nie jest nauką abstrakcyjną, lecz drogą prowadzącą do prawdziwego życia, drogą do miłosiernego traktowania siebie i innych.



235. CO TO ZNACZY WĄTPIĄCYM DOBRZE RADZIĆ ?

     Chyba nie ma człowieka, który podejmując odpowiedzialne decyzje, nie miałby wątpliwości. Nie zawsze mamy wystarczającą mądrość życiową, pozwalającą nam wybierać w sposób pewny i zdecydowany.

     W momentach wahania szukamy kogoś, kto nam poradzi. Prosząc o radę, dokonujemy pewnego aktu pokory: uznajemy, że sami nie potrafimy właściwie wybrać. Radząc się – szukamy potwierdzenia dla naszych racji i decyzji.

     Dlaczego wątpimy – czy czegoś nam brak, a może doświadczamy jakiegoś nadmiaru? Jezus ukazując się Apostołom w Wieczerniku po zmartwychwstaniu pytał ich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? (Łk 24, 38), a tonącemu Piotrowi wyrzucał: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? (Mt 14, 31). Piotr zaczął tonąć, bo zwątpił. Zwątpił, bo zamiast wpatrywać się wprost w Jezusa, ufać Mu, zaczął patrzeć na rozszalałe fale jeziora i na widok silnego wiatru uląkł się (Mt 14, 30). I my nieraz w życiu przeżywamy podobne sytuacje, gdy piętrzące się trudności, bolesne wydarzenia przykuwają całą naszą uwagę, tak, że zapominamy o żywej obecności Jezusa, o Jego mocy, która może nas przeprowadzić po wzburzonych falach życia, może je uciszyć.

     Różne mogą być powody wątpienia. Jednym z najczęstszych powodów wątpienia w sprawach religijnych jest niewystarczająca znajomość prawd wiary, ignorancja religijna. Zwątpienie rodzi się w sercu, które ogarnięte troskami, lękiem zamyka człowieka na nadzieję i zaufanie, uniemożliwiając spełnianie dobrych uczynków. Wątpliwości mogą też być dopuszczane przez Boga po to, by nasza wiara stała się głębsza, dojrzalsza i godna zasługi.

     Różne są przestrzenie i momenty, kiedy doświadczamy wątpliwości. Wątpliwości są więc częścią życia i wiary. Mogą one być twórcze w życiu i są takie, gdy prowadzą nas do zdobycia głębszej życiowej mądrości i głębszej wiary. Stają się jednak niebezpieczne, gdy przekształcają się w stan wątpienia, w zwątpienie.

     Czym jest rada? To konkretna pomoc wyrażona w pouczeniu lub wskazaniu sposobów wyjścia z trudności, których doznaje człowiek na drodze do wyznaczonego sobie celu. Radzenie innym nie oznacza nigdy podejmowania za kogoś decyzji. Dobra rada jest tylko (i aż!) pomocą w podjęciu dobrej decyzji. Ta pomoc bywa nieraz niezbędna. Kiedy dajemy komuś radę, akcentujmy wolność i odpowiedzialność za siebie tego, komu radzimy.

     Dar rady to jeden z darów Ducha Świętego. Jezus obiecując zesłanie Ducha Świętego, powiedział: „On Was wszystkiego nauczy i przypomni wam, co mówiłem i co czyniłem”. Można więc powiedzieć, że to Duch Święty jest źródłem mądrości, która potrafi wskazywać drogę do dobra.



236m CO TO JEST DOBRA RADA ?

     Z perspektywy wiary dobra rada jest pomocą drugiemu w odczytaniu Bożej woli w odniesieniu do jego życia. W Tradycji Kościoła zawsze istniał zwyczaj poszukiwania rady u ludzi uważanych za duchowy autorytet. Ludzie szukali porady u mnichów, ascetów, spowiedników. W Kościele rozwinęło się tzw. kierownictwo duchowe, łączące się często ze spowiedzią u stałego spowiednika. Święty Ignacy z Loyoli w swoich „Ćwiczeniach duchowych” zostawił dobrą radę dotyczącą podejmowania decyzji: „Gdy nie wiesz, co wybrać, pytaj siebie, z czego będzie większa chwała Boga. Im większej chwały dozna Bóg, tym większe będzie dobro dla ciebie i innych”.

     Jezus Chrystus nieraz udzielał rad ludziom, których dręczyły wątpliwości. Faryzeusz Nikodem przyszedł w nocy, aby w rozmowie z Jezusem szukać dla siebie światła. Bogaty młodzieniec pytał Chrystusa, co ma czynić, aby osiągnąć życie wieczne. Pierwsza rada Pana okazała się prosta: „jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania”. Dobra rada z reguły jest propozycją trudniejszej drogi. Dobro jest tam, gdzie wybór wydaje się bardziej wymagający. Zło kusi łatwizną, szybkim efektem.

     Wątpliwości tego świata trzeba wyjaśniać w świetle nauki Jezusa Chrystusa. Mądrość tego świata jest przemijająca i niedoskonała, dlatego chrześcijanie powinni zawsze odwoływać się do mądrości Bożej, którą objawił Chrystus, a którą podtrzymuje w nas Duch Święty.

     Trzeba wzrastać w wierze i ufności wobec Pana Boga, aby móc stać się dla innych oparciem w stanach zwątpienia. Wchodząc w zażyłą relację z Jezusem, bo tylko w Nim jest nasze oparcie, można znaleźć światło potrzebne, by wątpiącym dobrze radzić i wskazywać niezawodne źródło nadziei – Boga.

     Duch Święty jest wewnętrznym nauczycielem, który pomaga nam zarówno słuchać rad, jak i dawać je innym.



237. BIBLIJNE PODSTAWY ZALECENIA ABY STRAPIONYCH POCIESZAĆ

     Potrzebę pocieszania możemy dostrzec na kartach Starego Testamentu kiedy to Jerozolima w swych dziejach miała doświadczenie całkowitego opuszczenia. Pozbawiona wszelkiego pocieszenia ze strony swoich sojuszników wołała: "Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał" (Iz 49,14; 54,6-10), bo faktycznie to Pan był jej prawdziwym Pocieszycielem i to On wołał jak słyszymy w Księdze Izajasza: "Pocieszcie, pocieszcie mój lud!" (Iz 40,1). W innym miejscu prorok Izajasz zapisze: „Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi" (Iz 49,l3). Z kart Pisma Świętego wyłania się obraz i prawda, że rzeczywiście Bóg pociesza swój lud z dobrocią pasterza, z ojcowską miłością, z zapałem oblubieńca i małżonka, z czułością matki. Dokonuje tego do dnia dzisiejszego, dlatego, że zostawił swemu ludowi obietnicę, zostawił swą miłość, zostawił Prawo i proroków, zostawił Pisma (por. l Mch 12,9; Rz 15,4). To wszystko pozwala nie tylko Jerozolimie ale wszystkim Jego dzieciom przezwyciężyć strapienia i żyć w nadziei.

     W Nowym Testamencie, w Ewangelii widzimy Jezusa ogłoszonego Mesjaszem - Pociechą Izraela (Łk 2,25), który obwieszcza: "Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni" (Mt 5,5). Jezus dodaje otuchy obciążonym własnymi grzechami albo chorobą, która jest oznaką grzechów i niesie ulgę wszystkim utrudzonym i obciążonym (por. Mt 11,28-30). Paweł z kolei szkicuje podstawy chrześcijańskiej teologii pocieszenia w 2 Liście do Koryntian: "Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga" (2Kor 1,3-4). Ten sam Paweł przypomina, że Chrystus jest źródłem wszelkiej pociechy oraz że w Kościele funkcja pocieszycielska jest podstawą, bo zaświadcza, że Bóg stale pociesza ubogich i strapionych (por. l Kor 14,3; Rz 15,5; 2 Kor 7,6). Znamienne jest, iż w Apokalipsie zawarta jest zachwycająca wizja nowego nieba i nowej ziemi, w której najwyższą pociechą będzie to, że "Bóg obetrze wszelką łzę" (Ap 7,17), że "śmierci już odtąd nie będzie, ani żałoby, ani płaczu, ani cierpienia, bo pierwsze rzeczy przeminęły" (Ap 21,4).



238. W JAKI SPOSÓB POCIESZAĆ STRAPIONYCH ?

     Biblia ukazuje, że niewłaściwa pociecha raczej rani człowieka niż mu pomaga. Gdy Hiob jest pełen smutku po stracie synów i córek, przychodzą jego przyjaciele. Siedzą z nim przez siedem dni milcząc. Znoszą przez siedem dni i siedem nocy jego żałobę, nie próbując mu jej wyperswadować. Jednak gdy zaczynają mówić, nie mogą oderwać się od swojego wyobrażenia o Bogu i o Bożej sprawiedliwości. Obstają przy swojej interpretacji: Jeśli kogoś spotkało takie cierpienie, musiał zgrzeszyć i ostatecznie sam jest temu winien. Hiob broni się i zarzuca swoim pocieszycielom: "Podobnie mówiono mi często. Zamiast koić, wszyscy dręczycie. Czy koniec już pustym dźwiękom? Co skłania cię do mówienia? I ja bym przemawiał podobnie, ale gdy role zmienimy, mowy bym do was układał, kiwałbym głową nad wami" (Hi 16,2-4). Kto chce pocieszać, musi powstrzymać się od jakichkolwiek wyjaśnień. Nie ma prawa komentować lub wyjaśniać cierpienia drugiej osoby albo pytać o przyczyny. Przede wszystkim jednak nie ma prawa powiedzieć drugiej osobie, że sama jest winna cierpieniu. Nie jest to pocieszenie, lecz oskarżenie. Dlatego Hiob, broniąc się, ma rację.

     Człowiek pogrążony w smutku czuje się bezsilny, traci grunt pod nogami i pragnie kogoś, kto go pocieszy. Pociecha jest związana z wiernością i oznacza stałość. Pociecha nie polega na słowach. Benedyktyn o. Anzelm Grün zauważa: „Pocieszycielem stanie się dla mnie ten człowiek, który wytrwa ze mną w moim smutku, w moim zwątpieniu, w mojej złości, w mojej bezradności, który wytrzyma moje łzy i przed nimi nie ucieknie lub uda, że ich nie widzi”. Pocieszać znaczy po prostu: pozostać przy pogrążonym w smutku, być trwałym oparciem w chwiejności smutku. Jeśli wytrwa się przy strapionym, nie przesłaniając jego smutku słowami, wtedy w pewnym momencie opowie, za czym tęskni, co go tak bardzo trapi. W tej sytuacji nie udziela się mu rad. Nie proponuje rozwiązań. Po prostu należy wysłuchać go i stanąć przy nim. Na tym polega pociecha. Łacińskie słowo „consolari” ("pocieszać") w zasadzie oznacza: "być razem z samotnym". Rzymianie najwyraźniej pojmowali pociechę w ten sposób, że ktoś ma odwagę wejść w przestrzeń samotności i wytrwać w niej. Ktoś zostaje przy drugim, aby mógł wytrwać ze sobą.

     Konkludując można powiedzieć, że pocieszać oznacza: być przy kimś w potrzebie, a z drugiej strony - dodawać otuchy, wypowiadać słowa, które poruszą serce, które wzmocnią w momencie słabości.



239. KRZYWDY CIERPLIWIE ZNOSIĆ - WEZWANIEM DO ZMIANY PATRZENIA NA SIEBIE I BLIŹNICH

     Księga Mądrości Syracha mówi: „Cierpliwy do czasu dozna przykrości, ale później radość dla niego zakwitnie” (Syr 1, 22). Słyszymy tu zachętę do cierpliwego znoszenia krzywd dlatego zastanówmy się: Czym jest krzywda? Gdzie możemy jej doświadczyć? Czy zawsze trafnie ją oceniamy? Czy zawsze oznacza ona umyślne działanie powodujące cierpienie drugiej osoby? Odpowiedź na te pytana nie jest jednoznaczna. Z pewnością musi nam towarzyszyć świadomość wielkiej różnorodności charakterów, temperamentów, uwarunkowań środowiskowych każdego człowieka. Często jest tak, że to co dla jednego jest rzeczą zwykłą, dla drugiego jest nie do zniesienia i powoduje poczucie skrzywdzenia. Oczywiście są normy obiektywne, które dotyczą wszystkich, jednak w codziennych relacjach często problem tkwi w szczegółach. Każdy człowiek jest inny, niepowtarzalny i dlatego często powinniśmy tolerować to, co według subiektywnej opinii innych, bywa niewłaściwe a nawet krzywdzące. I taką postawę można już niekiedy nazywać cierpliwym znoszeniem krzywd. Niekoniecznie musi tu chodzić o wielkie sprawy: czasami może nas drażnić nietypowy styl bycia, sposób wypowiadania czy nawet ubiór drugiego. Dokąd nie jest to zło w sensie moralnym, wezwani jesteśmy, by cierpliwie znosić drugiego, choć może się to wydawać wielką krzywdą dla naszego egoizmu.

     Krzywd różnego rodzaju możemy doświadczać w wielu miejscach. W środowisku rodzinnym spotykamy się z odmiennymi poglądami, potrzebami i sposobami reagowania. Czasami trudno o wzajemne zrozumienie i jasną komunikację, bo uczucia zaciemniają trzeźwe patrzenie na sytuację i każdy chce pozostać przy swoim zdaniu. Stąd tutaj tak łatwo o krzywdzenie się trwające latami, bo wspólne zamieszkiwanie pod jednym dachem daje ciągle nowe okazje do wzajemnego ranienia się. Rany powstałe w wyniku tego bywają głębokie, bo wyrządzone przez najbliższe człowiekowi osoby: ojca, matkę, rodzeństwo czy same dzieci. Kolejnym miejscem znoszenia krzywd jest środowisko pracy, dziś tak często mówi się o zjawisku mobbingu. Wszelkie zbyt długotrwałe sytuacje stresowe mają czasami dramatyczne skutki dla życia poszczególnych pracowników. Jeśli braknie gotowości do zrozumienia i szanowania swoich często rozbieżnych poglądów, to praca staje się udręką. W każdym środowisku bywają trudne relacje, z którymi trzeba się nam zmierzać.

     Św. Siostra Faustyna zanotowała w swoim Dzienniczku: „Kiedy się żegnałam z siostrami i już miałam odjechać, jedna z sióstr bardzo mnie przepraszała, że mi tak mało dopomagała w obowiązku i że nie tylko mi nie dopomagała, ale że się starała zawsze utrudniać. Jednak ja ją w duszy uważałam za dobrodziejkę wielką, bo wyćwiczyła mnie w cierpliwości; do tego stopnia mnie ćwiczyła, że jedna ze starszych sióstr wyraziła się tak – że siostra Faustyna to albo głupia, albo święta, bo naprawdę przeciętny człowiek nie zniósłby tego, żeby tak ktoś stale robił na przekór. Ja jednak zawsze zbliżałam się do niej z życzliwością. Starała się ta pewna siostra tak utrudniać mi pracę w obowiązku, tak że pomimo mojego wysiłku, udało się jej nieraz coś zepsuć z tego, co było dobrze zrobione – jako mi sama przy pożegnaniu zeznała, przepraszając mnie bardzo. Nie chciałam wnikać w intencje jej, ale brałam to, jako doświadczenie Boże...” (Dz. 632).

     Jezus mówił: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Często tym krzyżem może być cierpliwe znoszenie krzywd ze strony innych. Chodzi o to, aby przestać oczekiwać, że to inni się zmienią i uparcie żądać od nich przemiany. Wymaganie od innych, by byli tacy jak my chcemy nie prowadzi do niczego. Pierwszym krokiem do lepszego życia jest zmiana siebie. Stąd powinno się zrezygnować z łatwego osądzania innych, bo dopiero wtedy, gdy podejmiemy trud pracy nad sobą, będzie nam łatwiej zrozumieć bliźnich i znosić krzywdy przez nich zadawane. W jaki sposób odpowiadać na krzywdę? Nie nerwami, pełnym nienawiści słowem, rządzą odwetu, szukaniem sposobu odegrania się, ale milczeniem i modlitwą za prześladowców. Pan Jezus mówił: "Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują" (Mt 5,44). Karę i odwet zostawmy zawsze Bogu, który jest Sędzią "żywych i umarłych" i tylko On zna najgłębsze motywy ludzkiego działania.



240. SPOSOBY I OWOCE CIERPLIWEGO ZNOSZENIA KRZYWD

     Św. Paweł pisze w Liście do Rzymian: Weselcie się nadzieją! W ucisku bądźcie cierpliwi (Rz 12, 12), a Syrach nawołuje: Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia (Syr 2, 2). Gdy przypominamy sobie moment, kiedy doznaliśmy krzywdy, siłę uczuć i myśli, jakie wtedy nam towarzyszyły, to sądzimy, że jest wręcz niemożliwe zachowanie takiego pokoju i cierpliwości. A jednak z pomocą bożą, jesteśmy w stanie podjąć to wyzwanie. W znoszeniu krzywd chodzi o to, aby nie odpowiadać agresją na uciążliwe, aroganckie i męczące zachowania wobec nas. Jest to możliwe tylko dzięki cierpliwości i odwadze, które ściśle wiążą się z tym uczynkiem miłosierdzia.

     Cierpliwość to cnota, która oznacza wytrwanie w przeciwnościach, a jest to możliwe dzięki pomocy przychodzącej od Boga. On daje nam siły do znoszenia krzywd. Przeszkodami, jakie mogą się tu pojawić są rodzące się w nas uczucia, zwłaszcza bólu i smutku. Duch ludzki broni się przed smutkiem i bólem, dlatego nie skłania się do ich znoszenia dla nich samych, ale tylko dla jakiegoś celu. Dlatego dobro, dla którego ktoś chce cierpieć niesprawiedliwość, musi być miłowane więcej niż dobro, którego pozbawienie sprawia cierpliwie i znoszony ból. Taka postawa jest dziełem miłości Boga, którą możemy mieć tylko przez łaskę, jak uczy Apostoł: „miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5). Cierpliwość odznacza się stałością. Stałość daje siłę do ciągłego wysiłku w tworzeniu dobra i do trwania przy nim nawet wobec piętrzących się przeciwności. Dzięki cierpliwości ciągle podejmujemy uczynki miłosierdzia, nie zniechęcamy się na drodze do wyznaczonego celu, mimo, że możemy być obciążeni wieloma problemami i mogą towarzyszyć nam przykre uczucia. Nie chodzi o to , by pozostać biernym wobec krzywd, nie możemy pozwolić się znieważać i ranić ale zawsze trzeba kierować się postawą miłości.

     W pełnieniu tego uczynku można przyjąć na ogół trzy postawy ale należy się dobrze zastanowić, która z nich będzie najbardziej właściwa w naszym przypadku. Są to :
1. Rozmowa z krzywdzicielem i upomnienie w duchu Jezusowym;
2. Postawienie granic, dystans zewnętrzny i wewnętrzny;
3.Akceptacja drugiej osoby taką, jaka jest.

     W niektórych przypadkach najlepszym wyjściem z sytuacji napięcia będzie rozmowa, w czasie której delikatnie i z miłością uzmysłowimy drugiemu, że jest dla nas ciężarem i przysparza nam cierpienia. W ten sposób utrudnia innym życie. Takie życzliwe zwrócenie uwagi wiąże się z nadzieją, że druga osoba potrafi się zmienić. Innym razem jedynie separacja umożliwi nam normalne funkcjonowanie. Jest to konieczne rozwiązanie, zwłaszcza wobec osób, które nie szanują żadnych granic. Trzeba wtedy postawić własne granice i ich wiernie chronić, byśmy nabierając dystansu wobec tych, którzy są dla nas przykrymi, nie pozwolili się im przygnieść. Zdarzą się też okoliczności, w których zobaczymy, że druga osoba może nawet nie dostrzegać sytuacji konfliktu, nie widzi, że nas krzywdzi i o ile jej zachowanie nie przynosi poważnego uszczerbku dla naszego życia, to postaramy się ją zaakceptować w jej odmienności. Przyjęcie drugiego człowieka takim, jaki jest, świadczy o naszej wewnętrznej sile. Znoszenie krzywd to konsekwencja biblijnej zasady „zło dobrem zwyciężaj”. Cierpliwość wobec ludzi sprawiających nam ból to nic innego jak miłość, która wszystko znosi i wszystko przetrzyma.

     Trud, jaki niesie ze sobą cierpliwe znoszenie krzywd, rodzi owoce, które mają duże znaczenie dla rozwoju naszego człowieczeństwa: wytrwałość, cierpliwość, dystans do trudności. Pomaga nam również w pogłębieniu naszej relacji z Jezusem, bo tylko On jest naszą siłą w trudnościach, i On uzdalnia nas do wkroczenia na nieraz bolesną drogę tworzenia relacji międzyludzkich. Te relacje zakładają wyzwania mobilizujące nas do podejmowania uczynku miłosierdzia, by krzywdy cierpliwie znosić, tym samym upodabniając się do Jezusa Miłosiernego.



241. URAZY CHĘTNIE DAROWAĆ – BIBLIJNE PODSTAWY PRZEBACZANIA

     Dzieje biblijnego Objawienia są dziejami objawiania Boga zdolnego do przebaczania (por. Wj 34,6 n.), a to zakłada przezwyciężenie prawa odwetu wyrażone w Kodeksie Hammurabiego: "oko za oko, ząb za ząb". Wypełnia się to w pełni w Jezusie Chrystusie, który powiada: "Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. (...) Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (...) Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?" (Mt 5, 38.44.46). Ten fundamentalny tekst chrześcijaństwa w niepowtarzalny sposób określa i definiuje pojęcie miłości do nieprzyjaciół, obecnej w formie mniej konkretnej w judaizmie oraz niektórych innych religiach i filozofiach (buddyzmie, taoizmie, hinduizmie, stoicyzmie). Różnica między nimi tkwi w chrześcijańskiej koncepcji Boga objawionego w Jezusie, który w szczególny sposób działa w dziejach. Faktycznie postulat miłości nieprzyjaciół "do końca" obrazuje w szczególny sposób bezwzględną miłość Boga w Jezusie, który "umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował" (J 13,1).

     Nie można zaprzeczyć, że z ludzkiego punktu widzenia miłość nieprzyjaciół jest najbardziej wymagającym poleceniem Jezusa i od dawna uważana była za znak wyróżniający życie i postępowanie chrześcijan. To przykazanie wyraża nowość najbardziej właściwą chrześcijaństwu, ponieważ "nie jest chrześcijaninem, kto nie kocha tego, kto go nienawidzi" (II List Klemensa, 13 n.), a miłość do nieprzyjaciół jest "fundamentalnym prawem" (Tertulian, O cierpliwości, 6). Dlatego według św. Tomasza z Akwinu przebaczanie nieprzyjaciołom "należy do doskonałej miłości" (5Th II-II, q. 25, a. 8). Stąd waga przebaczenia w wypełnianiu tego uczynku miłosierdzia, co widać doskonale w Modlitwie Pańskiej, w wezwaniu; "Odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom" (Mt 6,12; Łk 11,4).



242. NAUKA JEZUSA CHRYSTUSA O DAROWANIU URAZÓW

     Przebaczenie tym, którzy nas obrazili czy skrzywdzili, jest najważniejszym spośród uczynków miłosierdzia co do duszy. Upoważnia nas do tego stwierdzenia Ewangelia, która wielokrotnie podkreśla obowiązek wybaczania.

     W Kazaniu na Górze Jezus nauczył Apostołów modlitwy „Ojcze nasz”. Jedna z próśb brzmi: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Słowa te stara się chrześcijanin wymawiać każdego dnia. Wyrażają one istotny warunek przebaczenia grzechów ze strony Boga: Bóg o tyle wybacza człowiekowi, o ile on wybaczy tym, którzy zawinili wobec niego.

     Myśl tę dobitnie i obrazowo wyraża przypowieść o nielitościwym słudze. Pan, będący obrazem Boga, darował mu olbrzymi dług dziesięciu tysięcy talentów. Tymczasem sługa ten, spotkawszy swojego dłużnika, zaczął przymuszać go, by zwrócił mu niewielką sumę - sto denarów. Gdy Pan dowiedział się o tym, cofnął mu darowanie całego długu i kazał go spłacić. Nie może bowiem dostąpić miłosierdzia od Pana ten, kto nie okazuje miłosierdzia swym bliźnim. Przypowieść tę opowiedział Jezus, gdy Piotr postawił pytanie: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?" (Mt 18.21). Słowo "aż" świadczy o tym, że św. Piotrowi wydawało się rzeczą wielką i trudną wybaczenie siedem razy. Tymczasem w odpowiedzi usłyszał: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy" (Mt 18.22). Jest to liczba symboliczna i oznacza, że mamy tylekroć wybaczyć, ilekroć bliźni nas obrazi.

     Na krzyżu Jezus dał najbardziej doskonały i wzniosły przykład nauki wybaczania, którą głosił przez trzy lata publicznej działalności. Tym, którzy skazali Go na śmierć, i tym, którzy przybili Go do krzyża, wybaczył, nawet nie dostrzegając w nich objawów żalu. Przez wieki pokolenia chrześcijanie będą naśladować Go i z miłości do Niego będą starać się wymawiać słowo "wybaczam", nawet gdyby to bardzo bolało.

     Na krzyżu podaje też Jezus bardzo ważny motyw i rację wybaczania: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" (zob. Łk 23,34). Ludzie, czyniąc zło, są zwykle zaślepieni swym interesem, chciwością, pychą, nienawiścią, żądzą seksualną, głodem alkoholowym czy narkotycznym, tak iż nie zdają sobie sprawy ze zła, które popełniają albo świadomi są go w niewielkim tylko stopniu. Są to ludzie nieszczęśliwi, o mocno ograniczonej wolności i odpowiedzialności, ale i w ich życiu można znaleźć coś dobrego: jakieś dobre uczynki spełnione w dziecięcych, a może i późniejszych latach; jakieś przebłyski świadomości, że źle czynią i odruchy żalu, choć nie wystarczające, by wyzwolić się z grzechu. Chrystus, który uczył, że uszanuje najmniejsze nawet dobro, że "trzciny zgniecionej nie złamie, ani knota tlejącego nie dogasi ( .. .)" (Mt 12,20) są nadzieją dla każdego człowieka zmagającego się ze swą słabością.



243. NA CZYM POLEGA WYBACZANIE ?

     Wybaczyć to powoli zapomnieć o krzywdzie, a zapomnieć to w pełni wybaczyć. Co więcej, «zapomnienie» można porównać do podarcia weksla z czyimś długiem i wyrzucenia go do kosza. Natomiast usiłowanie zapomnienia o krzywdzie bez wybaczenia można by porównać do odłożenia tego weksla na strych czy do kuferka. Strych to obraz naszej podświadomości. Od czasu do czasu grzebiemy w nim, przypominamy swą krzywdę. Budzą się w nas wówczas na nowo złość i gniew, uczucia, które dławią naszą psychikę, znów chodzimy niespokojni i rozdrażnieni. Wypływa z tego wniosek, że pełnego spokoju i uzdrowienia naszej zranionej duszy nie można odzyskać bez chrześcijańskiego przebaczenia.

     Największą trucizną dla duszy i ciała - pisała Anna Kamieńska – „jest złość, zapiekła uraza, niezdolność wybaczania krzywd. Wystarczy przełamać się w sobie i wybaczyć, a czuje się natychmiast ulgę i jakby rozluźnienie całego ciała. Złość jest skurczem, napięciem. Trucizna jej rozpływa się, znika i ginie pod wpływem wybaczenia”.

     Zdarzają się jednak tak wielkie krzywdy, że mimo, iż nasza wola i umysł starają się wybaczyć, nie możemy jednak o nich zapomnieć, bo coś bez ustanku je przypomina. W takich przypadkach nasze uczucia mogą wciąż buntować się przeciw chęci wybaczenia. Nie jesteśmy w pełni panami naszych uczuć i można wtedy powtórzyć za przysłowiem ludowym, że "serce nie sługa”. W podobnych sytuacjach, gdy zapomnienie wydaje się prawie niemożliwe, nie pozostaje nic innego, jak nieść swój krzyż przy Bożej pomocy i prosić na modlitwie o łaskę, dar wybaczenia danej osobie doznanych od niej krzywd.



244. CO TO ZNACZY, ŻE MODLITWA MA WYMIAR WSPÓLNOTOWY ?

     Zwieńczeniem siedmiu uczynków miłosierdzia względem duszy jest modlitwa za żywych i umarłych. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że jest to synteza, bo modlitwa jest darem Boga w Jego relacji z człowiekiem: "Modlitwa - czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie - jest spotkaniem Bożego i naszego pragnienia. Bóg pragnie, abyśmy Go pragnęli" (KKK 2560). Więc można powiedzieć, że "Modlitwa chrześcijańska jest związkiem przymierza między Bogiem i człowiekiem w Chrystusie" (KKK 2564), i dlatego podtrzymuje wszystkie uczynki miłosierdzia.

     W tradycji chrześcijańskiej napotykamy wątek przewodni pozwalający zrozumieć znaczenie modlitwy i jej relacji do życia. W słynnych dwóch poleceniach z Reguły św. Benedykta, która naznaczyła całą duchowość, nie tylko monastyczną, ale i powszechną, słyszymy: "Ora et labora - módl się i pracuj". Postępując w tym duchu, św. Ignacy Loyola następująco wyjaśnił to podwójne polecenie: "Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a pracujcie tak, jakby wszystko zależało od was" (KKK 2834). Ten uczynek miłosierdzia uwydatnia "obcowanie świętych" w Kościele, o którym Katechizm Rzymski z XVI wieku mówi: "Żaden prawdziwy chrześcijanin nie posiada nic, czego nie powinien uważać za wspólne ze wszystkimi innymi [ ... ] Wszyscy zostali ustanowieni dla dobra pozostałych" (por. 1 Kor 12; Ef 4). Chodzi zatem o łączność, wspólnotę członków Kościoła zarówno tych pielgrzymujących jeszcze po ziemi, jak i tych zażywających szczęścia w niebie, przy czym i jednych, i drugich nazywa się "świętymi", ponieważ zostali ochrzczeni.



245. O CO PROSIĆ BOGA MODLĄC SIĘ ZA ŻYWYCH I ZMARŁYCH ?

     Zrozumiałe jest, że modląc się za kogoś, poleca się go kochającej i troskliwej opiece Bożej i przyzywa się dla niego Bożych darów, Bożego błogosławieństwa, aby go wspierały w codziennym życiu (por. Ef 1,3-14). To nie znaczy, żeby należało koniecznie liczyć na konkretne spełnienie wszystkich próśb. Chrześcijańska modlitwa wstawiennicza umieszcza każdą prośbę w szerszym kontekście najważniejszej prośby Chrystusa w Modlitwie Pańskiej: "Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi" (por. Mt 6,10). W tym sensie modlitwa wstawiennicza przede wszystkim przygotowuje i usposabia do zaakceptowania woli Bożej i życia według niej, jakakolwiek by ona była, gdyż "ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą" (l J 5,14). Klasyczne i bardzo popularne sformułowanie: "Jeżeli Bóg zechce" (Dz 18,21; l Kor 4,19; Jk 4,15) zakłada nieustanne odwołanie do niezgłębionej nieraz "tajemnicy Jego woli" (Ef 1,9).

     Z drugiej strony Pismo Święte zajmuje się też modlitwą za zmarłych, opierając się na wierze w zmartwychwstanie. Modlitwę tę traktuje Kościół jako "komunię (określaną jako obcowanie) świętych" szczególnie z tymi, którzy umarli, i w ten sposób wyraża wiarę, że życie sięga poza śmierć, co ilustrują piękne słowa Księgi „Pieśni nad pieśniami” Starego Testamentu: "Od śmierci mocniejsza jest miłość" (por. Pnp 8,6).



246. JAK NASZA MODLITWA POMAGA BLIŹNIM ?

     Czasem spotykamy się z takim zdaniem ludzi wierzących: „często modlę się za tych, co nie zachowują przykazań Bożych. Gdy przejeżdża obok mnie karetka pogotowia z chorym modlę się, by Bóg pomógł mu w odzyskaniu zdrowia. Zachęcam też do modlitwy za chorych moje dzieci”. Niewierzący może powiedzieć: "Co pomoże choremu ta modlitwa? Szkoda na nią czasu". Spróbujmy wyjaśnić, na czym polega błąd w rozumowaniu tego drugiego. Pomijając stronę nadprzyrodzoną, taka modlitwa jest wyrazem życzliwości i miłości dla chorego. Na pewno byłoby mu miło i byłoby mu lżej znosić cierpienie, gdyby dowiedział się, że kilka osób, nawet nieznajomych, jest zatroskanych o niego i modli się o jego zdrowie. To pomogłoby mu w pewnym stopniu w odzyskaniu sił. Samego zaś modlącego się taka postawa czyni lepszym, uczy miłości. Właśnie z takiego modlitewnego współczucia wyrosły szpitale i tysiące dziewcząt wstąpiło do zakonów, by służyć chorym. Podobnie z ducha wiary i modlitwy pochodziła i trwa nadal praca dla chorych bł. Matki Teresy z Kalkuty i jej Sióstr Miłosierdzia.

     Teologia uczy za św. Pawłem, że cały lud Boży, to jest Kościół, stanowi Ciało Mistyczne, jeden wielki organizm duchowy, którego głową jest Chrystus, a my wszyscy Jego członkami i komórkami. Podobnie jak w ludzkim ciele krew przepływa, odżywiając swymi składnikami poszczególne tkanki i pomagając w uzdrowieniu ich, jeśli są chore, tak i w Kościele, Mistycznym Ciele Chrystusa, modlitwy i ofiary poszczególnych ludzi przepływają przez cały organizm duchowy, wzmacniając go i lecząc choroby moralne tkanek i komórek, jakimi są konkretni ludzie. Tę wzajemną pomoc nazywamy "świętych obcowaniem".



248. JAK W PRZESZŁYCH WIEKACH KOŚCIÓŁ ZARADZAŁ PROBLEMOWI GŁODU ?

     Przez całe dwadzieścia wieków Kościół usiłuje iść za wzorem Chrystusa w dawaniu pokarmu głodnym. Wkrótce po zesłaniu Ducha Świętego wierni gminy jerozolimskiej dobrowolnie zaczęli oddawać swe majątki, by apostołowie mogli dzielić między ubogich pieniądze uzyskane z ich sprzedaży (zob. Dz 2, 46).

     Jak świadczy św. Justyn, Kościół w II wieku łączył z Eucharystią, Chlebem Bożym, dzielenie się chlebem zwykłym. Wierni składali wówczas na ręce kapłana, przewodniczącego Eucharystii, różne dary. Czytamy w jednym z jego dzieł: "Ten [kapłan - przyp. red.] roztacza opiekę nad sierotami, wdowami, chorymi, lub też z innego powodu cierpiącymi niedostatek, a także nad więźniami oraz obcymi goszczącymi w gminie; jednym słowem spieszy z pomocą wszystkim potrzebującym'".

     Eucharystia zawsze była symbolem miłości bliźniego i wspomagania go, gdy znalazł się w potrzebie. Gdy w IV wieku papież Grzegorz Wielki dowiedział się, że jeden z mieszkańców Rzymu umarł z głodu, na znak żałoby nie odprawił Mszy świętej w tym dniu, mówiąc, że ten dzień jest bolesny jak Wielki Piątek, w którym nie sprawuje się Eucharystii na znak żałoby po śmierci Chrystusa. W tym umarłym widział samego Chrystusa.

     W dalszych wiekach opieka nad ubogimi należała głównie do zakonów. Znany jest z tej działalności św. Antoni Padewski. Jeszcze dziś w wielu Kościołach są skarbonki z napisem: "Na chleb św. Antoniego". W Rzymie przy kościele św. Antoniego, w domu generalnym franciszkanów, na furcie klasztornej stoi wielki kosz pełen chleba, z którego każdy biedny może wziąć jedną dużą bułkę.

     Nie można pominąć św. Wincentego a Paulo, opiekuna chorych, biednych i galerników. Był mistrzem w zdobywaniu funduszy na chleb dla głodnych. Gdy w Paryżu panował głód, przyszły święty, widząc na piersiach królowej Anny Austriaczki wspaniały łańcuch pereł, rzekł: "Królowo, spraw, by te perły stały się chlebem". Królowa z uśmiechem zdjęła drogocenny klejnot i oddała go Wincentemu. Działalność św. Wincentego kontynuują obecnie siostry szarytki i Konferencje jego imienia.



249. WSPÓŁCZESNE INICJATYWY POMOCY GŁODNYM

     Różne instytucje świeckie i kościelne starają się nieść pomoc głodującym i chorym. Wspomnijmy tu znaną w Polsce postać brata Alberta - obecnie świętego - i założonych przez niego zgromadzeń braci i sióstr albertynek. Jedno z jego przemyśleń i wskazówek brzmi: „Powinno się być dobrym jak chleb; powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny”.

     W naszych czasach wyróżniała się wśród niosących pomoc Matka Teresa z Kalkuty z kilkoma tysiącami sióstr założonego przez siebie zgromadzenia. Zapisała takie słowa: "Kiedy dotykam ich cuchnących ran, wiem, że dotykam samego Chrystusa, Tego, którego przyjmuję w Komunii świętej pod postacią chleba. Świadomość ta dodaje mi wiele sil. Jestem przekonana, że nie mogłabym czynić tego wszystkiego, co czynię, jeżeli nie wierzyłabym, że dotykam samego Jezusa ukrytego pod postacią człowieka trędowatego".

     Eucharystia zawsze była symbolem miłości bliźniego i wspomagania go, gdy znalazł się w potrzebie. Gdy w IV wieku papież Grzegorz Wielki dowiedział się, że jeden z mieszkańców Rzymu umarł z głodu, na znak żałoby nie odprawił Mszy świętej w tym dniu, mówiąc, że ten dzień jest bolesny jak Wielki Piątek, w którym nie sprawuje się Eucharystii na znak żałoby po śmierci Chrystusa. W tym umarłym widział samego Chrystusa.

     Wiele uczynić mogą też sami chrześcijanie. Mówiliśmy o wyrzucaniu tysięcy ton chleba do śmieci. Nie miliony, ale miliardy dolarów wydają bogaci mieszkańcy Europy i Ameryki na diety i inne środki odchudzające, jeszcze więcej na alkohol, papierosy i luksusowe stroje. Pod ich adresem - jak i każdego z nas - Matka Teresa powiedziała następujące słowa: "Jeśli czasem nasi ubodzy musieli umierać z głodu, to nie dlatego, że Bóg się nie zatroszczył o nich, ale dlatego, że ty i ja niczym ich nie obdarowaliśmy, że nie byliśmy narzędziami miłości w ręku Boga, że nie daliśmy im chleba, że nie daliśmy im odzieży, dlatego że nie rozpoznaliśmy Chrystusa, gdy raz jeszcze przyszedł w ubogim przebraniu - w człowieku głodnym, w człowieku samotnym, w bezdomnym i szukającym schronienia, w dziecku".



250. STAROTESTAMENTALNE ŹRÓDŁA NAKAZU SPRAGNIONYCH NAPOIĆ

     Dla ludzi Europy i Ameryki uczynek miłosierdzia "spragnionych napoić" jest niezbyt zrozumiały ze względu na obfitość wody. Natomiast dla mieszkańców Azji Mniejszej i północnej Afryki jest problemem życia i śmierci.

     Izraelici wychodzili z Egiptu z radością, że kończą się ich prześladowania, i z nadzieją, że szybko posiądą bogaty kraj, w którym sami będą gospodarzami. Rzeczywistość okazała się inna niż się spodziewali. Utknęli na czterdzieści lat na wielkiej pustyni między Egiptem a Ziemią Świętą. Rychło zabrakło żywności, ale Bóg ulitował się nad nimi, dając im mannę i przepiórki. O wiele trudniejszy okazał się problem wody. Na pustyni można było wędrować dziesiątki kilometrów i nie spotkać źródła, zwłaszcza z obfitą wodą.

     Spragnieni wody Izraelici zaczęli coraz bardziej szemrać przeciw Mojżeszowi. Niewoli w Egipcie przy garnkach pełnych mięsa, ryb i obfitości cebuli, czosnku i innych warzyw, a zwłaszcza z obfitością wód Nilu, wydała się im lepsza niż wolność na pustyni. Zaczynają mówić o powrocie. Tę sytuację trafnie określił Robert A. Sirico: "Łatwiej było wyprowadzić lud z Egiptu niż Egipt z serc ludzkich".

     Oto Bóg każe Mojżeszowi i Aaronowi zgromadzić lud pod skałą. "Następnie podniósł Mojżesz rękę i uderzył dwa razy laską w skałę. Wtedy wypłynęła woda tak obficie, że mógł się napić zarówno lud, jak i jego bydło" (Lb 20, 11). Działo się to w pobliżu miejscowości Meriba, zwanej też Massa. Słowo „meribah” znaczy w języku hebrajskim „woda kłótni”, w tym przypadku kłótni Izraelitów z Mojżeszem. Zresztą cały Stary Testament jest pełen wzmianek o suszy, braku wody, kłótniach, a nawet walkach o źródła i studnie. Wspomnijmy tu choćby niewolnicę Hagar i jej syna Izmaela wypędzonych przez Abrahama na pustynię i tam cudownie ocalonych (por. Rdz 21,14-20). W Ewangelii zaś najbardziej charakterystyczny jest fragment, opisujący jak to Jezus zmęczony upałem usiadł przy studni Jakuba i spotkał Samarytankę czerpiącą wodę. Za zwykłą wodę odwdzięczył się jej nauką o "wodzie żywej".



251. POJĘCIE NAKAZU SPRAGNIONYCH NAPOIĆ W NOWYM TESTAMENCIE

     Pragnienie jest dla Jezusa symbolem najgłębszej potrzeby człowieka. Gdy Jezus rozmawia z Samarytanką o pragnieniu, chodzi tu nie tylko o wodę, lecz o pragnienie płynące z głębi serca. Jezus jest spragniony i prosi Samarytankę: "Daj mi pić!" (J 4,7). Przyznaje się do pragnienia. Jednak, rozmawiając z Samarytanką o pragnieniu wody, bardzo szybko przechodzi do ważniejszych tematów, mówi o pragnieniu miłości, życia, radości istnienia. Jezus zwiastuje kobiecie: "Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu" (J 4,12). Woda, którą podaje nam Jezus, jest Jego Duchem. Chce stać się źródłem, które w nas tryska, które chroni nas przed wewnętrznym wyschnięciem. Gdy kobieta prosi Jezusa, aby dał jej takiej wody, żeby nie musiała codziennie chodzić do studni, Jezus odpowiada jej: "Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!" (J 4,17). W pierwszej chwili wydaje się, że rozmowa przyjmuje zupełnie inny obrót. Jednak Jezus, mówiąc o mężu, chce poruszyć kwestię pragnienia miłości.

     Miłość darowana jej przez Jezusa ma inną jakość. Ona pochodzi od Boga. Jezus chce powiedzieć kobiecie, że prawdziwym pragnieniem człowieka jest pragnienie miłości. I to pragnienie nigdy nie będzie zaspokojone przez drugiego człowieka, lecz tylko wówczas, gdy doświadczymy miłości Boga i gdy w nas stanie się ona źródłem miłości, która jest niezwyciężona i niezależna od miłości, jakiej doświadczamy od innych ludzi lub też nie.

     U słyszeć słowa Jezusa, wsłuchać się w Niego i uwierzyć oznacza: napić się. Kto pije z Ducha Jezusa, nie będzie musiał pić ponownie, aby zaspokoić swoje pragnienie. W nim samym wytryśnie źródło, źródło Ducha Świętego, z którego zawsze będzie mógł się napić



252. BIBLIJNE ŹRÓDŁA NAKAZU: NAGICH PRZYODZIAĆ.

     Żaden inny święty nie zapisał się tak mocno w pamięci ludu jak św. Marcin z Tours ze swoim płaszczem, który przeciął, by połowę dać żebrakowi. Najsłynniejszy przekaz na temat jego życia dotyczy zimy 337 roku, kiedy Marcin u bram miasta spotyka żebraka drżącego z zimna. Daje mu połowę swego żołnierskiego płaszcza, ponieważ druga połowa należy do wojska rzymskiego, w którym Marcin służy. Następnej nocy Chrystus zjawia mu się okryty połową płaszcza i chwali jego uczynek. Bez wątpienia była to konkretna realizacja uczynku miłosierdzia o którym mówi Ewangelia wg św. Mateusza – „byłem nagi a przyodzialiście mnie” - gdyż Marcin nie wiedział, że w żebrzącym biedaku spotyka samego Chrystusa.

     W Biblii nagość jest wartościowana negatywnie jako owoc grzechu, jest właściwa sprzedawanemu niewolnikowi, uwięzionemu oraz choremu umysłowo wykluczonemu i mieszkającemu na odludziu (por. Mk 5,1-20). Jest to nagość jako upokorzenie człowieka wykluczonego, zmarginalizowanego. Księga Hioba tak opowiada o nędzarzach: ,,[ ... ] nocują nago, bez odzienia, nie mają okrycia na mrozie. [ ... ] Nago chodzą, bez odzienia. Głodni dźwigają kłosy" (Hi 24,7.10).

     Faktycznie Biblia poleca postawę współczucia i litości dla biednych: "szat swoich użycz nagim!" – mówi Księga Tobiasza, chwali tego, kto "nagiego odziewa" i "okrywa chodzącego nago" (Iz 58,7). Na Sądzie Ostatecznym czyn taki uznany będzie za dzieło miłosierdzia.

     W przeciwieństwie do nagości dla Biblii odzież jest znamieniem duchowego stanu człowieka; szczególnie biel oznacza jego eschatologiczny stan zbawienia, jest też cechą istot towarzyszących Bogu (por. Syr 43,18). W całej Biblii białe szaty oznaczają przybyłych do nieba (por. Ap 1,13 n.).



253. POJĘCIE NAKAZU NAGICH PRZYODZIAĆ W NOWYM TESTAMENCIE

     Ubiory w starożytności były bardziej proste i ubogie niż w naszych czasach. Codziennie używaną szatą w domu i przy pracy była tunika, rodzaj długiej koszuli, zwykle sięgającej aż do stóp. Gdy było zimno lub gdy udawano się w dalszą podróż, nakładano jeszcze płaszcz z grubszego materiału niż tunika. Nie było wówczas fabryk. Materiały odzieżowe z wełny albo lnu tkano na ręcznych warsztatach, były więc drogie. Stąd nie wszystkich stać było na drugą tunikę na zmianę. Płaszcz zaś służył zwykle również jako przykrycie na noc. Ubodzy i niewolnicy niekiedy zadowalali się jakąś opaską na biodra. Prawodawstwo Mojżesza zabraniało brać w zastaw płaszcz, bo wówczas ubogi nie miałby się czym okryć w nocy (zob. Pwt 24, 10-14).

     Jan Chrzciciel, zachęcając swych słuchaczy do uczynków miłosierdzia, mówi: "Kto ma dwie suknie niech się podzieli z tym, który nie ma" (por. Łk 3.11). Stąd wnioskujemy, że w czasach Chrystusa bywali tacy, którzy nie mieli żadnego odzienia poza jakąś przepaską na biodra. Dziś, gdybyśmy powiedzieli ludziom z Europy czy Ameryki: "Kto ma dwie koszule, niech jedną odda temu, który nie ma", to by się roześmiali. Trudno byłoby bowiem znaleźć kogoś bez koszuli, a nawet tylko z dwiema. Biorąc jednak pod uwagę ubóstwo za czasów Chrystusa, zrozumiały jest Jego nakaz przyodziewania nagich, z taką mocą wygłoszony w opisie Sądu Ostatecznego: „byłem nagi a przyodzialiście mnie” (Mt 25, 36).



254. OBLICZA POSTAWY NAGICH PRZYODZIAĆ

     Jak cię widzą, tak cię piszą, Tak mówi przysłowie. Dziś dla wielu dzieci jest ono gorzką rzeczywistością. Ktoś zauważył, że dzieci mające niskie poczucie własnej wartości koniecznie chcą nosić markowe ubrania. Przyodziać ich, oznaczałoby ukazać im ich prawdziwą wartość niezależną od noszonych ubrań. Kiedy ktoś odkryje swoją własną wartość, potrafi również cieszyć się ładnymi ubraniami, które podkreślają jego wewnętrzne piękno. Ubrania zdobią go, ale nie tworzą jego wartości.

     Bycie nagim ma jeszcze głębszy sens. Ludzie czują się często obnażeni, gdy są publicznie krytykowani lub postawieni pod pręgierz opinii publicznej, gdy publicznie dyskutuje się o ich czynach, myślach i często je zafałszowuje. Nie mogą bronić się przed zarzutami kierowanymi pod ich adresem i nie mogą bronić się przed puszczanymi w obieg pogłoskami, w których nie ma ziarna prawdy. Jednak już sam fakt, że powstają pogłoski, powoduje, że człowiek staje się publicznie nagi. Okrycie kogoś takiego jest uczynkiem miłosierdzia. Zamiast obmawiać i wskazywać palcem na innych, o których mówi się rozmaite rzeczy, potrzeba odwagi, aby okryć tego człowieka, ochronić go, stanąć przed nim, być po jego stronie, nawet ryzykując, nawet narażając się na krytykę.

     Poczucie wstydu zna każdy, kto czuje się obnażony przed innymi, kto nie może ukryć swego wnętrza przed innymi. Podczas chrztu otrzymujemy białą szatę. Ksiądz cytuje słowa św. Pawła z Listu do Galatów: "Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa" (Ga 3,27) Przez chrzest zostaliśmy przyodziani w świętą szatę• Jest to szata Bożej wspaniałości. Poprzez chrzest uczymy się postępowania z innymi ludźmi. W rytuale białej szaty uczymy się, żeby na drugiego człowieka spojrzeć tak, jak gdyby był ubrany w piękną szatę, w szatę Bożej wspaniałości. Miłość Boga jest jak szata, która nas chroni. I dlatego powinniśmy ludzi, którzy są nadzy i obnażeni, ubrać w szatę miłości, aby poczuli się okryci. Jednak aby otoczyć innych szatą miłości, musimy najpierw sami przyodziać szatę łaski. Św. Paweł wzywa chrześcijan w Liście do Kolosan: "Obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość!" (Kol 3,12).



256: NAKAZ PRZYJMOWANIA PODRÓŻNYCH NA KARTACH NOWEGO TESTAMENTU

     Na kartach Pisma Świętego możemy znaleźć także niejeden przypadek braku gościnności. Nowy Testament zaczyna się od opisu, że Maryja i Syn Boży, którego nosi w łonie, nie znajdują gościny w Betlejem i Jezus rodzi się w stajni. W latach następnych Jezus doświadczył wielokrotnie gościnności. Właściwie przez całe trzy lata swej publicznej działalności nie miał własnego domu i korzystał wyłącznie z uprzejmości swych uczniów, przyjaciół i słuchaczy. Wśród nich wyróżniają się w szczególny sposób Łazarz i jego siostry - Maria i Marta. Betania, w której mieszkali, leżała około trzech kilometrów na wschód od Jerozolimy. Jezus zmęczony nauczaniem często udawał się do nich na odpoczynek i posiłek. O zażyłej przyjaźni z tą rodziną świadczy płacz Jezusa nad grobem Łazarza.

     Razem z Chrystusem także apostołowie korzystali z gościnności Jego przyjaciół. Po wniebowstąpieniu Pana rozeszli się po świecie, by głosić Ewangelię. Byli wędrownymi nauczycielami, zdanymi wyłącznie na gościnność nawracanych Żydów i pogan. Dodajmy, że św. Paweł, Apostoł Narodów, przez trzydzieści lat głoszenia Ewangelii nie miał, podobnie jak Chrystus własnego domu. Zawsze korzystał z gościnności wiernych.

     Chrystus z okazji przyjęcia u faryzeusza bardzo mocno podkreśla, by przyjmować w gościnę przede wszystkim ubogich.



257. NAKAZ PRZYJMOWANIA PODRÓŻNYCH W PRAKTYCE CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

     W średniowieczu bardzo popularny stał się ruch pielgrzymkowy. Tysiące pielgrzymów z torbą podróżna i kijem w ręku udawało się do sanktuariów Jednym z najbardziej znanych wówczas było sanktuarium z grobem św. Jakuba apostoła w Santiego de Compostela.

     Uczynek miłosierdzia "podróżnych w dom przyjąć", rozumiany w szerokim sensie, obejmuje nie tylko nieznajomych pielgrzymów i podróżnych, ale również naszych krewnych, przyjaciół i znajomych, których zapraszamy na obiad czy kolację, i którzy zwykle nie potrzebują noclegu.

     Najrozmaitsze są okazje do takiej gościny: ślub, chrzciny, Pierwsza Komunia święta czy inne ważne wydarzenia w naszym życiu. Najczęściej jednak przyjmujemy gości bez jakiejś ważnej okoliczności. Jakże wiele wnosi w nasze życie posiłek z nimi, rozmowa o codziennych kłopotach i radościach.

     Przyjęcie do swojego domu samotnych czy chorych dziadków, krewnych jak również przyjaciół jest obowiązkiem płynącym z miłości. Doświadczenie mówi jednak, że te odwiedziny niosą nie tylko radość i rozrywkę, ale czasem kłopoty i nudę. Stąd by nie zabierać gospodarzowi zbyt wiele czasu, przysłowie niemieckie radzi: "Tam, gdzie jesteśmy dobrze przyjmowani, nie należy wracać zbyt często".



258. NAKAZ WIĘŹNIÓW POCIESZAĆ REALIZOWANY W ŻYCIU KOŚCIOŁA UCZYNEK MIŁOSIERNY: WIĘŹNIÓW POCIESZAĆ

     Święty Jan Chrzciciel, o czym wiemy, został uwięziony przez Heroda. Cieszył się szacunkiem i względami króla, dlatego uczniowie proroka mogli go odwiedzać i opowiadać o tym, co dzieje się w Izraelu. Szczególną radość sprawiały mu wiadomości o mesjańskiej działalności Jezusa. Sam Jezus przez jedną noc także znalazł się w więzieniu po swym aresztowaniu w Wielki Czwartek. Zaś po wniebowstąpieniu Chrystusa apostołowie wielokrotnie znajdowali się w więzieniu.

     Życie św. Pawła i pierwszych chrześcijan dostarcza materiałów na całe tomy o ich pobycie w więzieniu, a jednocześnie wiele pięknych świadectw o odwiedzaniu ich i udzielanej im pomocy. Za więźniów możemy uważać również chrześcijan branych w niewolę przez muzułmanów. Kościół zawsze służył im pomocą. Powstały nawet specjalne zakony, których zadaniem był wykup chrześcijańskich niewolników z rąk mahometan.



259. NAKAZ WIĘŹNIÓW POCIESZAĆ W PRAKTYCE CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

     Aby można było działać skutecznie przeciw niesprawiedliwemu osądzaniu ludzi i skazywaniu ich na więzienie, niezbędna jest z pewnością działalność publiczna i organizacyjna. Ale nie możemy wyłącznie instytucjonalizować słów Chrystusa. We wszystkich więzieniach naszego kraju służbę pełnią duszpasterze. Jednak nie powinniśmy wyłącznie im pozostawiać wypełniania nakazów Chrystusa i pozwolić, aby przejęli za nas troskę o więźniów. Jezus zwraca się do każdego człowieka mówiąc, żeby szedł do więzienia porozmawiać z odsiadującym wyrok. Nie możemy wykupić więźniów, ponieważ często nie wiemy, w jaki sposób zapadł wyrok. Pewien kapelan więzienny opowiadał, jak niewielu skazanych jest odwiedzanych. Większość przyjaciół krępuje się ich odwiedzać. Boją się mieć jakikolwiek kontakt z więzieniem lub obawiają się krzywego spojrzenia sąsiadów, gdy odwiedzą więźnia. Przecież mogą mieć coś wspólnego z nim i z jego podejrzanymi sprawami.

     Więźniów często traktuje się jak trędowatych, a gdy już wychodzą na wolność, są naznaczeni na całe życie. Słowa Jezusa nie pozostawiają nas w spokoju. Chrystus wzywa nas, aby odrzucić własne osądy i uprzedzenia. Nie mamy przecież gwarancji, że kiedyś nie popadniemy w konflikt z prawem i znajdziemy się w sytuacji, w której zostaniemy osądzeni i skazani na więzienie. Wzbranianie się przed odwiedzeniem więźniów lub przed tworzeniem z nimi wspólnoty często ma swoją przyczynę w lęku przed ciemnością znajdującą się w nas samych. Pragniemy stłamsić ciemność, która w nas tkwi. Jeśli odwiedzimy więźnia, wówczas tłumione uczucia wypłyną na wierzch. Musimy skonfrontować się z faktem, że często sami jesteśmy winni i możemy stać się winni.



260. STAROTESTAMENTALNE ŹRÓDŁA NAKAZU UMARŁYCH GRZEBAĆ

     W Izraelu pozbawienie pochówku uważano za straszliwe zło, które stanowiło część kary grożącej za bezbożność. Dlatego pogrzeb był aktem litości i miłosierną praktyką judaizmu. Stąd napomnienia Syracydesa: ,,[ ... ] nawet umarłym nie odmawiaj oznak przywiązania!" (7,33) i dalej: "Synu, wylewaj łzy nad zmarłym i jako bardzo cierpiący zacznij lament, według tego, co mu przystoi, pochowaj ciało i nie lekceważ jego pogrzebu!" (38,16). Istotne świadectwo tej praktyki znajdujemy w Księdze Tobiasza: "W dniach (panowania) Salmanassara dawałem często jałmużnę braciom z mojego narodu. Dawałem mój chleb głodnym i ubranie nagim. A jeśli widziałem zwłoki któregoś z moich rodaków wyrzucone poza mury Niniwy, grzebałem je. I grzebałem także, jeśli kiedy zabił kogoś Sennacheryb" (1,16-17); a w innym miejscu czytamy: "Gdy ty i Sara modliliście się, ja przypomniałem błagania wasze przed majestatem Pańskim, a także, gdy grzebałeś zmarłych. A kiedy nie wahałeś się wstawać i opuszczać swojego posiłku, i iść, i grzebać umarłego, ja zostałem posłany, aby cię wypróbować" (12,12-13).

     Tobiasz dołącza uczynek miłosierny "umarłych pogrzebać" po dwóch innych uczynkach miłosierdzia: "głodnych nakarmić" i "nagich przyodziać': Ta kolejność musiała wpłynąć na późniejsze włączenie omawianego uczynku po sześciu wymienionych w Ewangelii według św. Mateusza.



261. PRAKTYKA GRZEBANIA UMARŁYCH W STAROŻYTNOŚCI

     Szacunek dla ludzkiego ciała po śmierci jest spuścizną, którą my, chrześcijanie, odziedziczyliśmy po starożytnej kulturze zarówno Żydów, jak i pogan. Wyrażał się on w ceremoniach pogrzebowych, modlitwach za zmarłych i w budowaniu pięknych grobowców. Był i jest nadal świadectwem przekonania wszystkich ludów o życiu po śmierci.

     Starożytni Grecy uważali za święty obowiązek pochowanie zmarłego. Zostawienie jego ciała na pastwę dzikich zwierząt uchodziło za barbarzyństwo. Czasem bywało to odwetem w stosunku do zabitego wroga. Homer opisuje w Iliadzie śmierć Hektora, jednego z wodzów i bohaterów obleganej przez Greków Troi. Hektor śmiertelnie ranny przez Achillesa, prosi go, by przekazał jego ciało rodzicom. Nadaremnie. Achilles pragnie pomścić śmierć swego przyjaciela, Patroklesa, zabitego podczas walk przez Hektora. Przywiązuje zwłoki Hektora do swego rydwanu i trzykrotnie wlecze je wokół grobu Patroklesa. Gdy Priam, król Troi, dowiedział się o śmierci syna i o haniebnym postępku Achillesa, idzie do jego namiotu, całuje jego ręce i ze łzami w oczach błaga go o oddanie zwłok syna. Wzruszony tym gestem Achilles zadośćczyni prośbie i ciało Hektora zostaje pogrzebane ze czcią. Jest to jedna z najbardziej wzruszających scen Iliady. Równie piękne i tragiczne zarazem są zdarzenia opisane w Antygonie, tragedii Sofoklesa.

     W starożytnym Egipcie była równie żywa, jak i u Greków, wiara w życie pozagrobowe i poprzedzający je sąd. Z szacunku dla ciała zmarłego balsamowano jego zwłoki. Dziś podziwiamy je w muzeach jako mumie. Dla zmarłych królów budowano wspaniałe grobowce w kształcie piramid. Po śmierci, według wierzeń Egipcjan, zmarły udawał się na sąd boga Ozyrysa. Aby ułatwić mu obronę, wkładano do grobu odpis z tak zwanej Księgi Zmarłych. Czytamy w niej m.in.: "Nikogo nie skazałem na głód. Niczyich łez nie byłem sprawcą. Nikogo nie zabiłem. Nikogo nie oszukiwałem... Dawałem chleb głodnemu, wodę pragnącemu, odzież nagiemu. Dałem łódź temu, kto zatrzymał się w drodze. Składałem obiaty bogom ... "

     Starożytni Rzymianie mieli również szacunek dla ciała zmarłego. Zachowały się grobowce, w których je składano. Przytoczmy jeden z piękniejszych napisów nagrobnych: "Przechodniu, to co powiem, na krótko cię zatrzyma. Stań i czytaj: Oto niepiękny grób pięknej kobiety. Rodzice nazywali ją Klaudią. Męża kochała całym sercem. Dwoje dzieci na świat wydała. Jedno na ziemi zostało, drugie pod ziemię złożyła. W słowach była łagodna, w ruchach wdzięczna. O dom dbała, wełnę przędła. To wszystko. Odejdź".



262. REALIZACJA OBOWIĄZKU GRZEBANIA UMARŁYCH NA KARTACH NOWEGO TESTAMENTU.

     Po ścięciu św. Jana Chrzciciela uczniowie zabierają jego zwłoki i urządzają mu pogrzeb. Jest to pierwszy pogrzeb wspomniany w Ewangelii św. Mateusza. Pogrzeb urządzają też Maria i Marta swemu bratu Łazarzowi. Chrystus odwiedza jego grobowiec i przywraca mu życie. Zanim to uczynił, wypowiedział przy jego grobie słowa, które obecnie powtarzamy na każdym pogrzebie: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki" (por. J 11,25-26). Słowa te, pełne nadziei, czynią śmierć chrześcijanina mniej smutną i odbierają jej tragizm.

     Do jednego ze swych uczniów, który przed pójściem za Nim chciał pochować swego ojca, Chrystus mówi: "Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych" (por. Łk 9, 60). Sensu tych słów nie należy jednak odczytywać tak, jakoby Chrystus był przeciw grzebaniu zmarłych. Biblista Richard Gutzwiller, objaśniając ten fragment, tłumaczy, że proszącemu chodziło o opiekę nad starym ojcem aż do śmierci i pogrzebanie go, by potem, będąc wolnym od obowiązków rodzinnych, mógł towarzyszyć Jezusowi.

     Gdy Maria podczas uczty w Betanii wylewa na nogi Jezusa drogocenny olejek, Chrystus broni ją przed zarzutem rozrzutności, co podnosi Judasz, tłumacząc ten czyn jako namaszczenie Go przed pogrzebem. Po swej męce i śmierci Jezus zostaje złożony w nowym grobowcu Józefa z Arymatei. Niewiasty zaś kupują wonne olejki, by po szabacie namaścić Jego ciało. Trzeciego dnia następuje radosne zmartwychwstanie. Jest ono symbolem i zapowiedzią naszego zmartwychwstania na końcu świata. Tą nadzieją żyli chrześcijanie prześladowani w pierwszych wiekach.



263. UDZIAŁ W POGRZEBIE JAKO REALIZACJA UCZYNKU ZMARŁYCH POGRZEBAĆ

     Umarłych pogrzebać znaczy nie tylko dbać o grób, lecz także wspominać zmarłego. W Kościele katolickim podczas każdej mszy świętej wspominamy zmarłych. Myślimy o tym, że teraz, gdy my uczestniczymy w Eucharystii Jezusa, oni uczestniczą w Wiecznej Uczcie Weselnej. W ten sposób na każdej Eucharystii doświadczamy wspólnoty ze zmarłymi. Wspominać zmarłych nie znaczy żyć przeszłością. Raczej chodzi o to, aby zrozumieć przesłanie, które zmarli kierowali do nas swoim życiem i śmiercią, i odpowiedzieć na nie naszym życiem. Wspominanie i pożegnanie wymaga jednak pewnej formy. Należy do niej opowiadanie o tym, co było ważne dla zmarłego, co go poruszało, z jakich czerpał źródeł. Do tej formy należy pełne miłości dbanie o grób. Żałoba potrzebuje miejsca. Grób jest miejscem, w którym żałoba otrzymuje swój kształt. W dbaniu o grób wyraża się szacunek dla zmarłego. Dawniej w pogrzebie uczestniczyła cała miejscowość i w ten sposób wyrażała więź ze zmarłym. Sposobem spełnienia siódmego uczynku miłosierdzia w dzisiejszych czasach byłby także udział w pogrzebach ludzi, którzy coś dla nas znaczyli. Gdy umiera bliski, należy uczestniczyć w pogrzebie. Wzrusza nas, gdy ludzie, którzy go znali, starają się przybyć z dalekich stron i go pożegnać. W ten sposób wyrażają swój szacunek.

     Tradycja kościelna, mówiąc o chowaniu zmarłych jako uczynku miłosierdzia, jest przekonana, że dzięki temu każdemu zmarłemu okażemy cześć, jaką okazali Jezusowi Józef z Arymatei oraz niewiasty. Spełniając ten uczynek, spełniamy go wobec Chrystusa. Składając ciało zmarłego do grobu, wkładamy tam coś cennego. W tym momencie zapominamy o jego słabościach, popełnionych błędach. Podczas pogrzebu pełni głębokiej czci składamy do grobu zwłoki człowieka i przyznajemy, że nie znamy jego prawdziwej tajemnicy. Składamy go do grobu w wierze, że także w nim samym mieszkał Chrystus i że w nim wyjawiła się część tajemnicy Jezusa Chrystusa, nawet gdyby zaciemnił ją pierwiastek ludzki. Każdy uczynek miłosierdzia jest czymś więcej niż wyrazem humanitaryzmu. Jest zawsze wyrazem wiary w tajemnicę człowieka, w obecność Jezusa Chrystusa w każdym z nas.



264. ZEWNĘTRZNE FORMY SZACUNKU WYRAŻANEGO WZGLĘDEM ZMARŁYCH.

     W niektórych cywilizacjach od wieków istniał zwyczaj palenia ciał zmarłych. Tak czynili i do dziś czynią Hindusi. Po spaleniu zwłok rozsypują prochy w wodach Gangesu albo na swych polach. Kościół katolicki przez długi czas potępiał kremację. Czynił to nie ze względów doktrynalnych, ale ponieważ wielu zwolenników kremacji występowało przeciw Kościołowi i jego nauce.

     Pod koniec Soboru Watykańskiego II w 1963 roku Kościół cofnął ten zakaz. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku mówi: "Kościół usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych. Nie zabrania jednak kremacji, jeśli nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej" (kanon 1176). Kościół popiera tradycyjne grzebanie ciał, gdyż ono bardziej wyraża nadzieję zmartwychwstania zawartą w obrazowych słowach Ewangelii: ,,[ ... ] Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity" (J 12, 24). Nadto cmentarze i grobowce sprzyjają zachowaniu pamięci o zmarłych bardziej niż prochy umieszczone w urnie czy rozsypane w wybranym miejscu.

     Chrześcijańska kultura posiada wiele cmentarzy z grobowcami będącymi prawdziwymi dziełami sztuki. Charakterystyczne dla grobowców są krzyże. Dlaczego je stawiamy? Bo krzyż jest oznaką naszej przynależności do Chrystusa za życia. Jednocześnie wyraża też nadzieję, że dzięki Jego śmierci na nim zostaną odpuszczone nam grzechy i dostąpimy zmartwychwstania. Oto kilka charakterystycznych napisów na grobach chrześcijańskich:

     "Został wezwany do domu Ojca"

     "Nareszcie szczęśliwy" - napis na grobie Ampera.

     .Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie" (por. Mk 10. 14) - na grobie dziecka.

     "Ten, którego Jezus umiłował" (por. J 19.26) - na grobie młodzieńca.

     "Nie smućcie się, jak ci, którzy nie mają nadziei" (por. 1 Tes 4. 13).



265. CZTERY KATEGORIE UBÓSTWA WYRAŻANE PRZEZ UCZYNKI MIŁOSIERDZIA

     Refleksja teologiczna zauważa, że wyliczenie czternastu uczynków miłosierdzia - siedmiu względem ciała i siedmiu względem duszy - odnosi się do czterech kategorii ubóstwa. Najbardziej elementarne jest ubóstwo fizyczne czy też ekonomiczne - brak żywności, wody, brak schronienia i odzieży, a do tego można dodać bezrobocie, choroby i poważne niepełnosprawności. Ubóstwo to odnosi się do pierwszych czterech uczynków miłosierdzia względem ciała.

     Po ubóstwie fizycznym mamy ubóstwo kulturalne, którego skrajnym przejawem jest analfabetyzm, brak możliwości kształcenia i w efekcie perspektywa wykluczenia społecznego i kulturalnego. Ubóstwu temu odpowiadają pierwsze trzy uczynki miłosierdzia co do duszy.

     Trzecią formą ubóstwa jest ubóstwo społeczne i odnoszące się do relacji międzyosobowych; mieści się tu samotność i wycofanie, śmierć małżonka, krewnych i przyjaciół, wszelkiego rodzaju zewnętrzne i wewnętrzne zaburzenia komunikacji społecznej, dyskryminacja i marginalizacja aż do wyizolowania przez uwięzienie i wygnanie. Na to ubóstwo odpowiadają uczynki miłosierne co do ciała piąty, szósty i siódmy oraz piąty i szósty uczynek miłosierny co do duszy.

     I wreszcie mamy ubóstwo duchowe - dezorientację, wewnętrzną pustkę, strapienie i zwątpienie także co do sensu własnego istnienia, zamęt moralny i duchowy, pogardę do samego siebie, brak lub marginalizację wymiaru religijnego, apatię i obojętność ... Na to ubóstwo odpowiadają uczynki względem ducha - czwarty i siódmy.

     Oczywiście uczynki miłosierne względem ciała i duszy wymagają wzajemnego pobudzania. Materialna pomoc zawarta w uczynkach co do ciała jest podstawą w przypadku ubóstwa fizycznego, ale chrześcijańskie miłosierdzie niesie też ulgę ubóstwu kulturalnemu, społecznemu i duchowemu, któremu zaradzają uczynki co do duszy.



266. TROSKA O ZNAJOMOŚĆ PRAWD WIARY

     W wielu książeczkach czy starych „Małych katechizmach” można znaleźć formuły katechizmowe zatytułowane: "Główne prawdy wiary". Należy jednak zauważyć, że "Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego", które w "Dodatku" wylicza "prawdy nauki katolickiej" w ogóle nie zawiera tzw. "sześciu prawd wiary". Mimo to w modlitewnikach są one nadal przedrukowywane i używane podczas przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej czy też do Sakramentu Bierzmowania.

     Współczesna teologia w przybliżaniu prawd wiary odchodzi od tak sformułowanych treści z nią związanych, na rzecz analizy poszczególnych artykułów zawartych w Credo. Jednak nie wchodząc w szczegóły różnych dyskusji toczonych przez teologów należy mieć na uwadze fakt, że stare, wypróbowane metody utrwalania treści wiary mogą być i dziś z powodzeniem wykorzystywane w pracy duszpasterskiej. Ponieważ żyje całe pokolenie osób, które wspomniane prawdy „w nocy o północy” są w stanie wyrecytować. Zaznaczyć jednak należy, że trzeba dołożyć starań aby je poprawnie rozumieć.

     Rozpoczynamy nowy cykl katechez, które będą przybliżały prawdy zawarte w „Wyznaniu wiary” odmawianym podczas codziennego pacierza, czy też podczas niedzielnej Mszy św. Niech pomogą nam one w poznawaniu Boga i budowaniu mocnej wiary przekładającej się na miłość naszych bliźnich.



267. JEST JEDEN JEDYNY BÓG!

     Pierwsza prawda wiary rozpoczyna się od słów: Jest jeden Bóg! Nacisk w tym zdaniu położony jest na słowo jest! Bóg po prostu jest! Nie da się o nim nic powiedzieć, bez przyjęcia tej prawdy, że On istnieje! Możemy to porównać do istnienia aksjomatów w matematyce. Są to pewne podstawowe założenia, których nie da się udowodnić, ale jeśli chcemy rozwijać matematykę to bez nich nie można nic zrobić! Podobnie jest z budowaniem naszej wiary! Na początku musimy przyjąć prawdę, że Bóg jest podobnie jak przyjmujemy aksjomaty w matematyce.

     Od najdawniejszych czasów ludzkość tworzyła sobie różne obrazy Boga. Znamy bóstwa różnych mitologii: greckiej, rzymskiej czy wielu innych. Poszczególni bogowie byli odpowiedzialni według wierzeń za żywioły, siły przyrody czy patronowali różnym grupom ludzi. Już jednak sam rozum ludzki może na drodze wnioskowania dojść do prawdy, że prawdziwy Bóg może być tylko Jeden! Wszelkie wyobrażenia zaczerpnięte z mitologii przedstawiają bogów jako nieśmiertelnych herosów, którzy mają jednak braki, ograniczenia czy nawet wady! Prawdziwy Bóg zaś jest najdoskonalszy, bez braków, uchybień czy ograniczeń. Stąd logicznym jest, że nie może być dwóch istot najdoskonalszych. Jeśli byłoby dwóch różnych bogów to wówczas jeden z nich nie będzie posiadał wszystkiego tego samego co ten drugi. A to jest już jakiś brak i ograniczenie wykluczające doskonałość! Jeśli więc przyjmujemy, że Bóg jest Najdoskonalszy, wówczas musimy także przyjąć, że jest tylko Jeden! Ta prawda, do której możemy dojść przy pomocy rozumu została potwierdzona przez Pismo Święte. Bardzo dobitnie mówi o tym św. Paweł w 1 Liście do Koryntian: „A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie - jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy..” (1 Kor 8, 5-6). Musimy zatem wykluczyć istnienie wielu bogów. Pierwsza prawda wiary jest zatem fundamentem wszystkiego i stawia nam pytania: w jakiego Boga ja wierzę? Czy Bóg w którego wierzę jest Jeden i Jedyny?



268. CZY ROZUM LUDZKI MOŻE POZNAĆ BOGA I JEGO NATURĘ?

     W poprzedniej katechezie staraliśmy się wykazać prawdę, że Bóg jest Jeden i Jedyny a Jego natura jest doskonała, bez żadnych braków i ograniczeń. Naturalnie rodzi się pytanie: na ile rozum ludzki jest w stanie poznać tę naturę Boga?

     Nauka filozofii udowadnia nam, że im bardziej jest coś doskonałe, tym jest prostsze, niezłożone i nieskomplikowane. Stąd Bóg jako Najdoskonalszy nie może posiadać w sobie żadnych złożoności. Gdyby był złożony z różnych pierwiastków czy części, trzeba byłoby pytać o siły, które spowodowały ich połączenie, a to z kolei przeczyłoby doskonałości Bożej natury. Powstaje więc pytanie: Jak człowiek poznaje Boga skoro nasz rozum wyróżnia w Nim: wszechmoc, miłosierdzie, sprawiedliwość, wiekuistość i inne przymioty? Skoro Bóg jest prosty i niezłożony, to czy możemy w ogóle poznać Jego naturę bez wyróżniania i oddzielania Jego przymiotów?

     Z pomocą przychodzi nam tutaj św. Siostra Faustyna Kowalska, która zapisała w Dzienniczku: „W pewnej chwili zastanawiałam się o Trójcy Świętej, o Istocie Boga. Koniecznie chciałam zgłębić i poznać, kto jest Ten Bóg. W jednej chwili duch mój został porwany jakoby w zaświaty, ujrzałam Jasność nieprzystępną, a w niej jakoby trzy źródła jasności, której pojąć nie mogłam. A z tej Jasności wychodziły słowa w postaci gromu i okrążyły niebo i ziemie. Nic nie rozumiejąc z tego zasmuciłam się bardzo. Wtem z morza jasności wyszedł nasz ukochany Zbawiciel w piękności niepojętej, z Ranami jaśniejącymi. A z onej jasności było słychać głos taki: Jakim jest Bóg w Istocie swojej, nikt nie zgłębi, ani umysł anielski, ani ludzki. Jezus mi powiedział: Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego”. (Dz 30) Ludzki rozum jest tak skonstruowany, że poznaje rzeczywistość fragmentarycznie, po części, można powiedzieć uczy się etapami. Nie jest więc w stanie poznać niezłożonej, prostej natury Boga od razu i absolutnie całkowicie. Nasz umysł rozróżnia w Bogu różne przymioty, ponieważ tylko tak może w jakimś stopniu poznawać w sposób niedoskonały Jego naturę. W rzeczywistości wszystko w Bogu, a więc i Jego przymioty, są całkowitą jednością. Nasz rozum poznając Boga oddziela w Nim np. miłosierdzie i sprawiedliwość. On jednak jest i działa zawsze jako Jeden sprawiedliwy i miłosierny. Nie ma więc innej drogi poznania Boga na tym świecie jak przez rozważanie Jego przymiotów.



269. DROGI LUDZKIEGO ROZUMU W POZNANIU ISTNIENIA BOGA.

     Nie potrafimy dostrzec Boga naszym wzrokiem, ponieważ jest On duchem. Jako istota duchowa pozostaje dla nas niewidzialny. Z tego względu rodzą się bardzo ważne pytania dotyczące możliwości poznania Stwórcy. Czy w ogóle można poznać niewidzialnego Boga? Jakie drogi prowadzą do poznania Ojca Niebieskiego? Wielu ludzi niewierzących lub obojętnych religijnie uważa, że nie można wierzyć w kogoś, kto pozostaje niewidzialny i niepoznawalny. Wątpliwości dotyczące poznania Stwórcy pojawiają się czasem także w sercach ludzi wierzących.

     O tym, kim jest Bóg, opowiada nam Pismo Święte. Nie jest to jedyna droga poznania Pana Zastępów. Stwórca objawia się także w doskonałości i pięknie swoich dzieł. „Twarz człowieka, niebo pełne gwiazd, zmiana pór roku, narodziny dziecka - to ślady obecności Boga pośród nas”. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: "Święta Matka Kościół utrzymuje i naucza, że naturalnym światłem rozumu ludzkiego można z rzeczy stworzonych w sposób pewny poznać Boga, początek i cel wszystkich rzeczy" (KKK 36). Przekonanie o możliwości takiego naturalnego poznania Stwórcy spotykamy już w Księdze Mądrości: "Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę" (Mdr 13,1-2.5).

     Szukając argumentów na istnienie Boga można więc wziąć za punkt wyjścia porządek i piękno świata. Papież Benedykt XVI w książce – wywiadzie „Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy” stwierdza: „Przyglądając się światu, nie widzimy nieba, ale wszędzie możemy dostrzec ślady Boga: w budowie materii, w całej racjonalności rzeczywistości. Także tam, gdzie postrzegamy ludzi, odnajdujemy ślady Boga. Widzimy niedoskonałości, ale też dobro, miłość. To właśnie są miejsca, gdzie jest Bóg. Trzeba uwolnić się od przestarzałych, przestrzennych wyobrażeń. (…) Jest bardzo istotne, abyśmy z wielu względów odnowili nasze myślenie, oderwali się od przestrzennych kwestii i zaczęli rozumować inaczej. Podobnie jak między ludźmi istnieje duchowa obecność - dwie osoby mogą się "dotknąć': choć żyją na różnych kontynentach, ponieważ jest to inny wymiar niż przestrzenny - tak i Bóg nie znajduje się w jakimś "gdzieś': tylko jest realnością”.

     Można też wziąć za punkt wyjścia człowieka: jego otwartość na dobro, dążenie do szczęścia, wrażliwość na prawdę. Człowiek ze swej natury pragnie prawdy, pyta o sens i cel życia. Szukając odpowiedzi na tego rodzaju pytania, szuka czegoś najgłębszego, co stanowiłoby fundament wszystkich rzeczy.

     Czy zatem potrafię zadziwić się pięknem i ogromem otaczającego mnie świata i odkryć w nim Stwórcę? Czy dostrzegam, że za każdym ludzkim dążeniem do prawdy i sensu stoi ostatecznie Bóg? Czy dla moich najbliższych umiem być przekonującym argumentem za Jego istnieniem?



270. BÓG OBJAWIŁ LUDZIOM KIM JEST PRZEZ OBJAWIENIE SWOJEGO IMIENIA

     Każdy z nas otrzymał kiedyś swoje imię, z którym się utożsamia i identyfikuje. Imię zawsze coś oznacza, posiada swój źródłosłów. Jest czymś co wyraża istotę człowieka, który je nosi.

     Także Bóg posiada swoje imię, które na początku dziejów objawił człowiekowi, by ten mógł Go lepiej poznać i wzywać. Wzywanie kogoś po imieniu oznacza bowiem bycie z nim w bliskości. Tak stało się przed wiekami, gdy Bóg stopniowo i pod różnymi imionami objawiał się swojemu ludowi. Szczytem tego było objawienie Bożego imienia dane Mojżeszowi podczas wyjścia Narodu Wybranego z Egiptu i zawarcia Przymierza na Górze Synaj (por. KKK 204). Pamiętamy biblijną scenę, w której Bóg odsłonił przed Mojżeszem swoje imię w słowach: ,,«JESTEM Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». (Wj 3,6). Bóg jest Bogiem ojców; Tym, który wzywał i prowadził patriarchów w ich wędrówkach. Jest Bogiem wiernym i współczującym, który pamięta o nich i o swoich obietnicach; przychodzi, by wyzwolić ich potomków z niewoli. Jest Bogiem, który ponad czasem i przestrzenią może i chce to urzeczywistnić oraz posłuży się swoją wszechmocą w spełnieniu tego zamysłu" (KKK 205).

     Mojżesz zapytał Boga, jakie jest Jego imię. W odpowiedzi usłyszał: "Jestem, który jestem. (... ) To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia" (Wj 3,13-15). W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że "Jest ono imieniem objawionym zarazem w pewnej mierze uchyleniem się od objawienia imienia, i właśnie przez to, wyraża ono najlepiej, kim Bóg jest, który nieskończenie przekracza to wszystko, co możemy zrozumieć lub powiedzieć o Nim: jest On «Bogiem ukrytym» (Iz 45, 15). Jego imię jest niewymowne a zarazem jest On Bogiem, który staje się bliski ludziom" (KKK 206).

     Istotą Bożego imienia jest to, że objawia ono Boga, który nie ma początku ani końca - On jest tym, który jest, obejmującym zarówno przeszłość jak i przyszłość oraz wierną obecność przy swoim ludzie. Jest to wierność mimo zdrad Ludu Wybranego.

     Objawiając swoje imię Bóg wypowiada słowo JAHWE (po hebrajsku znaczy to "jestem, który jestem"), przez niektórych na przestrzeni wieków błędnie wymawiane jako "Jehowa". Błędna wymowa powstała stąd, że w pierwotnej pisowni hebrajskiej zapisywano same spółgłoski, a czytający dodawał do nich odpowiednie samogłoski.



271. CO TO ZNACZY, ŻE BÓG JEST WSZECHMOGĄCY?

     Prawda wiary o wszechmocy Boga oraz Jego Opatrzności wywołuje w nas mieszane uczucia. Z jednej strony wierzymy w nią i cieszymy się, że jest Ktoś potężniejszy od nas, kto czuwa nad biegiem ludzkich dziejów. Daje nam to ogromne poczucie bezpieczeństwa w życiu. Z drugiej jednak strony, gdy słyszymy o wybuchach wulkanów, trzęsieniach ziemi, powodziach lub innych kataklizmach, albo gdy nas samych dotykają nieszczęścia, rodzą się w nas wątpliwości. Odnosimy nierzadko wrażenie, może nawet nieświadome, jakby Pan Bóg nie do końca miał władzę nad wszystkim.

     To doświadczenie podzielają autorzy Katechizmu Kościoła Katolickiego, pisząc: "Wiara w Boga wszechmogącego może być wystawiona na próbę przez doświadczenie zła i cierpienia. Niekiedy Bóg może wydawać się nieobecny i niezdolny do przeciwstawienia się złu" (KKK 272). Ten sam Katechizm zachęca nas jednocześnie, abyśmy uwierzyli, że "wszechmoc Boża jest powszechna, ponieważ Bóg wszystko stworzył, wszystkim rządzi i wszystko może; jest miłująca, ponieważ Bóg jest naszym Ojcem; jest tajemnicza, ponieważ tylko Wiara może ją uznać, gdy "w słabości się doskonali" (2 Kor 12,9)".

     Powszechność mocy Boga oznacza więc, że nie tylko stworzył wszechświat, ale ustalił również jego porządek oraz kieruje ludzkimi sercami i wydarzeniami (Prz 21,1). Stworzenie, choć nosi już w sobie dobroć i doskonałość, to jednak nie wyszło z rąk Boga całkowicie wykończone (por. KKK 302) i zmierza ku ostatecznej doskonałości, zaś zrządzenia, przez które Bóg prowadzi stworzenie do doskonałości nazywamy "Bożą Opatrznością" (por. KKK 302).

     Jezus Chrystus zachęca do zawierzenia Opatrzności Ojca: "Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? Co będziemy pić? ( ... ) Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie" (Mt 6,31n.). Bóg zna wszystkie nasze potrzeby i chce je zaspokajać, gdyż Jego wszechmoc i Opatrzność Boża jest miłująca.



272. SKORO BÓG JEST WSZECHMOGĄCY, DLACZEGO W ŚWIECIE ISTNIEJE ZŁO ?

     Wszechmoc i opieka miłości Bożej pozostaje dla nas tajemnicza. Można ją zgłębić tylko wiarą. Tajemnicze pozostają dla nas chwile pozornej niemocy Boga wobec zła i cierpienia człowieka. Tajemnicze i bez łatwych odpowiedzi pozostaną odwieczne pytania człowieka: Jeśli Bóg, dobry i wszechmogący Ojciec troszczy się o wszystkie swoje stworzenia, to dlaczego istnieje zło i cierpienie? Dlaczego Bóg nie stworzył świata doskonałego, bez pierwiastków zła? Otóż Bóg w realizacji swego zamysłu sam dobrowolnie ogranicza swoją wszechmoc, by obdarzyć człowieka nie tylko istnieniem, lecz również godnością wolnego współdziałania z Nim. Możliwość czynienia nie tylko dobra, ale także zła, jest ceną ludzkiej wolności. Bóg mógł tak "zaprogramować" człowieka, by ten był zdolny czynić tylko dobro, wtedy jednak nie bylibyśmy w pełni wolni. Stwórca chciał jednak, byśmy dążyli do ostatecznego celu z wolnego wyboru a nie z przymusu. Wolność zakłada więc możliwość błędu i grzechu.

     Wiemy z Księgi Rodzaju, że faktycznie zło moralne weszło na świat poprzez decyzję pierwszych rodziców. I choć Bóg nie jest ani bezpośrednio, ani pośrednio przyczyną zła moralnego w świecie, to z szacunku do wolności człowieka dopuszcza je, by następnie w tajemniczy sposób wyprowadzić z niego większe dobro. W taki właśnie sposób ze śmierci swego Syna Bóg wyprowadził największe dobro: odkupienie ludzkości.

     Wszechmoc i Opatrzność Boża jest powszechna, tzn. obejmuje wszystkie wydarzenia w świecie; jest miłująca, tzn. może sobie pozwolić na darmową miłość wobec każdego człowieka i .nie zniechęcać się jego niewdzięcznością; jest wreszcie tajemnicza, tzn. zdolna do wyprowadzenia dobra z wszelkiego zła. Pozorna niemoc Boga wobec zła i cierpienia jest tak naprawdę Jego samoograniczeniem się, by uczynić miejsce dla ludzkiej wolności.



273. CO TO ZNACZY, ŻE BÓG JEST PONAD CZASEM ?

     Co można powiedzieć o naturze Boga, który żyje wiecznie, odwiecznie kocha i poznaje, Tego, który opiekuje się człowiekiem w każdym czasie?

     Dla nas, ludzi osadzonych w czasie, wieczność jawi się przede wszystkim jako trwanie w przeszłości, bez początku, i w przyszłości – bez końca. Byt wieczny wyobrażamy sobie jako nieskończenie „rozciągnięty” w czasie, jakby linię prostą bez początku i bez końca.

     Jest tylko jeden Byt bez początku: to Bóg, który nigdy nie zaczął istnieć, gdyż był zawsze. Pod tym względem różni się On od wszystkich bytów stworzonych. To co nas otacza i my sami kiedyś powstaliśmy. Był czas, kiedy nie było nas ani domu, w którym mieszkamy, ani naszej miejscowości. Kiedyś nie było naszego państwa ani ludzi na ziemi, ani jej samej, ani żadnego ciała niebieskiego, ani kosmosu. Psalmista zapisze: „Zanim góry narodziły się w bólach, nim ziemia i świat powstały, od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.” (Ps 90,2).

     Odwieczny Pan nie tylko nie miał początku istnienia, lecz nie będzie też miał jego końca. Wieczność Boga oznacza, że On jest.

     Tak więc byty stworzone, oprócz rozumnych istot duchowych, mają kres swojego istnienia. W Bogu nie ma tej tak charakterystycznej dla widzialnego świata przemijalności. Stwórca, Odwieczna Miłość, będzie istnieć zawsze, także wtedy, gdy niepokojący się na próżno i gromadzący bogactwa człowiek przeminie jak cień (por. Ps 39,7). Przeminie ziemia i niebo, dzieła Bożych rąk, Pan zaś nie przeminie. „Przeminą one, Ty zaś pozostaniesz. I całe one jak szata się zestarzeją: Ty zmieniasz je jak odzienie i ulegają zmianie, Ty zaś jesteś zawsze ten sam i lata Twoje nie mają końca” (Ps 102,27n).

     Wieczność Boga oznacza jeszcze coś innego, niż istnienie bez początku i bez końca: to sposób istnienia ponad czasem, w wiecznym Jego "teraz". Istnienie w czasie oznacza, że w osobie lub rzeczy jest jakieś „przedtem” i „potem”, coś co było w nich wcześniej, co jest teraz i co będzie później. W Bogu nie ma – jak dla nas – jakiejś formy istnienia, która realizowałaby się wcześniej, jakiejś, która byłaby teraz, i jeszcze innej, która zaistnieje dopiero w przyszłości.



274. WSZECHWIEDZA BOGA A WOLNOŚĆ CZŁOWIEKA ?

     Słowa autora księgi Jeremiasza: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki znałem cię...” (Jr 1,5), jak też Psalmisty: „Przenikasz i znasz mnie Panie...” (Ps 139,1), nie prowokowały pytania: A gdzie wobec tego jest miejsce dla wolnej woli człowieka? Dopiero grecka myśl zaczęła widzieć tu problem, którego zresztą nigdy na swoim gruncie nie była w stanie rozwiązać. A tymczasem, jak się okazuje, dla autorów biblijnych ten problem nie istniał. Słowa o Bogu, który zatwardza serca, zaślepia oczy, zamyka uszy i napełnia strachem pojawiają się nie tylko w Starym Testamencie, ale także w ewangeliach, w ustach Jezusa. Świat Biblii nie ma z tymi sformułowaniami żadnego kłopotu. Nie widzi tutaj żadnej istotnej trudności. Wręcz przeciwnie, czym Bóg jest bliżej, czym więcej o mnie wie, tym lepiej. Im bardziej mnie wzywa, im wcześniej powoła, tym większe błogosławieństwo. Nigdzie nie ma ani cienia lęku, że Bóg swoją wszechwiedzą i wszechmocą może zagrozić mojej wolności.

     Rabin Harold Kushner napisał książkę, „Kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom”, która zrodziła się w ogniu cierpienia jego nieuleczalnie chorego syna. Ów rabin pisze, że na cierpienia i choroby trzeba patrzeć jak na skutki różnych ziemskich przyczyn i nie domagać się, by Bóg interweniował z zewnątrz, na każdym kroku czyniąc cuda. Bóg nam pomaga stale, ale od wewnątrz, dając nam siły ducha do zmierzenia się z tymi złymi rzeczami, które się nam zdarzają. My, wierzący w Chrystusa, mamy dodatkowo Jego przykład, jak możemy zło obracać w dobro poprzez miłość”.

     Pełne poznanie przez Boga naszego przyszłego losu wiecznego nie ogranicza naszej wolności? Bóg wie, czy się zbawimy, czy też potępimy. On zna dobrze naszą przyszłość.

     To, że Bóg przewiduje czyjeś wieczne potępienie, nie oznacza, że go do tego z góry przeznacza lub, że pragnie jego wiecznego cierpienia. Przeciwnie, Bóg chce wiecznego szczęścia każdego człowieka i każdemu pragnie udzielić tyle łaski, by przy jej pomocy osiągnął życie wieczne. Jeśli jednak człowiek nie dochodzi do zbawienia, dzieje się tak nie, dlatego, że Bóg nie chciał mu pomóc lub nie udzielił mu łaski, ani dlatego, że przeznaczył go na wieczne męki, ale dlatego, że sam człowiek dobrowolnie odrzucił darowaną mu pomoc, odwrócił się od prawdy i dobra, które wskazywało mu sumienie i Ewangelia.



275. CO NA TEMAT ATEIZMU MÓWI SOBÓR WATYKAŃSKI II

     Papież Jan XXIII w swoim nauczaniu wskazał na możliwość dialogu wierzących z niewierzącymi i wzywał do życzliwości wobec ateistów, do poszanowania przez chrześcijan godności każdej osoby ludzkiej, mimo konieczności odrzucenia jej poglądów. Także papież Paweł VI, choć poddał krytyce ateizm doktrynalny i protestował przeciw naruszaniu wolności religijnej przez „ateizm walczący”, dostrzegał jednak u ateistów pewne wartości i zachęcał do współpracy z nimi w życiu społecznym.

     Sobór Watykański II ostrzegał przed ateizmem jako doktryną zgubną dla człowieka, a „świadomy wagi zagadnień, jakie ateizm wznieca, oraz wiedziony miłością ku ludziom”, uważał, że przyczyny współczesnego ateizmu należy poddać poważnemu i głębszemu zbadaniu (por. „Gaudium et spes”, 21). W swoim nauczaniu Sobór stwierdza: „Kościół, chociaż odrzuca ateizm całkowicie, to jednak szczerze wyznaje, że wszyscy ludzie, wierzący i niewierzący, powinni się przyczyniać do należytej budowy tego świata, w którym wspólnie żyją; a to z pewnością nie może dziać się bez szczerego i roztropnego dialogu. Boleje więc Kościół nad dyskryminacją wierzących i niewierzących, którą niesprawiedliwie wprowadzają niektórzy kierownicy państw, nieuznający zasadniczych praw osoby ludzkiej. Dla wierzących domaga się wolności działania, aby wolno im było w świecie budować również świątynię Bogu. Ateistów zaś przyjaźnie zaprasza, by otwartym sercem rozważali Ewangelię Chrystusową. Kościół bowiem jest doskonale świadomy tego, że to, co on wieści, idzie po linii najtajniejszych pragnień ludzkiego serca, gdy broni godności powołania ludzkiego, przywracając nadzieję tym, którzy zwątpili już o swoim wyższym przeznaczeniu. Jego orędzie, dalekie od pomniejszania człowieka, niesie dla jego dobra światło, życie i wolność...”



276. CO MOŻE LEŻEĆ U PODŁOŻA WSPÓŁCZESNEGO ATEIZMU ?

     Zawsze istnieli ludzie kwestionujący wiarę w Boga czy w bogów i krytykujący religię. Od czasów oświecenia w osiemnastym stuleciu krytyka religii stawała się coraz bardziej ostra. Ateizm jako zjawisko masowe i próby oparcia życia społecznego na zasadzie religijnej neutralności czy wręcz ateizmu pojawiły się dopiero pod koniec XIX w.

     Wiele przyczyn doprowadziło do tej sytuacji. Na pierwszym miejscu wymienić trzeba załamanie się obrazu świata właściwego starożytności i średniowieczu. Rozwój nauki i związany z nią rozwój techniczny, jak też ówczesne prądy filozoficzne zachwiały u wielu dotychczasowe wyobrażenie, że Bóg w sposób bezpośredni stworzył człowieka.

     Rosło przekonanie, że współczesne nauki zdolne są wyjaśnić świat bez odnoszenia się do Boga. Wydawało się, że Bóg stał się zbędny, a religia to tylko przekroczony już etap rozwoju świadomości ludzkiej. Człowiek doszedł do przekonania, że stał się istotą w pełni dojrzałą, mogącą samodzielnie zrozumieć i kształtować świat.

     W krytyce religii ten tzw. dojrzały człowiek doszedł do przekonania, że potrafi już wyjaśnić genezę wiary w Boga: ma ona być obrazem i spełnieniem pragnień człowieka. Proklamowano "śmierć Boga" (Nietzsche), nie tylko w imię nauki, ale i w imię człowieka, jego wolności.

     Współczesny ateizm ma różne oblicza. Wciąż jeszcze istnieje ateizm wojujący, który usiłuje zlikwidować religię i posługuje się przy tym często nie tylko walką ideologiczną, ale i środkami przymusu, dyskryminacją i prześladowaniem. W społeczeństwach zachodnich spotykamy ateizm indyferentny. Sam znużony i obojętny, nie walczy już z religią, przynajmniej nie walczy otwarcie. Zjawisko najpoważniejsze stanowi ateizm, który rodzi się z doświadczenia zła w świecie i jest protestem przeciwko Bogu, który ma być wszechwiedzący, wszechmocny i miłosierny, a dopuszcza tyle bezsensownego cierpienia.

     Ateizm błądzi ostatecznie nie tylko w odniesieniu do prawdy o Bogu, ale też i o człowieku. Dlatego Kościół ateizm zdecydowanie odrzuca. Romano Guardini stwierdził: „Tylko w tajemnicy Boga znajduje odpowiedź tajemnica naszego człowieczeństwa, a odpowiedź ta nie jest kresem naszej tajemnicy, lecz jej przyjęciem i pogłębieniem. Tylko ten, kto zna Boga, zna także człowieka”.



277. ŚMIERĆ MOMENTEM SPOTKANIA Z BOGIEM SPRAWIEDLIWYM SĘDZIĄ

     Druga z kolei spośród głównych prawd wiary mówi o Bogu, który jest sędzią sprawiedliwym. Bóg stworzył człowieka z miłości, powołał do miłości i jak zaznaczył św. Jan od Krzyża „pod wieczór naszego życia będzie nas sądził z miłości” (św. Jan od Krzyża, Sentencje, nr 64) W obecnych czasach obraz Boga jako sędziego często jest wypierany ze świadomości wiernych. Tymczasem ewangeliczne przypowieści o bogaczu i Łazarzu oraz o Sądzie Ostatecznym wyraźnie nam przypominają, że po śmierci człowieka czeka podwójny są: Sąd szczegółowy oraz sąd ostateczny. Zanim jednak dojdzie do sądu to człowiek przechodzi do wieczności przez granicę śmierci. Dlatego w katechezie dzisiejszej zastanowimy się nad jej tajemnicą.

     Zagadnienie śmierci pozostaje przedmiotem wielu badań i rozpatruje się je na wielu poziomach. Z punktu widzenia medycznego za moment śmierci uznaje się obumarcie pnia mózgu, w którym znajdują się ważne ośrodki sterowania funkcjami życiowymi. Biorąc pod uwagę płaszczyznę wiary moment śmierci jest rozdarciem w człowieku: nieśmiertelna dusza zostaje oddzielona od śmiertelnego ciała. W ten sposób powstaje bolesne rozdarcie w osobie ludzkiej, które ostatecznie zostanie pokonane w momencie zmartwychwstania ludzkiego ciała na końcu czasów. W momencie śmierci kończy się także definitywnie czas zasługiwania człowieka na życie wieczne, czyli zamyka się czas otwarcia na przyjęcie lub odrzucenie łaski Bożej ukazanej w Chrystusie. Po śmierci człowiek nie może już zmienić swojego losu ani nic nie dołoży do „zasobów” przyniesionych z ziemskiego życia. Nawet w ostatnich chwilach przed śmiercią człowiek ma szansę na nawrócenie, odwrócenie swojego losu. Po śmierci już takiej szansy nie ma, ponieważ jest ona kresem ziemskiej pielgrzymki człowieka, czasu łaski i miłosierdzia, jaki Bóg ofiarowuje człowiekowi, by realizował swoje ziemskie życie według zamysłu Bożego i by decydował o swoim ostatecznym przeznaczeniu. Ten moment jest tak ważny dla każdego człowieka, dlatego Kościół zachęca do przygotowania się na godzinę śmierci poprzez przyjęcie Wiatyku, zwrócenie się o pomoc do patrona dobrej śmierci św. Józefa oraz każdego dniaw modlitwie pozdrowienia anielskiego Kościół prosi Maryję o wstawiennictwo w „godzinę naszej śmierci”.



278. SĄD SZCZEGÓŁOWY ODNIESIENIEM NASZEGO ŻYCIA DO CHRYSTUSA

     W poprzedniej katechezie zaznaczyliśmy, że śmierć jest nie tylko przejściem przez próg wieczności, ale kończy także definitywnie czas zasługiwania człowieka na życie wieczne. Po niej następuje tak zwany sąd szczegółowy. Zdarza się często, że wyobrażamy sobie ten sąd na wzór sądu ziemskiego. Podobnie jak w ziemskich trybunałach tak wyobrażamy sobie, że w niebieskim sądzie występuje instytucja oskarżyciela (np. szatan) i obrońcy (Anioł Stróż i święci nasi patronowie). Najważniejsze miejsce w tych naszych wyobrażeniach zajmuje Bóg jako sędzia, który bierze pod uwagę argumenty wszystkich stron i dokonuje oceny. W literaturze występuje także motyw wagi z dwoma szalami na których umieszcza się dobre i złe uczynki, aby zbadać, które przeważą. Musimy zaznaczyć, że te ludzkie wyobrażenia niewiele mają wspólnego z istotą sądu szczegółowego. Z pomocą w zrozumieniu na czym on polega przychodzi nam Siostra Faustyna Kowalska: „W pewnej chwili zostałam wezwana na Sąd Boży. Stanęłam przed Panem sam na sam. Jezus był takim, jakim jest w Męce. Po chwili znikły te Rany, a pozostało tylko pięć, w rękach, nogach i boku. Natychmiast ujrzałam cały stan duszy swojej, tak jak Bóg na nią patrzy. Jasno ujrzałam wszystko, o się Bogu nie podoba. Nie wiedziałam, że nawet a takich cieni drobnych trzeba zdawać rachunek przed Panem. Co to za moment? Kto go opisze? – Stanąć naprzeciw Trzykroć Świętego. – Zapytał mnie Jezus: Kto ty jesteś? Odpowiedziałam: ja jestem służebnicą Twoją, Panie. – Jesteś winna jednego dnia czyśćcowego. Natychmiast chciałam się rzucić w płomienie ognia czyśćcowego, ale Jezus powstrzymywał mnie i rzekł: co chcesz, czy teraz cierpieć jeden dzień, czy przez krótki czas na ziemi? – Odpowiedziałam: - Jezu, chcę cierpieć w czyśćcu i chcę cierpieć na ziemi chociażby do końca świata największe męki. Jezus rzekł: wystarczy jedno. Zejdziesz na ziemię i cierpieć będziesz wiele, ale niedługo i spełnisz wolę Moja i życzenia Moje”. (Dzienniczek 36) Święta Faustyna podczas wizji sądu szczegółowego staje twarzą w twarz z Chrystusem. Otrzymuje od Boga specjalne światło poznania, które pozwala jej spojrzeć na siebie samą tak jak Bóg na nią patrzy, a więc całkowicie sprawiedliwie. Człowiek dzięki temu światłu poznaje siebie samego w całkowitej prawdzie, poznaje także każdy „detal” ze swojego życia tak jak Bóg go widzi. W momencie sądu Bóg pozwala człowiekowi poznać prawdę o sobie samym. Ta prawda nie jest naszym subiektywnym osądem ale Bożym, sprawiedliwym spojrzeniem, w którym nie ma ani cienia zafałszowania. Katechizm Kościoła Katolickiego dodaje, że sąd szczegółowy polega na odniesieniu życia człowieka do Chrystusa (por. KKK 1022). Jak to rozumieć?

     Otóż na sądzie szczegółowym nasze życie zostanie porównane z postępowaniem Jezusa, który przyszedł na ten świat po to, aby każdy upodobnił się do Niego i dzięki temu doszedł do zbawienia. A więc w czasie sądu szczegółowego ujawni się, ile w każdym człowieku jest prawdziwego podobieństwa do Jezusa. Wszystko zostanie poddane osądowi, aby się ujawniło, czy nasze myśli, słowa i czyny naśladowały myślenie, mówienie i działanie Jezusa Chrystusa albo też były ich przeciwieństwem.



279. Bóg jako sprawiedliwy sędzia pragnie zbawić każdego człowieka

     W ostatniej naszej katechezie próbowaliśmy przedstawić, że po śmierci w czasie sądu szczegółowego ujawni się, ile w każdym człowieku jest prawdziwego podobieństwa do Jezusa. Wszystko z ziemskiego życia zostanie poddane osądowi, aby się ujawniło, czy nasze myśli, słowa i czyny naśladowały myślenie, mówienie i działanie Jezusa Chrystusa czy też były ich przeciwieństwem. Człowiek otrzyma od Boga specjalne światło poznania, w który pozna w prawdzie swoje życie. W momencie tego sądu zapada decyzja o losie wiecznym. Katechizm uczy nas o trzech „możliwościach człowieka po śmierci”: czyściec, niebo albo piekło. Ludzie czasami stawiają pytanie: jak Bóg, który jest Miłością najczystszą może dopuścić potępienie choćby jednego człowieka? Czy istnienie piekła nie jest zaprzeczeniem Bożej miłości? Odpowiadając już na samym początku musimy zaznaczyć, że Bóg pragnie zbawić każdego człowieka.

     W Ewangelii według św. Jana Jezus w rozmowie z Nikodemem powiedział: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego” (J 3, 16-18). Chrystus wyraźnie zaznaczył, że Bóg pragnie zbawić wszystkich. Jedyne „ograniczenie” jakie Bóg napotyka ze strony ludzi to nasza wolność. Człowiek będąc wolnym może zbawienie przyjąć albo całkowicie odrzucić i wybrać potępienie. Doskonale tę prawdę wyraził św. Augustyn, który powiedział: „Bóg uczynił cię bez ciebie. Bo przecież nie wyraziłeś przyzwolenia Bogu, który Cię stworzył. Jak mogłeś to uczynić, skoro nie istniałeś wtedy? Tak więc, uczynił cię bez ciebie, jednak nie usprawiedliwi cię bez ciebie. Uczynił cię bez twojej wiedzy, jednak nie usprawiedliwia cię bez twojej ochotnej zgody”. (św. Augustyn, "Sermo", 169). Bóg jest Miłością, a pierwszą cechą miłości jest to, że ten kto się nią kieruje nie stosuje przemocy wobec ukochanego. Bóg zrobił wszystko dla naszego zbawienia włącznie z wydaniem swojego Syna za nasze grzechy, ale nie posunie się do „gwałcenia” naszej wolności, bo to byłoby „wyparciem się Siebie” (zaprzeczeniem swojej miłości). On chce nas zbawić, ale nie chce zbawić na siłę (wbrew nam). On jest wierny w pragnieniu zbawienia człowieka, ale jeszcze bardziej jest wierny Sobie – nie może wyrzec się Siebie; nie może wyrzec się tego, że jest Miłością, a Miłość nie stosuje przemocy. Człowiek stworzony przez Boga z miłości i do miłości albo przyjmuje zbawienie otrzymane przez Boga i odpowiada na Bożą miłość albo odrzuca te wielkie dary. Stąd to nie Bóg potępia człowieka, ale sam człowiek skazuje siebie na potępienie odrzucając Bożą ofertę zbawienia i jego zbawczą miłość.



08.01.2017 – KATECHEZA 280: Niebo celem ziemskiego pielgrzymowania człowieka.

     Z własnego doświadczenia wiemy, jak wielkim szczęściem jest spotkanie kochającego człowieka. Przyjaciele (a tym bardziej zakochani) chcą być razem, rozmawiać ze sobą. Bliskość kochanej osoby napełnia nas radością i szczęściem. Jeżeli obecność kochającego człowieka - chociaż jest on tylko obrazem Boga i Jego podobieństwem - daje nam tak wielką radość, to jakim szczęściem będzie spotkanie się z Bogiem "twarzą w twarz" (1 Kor 13,12) i zjednoczenie z Nim w niebie?

     Niebo w Starym Testamencie oznaczało nie tylko wielkość samego Boga, ale i stan przebywania z Bogiem aniołów i - niektórych przynajmniej - wybranych proroków. W Nowym Testamencie niebo oznacza przebywanie z Bogiem wszystkich zbawionych. Nie wiemy dokładnie, jak wygląda, ani na czym polega owo przebywanie, bowiem przekracza to możliwości ludzkiego zrozumienia i wyobrażenia. Pięknie wyraził to święty Paweł: "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (l Kor 2,9). Nic więc dziwnego, że Biblia mówiąc o niebie posługuje się obrazami takimi jak: życie wieczne, nieustanna szczęśliwość, pokój bez męki, światło, wieczny odpoczynek, wspólnota stołu z Bogiem, mieszkanie Boże, dom Ojca, wieczna uczta weselna, żywa woda, niebieskie Jeruzalem, raj. Niebo w tym ujęciu jest nie tyle miejscem, ile rzeczywistością duchową najgłębszej, intymnej łączności Boga z wszystkimi zbawionymi ludźmi oraz z aniołami.

     Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że "niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem najgłębszych dążeń człowieka, stanem najwyższego, ostatecznego szczęścia" (KKK 1024). Wejście do nieba jest tym, czego naprawdę pragniemy. Pragnienie to zrealizujemy żyjąc w jedności z Chrystusem i korzystając w pełni z owoców Jego, odkupienia. "Niebo jest szczęśliwą wspólnotą tych wszystkich, którzy są doskonale zjednoczeni z Chrystusem" (KKK 1026).

     Sługa Boży Jan Paweł II zwraca uwagę, że niebo "nie jest abstrakcją, czy też fizycznym miejscem pośród obłoków, lecz żywą i osobistą więzią z Trójcą Świętą. Jest to spotkanie z Ojcem, które się urzeczywistnia w Chrystusie Zmartwychwstałym dzięki komunii Ducha Świętego" (Audiencja generalna, 21 lipca 1999 r.). Tak więc "być w niebie" to nie to samo co "być w Płocku" lub "być w Tokio". Niebo nie jest jakimś miejscem szczególnym w znaczeniu fizycznym, ale przestrzenią duchową, przestrzenią obcowania z Bogiem, które jest naszym powołaniem i ostatecznym przeznaczeniem. Być w niebie, to być w stanie miłości z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym.



281. CZYŚCIEC – STAN W KTÓRYM CZŁOWIEK DOJRZEWA DO ŚWIĘTOŚCI

     W tradycji Kościoła Katolickiego bardzo mocno jest ugruntowana nauka o czyśćcu. Mówiliśmy w poprzednich katechezach, że miłosierny Bóg pragnie zbawić każdego człowieka. W momencie śmierci dokonuje się sąd szczegółowy, w czasie którego dusza ludzka poznaje swój stan i decyduje o swoim losie wiecznym. Św. Jan autor Apokalipsy pisząc o wejściu do nieba i przebywaniu z Jezusem zaznacza: „A nic nieczystego do niego nie wejdzie ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo lecz tylko zapisani w księdze życia Baranka” (Ap 21,27). Przed Bogiem, który jest Święty nie można stanąć z grzechem. Stąd człowiek, który za życia ziemskiego „nie dorósł” do pełni świętości potrzebuje po śmierci oczyszczenia.

     Katechizm Kościoła Katolickiego zaznacza, że czyściec to stan przejściowy który trwa do chwili powszechnego zmartwychwstania. Dostępują go dusze osób umierających w łasce, ale które nie są całkowicie oczyszczone (KKK 1030). Boże miłosierdzie dopuszcza możliwość oczyszczenia miłości z egoistycznych przywiązań, do których doprowadziły popełnione grzechy. Ciężar kary czyśćcowej zależy od rodzaju oraz liczby popełnionych grzechów. Oczyszczenie dokonuje się przez "ogień", który nie jest fizycznej natury, lecz jest bólem duchowym wynikającym z uświadomienia sobie miłości Boga i własnych niedoskonałości. Innym oczyszczającym cierpieniem jest tęsknota za Bogiem. Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla także, że cierpienia czyśćcowe są inne niż piekielne (KKK 1031). Po ukończeniu oczyszczenia dusze z czyśćca trafiają do nieba (nie ma możliwości przejścia z czyśćca do piekła). Z pomocą rozumienia nauki o czyśćcu znów przychodzi nam Św. Siostra Faustyna Kowalska, która zapisała słowa: „Ujrzałam Anioła Stróża, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Płomienie, które paliły je, nie dotykały się mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednozgodnie, że największe dla nich cierpienie to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję "Gwiazdą Morza". Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z nimi porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. [Usłyszałam głos wewnętrzny], który powiedział: Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe. Od tej chwili ściśle obcuję z duszami cierpiącymi” Tęsknota za Bogiem powoduje jeszcze większe pragnienie Jego. Właśnie ta tęsknota powoduje, że człowiek w czyśćcu dojrzewa do świętości przez miłość i staje się gotowy do spotkania z Bogiem twarzą w twarz.



282. Czyściec – stan w którym człowiek odpokutowuje za grzechy

     W ostatniej katechezie wyjaśnialiśmy że czyściec jest stanem, w którym człowiek poprzez cierpienie i tęsknotę za Bogiem dojrzewa do prawdziwej miłości i spotkania ze Stwórcą „twarzą w twarz”. Podczas dzisiejszej nauki postaramy się przybliżyć prawdę, że w czyśćcu człowiek odpokutowuje za swoje grzechy. Łączy się to bardzo ściśle ze skutkami sakramentu pokuty i nauką o grzechu.

     Aby zrozumieć tę naukę Kościoła i praktykę modlitwy za zmarłych, trzeba zauważyć, że grzech ma podwójny skutek. Grzech ciężki pozbawia nas komunii z Bogiem, a przez to zamyka nam dostęp do życia wiecznego, którego pozbawienie nazywa się "karą wieczną" za grzech. Każdy grzech, nawet powszedni, powoduje ponadto nieuporządkowane przywiązanie do stworzeń, które wymaga oczyszczenia, albo na ziemi, albo po śmierci, w stanie nazywanym czyśćcem. Takie oczyszczenie uwalnia od tego, co nazywamy "karą doczesną" za grzech. Obydwie kary nie mogą być traktowane jako rodzaj zemsty, którą Bóg stosuje od zewnątrz, ponieważ wypływają one jakby z samej natury grzechu. Każdy grzech bowiem narusza sprawiedliwość i pozostawia pewien nieporządek, który domaga się naprawienia. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Mamy piękny dom, z nowo pomalowaną ścianą. Dziecko bawiąc się piłką kopie po tej nowej ścianie. Ojciec prosi go: „dziecko nie rób tak bo pobrudzisz dom i wybijesz okno”. Dziecko nie posłuchało i wybiło szybę. Następnie poszło do ojca i skruszone przyznało się do swojej winy. Ojciec przebacza mu to przewinienie. Ale pozostaje jeszcze wybite okno, które trzeba zreperować. Dziecko musi naprawić to co zrobiło, ponieważ tego domaga się sprawiedliwość. Podobnie jest w sakramencie pokuty. Bóg wybacza nam każdy grzech, ale nakazuje nam naprawić całą niesprawiedliwość wynikającą z naszych grzechów. Przebaczenie i przywrócenie komunii z Bogiem poprzez rozgrzeszenie w sakramencie pokuty i pojednania pociągają za sobą odpuszczenie wiecznej kary za grzech. Pozostają jednak kary doczesne. Chrześcijanin powinien starać się, znosząc cierpliwie cierpienia i różnego rodzaju próby, a w końcu godząc się spokojnie na śmierć, przyjmować jako łaskę doczesne kary za grzech. Powinien starać się przez dzieła miłosierdzia i miłości, a także przez modlitwę i różne praktyki pokutne uwolnić się całkowicie od "starego człowieka" i "przyoblec człowieka nowego" (Por.Ef 4, 24). Bardzo ważne pozostaje także zadośćuczynienie za grzechy, czyli próba naprawienia skutków zła. Im mniej człowiek naprawi zła za życia ziemskiego, tym więcej pozostanie do odpokutowania w czyśćcu.



283. PRAKTYKA MODLITWY ZA ZMARŁYCH I POZYSKIWANIA ODPUSTÓW JAKO WYRAZ CZYNIENIA MIŁOSIERDZIA

     Chrześcijańska tradycja modlitwy za zmarłych swoimi korzeniami sięga mniej więcej trzeciego wieku przed Chrystusem. W Drugiej Księdze Machabejskiej (datowanej na ten właśnie okres) możemy przeczytać, jak Juda Machabeusz sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu (2 Mch 12,45). Podejmując tę tradycję Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarował im pomoce, a w szczególności Ofiarę eucharystyczną by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Tertulian (160-240) napisał: „W dzień rocznicy [ich śmierci] składamy za naszych zmarłych ofiary". Na innym miejscu wspominał o pewnej kobiecie, która modliła się za swojego zmarłego męża, by mu uprosić ochłodę. Także św. Jan Chryzostom nawoływał do takiej modlitwy: Nieśmy im [tj. zmarłym] pomoc i pamiętajmy o nich. Jeśli synowie Hioba zostali oczyszczeni przez ofiarę ich ojca, dlaczego mielibyśmy wątpić, że nasze ofiary za zmarłych przynoszą im jakąś pociechę? Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli, i ofiarujmy za nich nasze modlitwy. Warto też wspomnieć, że zachowały się setki nagrobków wczesnochrześcijańskich, na których są wypisane modlitwy za zmarłych.

     Św. Jakub Apostoł zaprasza każdego z nas: Módlcie się wzajem za siebie, abyście byli zbawieni; albowiem wiele może ustawiczna prośba sprawiedliwego (Jk 5,16). I śmierć tego, za kogo się modlimy niczego tu nie zmienia. U Boga czas - pojmowany jako coś co ogranicza - nie istnieje.

     Nic jednak z tego wszystkiego nie da się zrozumieć bez miłości. Jeśli modlimy się za zmarłych, to głównie dlatego, że ich kochamy i w ten sposób okazujemy im naszą miłość, która polega bardziej na uczynkach niż na słowach, jak się wyraził św. Ignacy Loyola. A uczynkiem może być także nasza modlitwa. Miłość bowiem pragnie dawać i udzielać umiłowanemu coś z tego, co jest w jego mocy (jeszcze raz św. Ignacy). A w naszej mocy jest modlitwa za zmarłych. Dlaczego więc modlić się za zmarłych? Ponieważ oni potrzebują naszej miłości wyrażonej w modlitwie. Potrzebują tej odrobiny światła, by trafić do domu Ojca. Modlitwa za zmarłych jest ważną powinnością, bowiem nawet jeśli odeszli w łasce i w przyjaźni z Bogiem, być może potrzebują jeszcze ostatniego oczyszczenia, by dostąpić radości nieba (JP II, Rozważanie przed modlitwą "Anioł Pański", 2 listopada 2003).

     Podstawą modlitwy za zmarłych jest wiara w zmartwychwstanie. Dusza człowieka po śmierci nie znika, nie rozpływa się jak dym, tylko oczekuje na zmartwychwstanie. Już w Starym Testamencie czytamy, że świętą i zbawienną rzeczą jest modlić się za umarłych, aby byli uwolnieni od swoich grzechów. Jest to podstawa nauki Kościoła o czyśćcu. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza: „Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba”.



284. FORMY MODLITWY ZA ZMARŁYCH

     Najskuteczniejszą pomocą dla zmarłych jest Eucharystia. Częstą praktyką jest zamawianie tzw. Mszy św. gregoriańskich. Odprawia się je przez 30 dni za jedną zmarłą osobę. Ich historia sięga VI w. i czasów papieża Grzegorza Wielkiego. Kiedy był opatem w klasztorze benedyktyńskim, przy jednym z jego współbraci znaleziono po śmierci złote monety, a ślub ubóstwa surowo tego zakazywał. Grzegorz nakazał pochować zakonnika Justusa w niepoświęconej ziemi. Ale w miesiąc po jego śmierci zalecił, aby codziennie przez 30 dni odprawiano za niego Mszę św. Zmarły Justus ukazał się pewnej nocy jednemu z braci i podziękował za okazane miłosierdzie, bo już osiągnął niebo. Zakonnik nic nie wiedział o Mszach za Justusa i gdy ujawnił treść swojego widzenia, bracia doszli do wniosku, że nastąpiło ono po 30 Mszach św. Od samego początku w Kościele tkwiło przekonanie, że takie Msze św. są szczególnie skuteczne dla uwolnienia duszy zmarłego od kary cierpień czyśćcowych. Nie łączą się z nią żadne odpusty, ale towarzyszy jej wiara we wstawiennictwo papieża Grzegorza, a ponadto - jak każda Eucharystia - tak i gregorianka jest ofiarą Chrystusa i przez to najdoskonalszą formą modlitwy za zmarłych. Z dawnej liturgii wywodzą się też wypominki. Na Mszy św. podczas przygotowania darów sporządzana była lista tych, którzy składali ofiarę i tych, za których była składana. Głośno odczytywano imiona biskupów, dobrodziejów, kapłanów, ofiarodawców, ale także wiernych zmarłych. Biskup odczytywał też imiona świętych i męczenników, potem imiona zmarłych. Te 3 listy recytowano jedna po drugiej, co trwało nieraz bardzo długo, następnie kładziono je na ołtarzu, gdzie sprawowano Eucharystię. Na koniec biskup odmawiał modlitwę, w której prosił Boga, by wpisał imiona żywych i zmarłych do księgi wybrańców. Dzisiejsze wypominki nawiązują do tamtej tradycji - przedstawiamy naszych bliskich zmarłych Bogu i prosimy, aby dał im wieczną światłość, pokój i odpoczynek. Wartość takiej modlitwy leży w tym, że taką prośbę zanosi za zmarłych cała wspólnota parafialna, a Chrystus mówił, że gdzie dwaj albo trzej zbiorą się w imię Jego, tam On będzie pośród nich.



285. KAŻDY CZŁOWIEK POWOŁANY JEST DO ŚWIĘTOŚCI, KTÓREJ OWOCEM JEST PRZEBYWANIE Z BOGIEM W NIEBIE

     Każdy z nas powołany jest do świętości. Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1,26), dlatego jesteśmy wezwani do upodabniania się do Boga. Starotestamentalne słowa: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!” (Kpł 19,2) są ponadczasowe. W takim samym stopniu, w jakim zostały skierowane do Izraela, odnoszą się również do nas. Nowy Testament, w którym Bóg odsłania do końca znaczenie swojej świętości, przyjmuje w całej pełni to ponaglenie. Św. Piotr pisze: „w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi, na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (1 P 1,15-16). Do podążania drogą świętości zaprasza nas sam Pan Jezus nauczając: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 4, 48). Wyznawców Chrystusa napomina również św. Paweł Apostoł, aby „żyli jak przystoi świętym” (Ef 5,3). Świętość nie polega na dokonywaniu rzeczy nadzwyczajnych, lecz na niezwykłym podejściu do rzeczy codziennych. Prawdę tę podkreślił św. Jan Paweł II w homilii wygłoszonej w Mariborze w 1996 r.: „Szukajcie świętości w codziennym życiu” („L'Osservatore Romano” 7-8(1996), s. 14). Przyjęcie daru człowieczeństwa jest naszym pierwszym zadaniem w drodze do świętości. Każdy z nas wypełniając swoje życiowe powołanie realizuje nie tylko Boży plan, ale też realizuje i spełnia samego siebie. W naszym dążeniu do świętości pomagają nam sakramenty święte. Są one skutecznymi znakami łaski, ustanowionymi przez Chrystusa i powierzonymi Kościołowi (KKK 1131), które uświęcają nas oraz pobudzają do miłości Boga i bliźniego. To dzięki nim otrzymujemy wiele łask Bożych. To one pomagają nam stawać się lepszymi ludźmi.

     Świętymi stajemy się nie tylko przez spełnianie dobrych uczynków, ale przede wszystkim przez kontakt ze źródłem świętości, czyli z Bogiem. Tylko Bóg jest święty. Na tyle jesteśmy święci, na ile pozwalamy świętemu Bogu zamieszkać w nas. Poszukiwanie świętości to poszukiwanie ostatecznego przeznaczenia człowieka. „Niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie” – napisał św. Augustyn. Katechizm Kościoła Katolickiego także przypomniał, że „pragnienie Boga jest wpisane w serce każdego człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście, których nieustannie szuka” (KKK 27). Świętość nie jest więc czymś, co jest zarezerwowane tylko dla wybranej grupy ludzi, co jest odległe, nieosiągalne, nierealne, czego nie można dostąpić. Świętość to stan całkowitego spełnienia człowieka, to wieczne przebywanie z Bogiem w niebie.



286. PIEKŁO JAKO STAN WIECZNEGO POTĘPIENIA I BRAKU OGLĄDANIA BOGA

     Są ludzie, którzy nie wierzą w piekło (30% Polaków). Tymczasem jest faktem, że człowiek może dobrowolnie nie przyjąć Bożej miłości. Może przyjąć nawet postawę nienawiści. Może świadomie odrzucić miłość Bożą i Jego miłosierdzie, i umrzeć w grzechu śmiertelnym. A to oznacza odłączenie się na zawsze z wolnego wyboru od Boga.

     Pan Jezus naucza o piekle i jego wieczności. Piekło jest stanem człowieka, który ostatecznie sam się wykluczył ze wspólnoty z Bogiem i świętymi. Kara piekła polega właśnie na wiecznym odłączeniu się od Boga. Bóg nie chce nikogo potępić. Chce zbawić każdego człowieka. Człowiek jednak sam wybiera piekło przez dobrowolne odwrócenie się od Boga. Jest to niewyobrażalna tragedia człowieka, który żadną miarą bez Boga nie może być trwale szczęśliwym. Dlatego Kościół ciągle błaga o miłosierdzie Boga, który nie chce "niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia" (2 P 3, 9). W I Modlitwie eucharystycznej modlimy się: "Boże, przyjmij łaskawie tę Ofiarę od nas, sług Twoich, i całego ludu Twego. Napełnij nasze życie swoim pokojem, zachowaj nas od wiecznego potępienia i dołącz do grona swoich wybranych".

     Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza: „Zasadnicza kara piekła polega na wiecznym oddzieleniu od Boga; wyłącznie w Bogu człowiek może osiągnąć życie i szczęście, dla których został stworzony i których pragnie” (1057).

     Dokumenty magisterium Kościoła nic nie mówią o naturze "ognia" piekielnego, zdolnego do zadawania cierpień demonom.

     Ojcowie Kościoła stale nauczali, że cierpienie potępionych polega głównie na pozbawieniu wizji Boga, ku któremu pociąga ich nieodparte pragnienie. Ojciec Surin (1600-1665) porównywał ten niewyrażalny smutek "do stanu strzały, zdecydowanie wyrzuconej do celu, od którego odpycha ją bez przerwy niewidzialna siła". Piekło to królestwo wiecznej nienawiści. Święta Maria Magdalena de Pazzi (1566-1607) słyszała, jak Bóg mówił jej o piekle w słowach: „Pomiędzy potępionymi króluje wieczna nienawiść, ponieważ każdy z nich zna tego, kto go popchnął do obrazy Mnie i kto wobec tego stał się przyczyną jego potępienia. Tak więc im bardziej wzrasta ich liczba, tym większe są ich cierpienia, bowiem nowo przybyli pomnażają tylko wściekłość, jaka ich wzajemnie ożywia".

     Święta siostra Faustyna tak opisuje piekło: „Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam:

    
• pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga;
• drugie - ustawiczny wyrzut sumienia;
• trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni;
• czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym;
• piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje;
• szósta męka jest ustawiczne towarzystwo szatana;
• siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa”.

     I dodaje: „To com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam, że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło”.



287.NATURA MĄK PIEKIELNYCH

     Piekło jest miejscem mąk wiecznych, dokąd się dostają dusze tych, którzy z jednym choćby ciężkim grzechem zeszli z tego świata. W Ewangelii wg św. Mateusza Pan Jezus kieruje do potępionych następujące słowa: "Idźcie ode mnie przeklęci w ogień wieczny" (Mt. 25, 41). W innych miejscach Pisma św. znajdujemy stwierdzenia, że piekło jest: "miejscem mąk", miejscem "kary wiecznej", miejscem, "gdzie robak nie umiera, a ogień nie gaśnie", "gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów".

     Kościół przypomina prawdę o istnieniu piekła, którego kara jest trojaka. Pierwszą z nich pozbawienie potępionych widzenia Boga. Człowiek jest stworzony do posiadania szczęścia nieskończonego. „Stąd w tym życiu takie mamy pragnienie szczęścia, pragnienie, które żadnym doczesnym szczęściem nie da się zaspokoić. Skoro więc więzy cielesne opadną z grzesznika, widzi jego dusza, że to właśnie Bóg jest tym szczęściem, którego ona całe życie szukała. Powstaje w niej ogromne, nieprzeparte pragnienie posiadania tego Boga, jedynego przedmiotu swego szczęścia. Zarazem czuje, że Bóg ją odpycha od siebie i tak będzie na wieki – stąd rodzi się w niej rozpacz, stąd nienawiść do Boga”.

     Drugą karą w piekle będą wyrzuty sumienia, określone przez Pismo św. jako: "robak, który nigdy nie umiera". Dusza pozna, że za błahostki straciła dobro największe i jedynie mogące ją uszczęśliwić, straciła na zawsze dobro, które tak łatwo mogła posiąść, które miliony mniej od niej uzdolnionych, w ciężkich warunkach na ziemi żyjących, posiadło. Te myśli wiecznie stać będą przed duszą potępionego i spowodują żal i rozpacz.

     Trzecią karą jest cierpienie duszy od ognia piekielnego. „Że w piekle jest ogień prawdziwy, choć może nie taki, jak nasz ziemski, ale który sprawia ból większy jeszcze, niż nasz ziemski, o tym poucza Pismo św. i Tradycja Kościoła. Pan Jezus powie na sądzie ostatecznym do potępionych: "idźcie, przeklęci w ogień wieczny"; piekło jest miejscem, "gdzie ogień nie gaśnie", gdzie "ogień przygotowany od początku świata". Tradycja jednozgodnie uznaje ogień rzeczywisty w piekle. Tu na ziemi, kiedy ciało się pali w ogniu, to i dusza cierpi od ognia, choć ona jest niematerialną. Czemuż by Bóg nie mógł tak sprawić, żeby ogień bezpośrednio palił duszę, tak jak na ziemi może ją palić za pośrednictwem ciała? Jeśli dusza może cierpieć od ognia za pośrednictwem ciała, to za sprawą Bożą może cierpieć wprost od ognia, bez takiego pośrednictwa. Bóg może wywołać swą wszechmocą skutek bez użycia pośrednika”.

     I ostatnia kara polega na tym, że trwa wiecznie.



288. NIEBO JAKO STAN WIECZNEGO I PEŁNEGO SZCZĘŚCIA ZBAWIONYCH

     Niebo w nauczaniu Kościoła oznacza stan "najwyższego i ostatecznego szczęścia. Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, i nie potrzebują późniejszego oczyszczenia, są zgromadzeni wokół Jezusa i Maryi, aniołów i świętych. Tworzą oni Kościół niebieski, gdzie oglądają Boga «twarzą w twarz» (1 Kor 13, 12), żyją w komunii miłości z Trójcą Świętą i wstawiają się za nami" (Kompendium 209).

     Biblia, mówiąc o niebie posługuje się takimi obrazami, jak: życie, światło, pokój, uczta weselna, dom Ojca, niebieskie Jeruzalem. Metafory te wyrażają jedną podstawową prawdę: będzie to życie pozbawione wszelkiego cierpienia, wszelkich ograniczeń, życie pełne - takie, jakim Bóg uczynił je w dziele stworzenia. "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2, 9) - pisał o tej rzeczywistości święty Paweł (KKK 1027). Przez jej przywoływanie Kościół pragnie pomóc człowiekowi zrozumieć, że "żyć w niebie oznacza «być z Chrystusem». Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że „wybrani żyją «w Nim», ale zachowują i - co więcej - odnajdują tam swoją prawdziwą tożsamość, swoje własne imię" (KKK 1025).



289. KONIEC ŚWIATA I POWTÓRNE PRZYJŚCIE CHRYSTUSA

     Orędzie chrześcijańskie głoszone przez Kościół zapowiada nadejście takiego momentu w historii świata, w którym Chrystus przyjdzie „w chwale Ojca”, dokona sądu nad człowiekiem i kosmosem i dopełni zbawczego dzieła. Skoro Bóg stworzył świat, a wraz z nim historię, to musi zaistnieć taki dzień, w którym nadejdzie kres historii. Teologowie nazywają tę chwilę „dniem ostatecznym”, „dniem powtórnego przyjścia Chrystusa” albo „paruzją”. Ostatnie słowo pochodzi z języka greckiego i oznacza tyle co „przyjście”, „obecność”.

     Anioł w Dziejach Apostolskich zapewnia Apostołów, iż „Jezus [...] przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1, 11). Nie jest znana godzina Jego przybycia (Mt 24, 42). Wiadomo jedynie, że wraz z przybyciem Pana nadejdzie dla świata kres jego istnienia. Chrystus wezwie wszystkich umarłych do zmartwychwstania i osądzi żywych i umarłych.

     Autorzy nowotestamentalni opisują paruzję Jezusa jako akt wkroczenia w historię Tego, który jest prawdziwym Władcą wszechświata. Tylko On może zdetronizować i położyć kres panowaniu „żywiołów tego świata” (Ga 4, 3.9). Nowy Testament nie ogranicza się jedynie do opisu samego faktu powtórnego przyjścia, ale prezentuje również znaki, które będą to wydarzenie poprzedzać. Pojawi się wielu fałszywych mesjaszy (Mk 13, 21-23), zacznie zanikać wiara wśród ludzi (Łk 18, 8), dokona się nawrócenie Izraela (Rz 11, 25), będzie silne prześladowanie chrześcijan (Mk 13, 9-13).

     Według teologii Nowego Testamentu, powtórne przyjście Chrystusa na ziemię wiąże się z wydarzeniem, które nazywamy sądem ostatecznym. Co wydarzy się w momencie powtórnego przyjścia Chrystusa i jak będzie wyglądał sąd ostateczny? Biblia wielokrotnie podkreśla, że chwila ta stanie się momentem zbawienia człowieka. Chrystus przybędzie, aby nas wyzwolić z niewoli grzechu, śmierci, szatana. Nie będzie to dzień osądzenia wszechświata, ale objawienia mocy Bożej oraz zwycięstwa nad wrogimi potęgami (1Kor 15, 24-28). Pięknie wyraził to w swoim Liście św. Jan: „Bóg jest miłością: kto trwa w miłości trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. Przez to miłość osiąga w nas kres doskonałości, iż będziemy mieli pełną ufność w dzień sądu” (1J 4, 16-17). Dla chrześcijan będzie to czas chwały i tryumfu, dlatego wszyscy wierzący powinni z przekonaniem powtarzać słowa ze Mszy św.: „głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”.



290. SĄD OSTATECZNY SĄDEM Z CZYNÓW MIŁOŚCI

     Nauczanie Kościoła o przeznaczeniu człowieka do życia z Bogiem, do zmartwychwstania i do nieśmiertelności domaga się wyjaśnienia, kiedy to nastąpi. Kościół wydarzenie to łączy z Sądem Ostatecznym, którego następstwem będzie ostateczne spełnienie obietnic Boga dotyczących zmartwychwstania ciał. Święty Jan Apostoł objaśniał, że będzie to "godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego [Chrystusa]: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia" (J 5, 28-29). Wówczas Chrystus "przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim ... Zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie ... I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego" (Mt 25, 31.32.46). Owocem tego sądu będzie definitywne uwolnienie całego wszechświata z niewoli grzechu i śmierci, oraz udział w chwale Chrystusa, który zainauguruje "nowe niebo" i "nową ziemię".

     Nadejście dnia Sądu Ostatecznego będzie potwierdzaniem tryumfu sprawiedliwości Boga nad wszystkimi niesprawiedliwościami popełnionymi przez człowieka. Będzie też znakiem tego, że miłość jest silniejsza od śmierci. Sąd ten pozwoli człowiekowi poznać także znaczenie Bożego dzieła stworzenia i zbawienia. Dzięki temu poznaniu człowiek zrozumie też sens przedziwnych dróg, którymi Opatrzność Boża prowadziła ludzkość do pełni życia i miłości, których źródłem i dawcą jest tylko Bóg.

     W obliczu Chrystusa zostanie ujawnione to, jak każdy człowiek odnosił się do Boga, co czynił dobrego za życia, a co złego. Dobrzy ludzie otrzymają publiczną nagrodę wobec wszystkich zgromadzonych na Sądzie Ostatecznym, a źli poniosą za swe czyny konsekwencje. Sąd Ostateczny ukaże nadto, po co Bóg stworzył świat i pomoże zrozumieć ekonomię zbawienia. Objawi też, że sprawiedliwość Boża triumfuje nad wszystkimi niesprawiedliwościami popełnionymi przez stworzenia i że Jego miłość jest silniejsza od śmierci. Prawda o Sądzie Ostatecznym uświadamia nam, że w ciągu życia mamy zabiegać o zbawienie.



291. WARUNKI JAKIE NALEŻY SPEŁNIĆ ABY UZYSKAĆ ODPUST ZUPEŁNY

     Odpust jest darowaniem wobec Boga kary doczesnej za grzechy odpuszczone już co do winy. Może go uzyskać wierny, odpowiednio przygotowany - po wypełnieniu pewnych określonych warunków - przy pomocy Kościoła. Odpustami są czynności wiernych, w wielu wypadkach łączące się z jakimś miejscem (np. kościołem) lub z rzeczą (np. różańcem).

     Odpust jest cząstkowy albo zupełny, zależnie od tego, czy uwalnia od kary doczesnej należnej za grzechy w części lub w całości. Nikt nie może przekazywać innym osobom żyjącym odpustów, jakie sam zyskuje. Odpusty zarówno cząstkowe jak i zupełne mogą być zawsze ofiarowane za zmarłych na sposób wstawiennictwa.

     Odpust zupełny można uzyskać tylko jeden w ciągu dnia. Jednakże w momencie śmierci wierny może uzyskać odpust zupełny, chociażby tego dnia zyskał już inny odpust zupełny. Odpust cząstkowy można uzyskać kilka razy dziennie, chyba że co innego jest wyraźnie zaznaczone.

     Do uzyskania odpustu zupełnego wymaga się wykonania dzieła obdarzonego odpustem, oraz wypełnienia trzech następujących warunków: 1) spowiedź sakramentalna, 2) Komunia eucharystyczna, 3) modlitwa w intencjach Ojca Świętego.

     Ponadto wymaga się wykluczenia wszelkiego przywiązania do grzechu nawet powszedniego. Jeśli brakuje pełnej tego rodzaju dyspozycji, albo nie zostaną spełnione wyliczone warunki, wtedy odpust będzie tylko cząstkowy. Wypada, by Komunia święta i modlitwa w intencjach Ojca Świętego miały miejsce w tym dniu, w którym wykonuje się dzieło obdarzone odpustem.

     Po jednej spowiedzi sakramentalnej można uzyskać kilka odpustów zupełnych. Natomiast po jednej Komunii eucharystycznej i po jednej modlitwie w intencjach Ojca Świętego zyskuje się tylko jeden odpust zupełny. Warunek dotyczący modlitwy w intencjach Ojca Świętego wypełnia się całkowicie przez odmówienie jeden raz "Ojcze nasz" i "Zdrowaś". Pozostawia się wiernym swobodę wyboru jakiejkolwiek modlitwy zgodnie z ich pobożnością.



292. NIEKTÓRE DZIEŁA OBDARZONE ODPUSTEM

     W poprzedniej katechezie zostały omówione warunki, które trzeba spełnić aby uzyskać odpust zupełny. Związane są z nimi także dzieła pozwalające uzyskać wspomniany odpust. Najczęściej przypominaną okolicznością jest nawiedzenie cmentarza w dniach od 1 do 8 listopada połączone z modlitwą za zmarłych (odpust ten może być ofiarowany tylko za dusze w czyśćcu cierpiące).

     W najbliższym czasie będzie można uzyskać odpust zupełny poprzez odmówienie w sposób uroczysty hymnu „Przed tak wielkim Sakramentem” w Wielki Czwartek oraz przez pobożny udział w obrzędzie liturgicznym w Wielki Piątek i ucałowanie krzyża. Wielki Post stwarza także taką możliwość poprzez udział w ćwiczeniach duchowych jakimi są rekolekcje, trwające przynajmniej przez trzy dni. Kolejnym dziełem jest publiczne odmówienie Aktu Wynagrodzenia w uroczystość Najświętszego Serca Jezusowego oraz publiczne odmówienie Aktu poświęcenia rodzaju ludzkiego Chrystusowi Królowi w uroczystość Chrystusa Króla.

     Do kolejnych dzieł należy zaliczyć odmówienie hymnu „Przed tak wielkim Sakramentem” w uroczystość Bożego Ciała, publiczne odmówienie hymnu „Ciebie Boże wielbimy” w ostatnim dniu roku, publiczne odmówienie hymnu „Przybądź Duchu” w Nowy Rok i w Zesłanie Ducha Świętego. Także pobożny udział w Drodze Krzyżowej przed stacjami prawnie erygowanymi, połączone z rozważaniem Męki i Śmierci Chrystusa daje możliwość uzyskania odpustu zupełnego.



293. BÓG JEST JEDEN I JEDYNY W TRZECH OSOBACH

     Codziennie rano każdy chrześcijanin powinien rozpoczynać dzień od znaku krzyża: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Nie zastanawiamy się nad doniosłością i wagą tych słów, ale one wyrażają całą istotę naszego chrześcijańskiego życia. Stworzenie świata i człowieka oraz jego odkupienie w wydarzeniach paschalnych jest dziełem Trójcy Przenajświętszej. Często upraszcza się tajemnice naszej wiary i przypisuje się dzieło stworzenia Bogu Ojcu, dzieło odkupienia Synowi Bożemu a dzieło uświęcania Duchowi Świętemu. W rzeczywistości jednak cała Trójca Przenajświętsza bierze w nich udział jako Jeden i Jedyny Bóg, który stwarza, zbawia i uświęca człowieka. Stąd nasze życie powinno być odniesieniem i relacją miłości z Trójjedynym Bogiem. Zdążamy ostatecznie wszyscy „do” kochającego Ojca „przez i razem” z Chrystusem naszym Bratem, prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem „w” mocy i miłości Ducha Świętego. Tę właśnie najpiękniejszą tajemnicę naszej wiary wyrażamy w prostym znaku krzyża: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Tajemnica Trójcy Przenajświętszej jest najtrudniejszym do wyjaśnienia i zrozumienia dogmatem naszej wiary. Osoby Boże: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty są od siebie realnie różne, ale posiadają Jedną i tę samą naturę, dzięki której są Jednym Bogiem. Nie ma trzech bogów. Jest Jeden Bóg, ale w trzech różnych Osobach. Trójca przez jedność natury jest Jednym Bogiem.

     Św. Faustyna zastanawiała się nad tajemnicą Trójcy Przenajświętszej. W Dzienniczku zapisała: „W pewnej chwili zastanawiałam się o Trójcy Świętej, o Istocie Boga. Koniecznie chciałam zgłębić i poznać, kto jest Ten Bóg. W jednej chwili duch mój został porwany jakoby w zaświaty, ujrzałam Jasność nieprzystępną, a w niej jakoby trzy źródła jasności, której pojąć nie mogłam. A z tej Jasności wychodziły słowa w postaci gromu i okrążyły niebo i ziemie. Nic nie rozumiejąc z tego zasmuciłam się bardzo. Wtem z morza jasności wyszedł nasz ukochany Zbawiciel w piękności niepojętej, z Ranami jaśniejącymi. A z onej jasności było słychać głos taki: Jakim jest Bóg w Istocie swojej, nikt nie zgłębi, ani umysł anielski, ani ludzki. Jezus mi powiedział: Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego. Po chwili Jezus zakreślił ręka znak krzyża i znikł” (Dz 30). W naszych katechezach spróbujemy zastanowić się nad tajemnicą Trójcy Świętej na tyle, na ile nasz ludzki rozum posługując się pojęciami zaczerpniętymi z filozofii i teologii pozwoli nam wyjaśnić co znaczy, że jest Jeden Bóg ale w Trzech Osobach.



294. SAM ROZUM LUDZKI NIE JEST W STANIE POZNAĆ PRAWDY O ISTNIENIU TRÓJCY ŚWIĘTEJ ANI JEJ ZROZUMIEĆ

     Zgłębienie i pełne poznanie tajemnicy Trójcy Świętej przy pomocy ludzkiego rozumu jest niemożliwe. Tajemnicę tę można jedynie starać się przybliżać i na tej drodze uchylić rąbek prawdy, który zechciał przed człowiekiem odsłonić sam Bóg.

     Katechizm Kościoła Katolickiego mówi: "Tajemnica Trójcy Świętej stanowi centrum tajemnicy wiary i życia chrześcijańskiego. Tylko sam Bóg, objawiając się, może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty" (261).

     Tajemnica ta przekracza pojęcie naszego rozumu. Poznać, bowiem tę prawdę od jej strony wewnętrznej, znaczyłoby sięgać w samą istotę Bożą. Byłoby rzeczą nawet dziwną, gdyby ograniczony rozum ludzki mógł objąć nieograniczonego i nieskończonego Boga.

     Święty Tomasz z Akwinu stwierdza: „Ten przeto, kto sili się rozumem przyrodzonym udowodnić Trójcę Osób, w dwojaki sposób występuje przeciw wierze: pierwsze, przeciw godności samej wiary dotyczącej właśnie spraw niewidzialnych, które przekraczają siły rozumu ludzkiego; po tej myśli idą też wypowiedzi Apostoła: „Wiara… jest dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy" i „Głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata, ani władców tego świata… lecz głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą". Drugie, godzi w tak pożyteczne wysiłki pociągania innych do wiary. Przytaczając bowiem dla udowodnienia wiary nie przekonywujące argumenty, naraża ją tym samym na pośmiewisko ze strony niewierzących; wyrabia przecież w nich przekonanie, że my opieramy się na tych właśnie dowodach i z powodu nich właśnie wierzymy.



295. TAJEMNICA TRÓJCY ŚWIĘTEJ ZOSTAŁA W PEŁNI OBJAWIONA PRZEZ JEZUSA CHRYSTUSA W NOWYM TESTAMENCIE

     Kluczem do zrozumienia tajemnicy Trójcy Świętej jest objawienie się Boga, które swój szczyt osiągnęło w Jezusie Chrystusie. On objawił trzy imiona jednego Boga, mówiąc o swym Ojcu i o Duchu jako o różnych od siebie, ale będących z Nim jednością (np. J 10, 30). O sobie mówił wprost, że jest Synem Ojca. Podkreślał przy tym łączącą Go z Ojcem wyjątkową więź (np. Mt 11, 27; Ga 3, 16; Mk 14, 36). Tłumaczył, dlaczego sam został posłany od Ojca i w jakim celu Obaj poślą odrębnego od Nich Ducha Świętego (np. J 14, 16-17; 14,26; 15,26).

     Z objawieniem tajemnicy Trójcy Świętej spotykamy się także w ewangelicznych opowiadaniach o chrzcie Jezusa w Jordanie (Mt 3, 13-17). Objawia ją uczniom również sam Jezus, polecając im udzielać chrztu "w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28, 19). Uczniowie z kolei przywołują Trójjedynego Boga w słanych przez siebie do pierwotnych wspólnot pismach (1 P 1, 1; 2 Kor 13, 13).

     Pismo Święte poświadcza więc wiarę w Boga, który jest równocześnie Ojcem, Synem i Duchem Świętym, choć nigdzie nie używa określenia "Trójca Święta". Terminu tego nie stosował ani Jezus, ani apostołowie, ani pierwsze wspólnoty Kościoła. Nie podają go też najwcześniejsze wyznania wiary. Po raz pierwszy posłużył się nim wspomniany już Tertulian. Nie wymyślił on oczywiście nowej chrześcijańskiej prawdy wiary, ale po prostu nazwał nienazwaną dotąd Bożą rzeczywistość, którą Kościół dzięki Bożemu objawieniu odkrywał i coraz głębiej rozumiał.



296. CO TO ZNACZY, ŻE SĄ TRZY OSOBY BOSKIE REALNIE OD SIEBIE RÓŻNE, ALE POSIADAJĄCE JEDNĄ I TE SAMĄ NATURĘ?

     Zanim niepojęte połączenie jedności i troistości w Bogu wyrażone zostało ostatecznie w dogmacie wiary mówiącym, że Bóg jest jeden w trzech Osobach, przeprowadzono w Kościele głęboką refleksję teologiczną. Odwoływano się w niej do znanych filozoficznych pojęć, nadawano im nowe znaczenie, a gdy to nie wystarczało - tworzono nowe terminy. I tak, objaśniając prawdę o jedności istniejącej w Bogu, użyto pojęcia "natura" (istota). Boska natura jest tym, co wspólne Ojcu, Synowi i Duchowi, i co decyduje o jedności Boga (por. KKK 200, 253). Wskazywano przy tym na brak różnicy między Bożą naturą a tym, jaki Bóg jest (np. odwieczny, nieskończony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny) tłumacząc, że posiadanie w równym stopniu wszystkich boskich przymiotów jest równoznaczne z posiadaniem tej samej, jednej boskiej natury, pełni Bóstwa. W związku z tym rodziło się pytanie, czy skoro Ojciec, Syn i Duch Święty, jako jeden Bóg, są równi w bóstwie, odwieczni, współistotni, to czy między Nimi istnieje jakaś rzeczywista różnica? Czy Bóg po prostu nie ukazuje się raz jako Ojciec, raz jako Syn, a innym razem jako Duch Święty, a więc na trzy różne sposoby.

     Odpowiadając na te i podobne pytania Kościół, interpretując Objawienie, uczy, że Bóg nie ukazuje się raz tak, raz inaczej, ale naprawdę jest Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Katechizm Kościoła Katolickiego jednoznacznie zaznacza: „”Ojciec”, „Syn”, „Duch Święty” nie są tylko imionami oznaczającymi sposoby istnienia Boskiego Bytu, ponieważ te Osoby rzeczywiście różnią się między sobą…” (KKK 254). By odróżnić to, co jednoczące w Bogu (natura), od tego, co wprowadza różnicę, starożytni pisarze chrześcijańscy nazwani później Ojcami z Kapadocji (IV wiek) posłużyli się terminem "osoba". To dzięki ich wysiłkom mówimy dziś: Pierwsza, Druga, Trzecia Osoba Boska. Kolejnym terminem, jakim Kościół posłużył się, by wyjaśnić różnicę między Osobami Boskimi, było pojęcie relacji (por. KKK 255). Osoby Boskie różnią się ze względu na relacje, w jakich pozostają z sobą w życiu wewnętrznym: Bóg-Ojciec i Bóg-Syn pozostają w relacjach synostwa i ojcostwa. Pierwszy jest rodzącym (od nikogo więc nie pochodzi), Drugi - rodzonym (pochodzi od Ojca przez zrodzenie). Duch Święty natomiast jest Tchnieniem Obydwu, zatem pochodzi od Obydwu (por. KKK246).



297. DLACZEGO W WYZNANIU WIARY MÓWIMY, ŻE „JEDNORODZONY SYN BOŻY JEST Z OJCA ZRODZONY A NIE STWORZONY”?

     Spory, jakie toczyły się wokół natury Jezusa spowodowały, że Kościół już we wczesnym okresie (IV-VI w.) dążył do jednoznacznego określania swej wiary w osobę Jezusa Chrystusa. Miejscem rozwiązywania pojawiających się sporów były zgromadzenia biskupów zwane soborami powszechnymi. Natomiast formułowane podczas ich trwania wyjaśnienia treści wiary nazywane są dogmatami wiary.

     Zgromadzeni na soborach biskupi czerpali z Bożego objawienia obecnego w żywej Tradycji wiary całego Kościoła. Opierając się na tej Tradycji, Sobór Nicejski odrzucił poglądy Ariusza i jego zwolenników o naturze Chrystusa oraz podał kościelną wykładnię tej tajemnicy wiary. Brzmi ona: Chrystus jest ,,jednorodzonym" Synem Ojca Niebieskiego i "współistotny" - z tej samej natury - z Ojcem.

     Podczas jednej ze swych katechez św. Jan Paweł II tak przedstawił tę prawdę: „Syn żyje przez Ojca przede wszystkim dlatego, że został przez Niego zrodzony. Zachodzi najściślejsza korelacja pomiędzy ojcostwem a synostwem – korelacja ze zrodzenia: „Ty jesteś moim Synem, Jam cię dziś zrodził” – jak czytamy w Liście do Hebrajczyków (Hbr 1,5)

     Kościół odpowiadając na pytania ludzi o osobę Jezusa podkreśla, że dał On początek religii Osoby, a nie religię idei. Jej wyznawcy wierzą w Boga Osobę, który urodził się jako Żyd, przyszedł na świat z kobiety izraelskiej, aby wyzwolić pogrążoną w grzechu ludzkość.



298. CO ZNACZY, ŻE SYN BOŻY JEST „WSPÓŁISTOTNY OJCU” ?

     Chociaż Bóg Ojciec i Syn Boży są odrębnymi osobami, to jednak są jedną istotą. Ta tajemnica wiary przerasta nasze rozumienie. Znacznie łatwiej jest wyobrazić sobie dwie odrębne istoty, dwu Bogów. Ale przecież wtedy nie zasługiwali by obaj na miano Bogów prawdziwych. Ojciec musiałby być uznany za wyższego. Tymczasem o Synu wyznajemy Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Jedynie potwierdzenie tego słowami współistotny Ojcu pozwala uniknąć fałszu. Prawdziwy Bóg może być jeden. Ale jest to jedna istota, choć w trzech odrębnych osobach.

     W Ewangelii wg św. Mateusza czytamy takie to słowa Jezusa: "Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt nie zna Syna tylko Ojciec ani Ojca nikt nie zna tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić" (Mt 11, 27).

     Syn nie istnieje bez Ojca, ale jest w swym istnieniu konieczny. Ojciec jest Ojcem, bo rodzi Syna, choć jego istnienie nie zależy przecież od Syna. Obaj zaś, wraz z Duchem Świętym, są jednym Bogiem.

     Nie sposób prostymi słowami wyrazić tej rzeczywistości. Mamy więc zamiast prostych stwierdzeń pewien obraz. Rzeczywistość relacji osobowej Ojca i Syna przedstawiana jest jak rzeczywistość przekazanego z jednej do drugiej lampy płomienia. Ten pierwotny nie traci przez to istnienia, ten drugi rodzi się i istnieje nie odbierając niczego pierwszemu.



299. CO OZNACZAJĄ SŁOWA, ŻE „DUCH ŚWIĘTY OD OJCA I SYNA POCHODZI” ?

     W liturgii łacińskiej wyznając wiarę wypowiadamy słowa: „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólną odbiera cześć i chwałę, który mówił przez proroków”. Duch Święty zostaje „zesłany” przez Ojca i Syna, a równocześnie od Nich „pochodzi”. Dlatego też bywa nazywany „Duchem Ojca” (np. Mt 10,20; 1 Kor 2,11; J 15,26) — ale bywa też nazywany „Duchem Syna” (Ga 4,6) albo „Duchem Jezusa” (Dz 16,7), gdyż to sam Jezus Go zsyła (por. J 15,26). Stąd Kościół łaciński wyznaje, że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna.

     Przekonanie to opiera się na etymologii imienia Spiritus Sanctus, duch – spiritus – pneuma – ruah. Wychodząc od tej etymologii, określa się „pochodzenie” Ducha Świętego od Ojca i Syna jako Tchnienie Miłości.

     Kim jest Duch Święty? Kościół wierzy i wyznaje, że "Duch Święty jest jedną z Osób Trójcy Świętej, współistotny Ojcu i Synowi i «z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę»" (KKK 685). Kościół wyznając wiarę w Ducha Świętego wierzy, że jest On jedną z osób Trójcy.

     Duch został wysłany do «serc naszych» (Ga 4, 6), abyśmy mogli otrzymać nowe życie dzieci Bożych" (Kompendium 136). To dzięki Duchowi Świętemu człowiek może poznać tajemnice wiary. Z tą świadomością Kościół naucza, że niezbędny do trwania w jedności z Chrystusem jest udzielany przez Ducha Świętego dar wiary. Zazwyczaj daru tego Duch Święty udziela w sakramencie chrztu. W sakramencie tym człowiek otrzymuje nowe życie w Bogu Ojcu za pośrednictwem Jego Syna w Duchu Świętym. "Bez Ducha nie można więc widzieć Ojca, a bez Syna nikt nie może zbliżyć się do Ojca, ponieważ Syn jest poznaniem Ojca, a poznanie Syna Bożego dokonuje się przez Ducha Świętego" (KKK 683).



300. CO OZNACZA, ŻE DUCH ŚWIĘTY JEST JEDNĄ Z OSÓB BOSKICH A NIE „BEZOSOBOWĄ ENERGIĄ”?

     Do niedawna mówiono o Duchu Świętym w Kościele katolickim jako o "Bogu nieznanym". Zapewne przyczyniła się do tego trudność przedstawienia sobie tej Osoby Bożej. Drogą do poznania Ojca jest bowiem pojęcie ojca ziemskiego. Syn Boży stał się człowiekiem, Słowem Wcielonym, jednym z nas, Duch Święty natomiast pozostawał w znacznej mierze w sferze abstrakcji. Ten stan rzeczy uległ zasadniczej zmianie po Soborze Watykańskim II, a także w związku z rozwojem nauk biblijnych i dialogu ekumenicznego, zwłaszcza z prawosławiem, gdyż na Wschodzie Duch Święty doznawał zawsze wielkiej czci.

     Święty Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian stwierdza: "Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»" (1 Kor 12,3). Poznanie wiary jest możliwe tylko w Duchu Świętym i aby pozostawać w jedności z Jezusem, trzeba być poruszonym przez Ducha Świętego. Mocą naszego chrztu Ojciec w Synu ofiarowuje nam życie, które wewnętrznie i osobowo jest nam udzielane przez tegoż Ducha. To On przez swoją łaskę pierwszy wzbudza w nas wiarę i udziela nam nowego życia. Jednakże w objawieniu Osób Trójcy Świętej jest On ostatni.

     Wierzyć w Ducha Świętego oznacza wierzyć, że jest On jedną z Osób Trójcy Świętej, współistotny Ojcu i Synowi i z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę. Duch Święty działa z Ojcem i Synem od początku aż do wypełnienia zamysłu naszego zbawienia. Jednakże dopiero od czasów zapoczątkowanych przez przyjście na świat Syna Bożego, zostaje On objawiony i udzielony oraz uznany i przyjęty jako Osoba. Ostateczne zaś wylanie Ducha Świętego w Kościele dokona się w czasach eschatologicznego spełnienia. Duch Święty jest współistotny Ojcu i Synowi zarówno wewnątrz Trójcy Świętej jak też w darze miłości dla świata. Ojciec posyłając swoje Słowo posyła też swoje Tchnienie, jest to zatem wspólne posłanie, w którym Słowo i Duch są odrębni, ale nierozdzielni.



301. DLACZEGO TAJEMNICA TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ NIE JEST ZAPRZECZENIEM MONOTEIZMU RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ?

     Jedno z pierwszych, a zarazem najważniejszych objawień się Boga człowiekowi relacjonuje autor Księgi Wyjścia (3, 6 i nn.). Opowiada, jak Bóg objawił się Mojżeszowi w krzewie, który płonął, ale się nie spalał. W objawieniu tym ważne było ukazanie przez Boga swej natury: "JESTEM, KTÓRY JESTEM". „JESTEM Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba" (Wj 3,6).

     Bóg objawił też swemu ludowi wprost, że jest Bogiem Jedynym: "Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym" (Pwt 6, 4). Monoteizm stał się podstawową cechą religii Izraela, otoczonego narodami wyznającymi wielobóstwo (por. KKK 20 l). Wiarę w jednego i jedynego Boga podzielają też chrześcijanie. Tę rzeczywistość wiary chrześcijańskiej starał się wytłumaczyć żyjący na przełomie II i III wieku wybitny obrońca wiary chrześcijańskiej - nazwany później ojcem Kościoła - Tertulian, który pisał: "Jeżeli Bóg nie jest jeden, to Go w ogóle nie ma". Dla Tertuliana znaczyło to, że coś, co jest największe, nie może mieć równego. Określenie ,jeden" oznacza tu, że nie ma innego boga czy kilku bogów poza żywym, Jedynym Bogiem - Jahwe (por. KKK 228). Tym samym wiara w jednego Boga ukazuje pewną zasadę, przyczynę świata, ukazuje Boga, który nie musi rywalizować z innymi bóstwami i potwierdzać wobec nich swojej wyższości. Jest też odpowiedzią na wszelkie dualistyczne koncepcje, według których obok odwiecznie istniejącego dobra, istnieje odwiecznie również pierwiastek zła.



302. CO TO ZNACZY, ŻE CZŁOWIEK OD CHRZTU ŚWIĘTEGO STAJE SIĘ MIESZKANIEM TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ ?

     Z wyznawanej przez człowieka wiary w Jedynego Boga wynikają też ważne dla jego życia konsekwencje. Pośród nich szczególnie ważne jest podejmowanie ciągłych wysiłków, by poznawać wielkość i majestat Boga, by ciągle okazywać Mu swą wdzięczność, ufać Mu nawet w przeciwnościach życiowych, poznawać godność ludzi stworzonych na obraz Boga, a nadto właściwie korzystać z otrzymanych od Niego rzeczy stworzonych (por. KKK 222-227).

     W centrum monoteistycznej wiary chrześcijan stoi tajemnica Trójcy Świętej, objawiona przez Jezusa Chrystusa. Mówi ona, że jeden jedyny Bóg objawił się ludziom jako Bóg, Ojciec wszechmogący, Jego Syn i Duch Święty. Kościół naucza, że mamy do czynienia z "tajemnicą wiary w sensie ścisłym, jedną z ukrytych tajemnic Boga, które nie mogą być poznane, jeśli nie są objawione przez Boga (…). Wewnętrzność Jego Bytu jako Trójcy Świętej stanowi tajemnicę niedostępną dla samego rozumu, a nawet dla wiary Izraela przed wcieleniem Syna Bożego i posłaniem Ducha Świętego" (KKK 237). Z tajemnicy Trójcy Świętej Kościół czerpie ponadto światło do wyjaśniania wszystkich innych tajemnic wiary. Jest ona najbardziej podstawowym i istotnym nauczaniem w hierarchii prawd wiary (por. KKK 234).

     O znaczeniu tej tajemnicy dla życia chrześcijańskiego świadczy nie tylko samo jej wyznawanie, ale też sprawowanie w imię Trójcy Świętej wszystkich świętych czynności, związanych z życiem religijnym. Wiara ta nabiera szczególnego znaczenia przy udzielaniu przez Kościół sakramentów, poczynając od udzielanego w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego sakramentu chrztu.



303. TAJEMNICA OSOBY JEZUSA CHRYSTUSA.

     Na ziemi żyło i żyje wielu sławnych ludzi. Niektórzy są znani w swym środowisku, mieście czy kraju, inni na całym świecie. Chociaż Jezus Chrystus żył około dwóch tysięcy lat temu, jest postacią, o której prawie każdy coś słyszał. Jednak wielu tak naprawdę nie wie, kim był. Jedni uznają go po prostu za dobrego człowieka. Inni sądzą, że był co najwyżej prorokiem. Jeszcze inni wierzą, że to wybitny myśliciel i przywódca duchowy. Są tacy, którzy stawiają go na równi z Buddą czy Dalajlamą. Kim zatem jest Jezus Chrystus?

     Św. Paweł w liście do Galatów wyjaśnia: „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo (Ga 4, 4-5)”. To krótkie zdanie Apostoła Narodów wyjaśnia postawione wyżej pytanie. Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem, odwiecznym Synem Bożym, który dla naszego zbawienia stał się prawdziwym człowiekiem, zrodzonym z Maryi Dziewicy. W jednej osobie Jezusa jest prawdziwe człowieczeństwo i prawdziwe bóstwo, dlatego możemy powiedzieć, że jest On jednocześnie prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Jezus zatem nie jest tylko Twórcą i Liderem naszej religii, tak jak Mahomet dla islamu, czy Gautama dla buddyzmu. Chrystus, Jego osoba i dzieło zajmuje w wierze chrześcijańskiej miejsce centralne i jedyne, jakiego żadna tradycja religijna nigdy nie przypisywała swemu założycielowi.

     Rozpoczynamy dzisiaj szereg katechez, które spróbują wyjaśnić fenomen Jezusa Chrystusa. Są to bardzo ważne tematy dla naszej wiary ponieważ „essencją” naszego chrześcijaństwa jest właśnie nasza relacja z osobą Jezusa. Bycie chrześcijaninem bowiem nie opiera się na jakiejś „idei”, lecz na fakcie i wydarzeniu, jakie dokonało się w osobie Jezusa Chrystusa prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka. To co dokonał Jezus jest niepowtarzalne i nie ma odpowiednika na ziemi w żadnej innej religii. Dzięki temu chrześcijaństwo nie ma żadnej analogii w świecie i nie można go stawiać na jednym poziomie co inne religie świata. Papież Benedykt XVI w pierwszej swojej encyklice mówi, że „u podstaw bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej, czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie”[1]. Spróbujmy zatem zachwycić się tajemnicą i fenomenem Jezusa Chrystusa.



304. BÓG STAJE SIĘ CZŁOWIEKIEM – TAJEMNICA WCIELENIA

     Przyjęcie przez Syna Bożego ludzkiej natury i ludzkiego ciała celem dokonania dzieła zbawienia Kościół nazywa Wcieleniem (KKK 461). Wiara we Wcielenie jest znakiem wyróżniającym chrześcijaństwo od innych religii (KKK 462). Wcielenie Syna Bożego w ludzką naturę jest tajemnicą wiary, dlatego że poczęcie Jezusa nastąpiło poza normalnym, fizjologicznym aktem seksualnym kobiety i mężczyzny. Ewangelia fakt ten wyjaśnia bardzo lapidarnie. Na pytanie Maryi, Matki Jezusa, jak to możliwe, jak to się stanie, usłyszała od anioła Gabriela jedynie: "Dla Boga nie ma nic niemożliwego" (Łk 1, 37). Słowa te wskazują na bezpośrednie działanie Boga za sprawą Ducha Świętego. Ponadto wyjaśniają, że ten, którego Maryja poczęła jako człowieka z mocy Ducha Świętego i który prawdziwie stał się Jej Synem, jest wiecznym Synem Boga Ojca. Jest samym Bogiem.

     Tajemnica Wcielenia pozwala człowiekowi uwierzyć, że w osobie Jezusa Chrystusa może dostąpić zbawienia, to znaczy pojednania z Bogiem, wyzwolenia z mocy śmierci, życia z Nim w miłości przez całą wieczność. To wkroczenie Syna Bożego - Jezusa Chrystusa - w ludzką historię rozpoczyna rozwiązywanie tragicznej sytuacji trwania w grzechu, który człowieka niszczy i jest jego zagrożeniem.



305. JEZUS CHRYSTUS POSTACIĄ HISTORYCZNĄ WZMIANKOWANĄ PRZEZ ŹRÓDŁA POGAŃSKIE

     Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę, że o istnieniu Jezusa Chrystusa wspominają nie tylko źródła chrześcijańskie, ale też pogańskie. Te wzmianki zasługują na szczególną uwagę, jako, że w ich przypadku nie można mówić o jakimkolwiek interesie, który ich autorzy mogliby mieć w podawaniu fałszywych informacji o istnieniu Jezusa Chrystusa. Najważniejszy jest niewątpliwie fragment zawarty w „Rocznikach” Publiusza Korneliusza Tacyta (ok.55-120 po Chr.), który w 115 roku opisując wypadki za cesarza Nerona podaje: „Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn, albo ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska, lecz wierzono, że pożar Rzymu był nakazany. Aby więc ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata”.

     Zarówno styl, nieprzychylne nastawienie do chrześcijan i powszechnie znana rzetelność Tacyta przemawiają za prawdziwością i wiarygodnością tej wzmianki. Tacyt wspomina również w Dziejach o chrześcijanach przy okazji relacji o zniszczeniu przez Tytusa świątyni jerozolimskiej w 70 roku.

     Druga wzmianka znajduje się u Gajusza Swetoniusza (ok.69-130 po Chr.), sekretarza cesarza Hadriana (panował 117-138 po Chr.). W Żywotach cezarów podaje on informacje, że ok. 49 n.e. cesarz Klaudiusz (panował 41-54 po Chr.) wypędził z Rzymu Żydów, „bo nieustannie wichrzyli, podżegani przez jakiegoś Chrestosa" (25,4). Przypuszczalnie ten fragment podaje zniekształcone informacje o wierze chrześcijan w Chrystusa, co wydaje się prawdopodobne biorąc pod uwagę, że początkowo chrześcijanie byli uważani przez Rzymian za sektę żydowską

     Z innych pogańskich źródeł historycznych zawierających wzmianki o Jezusie warto wspomnieć dzieła piszącego po grecku syryjskiego satyryka i pisarza Lukiana z Samosaty (ok.120-190 po Chr.), który wspomina o Chrystusie, nazywając go sofistą i czarodziejem oraz o Jego nauczaniu i Ukrzyżowaniu.

     Sekstus Juliusz Afrykański cytuje również żyjącego w I po Chr. samarytańskiego historyka Thallusa, który napisał kronikę dziejów wschodniej części świata śródziemnomorskiego od wojny trojańskiej po czasy sobie współczesne (ok. 50 po Chr.)W przytaczanym fragmencie mowa jest o zaćmieniu słońca podczas pełni księżyca i trzęsieniu ziemi w Judei. Z powodu datowania na połowę I wieku n.e. jest to bardzo istotne świadectwo, współczesne, a być może nawet wcześniejsze od Ewangelii.

     Przypuszczalną wzmiankę o Jezusie znajdujemy również w liście Syryjczyka Mara bar Serapiona do swojego syna Serapiona. Wspomina on tam o „Królu Żydowskim”, który był mądrym nauczycielem niesprawiedliwie zabitym przez Żydów oraz o fakcie, że za karę za to morderstwo ich królestwo zaraz potem upadło.

     Ostatnią z wczesnych wzmianek znajdujemy w datowanych na ok. 112 po Chr. listach Pliniusza Młodszego (61-113 po Chr.) do cesarza Trajana (panował 98-117 po Chr.) w których prosi on o wskazówki w sprawie postępowania z chrześcijanami. Pliniusz Młodszy potwierdza w nich cześć oddawaną Chrystusowi jako Bogu, zwyczaj rozdzielania jedzenia między wyznawcami (Komunia), spotykania się w określone dni (święcenie niedzieli?) oraz kodeks moralny obowiązujący chrześcijan.

     W przytoczonych wzmiankach widać więc wyraźnie, że nawet pogańscy pisarze o niechętnym lub wrogim nastawieniu do chrześcijan nie mieli wątpliwości, że Jezus Chrystus był postacią historyczną.



306. JEZUS CHRYSTUS STAŁ SIĘ PRAWDZIWYM CZŁOWIEKIEM PODOBNYM DO NAS WE WSZYSTKIM OPRÓCZ GRZECHU

     Szukając odpowiedzi na pytanie, czy Jezus był naprawdę Synem Bożym, musimy sięgnąć do Nowego Testamentu, a zwłaszcza do Ewangelii. Jezus sam wielokrotnie mówił, kim jest. Nazywał siebie wysłannikiem Bożym - Mesjaszem i rzeczywistym Synem Boga. Jezus był także prawdziwym człowiekiem. Znaczenie tego faktu potwierdził Sobór Watykański II, nauczając, że Chrystus okazał swą solidarność z ludźmi i objawił im Siebie samego. Syn Boży przez swoje wcielenie zjednoczył się z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękami pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą. Ludzkim sercem kochał. Stał się jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu (por. KDK 22).

     Jezus jako człowiek bywał głodny, spragniony, zmęczony. Pełną rzeczywistość Jego ludzkiego życia pokazał nam św. Łukasz Ewangelista, pisząc, że Jezus wzrastał „w mądrości, w latach i w łasce” (Łk 2, 52). Przyjął zatem człowieczeństwo ze wszystkimi jego właściwościami i ograniczeniami. Jak naucza Katechizm, „jedyne i wyjątkowe Wcielenia Syna Bożego nie oznacza, że Jezus Chrystus jest częściowo Bogiem i częściowo człowiekiem, ani że jest On wynikiem niejasnego pomieszania tego, co Boskie, i tego, co ludzkie. Syn Boży stał się prawdziwie człowiekiem, pozostając prawdziwie Bogiem” (KKK 464).

     Apostołowie świadczyli o Jezusie: „Wiecie, że On się objawił po to – mówił apostoł Jan – aby zgładzić grzechy, w Nim zaś nie ma grzechu” (1 J 3,5). „On grzechu nie popełnił – przywoływał Piotr proroctwo Izajasza – a w Jego ustach nie było podstępu” (1 P 2,22). Również sam Pan Jezus jednoznacznie przypisywał sobie bezgrzeszność. „Kto z was zarzuci Mi grzech?” – zapytał kiedyś wprost swoich przeciwników.

     Chrystus Pan przyjął na siebie te wszystkie nasze słabości – takie jak potrzeba pokarmu, snu, ludzkiej życzliwości, podatność na ból itp. – dzięki którym stał się naprawdę jednym z nas. Zarazem nie było w Nim żadnej z tych słabości, które nas oddalają od Boga (o. J. Salij OP).



307: W JEDNEJ OSOBIE SYNA BOŻEGO SĄ DWIE NATURY: BOSKA I LUDZKA

     Odwołując się do tajemnicy Wcielenia Kościół wierzy, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Ma On w sobie dwie natury: Boską i ludzką. Natury te nie są pomieszane, ale zjednoczone w jednej Osobie Syna Bożego. To ,jedyne i całkowicie wyjątkowe wydarzenie W cielenia Syna Bożego nie oznacza więc, że Jezus Chrystus jest częściowo Bogiem i częściowo człowiekiem, ani że jest ono wynikiem niejasnego pomieszania tego, co Boskie, i tego, co ludzkie. Syn Boży stał się prawdziwie człowiekiem, pozostając prawdziwie Bogiem. Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem" (KKK 464). Sformułowania te były i są odpowiedzią Kościoła na próby innego wyjaśniania tajemnicy Jezusa Chrystusa, które prowadziły do powstawania różnego rodzaju herezji.

     Potrzebne było sprecyzowanie autentycznej nauki Kościoła. I tak Sobór Chalcedoński w 451 r. orzekł, "że jest jeden i ten sam Syn, nasz Pan Jezus Chrystus, doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeństwie, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, złożony z duszy rozumnej i z ciała; współistotny Ojcu co do Bóstwa, współistotny nam co do człowieczeństwa, «we wszystkim ... z wyjątkiem grzechu» (Hbr 4, 15)". Na Soborze Konstantynopolitańskim II (553) Kościół wyznał, że w Chrystusie jest tylko „jedna hipostaza, czyli osoba, którą jest nasz Pan Jezus Chrystus, Jeden z Trójcy Świętej". Wszystko należy więc odnosić i przypisywać Osobie Boskiej - cuda, cierpienie i śmierć. Wreszcie Sobór Konstantynopolitański III (681) wyznał, iż w tajemnicy ziemskiego życia Chrystus posiadał dwie wole - Boską i ludzką i działania z nich wynikające. Wola ludzka nie przeciwstawiała się Boskiej, ale współdziałała z wolą Bożą w posłuszeństwie Ojcu.



308: CO TO JEST KENOZA CHRYSTUSA?

     Termin ten pochodzi od greckiego kenoa – co znaczy: "uczynić pustym, zniszczyć, wyniszczyć". Odnoszony jest do Jezusa Chrystusa w nawiązaniu do Jego ziemskiego życia (przed zmartwychwstaniem) i dotyczy niekorzystania przez Niego z boskich prerogatyw i całkowitego przyjęcia ludzkiej kondycji, z całą jej słabością i kruchością - z wyjątkiem grzechu. Najlepiej obrazuje to Jego męka i krzyż. Fragment Nowego Testamentu, w którym o kenozie mówi się najdobitniej, to hymn na cześć Chrystusa z Listu do Filipian (2,6-16). Czytamy w nim, że Chrystus, będąc cały czas Bogiem, przyjmuje postać sługi i wyniszcza samego siebie do ostatecznych granic, a jednak po tym wszystkim następuje wywyższenie Chrystusa Pana, na które zasłużył, okazując Ojcu najwyższe posłuszeństwo.

     W tym wydaniu się za wielu – za wszystkich – objawia się miłość Ojca wobec ludzi, miłość, która gładzi grzech świata. Jezus umierając na krzyżu, złożył Ojcu ofiarę miłości w ludzkiej naturze.

     Można krótko powiedzieć, że Jezus Chrystus w swoim ziemskim życiu „stawszy się ze względu na nas sługą” wyrzekł się okazywania chwały która mu się należała ze względu na Jego naturę jako Syna Bożego.



309. JEZUS CHRYSTUS NAJDOSKONALEJ I NAJPEŁNIEJ OBJAWIŁ NAM KIM JEST BÓG

     Biblia mówi o Bogu jako kochającym, miłosiernym i tak bliskim, że człowiek ma prawo zwracać się do Niego „Abba", czyli "Ojcze". Od początku dziejów Pan Bóg okazuje człowiekowi tę wielką miłość. W Piśmie Świętym czytamy, że Bóg "tak umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). Ów zrodzony przed wiekami z Ojca Boży Syn, zwany przez świętego Jana "Słowem" (J 1,1), z miłości do ludzi sam stał się człowiekiem, przyjmując z Maryi ludzkie ciało.

     Katechizm Kościoła Katolickiego podaje cztery powody, dla których Bóg stał się człowiekiem. Są nimi: chęć zbawienia człowieka, pragnienie, by człowiek poznał miłość Boga, ukazanie ludziom wzoru świętości oraz danie im uczestnictwa w Boskiej naturze (por. KKK 457-460).

     Bóg zapragnął zbawić człowieka, jednając go ze Sobą. To pojednanie dokonało się w osobie Jezusa Chrystusa, który jest jednocześnie prawdziwym Bogiem i prawdziwym Człowiekiem. Chcąc dokonać owego pojednania druga Osoba Trójcy Świętej przyjęła ludzkie ciało (por. KKK 457).

     Pragnienie zbawienia człowieka było wyrazem miłości Boga. Jak mówi Katechizm: "Słowo stało się Ciałem, abyśmy poznali w ten sposób miłość Bożą" (KKK 458). Zatem miłość Boga do ludzi jest kolejną przyczyną przyjęcia przez Niego ludzkiej natury.

     Bóg okazując człowiekowi swą miłość poprzez przyjęcie ludzkiego ciała, uczynił ludzi "uczestnikami Boskiej natury" (2 P 1,4). Jak za świętym Ireneuszem poucza Katechizm Kościoła Katolickiego, "Syn Boży stał się Synem Człowieczym: aby człowiek ( ... ) stał się synem Bożym" (KKK 460).



310. CZY JEZUS OD POCZĄTKU WIEDZIAŁ KIM JEST I MIAŁ PEŁNĄ ŚWIADOMOŚĆ SWOJEJ MISJI ?

     Sam Pan Jezus miał świadomość swojej misji. Przy wielu okazjach głosił, że został przez Boga posłany na świat dla objawienia miłości Ojca i zbawienia świata. Ukazując Boga, realizuje równocześnie odwieczny Boży plan zbawienia. Jezus zna Boga, bo to On Go posłał (por. J 7, 29), nie mówi od siebie, ale to co Mu Ojciec nakazał (por. J 13, 49). Jezus sam zapowiadał sposób, w jaki Bóg dokona zbawienia ludzkości, czyli swoją mękę i śmierć. Podobnie podczas Ostatniej Wieczerzy, w słowach ustanowienia Eucharystii, powiedział: "To jest moja Krew Przymierza która za wielu będzie wylana" (Mk 14,24). Jest tu zawarta wyraźna aluzja zarówno do śmierci Pana na krzyżu, jak i do powszechnego oraz zbawczego wymiaru tejże śmierci.

     Jezus po ludzku odczuwał mękę i nadchodzącą śmierć. Świadczą o tym słowa wypowiedziane z krzyża: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" (Mt 27, 46). Słowa te stanowią początek Psalmu 22 (por. Ps 22, 2). Jezus modląc się z psalmistą chciał zaznaczyć, że wypił kielich cierpień do dna. Na to błagalne wołanie, spowodowane jeszcze tlącym się strachem i bólem, Bóg nie dał odpowiedzi. Stąd to Jezus wydał krzyk boleści i osamotnienia. Był to krzyk sponiewieranej i doszczętnie wyczerpanej męką i cierpieniem ludzkiej natury, która wypowiedziała swoje "dlaczego?", pytając o konieczność wydarzenia męki. Równocześnie jednak Jezus oddał się dobrowolnie i z pełnym zaufaniem woli Bożej, która w Nim się spełniła. Dlatego za chwilę zgromadzeni pod krzyżem usłyszeli z ust Jezusa inne słowa: "Wykonało się", świadczące o tym, że strach i pustka zostały przezwyciężone. Z mocą stwierdził swe posłannictwo i nie zaparł się niczego, co głosił jako prawdę.



311. JEZUS CHRYSTUS UMARŁ NA KRZYŻU DLA NASZEGO ZBAWIENIA

     Śmierć krzyżowa nie była dla Jezusa zaskoczeniem ani też mroczną tajemnicą. Zdążał ku niej od początku swej działalności z całą świadomością i pełną gotowością, aby wypełnić odwieczne zamiary Boże. Zarówno owe zamiary Boże odkupienia człowieka, jak i ich motyw oraz sposób wypełnienia, były dobrze znane Jezusowi. Motywem odkupienia była niewyczerpana miłość Boga do ludzkości (por. J 15, 13; KKK 609). Ekspiacyjny charakter swojej śmierci oraz świadomą gotowość wypełnienia zbawczych zamiarów Ojca Jezus deklarował wielokrotnie (por. J 4,34; Mk 10,45). Świadomie wybrał ostatnią drogę do Jerozolimy, chociaż przewidywał całe ryzyko takiej decyzji (por. Łk 13,33-34).

     Gest miłości wobec Ojca i miłości Ojca wobec ludzi ukazał Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy, kiedy to uczynił z niej pamiątkę swojej dobrowolnej ofiary, w której oddaje siebie za wielu - za wszystkich (por. Łk 22, 19; Mt 26, 28). W tym wydaniu się za wielu - za wszystkich - objawia się miłość Ojca wobec ludzi, miłość, która gładzi grzech świata (J l, 29). Jezus umierając na krzyżu, złożył Ojcu ofiarę miłości w ludzkiej naturze. Wspólnota Kościoła, uobecniająca Chrystusa zmartwychwstałego, jest, jak mówił św. Ignacy Antiocheński, miejscem ofiary. W niej bowiem wierni biorąc swój krzyż naśladują swego Mistrza w oddaniu się Ojcu i bliźnim.



312. OFIARA JEZUSA CHRYSTUSA MA CHARAKTER UNIWERSALNY I PONADCZASOWY

     Śmierć Jezusa stała się najdoskonalszą ofiarą Nowego Testamentu. Ofiara Jezusa stanowi niepojęty dar miłości samego Boga Ojca, a równocześnie mieści w sobie świadomą i w pełni dobrowolną decyzję Syna Bożego, która jednocześnie była motywem Jego Wcielenia (por. J 12,27; 18, 11; 19,28; KKK 607; KKK 614). Dzięki ofierze Jezusa dokonało się pełne i ostateczne odkupienie wszystkich ludzi oraz wszystkim przywrócone zostało utracone przez grzech dziecięctwo Boże (por. KKK 613).

     Jezus doświadczył śmierci jak wszyscy ludzie, co oznacza, że Jego śmierć była prawdziwa i rzeczywista, a Jego dusza dołączyła do krainy umarłych, którą określano jako Szeol lub otchłań. Jezus tam jednak nie pozostał, bo zstąpił do piekieł jako Zbawiciel, aby przekazać radosne orędzie o nadejściu Dobrej Nowiny wszystkim sprawiedliwym spośród umarłych i proklamować Królestwo Boże (por. KKK 632). Zstąpienie do otchłani (piekieł) było ostatnim etapem Jego mesjańskiego posłania, stwierdzającym, że odkupieńcze dzieło Mesjasza dokonało się i objęło wszystkich ludzi wszystkich czasów i wszystkich miejsc (por: KKK 534). Owo zstąpienie do piekieł wskazuje, że zbawcza myśl i wola Boga nie ogranicza się ani przestrzennie, ani czasowo, a więc odnosi się do wszystkich ludzi żyjących przed Chrystusem i po Jego przyjściu.



313. CO OZNACZA, ŻE JEZUS CHRYSTUS ZSTĄPIŁ DO PIEKIEŁ ?

     Śmierć Jezusa nie zakończyła Jego życia. Wprawdzie zmarły Jezus został zdjęty z krzyża i pochowany w skalnej pieczarze - grobie - ale w przeciwieństwie do każdego człowieka, Jego ziemska historia tam się nie zakończyła. W Symbolu Apostolskim wyznajemy, że Chrystus po swej śmierci na krzyżu "zstąpił do piekieł" (KKK 632). Chodzi tutaj o krainę zmarłych, którą Pismo Święte nazywa piekłem, Szeolem. Nie należy go pod żadnym pozorem utożsamiać z "piekłem potępionych", ponieważ ci, którzy tam się znajdują, są pozbawieni oglądania Boga.

     Zstąpienie Chrystusa do piekieł oznacza dzielenie losu ze wszystkimi zmarłymi przed Nim, zarówno sprawiedliwymi, jak i złymi. W sformułowaniu tym Kościół wyraża wiarę, że "zmarły Chrystus, w swojej duszy zjednoczonej z Jego Boską Osobą, dołączył w krainie zmarłych do sprawiedliwych, którzy czekali na Odkupiciela, aby dostąpić łaski oglądania Boga" (Kompendium 125). Nie oznacza ono natomiast dzielenia przez Chrystusa losu ze zmarłymi - złymi i sprawiedliwymi - który byłby identyczny z losem ubogiego Łazarza (Łk 16,22-26) przyjętego "na łono Abrahama" (KKK 633). Fundamentem wiary Kościoła w to, że Jezus Chrystus otworzył ludziom bramy nieba, jest Jego zmartwychwstanie.



314. ZMARTWYCHWSTANIE PANA JEZUSA JEST NAJWIĘKSZYM CUDEM

     Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa stanowi centralną prawdę wiary i wraz z wydarzeniem męki i śmierci na krzyżu wyraża istotną część Jego misterium paschalnego. Wymowę i znaczenie tego misterium, zdaniem wybitnego protestanckiego teologa Jurgena Moltmanna, "można zrozumieć tylko na kolanach", to znaczy wierząc i okazując pokorę wobec niepojętych dzieł Boga. Tym samym zmartwychwstanie Jezusa jest szczytem tajemnicy Wcielenia. Potwierdza prawdę o Jego Boskości, jak również stanowi potwierdzenie tego wszystkiego, co Chrystus czynił i czego nauczał. Z tych też powodów Zmartwychwstały Pan, zwycięzca grzechu i śmierci, jest zasadą usprawiedliwienia i zmartwychwstania człowieka, udzielając wierzącym daru łaski przybrania za synów, które jest rzeczywistym uczestnictwem w życiu jedynego Boga (Kompendium 131).

     Fakt zmartwychwstania potwierdzają wszystkie pisma Nowego Testamentu. Najpierw wskazują one na istotny znak zmartwychwstania Jezusa: pusty grób. Wiadomość o pustym grobie została potwierdzona przez "niewiasty, które pierwsze spotkały Jezusa i były dla Apostołów pierwszymi zwiastunami tej nowiny. Następnie Jezus «ukazał się więcej niż pięciuset braciom równocześnie» (1 Kor 15, 5-6), i innym jeszcze. Apostołowie sami nie mogli wymyślić zmartwychwstania, ponieważ wydawało im się ono niemożliwe: sam Jezus wyrzucał im ich niewiarę" (Kompendium 127).